Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2016

Dystans całkowity:27.30 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:01:32
Średnia prędkość:17.80 km/h
Maksymalna prędkość:34.38 km/h
Suma podjazdów:100 m
Suma kalorii:638 kcal
Liczba aktywności:1
Średnio na aktywność:27.30 km i 1h 32m
Więcej statystyk
  • DST 27.30km
  • Czas 01:32
  • VAVG 17.80km/h
  • VMAX 34.38km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 638kcal
  • Podjazdy 100m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spadł śnieg trzeba wskoczyć na rower

Niedziela, 17 stycznia 2016 · dodano: 17.01.2016 | Komentarze 2

Spadł śnieg, pogoda jest świetna, lekki mróz około -5, słońce świeci zero wiatru. Pogoda idealna na rower. Umawiam się z Miłoszem na paręnaście minut przez pierwszą. Chcemy pojechać na małą trzydziestkę jak zawsze do Gołuchowa na tamę. Jedziemy sobie ścieżką, która niestety nie jest w ogóle odgarnięta. Na szczęście mam jeszcze terenowe opony, a Miłosz jedzie swoim mtb. Mimo tego na drodze do Turska zaliczyłem wywrotkę. Ale cała sytuacja bardzo mnie rozbawiła i upadłem tak "profesjonalnie", że z przyjemnością zrobiłbym to jeszcze raz. Lecieliśmy prosto gdy nagle tylne koło złapało lód i uciekło spode mnie w stronę pobocza. Cały rower pięknie, delikatnie położył się na boku, wyskoczył spode mnie, a ja klapsłem na tyłek przejeżdżając po lodzie jakieś 20 metrów. Rowerkowi nic się nie stało, mnie również. Wstałem i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Jeszcze nigdy tak przyjemnie się nie wywaliłem. Pojechaliśmy więc dalej przez las na tamę. Tam kilka zdjęć i znowu ścieżką do domu. Ale tym razem zjechaliśmy już na asfalt, bo po ścieżce nie dało się jechać. Przyjemny wyjazd i można powiedzieć, że nowy rok rowerowy rozpoczęty.

Droga przez las do Gołuchowa
Droga przez las do Gołuchowa © tomstar
Rowery
Rowery © tomstar
Jezioro w Gołuchowie
Jezioro w Gołuchowie © tomstar
Gościu łowi ryby
Gościu łowi ryby © tomstar
Na tamie
Na tamie © tomstar
Droga powrotna
Droga powrotna © tomstar