Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 80748.21 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.68 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

SAMOTNIE|

Dystans całkowity:33831.27 km (w terenie 152.00 km; 0.45%)
Czas w ruchu:1236:50
Średnia prędkość:27.35 km/h
Maksymalna prędkość:68.80 km/h
Suma podjazdów:136766 m
Suma kalorii:719004 kcal
Liczba aktywności:499
Średnio na aktywność:67.80 km i 2h 28m
Więcej statystyk
  • DST 109.08km
  • Czas 04:31
  • VAVG 24.15km/h
  • VMAX 41.20km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 2921kcal
  • Podjazdy 399m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ucieczka przed burzą

Niedziela, 4 sierpnia 2013 · dodano: 04.08.2013 | Komentarze 4

Wstaję rano, patrzę przez okno, a tutaj szaro, buro i ponuro. Zapowiadali burze, ale liczyłem, że pojawią się przelotnie i szybko wyjdzie słońce. Zastanawiałem się chwilę czy w ogóle wyjeżdżać, bo po niebie w oddali tańczyły pioruny i trzaskały grzmoty. Stwierdziłem, że burza idzie bokiem i raczej nie zawędruje tam gdzie ja zamierzam jechać. A więc pojechałem. Gdzieś 16km za Pleszewem złapał mnie pierwszy deszcz, ale był na tyle mały, że zatrzymałem się tylko na chwilę na przystanku, przeczekałem i pojechałem dalej. Dookoła mnie czarne chmury i błyski. Ja jakby w środku oka cyklonu, cisza, bez wiatru i deszczu. Dojechałem tak do Odolanowa. Tam mała przerwa i analiza sytuacji. Obserwuje niebo, które coraz mocniej pokrywało się czarnymi chmurami. Oj, teraz to już chyba nie przelewki. Zatrzymałem się na przystanku i czekam. Czekam, czekam, a tutaj znowu cisza. Postanowiłem wyruszyć. I wtedy mnie dopadła, jakieś 5km za Odolanowem. Nie było żadnego przystanku gdzie mógłbym się schować. Zatrzymałem się pod niewielkim drzewem. Niestety po chwili i z drzewa leciało na mnie tak samo jak z nieba. Stwierdziłem, że takie stanie w deszczu nie ma sensu, bo skoro i tak moknę to chyba lepiej jechać :) No i pojechałem. Zapaliłem światła żeby było mnie widać, ja za to nie widziałem nic. Waliło masakrycznie. Ciuchy, buty, plecak przemoczone do suchej nitki. Kilka razy dostało mi się rykoszetem z kałuży od przejeżdżających aut. Dotarłem tak do Sulmierzyc, tam dopiero znalazłem mały przystanek. Mimo, że i tak byłem już cały mokry, musiałem chwile odpocząć i przeczekać deszcz. Gdy przestało padać ruszyłem do Krotoszyna. Tam napiłem się gorącej kawy i zjadłem hot-doga. Na całe szczęście już więcej nie padało i spokojnie dotarłem do domu :) I w ten sposób zaliczyłem dziś wariacki wypad :)


Tak wyglądało niebo o 5 rano przed wyjazdem © tomstar

Pierwszy deszcz, ten mniejszy :) © tomstar

Kościół w Raszkowie, tutaj była jeszcze szansa na powrót :) © tomstar

Burza szła bokiem, liczyłem, że mnie nie złapie © tomstar

Rynek w Odolanowie © tomstar

Jeszcze nie wiedziałem co mnie za chwilę czeka :) © tomstar

Idzie, idzie, jest coraz bliżej © tomstar

Dopadła mnie, w takich warunkach jechałem © tomstar

Na przystanku w Sulmierzycach, zawsze mogło być gorzej :) © tomstar

W końcu przestało padać i gorąca kawa w Krotoszynie © tomstar

Dobrzyca i staw przy drodze © tomstar


  • DST 29.66km
  • Czas 01:07
  • VAVG 26.56km/h
  • VMAX 38.92km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 874kcal
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niestety nie dzisiaj

Czwartek, 1 sierpnia 2013 · dodano: 01.08.2013 | Komentarze 0

Zaczynamy kolejny miesiąc. Dziś przyszedł czas na kolejną próbę pobicia prędkości trasy. Przyznam, że cały tydzień mam jakiś słaby, ciężko mi rano wstać i od dwóch dni nie ćwiczyłem. Dzisiaj było podobnie. Wystartowałem jak zawsze rano, ale już po 3km czułem, że nie dam rady wykręcić nawet zbliżonego wyniku do 30km/h. Jeszcze przez chwilę próbowałem, ale gdy pani w słuchawce podawała coraz gorsze czasy na kilometr, odpuściłem. Zatrzymałem się, zrobiłem zdjęcie i już na luzie pojechałem dalej. Nie ma co się zmuszać kiedy organizm odmawia współpracy :) Nie wiem czy to przez tą pogodę, wysokie temperatury i zły sen, może brakuje magnezu ;) Także dziś wyszła rundka rekreacyjna i przetarcie przed nowym miesiącem, w którym planuje zrobić swoje pierwsze 200km i zrobić w sumie 1500km. Zobaczymy czy się uda, mam urlop więc są duże szanse.


Wschód słońca i nowo budowana szklarnia © tomstar

Trasa z Dobrzycy © tomstar


  • DST 56.17km
  • Czas 01:55
  • VAVG 29.31km/h
  • VMAX 35.88km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • Kalorie 1866kcal
  • Podjazdy 215m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrót na stare śmieci

Niedziela, 28 lipca 2013 · dodano: 28.07.2013 | Komentarze 0

Odczekałem dziś aż słońce zacznie zachodzić zanim wyjechałem w trasę. Nauczony wczorajszą nierówną walką z żarem i duchotą postanowiłem wyjechać około 20. Dużo to nie zmieniło, bo duszno i tak było, temperatura dochodziła jeszcze do 33'C. Mimo takich warunków od początku czułem, że coś we mnie wstąpiło. Jechałem dość szybko jak na taki zaplanowany dystans (około 60km) i z każdym kilometrem jechało mi się jeszcze lepiej. Postanowiłem pojechać trasą, po której dawno już nie jechałem. Miałem bardzo dużo siły i jeszcze więcej chęci. Zatrzymałem się tylko na parę fotek, bo słońce ładnie zachodziło. Czując, że cały czas trzymam tempo, zbierałem się w sobie mimo zmęczenia, żeby do końca się nie poddać i wykręcić dobry czas. I udało się. Do średniej 30km/h zabrakło parunastu sekund, te które straciłem jadąc czterokilometrowy odcinek przez las, tam musiałem trochę zwolnić. Dobry wynik i kolejne kilometry do 1000 w tym miesiącu :)


Zachodzące słońce zaraz za Pleszewem © tomstar

Droga między Grodziskiem a Zawidowicami © tomstar

Zachód za drzewami w Tursku © tomstar

Widoczek przed Gołuchowem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 151.66km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:13
  • VAVG 24.40km/h
  • VMAX 46.84km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 4109kcal
  • Podjazdy 578m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opuszczamy Wielkopolskę czyli wyprawa Milicz

Sobota, 27 lipca 2013 · dodano: 27.07.2013 | Komentarze 0

Przyszedł czas na kolejny dłuższy wypad. Po długich analizach odłożyłem na później wyjazd do Lichenia (140km w obie strony), a zdecydowałem się na Milicz, który chciałem odwiedzić w terminie późniejszym. Dzień nie zaczął się dobrze, bo nie obudził mnie rano budzik, zamiast wstać o 5 i wyjechać o 6, obudziłem się o godzinie 7. Byłem trochę na siebie zły i planowałem już skrócenie trasy. Szybko się zebrałem i pojechałem. Na niebie same chmury, z zapowiadanej gorącej soboty szykował się pochmurny dzień. W sumie to dobrze, bo ciężko jechałoby się w pełnym słońcu. Na początku czułem się średnio, nie mogłem złapać rytmu. Dopiero po kawie i hot-dogu na stacji w Koźminie poczułem się lepiej i jazda sprawiała mi przyjemność. W międzyczasie rozpogodziło się i temperatura szybowała szybko do góry. Byłem na to przygotowany mając ze sobą ponad 3 litry wody. Kierowałem się na Jutrosin i stamtąd do Milicza. Zaliczyłem trochę terenu chcąc ominąć główne drogi. Opuściłem województwo Wielkopolskie i zawitałem do Dolnośląskiego. W Miliczu byłem tylko małą chwilę i szykowałem się w drogę powrotną przez Krotoszyn. Droga z Milicza do Krotoszyna wykończyła mnie masakrycznie. Do przejechania miałem tam tylko 20km, ale cały czas same podjazdy i to na głównej drodze, więc samochody mijały mnie co chwila. Dojechałem do Krotoszyna i tam zastanawiałem się nad skróceniem trasy, ale w końcu zebrałem się w sobie i ruszyłem z góry zaplanowaną drogą. Słońce paliło niemiłosiernie, bardzo szybko skończyła się woda. Musiałem dojechać do Raszkowa, tam zaatakowałem pierwszy lepszy sklep. Dwie duże wody z lodówki poszły na raz, trzecia powędrowała do bidonu. To był ostatni postój i ostatnie 25km do domu. Przyznam, że trasa bardzo fajna, jechało się przyjemnie, ale podróż w tych temperaturach to samobójstwo. Do domu wróciłem cały mokry i wykończony. Na całe szczęście od razu mogłem wskoczyć do baseniku i się trochę ochłodzić. Jestem z siebie bardzo zadowolony, że dałem rade :) W tym miesiącu zrobiłem planowany 1000km, a mam jeszcze przed sobą dwa wyjazdy w lipcu :)


Park w Koźminie, w poszukiwaniu stacji © tomstar

Kawa na obudzenie © tomstar

Mały ryneczek w Kobylinie © tomstar

Piękna droga do Jutrosina © tomstar

W Smolicach trafiłem na piękny park i pałacyk © tomstar

Park w Smolicach © tomstar

Zalew w Jutrosinie © tomstar

Liczyłem na plaże, ale żadnej nie znalazłem © tomstar

Rynek w Jutrosinie © tomstar

Leśna droga do Milicza © tomstar

Kościół w Miliczu © tomstar

Witaj Wielkopolsko © tomstar

Żegnaj Dolny Śląsku :) © tomstar

Rynek w Zdunach © tomstar

Mały odpoczynek w Zdunach, były nawet lody :) © tomstar

Park w Krotoszynie © tomstar

Ostatni postój w Raszkowie © tomstar


  • DST 30.00km
  • Czas 00:59
  • VAVG 30.51km/h
  • VMAX 40.30km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 1027kcal
  • Podjazdy 103m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Moja czasówka 2 - padł rekord

Czwartek, 25 lipca 2013 · dodano: 25.07.2013 | Komentarze 0

Czas na kolejne podejście do 30km. Obawiałem się, że po wczorajszej wywrotce mogę mieć dziś problemy, bo obudziłem się z bólem kolana. Trochę się rozgrzałem i rozciągnąłem i od razu z grubej rury na maksa w trasę. Słucham na bieżąco pani nawigator w słuchawce, która podaje dobry czas. Ale wszystko na styku. Do Dobrzycy tempo troszkę wolniejsze, ale wiem, że nadrobię wracając. Dziś bez żadnej przerwy, przeleciałem tylko przez rynek w Dobrzycy i od razu z powrotem. Na 7km przed domem zostało mi 10 minut. Wiedziałem, że muszę się spiąć i trzymać dobre tempo. Trochę brakowało mi już sił, ale się udało. Chyba będzie ciężko pobić ten czas, ale będę próbować. Bikestats trochę przekłamuje wynik, ponieważ kradnie sekundy w tym przypadku na moją korzyść. Dokładnie wyszło czas: 59:31; średnia: 30,24km/h


Dziś tylko jedna fota, kilka oddechów po powrocie © tomstar


  • DST 91.93km
  • Teren 9.00km
  • Czas 03:41
  • VAVG 24.96km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 2547kcal
  • Podjazdy 539m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pięknie jest

Niedziela, 21 lipca 2013 · dodano: 21.07.2013 | Komentarze 0

Wspaniały dzień, słoneczny, ciepły :) Rano byłem trochę zmęczony i tak średnio chciało mi się jechać, ale naprawdę grzechem jest marnować takie dni. Wyjechałem sobie spokojnie, tym razem sam bez szczególnego celu. W słuchawkach Niebo do wynajęcia Kasprzyckiego nastrajało bardzo pozytywnie. Chciałem przejechać coś około 100km. Postanowiłem pokierować się na Krotoszyn. Piękne miasto z równie pięknym rynkiem. Wyjeżdżając z Krotoszyna zastanawiałem się czy zjechać od razu do Dobrzycy czy dodać parę kilometrów i pojechać jeszcze do Koźmina. Nastrój wędrowny wygrał. Pokierowałem się na Koźmin, a z niego dopiero do Dobrzycy. W Dobrzycy chwila w parku, który w tym słońcu prezentował się wręcz powalająco. Spokojnie do domu żeby wyskoczyć na podwórze i zamoczyć nogi w basenie, a i grilla czas dziś rozpalić :) Swoją drogą Merida wykręciła dziś swój pierwszy 1000km.


Piękny widok niedaleko Bronowa © tomstar

Las w Ligocie © tomstar

Z drugiej strony lasu w Ligocie © tomstar

Krótki odcinek trasy Dobrzyca - Raszków © tomstar

Las w Koźmincu © tomstar

Droga z Koźminca do Roszek © tomstar

Pięknie jest © tomstar

Miało być artystycznie :) © tomstar

Rynek w Krotoszynie © tomstar

Ratusz w Krotoszynie © tomstar

Odpoczynek w Krotoszynie © tomstar

Rynek w Koźminie © tomstar

Gdzieś przed Dobrzycą © tomstar

Park w Dobrzycy © tomstar

Platan w Parku w Dobrzycy uznany za jeden z największych w Europie © tomstar

Platan w parku w Dobrzycy © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 30.14km
  • Czas 01:01
  • VAVG 29.65km/h
  • VMAX 40.16km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1002kcal
  • Podjazdy 149m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Moja czasówka

Czwartek, 18 lipca 2013 · dodano: 18.07.2013 | Komentarze 2

Wymyśliłem sobie, że raz w tygodniu zrobię sobie własną czasówkę. Mam teraz dobre do tego opony, a i kawałek ładnej trasy. Idealne 30km podzielone na pół. W zeszłym tygodniu wyciągnąłem średnią 27km/h dziś doszedłem do 29km/h. Moim celem jest pobić 30km i spróbować dojść do 32km/h. Może dla niektórych to nie są powalające czasy, ale póki co, na takim rowerze to dla mnie wyzwanie, a ja lubię stawiać sobie wyzwania :)


Szybka focia na odpoczynku na półmetku © tomstar

Widok na boisko, które gdzieś tam jest na końcu drogi :) © tomstar


  • DST 54.94km
  • Teren 4.00km
  • Czas 02:19
  • VAVG 23.72km/h
  • VMAX 36.79km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Kalorie 1445kcal
  • Podjazdy 340m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trasa na dobicie

Niedziela, 14 lipca 2013 · dodano: 14.07.2013 | Komentarze 1

Pomimo wczorajszego wypadu na długą trasę postanowiłem dzisiaj trochę rozciągnąć zmęczone mięśnie. Wstałem rano i wyjrzałem przez okno. Piękne słońce i niebo bez chmur. Bez zastanawiania wskoczyłem w ciuchy i na rower. Niestety bardzo szybko naszły chmury i ruszył się wiatr. Nie miałem ochoty zmoknąć tak jak wczoraj, więc skróciłem trasę z zakładanych 80km do 55km. Dobrze zrobiłem, bo jechało się dość ciężko przez mocny wiatr, a i po czasie nogi dały o sobie znać. Także dziś tylko mała runda na dobicie się po wczorajszym :)


Kościół w Sowinie © tomstar

Polna droga gdzieś za Taczanowem © tomstar

Przejazd kolejowy w Bronowie © tomstar

Pałac w Bugaju © tomstar

Pałac od frontu © tomstar

Sesja zdjęciowa przed pałacem © tomstar

Kościół w Koźmincu © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 160.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:19
  • VAVG 25.33km/h
  • VMAX 37.10km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Kalorie 4466kcal
  • Podjazdy 1072m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tour de Jezioro Powidzkie w deszczu

Sobota, 13 lipca 2013 · dodano: 13.07.2013 | Komentarze 3

Z zamiarem wybrania się w taką trasę nosiłem się już od dawna. Zmawialiśmy się z kumplami, ale jakoś nie mogliśmy zgrać terminów. Ciągle komuś coś wypadało. Dlatego postanowiłem pojechać sam. Pogoda od czwartku się popsuła i cały wyjazd wisiał na włosku. Ale postanowiłem pojechać bez względu na warunki (no chyba żeby było jakieś oberwanie chmury). Wstaję rano, na szczęście w miarę ładnie. Nie zbyt mocny wiatr i bez deszczu, chmury wiszą, ale nie pada. A więc jadę. Po drodze mała mżawka, która niestety po 25km przerodziła się w dość mocny deszcz. Zatrzymuję się na przystanku autobusowym i myślę co robić dalej. Planowałem zrobić dziś dużo kilometrów i czułbym się dziwnie gdybym teraz zawrócił. Postanowiłem dojechać do Zagórowa i z tamtąd najwyżej wrócić, wyszłoby wtedy około 80km. Po drodze przestało padać i puściłem się dalej do Słupcy. Tam nadal bez deszczu, więc mówię sobie, że robię trasę taką jak zaplanowałem. Niestety w Giewartowie dopada mnie najmocniejszy deszcz na całej trasie, tylko, że teraz już nie ma odwrotu, bo jestem idealnie w połowie drogi. Zatrzymuje się w małej chatce pod dachem i przeczekuje deszcz. Cały mokry jadę dalej, bo teraz to już bez różnicy. Po drodze ciuchy wyschły i mogę z lepszym trochę humorem jechać do Przybrodzina i Powidza. Aż do domu już nie pada, czasem pojawia się tylko lekka mżawka, ale w porównaniu z wcześniejszym deszczem to mały pikuś. Po drodze kilka przystanków, kawka i hot-dog na stacji. Cieszę się, że nie zawróciłem i dopiąłem swego. Było to dla mnie nie lada wyzwanie nie tylko ze względu na kilometry, ale także na warunki. Jestem bardzo zadowolony i teraz czas na odpoczynek i piwko :)


Droga z Gizałek do Zagórowa © tomstar

Droga do zagórowa w deszczu © tomstar

Przystanek przemyśleń: "jechać dalej czy wracać?" :) © tomstar

Rzeka Warta © tomstar

Gorąca kawka na stacji w Lądku © tomstar

Przemoczona Merida © tomstar

Przejazd na autostradą A2 © tomstar

I Meridka nad autostradą © tomstar

Zabytkowy kościół w Słupcy © tomstar

Przemoczony tomstar na przymusowym odpoczynku © tomstar

W Giewartowie w deszczu © tomstar

Plaża w Kosewie © tomstar

Droga polna pomiędzy Kosewem a Przybrodzinem © tomstar

Przystanek kolejki wąskotorowej na plaży w Przybrodzinie © tomstar

Plaża w Przybrodzinie © tomstar

Plaża w Powidzu © tomstar

Cel podróży: Powidz © tomstar

Na plaży w Powidzu © tomstar

Ostatni przystanek na stacji w Gizałkach i już tylko 20km do domu © tomstar


  • DST 30.12km
  • Czas 01:06
  • VAVG 27.38km/h
  • VMAX 47.58km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 913kcal
  • Podjazdy 123m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do teściowej na kawę... na szczęście spała ;)

Czwartek, 11 lipca 2013 · dodano: 11.07.2013 | Komentarze 2

Wczoraj przyszły nowe opony. Z tego względu, że jeżdżę głównie po asfalcie zdecydowałem się na węższe z innym bieżnikiem. Padło na Michelin Rock Country 1.75. Dziś testy. Postanowiłem przejechać się do teściowej. Zrobili nam tam bardzo ładną drogę abym mógł do niej zawsze i szybko dojechać. Na moje szczęście było na tyle wcześnie, że jeszcze spała. Mimo wiatru jechało się dobrze, aczkolwiek do Dobrzycy musiałem się rozbudzić. Średnia prędkość 23km/h, powrót już na maksa, średnia prędkość 32km/h :) Jak na asfalt to żadne inne opony, a i w lekki teren też mogą być.


Piękna droga do teściowej © tomstar

Merida na Michelinach © tomstar

Nowa opona Michelin © tomstar

Teściowa śpi, nie budźmy wilka :) © tomstar

Odchudzona Merida © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|