Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2019

Dystans całkowity:1075.54 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:39:20
Średnia prędkość:27.34 km/h
Maksymalna prędkość:60.00 km/h
Suma podjazdów:4546 m
Suma kalorii:20696 kcal
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:97.78 km i 3h 34m
Więcej statystyk
  • DST 51.12km
  • Czas 01:55
  • VAVG 26.67km/h
  • VMAX 44.10km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Kalorie 1004kcal
  • Podjazdy 192m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spokojny poranny wyjazd

Niedziela, 30 czerwca 2019 · dodano: 30.06.2019 | Komentarze 0

Wracają do nas upały i ma być dziś mocno ponad 30 stopni i mocne słońce. Dlatego postanowiłem wyskoczyć sobie na mały wypad od rana. Tak, na spokojnie żeby pokulać się po okolicy i rozciągnąć nogi. Obudziłem się o 5:30, ale jakoś nie chciało mi się wstać. Poleżałem jeszcze chwilę i powalczyłem ze swoim wewnętrznym leniem. Wstałem o 6:30. Ubrałem się, uszykowałem wodę i pojechałem. Nie jest aż tak ciepło, nie ma wiatru, więc jadę na standardowe kółeczko przez Ligotę i Dobrzycę. Strasznie mi się nie chce, kulam się powoli, ale nie robię pauz. Zatrzymałem się tylko na chwilę w Dobrzycy w parku żeby zrobić zdjęcie. Chwilkę tam posiedziałem i pojechałem do domu. Wykręciłem jeszcze po obwodnicy żeby dobić do 50km i wróciłem do domu.

Zobacz trasę w Traseo
Pauza w parku w Dobrzycy
Pauza w parku w Dobrzycy © tomstar
Pałac w parku w Dobrzycy
Pałac w parku w Dobrzycy © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 101.31km
  • Czas 03:43
  • VAVG 27.26km/h
  • VMAX 60.00km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Kalorie 1959kcal
  • Podjazdy 533m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Test licznika Meilan M1

Sobota, 29 czerwca 2019 · dodano: 29.06.2019 | Komentarze 1

W ostatnim czasie udało mi się nawiązać współpracę z kolejną firmą. Jest to firma RevoltTech z Kluczborka. Są oni jedynym, oficjalnym przedstawicielem produktów Meilan na Polskę. Produkty Meilan to osprzęt rowerowy taki jak liczniki czy oświetlenie. Firma Meilan to Chiński producent. W swojej ofercie mają bardzo ciekawy licznik rowerowy Meilan M1. Po porozumieniu z RevoltTech otrzymałem jeden taki licznik aby go przetestować i opisać.

W teście tym skupię się bardziej na użytkowych aspektach urządzenia, patrząc z punktu widzenia rowerzysty, który na co dzień korzysta z licznika. Nie skupiałem się tutaj na wielu funkcjach, które Meilan M1 posiada. Pełny opis możliwości licznika znajduje się na stronie BikeBoard i tam dowiemy się co producent deklaruje. Ja przetestowałem licznik pod swoim kontem i przydatności w normalnej, standardowej wycieczce po zróżnicowanym terenie i to jak licznik spisał się i jak działały jego funkcje.

Opakowanie, wygląd i elementy zestawu.
Licznik przyszedł do mnie w bardzo ładnym, zgrabnym, twardym pudełku. Pudełko jest kolorowe i opisane. W środku licznik oraz dodatkowy osprzęt. Dwa uchwyty, jeden na mostek, drugi to ramię na montaż przed kierownicą. Po za tym podkładki z gumy, opaski zaciskowe i kluczyk do przykręcenia uchwytów. Wszystko bardzo estetyczne. Uchwyty wyglądają na solidne i mocne. Sam licznik wykonany jest z plastiku z dużym 2,6 calowym wyświetlaczem.

Wyświetlacz
Wyświetlacz jest czarno-biały. Ma 2,6 cala. Posiada trójstopniowe podświetlenie. Na wyświetlaczu w trybie aktywności możemy wybrać dowolnie wiele parametrów, które podczas treningu są nam potrzebne. Pól tych jest 9. Gdy przyciskamy przycisk „+” na boku licznika powiększamy pola redukując ilość wyświetlanych o dolne wiersze. W największym powiększeniu na ekranie mamy trzy najważniejsze parametry. Wszystko to jest dowolnie edytowalne. W trakcie aktywności mamy główny wyświetlacz jak i drugi na którym znajduje się stan baterii, godzina, data i stan połączeń z GPS, bluetooth i dodatkowymi czujnikami. Według mnie wyświetlacz mógłby mieć lepszy kontrast czerni, ponieważ w mocnym słońcu litery są szare i czasami trzeba chwilę się przyjrzeć żeby odczytać parametry.

GPS
To co najważniejsze w tego typu urządzeniach, czyli jakość łapania i trzymania sygnału GPS. Według mnie jest on bardzo dobry. Sygnał łapany jest w przeciągu parunastu sekund. W niektórych przypadkach trwało to około minuty, ale nigdy dłużej. Po złapaniu sygnału GPS licznik automatycznie ustawił datę i godzinę. Przez 5 godzin jazdy przez miasta, wioski i lasy sygnał nigdy nie spadł poniżej dwóch kresek. Nigdy nie został zgubiony. A zapisywany ślad jest dość dokładny. Oczywiście zdarzają się małe zakłamania, ale z doświadczenia wiem, że każde urządzenie z GPS, nieważne jak dokładne, zapisuje trasę podobnie. W głębokim lesie GPS ma jednak małe problemy. Nie gubi sygnału, ale wskazania prędkości aktualnej są zakłamane. Skaczą pomiędzy dziwnie niskimi żeby za chwilę skoczyć na bardzo wysoką prędkość.  Taka sytuacja zdarza się gdy wjedziemy w las, z dala od dróg. Na całe szczęście nie wpływa to znacząco na inne wskazania takie jak średnia prędkość czy dokładność zapisu trasy. Bardzo dobrze działa funkcja autopauzy. GPS reaguje bardzo szybko. Chwilę po zatrzymaniu wyskakuje pauza i praktycznie gdy ruszymy rowerem po przejechaniu metra czy dwóch już aktywność zostaje wznowiona.

Bateria.
Producent deklaruje 25 godzin pracy przy minimalnym podświetleniu. Według mnie podświetlenie w ciągu dnia nie jest wcale potrzebne. Przejechałem bez podświetlenia 5 godzin i zeszło 12 procent baterii. Tak więc spokojnie mogę potwierdzić, że licznik wytrzyma tyle ile deklaruje producent, a nawet więcej jeżeli nie korzystamy z podświetlenia. O żywotności baterii będzie można coś powiedzieć po długotrwałym użytkowaniu, może po roku.

Nawigacja i zapis trasy.
Licznik nie posiada wbudowanych map. Nawiguje się nim za pomocą aplikacji Komoot. Należy założyć tam konto, sparować licznik z telefonem i za pomocą telefonu nawigować trasę na ekranie licznika. Niestety wymaga to włączonego telefonu, GPS w telefonie i ciągły kontakt z licznikiem za pomocą bluetooth. Aplikacja Komoot w pełnej wersji jest płatna, ale przy zakupie licznika Meilan M1 otrzymujemy kod, który daje nam możliwość uzyskania bezpłatnego, pełnego dostępu do wszystkich funkcji aplikacji. Zapisaną aktywność można zrzucić przez połączenie się z telefonem lub za pomocą przewodu na komputer. Oba sposoby są bardzo szybkie i wygodne.
Test przeprowadziłem korzystając dla porównania z klasycznym, bezprzewodowym licznikiem Sigma BC 16.16, który pomiar zbiera z koła. Różnica w przejechanym dystansie to niespełna 1,6km. Pozostałe parametry takie jak czas jazdy, średnia prędkość, maksymalna prędkość czy temperatura na obu urządzeniach jest prawie taka sama. Nie zauważyłem rażących rozbieżności. Podczas testu złapał mnie także dość mocny deszcz i jechałem w nim przez ponad 20 kilometrów. Z licznikiem nic się nie stało, cały czas dobrze wskazywał parametry. W domu po wytarciu działa bez problemu. Także szczelność i odporność na wodę bardzo wysoka.

Podsumowanie
W dobie bardzo drogich, firmowych nawigacji zakup chińskiego produktu za prawie trzykrotnie mniej wydaje się ryzykowny. Można by powiedzieć, że płacimy za jakość, a chińskie produkty jakie są każdy wie. Ale tutaj jest dokładnie na odwrót. Licznik kosztuje zaledwie 500zł. Jakość sygnału GPS jest doskonały, zapis trasy idealny, dostajemy bardzo dobrą baterię i urządzenie pozwalające na świetny zapis naszego treningu. Może nie posiada on kolorowego i dotykowego wyświetlacza, ale wydaje mi się, że jest to zbędny gadżet. Ja oczekuje od urządzenia funkcjonalności i prostoty w użytkowaniu razem z szerokim zakresem możliwości. Licznik Meilan M1 daje nam to wszystko. Zadziwiające jest to, że za tak niską cenę można zakupić bardzo dobry licznik z GPS. Dodatkowo do licznika można zakupić szereg czujników takich jak czujnik kadencji, mocy czy tętna. Osobiście polecę ten licznik zaawansowanym amatorom, którzy czerpią przyjemność z jazdy. Ale zarówno też zawodowcom z troszkę mniejszym budżetem, bo otrzymają naprawdę urządzenie, które dokładnie zmierzy wszystkie niezbędne parametry dobrego treningu.

Dla zainteresowanych licznik można zakupić na stronie www.revolttech.pl

Zobacz trasę w Traseo
Licznik rowerowy Meilan M1 nawigacja GPS
Licznik rowerowy Meilan M1 nawigacja GPS © tomstar
Licznik rowerowy Meilan M1 nawigacja GPS
Licznik rowerowy Meilan M1 nawigacja GPS © tomstar
Licznik rowerowy Meilan M1 nawigacja GPS
Licznik rowerowy Meilan M1 nawigacja GPS © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar
Licznik Meilan M1
Licznik Meilan M1 © tomstar


  • DST 109.68km
  • Czas 04:08
  • VAVG 26.54km/h
  • VMAX 46.77km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Kalorie 2150kcal
  • Podjazdy 437m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Małą stówkę poproszę

Sobota, 22 czerwca 2019 · dodano: 22.06.2019 | Komentarze 0

Strasznie mi się dziś nie chciało. Złapałem ostatnio lenia na wyjazdy. Ale wiem, że zawsze jak się ruszę to jedzie się fajnie. Także bez marudzenia na dziś szykuję wypad. Całe szczęście Baka też jedzie, więc mam motywację. Spotykamy się o 8 i lecimy na 100km. Kierujemy się na Koźminek. W tą stronę prowadzi Baka. Jedziemy boczkami, żeby nie było nudno. Fajne tereny i widoczki. Troszkę kluczymy i spokojnie dojeżdżamy do Koźminka od strony Murowańca. Jest tutaj bardzo ładne jeziorko, na którym robimy pauzę. Ale tylko chwilę i lecimy na rynek w Koźminku gdzie robimy dłuższą przerwę z radlerkiem. Posiedzieliśmy, pogadaliśmy i ruszyliśmy w drogę do domu. Teraz prowadzę ja i wracamy standardem przez Janków. Po drodze jeszcze mała pauza przy sklepie żeby uzupełnić energię. Czekolada i pepsi. Potem już prosto do domu. Mamy z wiatrem, dobrą drogę więc lecimy na maksa. W domu jestem nie dużą chwilę po 13.

Nad jeziorem Murowaniec
Nad jeziorem Murowaniec © tomstar
Fontanna w Koźminku
Fontanna w Koźminku © tomstar
Pauza na rynku w Koźminku
Pauza na rynku w Koźminku © tomstar
Radlerek musi być
Radlerek musi być © tomstar


  • DST 82.00km
  • Czas 03:05
  • VAVG 26.59km/h
  • VMAX 50.85km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 1758kcal
  • Podjazdy 415m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wycieczkowo

Czwartek, 20 czerwca 2019 · dodano: 20.06.2019 | Komentarze 0

Dziś jedziemy sobie na spokojną wycieczkę. Dystans ma być trochę większy, ale i tempo spokojniejsze. Typowo żeby pobujać się po okolicy. Ma być bardzo gorąco, więc staramy się w miarę rozsądnie wrócić do domu, żeby się nie zagotować w słońcu. Lecimy na Dobrzycę potem na Jarocin. W Jarocinie wjeżdżamy na stację żeby napić się czegoś zimnego. Chwila odpoczynku i jedziemy do Żerkowa. W Żerkowie znowu pauza na rynku i lody. Teraz postanawiamy jechać prosto do domu, jest już gorąco, więc nie ma co przedłużać drogi. Mieliśmy jechać jeszcze do Śmiełowa i tamtędy wrócić do domu, ale postanawiamy lecieć od razu na Grab. Nie robimy już pauz. W Czerminie procesja wymusza na nas zmianę trasy, musimy skręcić na Broniszewice. Niestety w Broniszewicach kolejna procesja i kolejna zmiana trasy. Wjechaliśmy na zapomnianą przeze mnie drogę, która niestety w całości zbudowana jest z dziur. Jakoś przejechaliśmy i dojechaliśmy do Marszewa. Teraz już prosto do domu.


Pauza w Jarocinie na stacji
Pauza w Jarocinie na stacji © tomstar

Pauza w Żerkowie na rynku
Pauza w Żerkowie na rynku © tomstar

Rower zrobił nam zdjęcie
Rower zrobił nam zdjęcie © tomstar

Dorotka jedzie
Dorotka jedzie © tomstar

Droga na Grab
Droga na Grab © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 62.47km
  • Czas 02:03
  • VAVG 30.47km/h
  • VMAX 45.61km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1427kcal
  • Podjazdy 290m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trening

Poniedziałek, 17 czerwca 2019 · dodano: 17.06.2019 | Komentarze 2

Mieliśmy bardzo luźny weekend. Był odpoczynek, grillowanie i plażowanie, nie obyło się bez piwka. Za karę dziś trzeba było to wszystko spalić. Mamy dobry wiatr i warunki, jedziemy więc na tą samą trasę co ostatnio. Tym razem ciśniemy od samego początku. Mimo gorszej dyspozycji niż ostatnio mamy lepsze tempo. Wiaterek nie przeszkadza. Jedzie się na prawdę dobrze. Staram się na końcu ciągnąć Dorotę do samego domu. Jechaliśmy bez żadnej pauzy. Wyszedł nam idealny trening za karę za rozpustę w weekend :)


Z Dorotką po treningu
Z Dorotką po treningu © tomstar

  • DST 123.52km
  • Czas 04:21
  • VAVG 28.40km/h
  • VMAX 49.10km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Kalorie 2648kcal
  • Podjazdy 473m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zrobił mi się całkiem przyjemny wyjazd

Piątek, 14 czerwca 2019 · dodano: 14.06.2019 | Komentarze 0

Dziś stanowczo cieplej niż wczoraj. Tak samo jak wczoraj i dziś nie chce mi się jechać. Ale tak samo jak wczoraj nie marudzę, tylko zbieram dupę i o 8:30 wyjeżdżam. Planuję jechać na Pyzdry i potem na Zagórów, a dalej to droga pokaże. Chcę zrobić coś około 100km. Nie ma mocnego wiatru, wiem, że jak będę wracać wiatr będzie w plecy, więc nie przejmuję się i jadę. Do Pyzdr jadę sobie boczkami, powoli i bez spiny. W Pyzdrach robię sobie pauzę nad Prosną. Jest tutaj bardzo ładnie. Potem zawracam na trasę i jadę bokami na Zagórów. Jest bardzo gorąco. Po 40 km mam już opróżnione dwa bidony. Po drodze dokupuję wodę. W Zagórowie jadę dalej na wschód, żeby potem zawrócić w stronę domu. Tutaj troszkę się zakręciłem, bo źle pojechałem. Zamiast skręcić na Łukom pojechałem prosto na Grodziec. Skapnąłem się dopiero po parunastu kilometrach, ale nie przejąłem się. Mam czas, chce mi się deptać, więc spokojnie jadę dalej. W Królikowie wbijam na drogę na Gizałki. W Grabie robię jeszcze pauzę na radlerka i lecę do domu. Muszę przyznać, że jestem zmęczony. Temperatura dała się we znaki. Ale wyszedł mi bardzo przyjemny wyjazd.


Droga na Pyzdry
Droga na Pyzdry © tomstar

Po drodze
Po drodze © tomstar
Prosna
Prosna © tomstar

Przystań nad Prosną w Pyzdrach
Przystań nad Prosną w Pyzdrach © tomstar
Chilloucik
Chilloucik © tomstar
Giant w przystani w Pyzdrach
Giant w przystani w Pyzdrach © tomstar
Gdzieś...
Gdzieś... © tomstar
I ja gdzieś...
I ja gdzieś... © tomstar
Młoda szosa przyłapana w swoim naturalnym środowisku
Młoda szosa przyłapana w swoim naturalnym środowisku © tomstar
I obowiązkowo radlerek
I obowiązkowo radlerek © tomstar


  • DST 92.68km
  • Czas 03:12
  • VAVG 28.96km/h
  • VMAX 49.49km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 1984kcal
  • Podjazdy 421m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spokojny wyjazd

Czwartek, 13 czerwca 2019 · dodano: 13.06.2019 | Komentarze 1

Miałem bardzo aktywny weekend, tym razem nie rowerowo, po za tym odwiedził nas teściu, który wyjechał w środę, tak więc dopiero dziś miałem czas i chęci na mały wyjazd. W końcu zrobiło się troszkę chłodniej i nie ma takiego wiatru. Robię sobie kółeczko na Żerków. Miałem jechać znowu na górkę na trening, jednak coś mi zaczęło pukać w widelcu i postanowiłem skoczyć do szwagra na kontrol. Wykręciłem więc z Żerkowa na Dobieszczyznę i przez Kotlin wróciłem do Dobrzycy. Przejrzeliśmy rower, ale jak to zazwyczaj bywa nic nie pukało podczas sprawdzianu. Pojechałem więc do domu, ale po powrocie rozkręciłem stery i przednie koło, wyczyściłem i nasmarowałem, zgodnie z zaleceniami szwagra. Zobaczymy jak maszyna będzie się spisywać jutro. Nie lubię jak mi coś cyka czy puka. Najgorsza możliwa usterka "coś mi puka" i weź to teraz zdiagnozuj, jak puka nieregularnie i czasami przez dłuższy czas jest cisza. Nic nie poradzę, zobaczę jutro.


Na pauzie za Żerkowem
Na pauzie za Żerkowem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 128.59km
  • Czas 05:04
  • VAVG 25.38km/h
  • VMAX 42.31km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 2814kcal
  • Podjazdy 600m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

A miałem już nie jeździć na nocki

Sobota, 8 czerwca 2019 · dodano: 08.06.2019 | Komentarze 2

Ale co poradzić jak nie ma czasu w dzień. Ten weekend mam akurat bardzo zajęty. Wypada nam 20 lat matury, więc postanowiliśmy się spotkać ze znajomymi z klasy. Tak więc w sobotę idziemy si ę bawić, a za to w niedziele komunię mam mój chrześniak. Oba dni wyleciały mi z kalendarza rowerowego. Tak więc od razu pojawił się pomysł żeby wyjechać na nockę w piątek. Baki nie trzeba było namawiać, bo też planował nockę. Tak więc umawiamy się na 21. Niestety nie udało mi się zdrzemnąć, więc jadę troszkę zmęczony. Postanowiliśmy pojechać do Dolska. Stamtąd Baka chce jechać dalej, bo planuje dziś zrobić 300km. Ja mierze tylko w 130km. Jedzie się bardzo dobrze. Jest ciepło i jadę na krótko. Mam ze sobą bluzę i drożdżówki. Wziąłem też Red Bulla. Robimy tylko jedna pauzę w Jarocinie żeby kupić baterię na stacji. Potem już bez przerwy do Dolska. Dojeżdżamy o 24:00. Tam robimy dłuższą pauzę. Ubieram bluzę, jemy coś i pijemy. Teraz się rozłączamy. Baka jedzie dalej, a ja wracam do domu. Lecę już prosto bez pauz, zatrzymałem się tylko na chwilę w Koźminie, żeby rozciągnąć nogi. Potem już strzała do domu. W domu jestem o 3 w nocy. Szybkie kąpanie i spać. Miałem już nie robić nocek, ale zapomniałem jakie to fajne. Dobry wyjazd zrobiony.
Ogodzinie 24:00 na rynku w Dolsku
O godzinie 24:00 na rynku w Dolsku © tomstar
Giant Contend SL 2
Giant Contend SL 2 © tomstar
Rynek w Dolsku
Rynek w Dolsku © tomstar


  • DST 62.47km
  • Czas 02:07
  • VAVG 29.51km/h
  • VMAX 51.82km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 1338kcal
  • Podjazdy 290m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobry terning z Dorotką

Środa, 5 czerwca 2019 · dodano: 05.06.2019 | Komentarze 2

Na dziś zaplanowaliśmy wyjazd na ostateczne ustawienie roweru. W poniedziałek przyszedł dłuższy mostek i lampki. Rowerek ustawiłem i postanowiliśmy pojechać sprawdzić czy wszystko jest ok. Po paru kilometrach Dorota stwierdziła, że jest idealnie. Ma wygodną pozycję, wszystkie odległości są idealne i jedzie się bardzo komfortowo. Także znaleźliśmy optymalną pozycję i możemy skupić się już na przyjemności z jazdy. Mieliśmy jechać do Gołuchowa, ale po drodze stwierdzamy, że jedzie się tak dobrze, że robimy 60km zamiast 50km. Mamy tutaj idealną trasę, którą zawsze jeżdżę na szybki trening. Trasa jest przyjazna, z dobrym asfaltem i małymi przewyższeniami. Mamy też z wiatrem. Więc lecimy cały czas z prędkością ponad 30km/h. Dorota świetnie wytrzymuje tempo. Raz ona daje zmianę, raz ja. Staramy się nie zwalniać i do domu przyjeżdżamy z średnią prędkością 29,50km/h. Niechcący wyszedł nam świetny, mocny trening. Jak na tak małe rozjeżdżenie Dorota nieźle pocisnęła i wykręciła świetny wynik. Jestem dumny.

Dorotka i jej Trek
Dorotka i jej Trek © tomstar
Ja i moja szoska
Ja i moja szoska © tomstar
Dorotka jedzie
Dorotka jedzie © tomstar
Słoneczko zachodzi
Słoneczko zachodzi © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 57.32km
  • Czas 02:05
  • VAVG 27.51km/h
  • VMAX 41.92km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 1229kcal
  • Podjazdy 308m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mała poprawka po wczorajszym wypadzie

Niedziela, 2 czerwca 2019 · dodano: 02.06.2019 | Komentarze 0

Po wczorajszej dwusetce dziś obowiązkowo trzeba wyjechać na rozciągnięcie nóg. Wszystko uzależniałem od tego jak się będę rano czuł, ale już się przyzwyczaiłem do długich wyjazdów i nie jestem zmęczony i nie potrzebuje też długiego czasu regeneracji. Wczoraj obejrzałem mega nudny finał Ligii Mistrzów i poszedłem spać. Wyspałem się, wstałem o 8 rano, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Dziś jest mega gorąco, o 8 było już 26 stopni na termometrze. Zero wiatru i mocne słońce. Smaruję się olejkiem żeby się nie spalić, biorę dwa bidony i lecę na małe 50. Jadę spokojnie i bez spiny, typowy mały wyjazd na rozciągnięcie nóg. Jedzie się dobrze. Robię tylko jedna mała pauzę żeby zrobić fotę i wracam do domu. Czuję się super. Teraz piwko i grill.


Ja i mój rower... hmmm...
Ja i mój rower... hmmm... © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|