Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

GÓRA KAMIEŃSK|

Dystans całkowity:139.90 km (w terenie 105.00 km; 75.05%)
Czas w ruchu:08:26
Średnia prędkość:16.59 km/h
Maksymalna prędkość:65.00 km/h
Suma podjazdów:1722 m
Suma kalorii:3046 kcal
Liczba aktywności:3
Średnio na aktywność:46.63 km i 2h 48m
Więcej statystyk
  • DST 49.00km
  • Teren 31.00km
  • Czas 03:06
  • VAVG 15.81km/h
  • VMAX 48.80km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Kalorie 1040kcal
  • Podjazdy 580m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Kamieńsk decydujące starcie

Sobota, 9 listopada 2013 · dodano: 09.11.2013 | Komentarze 3

To już chyba ostatnie spotkanie z Górą Kamieńsk w tym roku, chociaż znając nas może coś nam w grudniu odbije :) Tym razem dołączył do nas Maciej i we trzech zamierzaliśmy zaatakować górę. Wyjazd jak zwykle o 5 rano, tak aby mieć dużo czasu na miejscu. Pogoda ma być deszczowa, ale stwierdzamy, że o to chodzi i chcemy się zgnoić w błocie :) Dojeżdżamy około 8 rano, szybkie szykowanie i ruszamy w trasę. Na początek podjazd asfaltem na samą górę, objazd dookoła i mały postój u góry stoku. Ze względu, że Maciej jest tu pierwszy raz nie możemy odpuścić sobie zjazdu trasą Downhillową. Przyznam szczerze, że w takich warunkach to szaleństwo jeszcze dla takich amatorów w tym sporcie jak my. Trasa błotnista i strasznie śliska. Momentami było groźnie :) Na dole kawka i standardowy kabanos i wyjazd numer dwa. Tym razem chcieliśmy objechać całą kopalnię Bełchatów wokół wielkiej dziury. Niestety bardzo szybko zostaliśmy sprowadzeni na ziemię, gdyż jest to teren zamknięty i nie ma tam żadnych ścieżek rowerowych, tak aby po skarpie objechać wykopalisko. Pozostało nam pojechanie zwykłą drogą do najbliższego punktu widokowego. Tam mały postój i fotki. Cała dziura robi olbrzymie wrażenie. Zdjęcia tego nie oddają. Postanawiamy wrócić i ponownie podjechać do połowy góry i zjechać niebieskim szlakiem. Pogoda była wyśmienita, nie padało, ale kilka dużych kałuż musieliśmy zaliczyć. Wyjazd jak zwykle udany, choć nie udało się wykonać planu w całości. Może na wiosnę jak będzie ciepło puścimy się jakoś dookoła całej kopalni i elektrowni.


Rano przed wyjazdem © tomstar

Na miejscu © tomstar

Gotowi do startu © tomstar

W połowie podjazdu © tomstar

Punkt widokowy na górze © tomstar

Jest i dziura © tomstar

Z przybliżenia © tomstar

Punkt widokowy na kopalnię © tomstar

Odpoczynek © tomstar

Słitaśna fota musi być :) © tomstar

Merida po przejściach © tomstar

Na koniec © tomstar

Próba złapania panoramy ze stoku © tomstar

Panorama kopalni © tomstar


  • DST 56.29km
  • Teren 44.00km
  • Czas 03:03
  • VAVG 18.46km/h
  • VMAX 65.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1270kcal
  • Podjazdy 641m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Kamieńsk we mgle

Sobota, 12 października 2013 · dodano: 12.10.2013 | Komentarze 4

Nadszedł czas aby ponownie zmierzyć się z Górą Kamieńsk. Póki jeszcze można trzeba korzystać z pogody. Dziś pobudka o 4.30 i o 5.00 planowany wyjazd. Chcemy być wcześniej niż ostatnio żeby zdążyć przed wieczorem wykręcić więcej kilometrów. Teraz już będzie lepiej, bo znamy teren, wiemy gdzie jechać i gdzie jeszcze nie byliśmy. Jesteśmy na miejscu chwilę po 8.00, szybkie szykowanie siebie i rowerów i w drogę. Nie ma co zwlekać. Pogoda od rana raczej nieprzyjazna, straszna mgła i raczej chłodno i wilgotno, mimo, że zapowiadali dziś nawet 20 stopni. Pierwsze podjazdy bardzo męczące, organizm nie zdążył się jeszcze obudzić, a i wiatr straszny, wiał niemiłosiernie. Robimy pierwszą trasę i zjeżdżamy połową asfaltowego podjazdu, gdzie wykręciliśmy 65km/h. Niezła prędkość. Powrót na parking, ciepła kawa i kabanosy i ruszamy w drugą trasę. Tym razem chcemy objechać całą górę tak jak to jest na szlakach. Znajdujemy kilka ciekawych miejsc, w których nie byliśmy poprzednim razem. Robimy ładne kółko i wracamy znowu na start. W między czasie mgła opadła i rozeszły się chmury, wiatr nie przestał wiać, ale zrobiło się bardzo przyjemnie. Mamy czas na jeszcze jedną trasę. Wjeżdżamy znowu na górę i wracamy bardzo długim i szybkim zjazdem z drugiej strony góry. Przez prawie 3km prędkość nie schodziła z 50km/h. Znowu kółeczko dookoła góry i powrót. Wykręciliśmy o wiele więcej kilometrów niż ostatnio i czuję się bardzo zadowolony. Wypad rewelacyjny i jak zwykle wymęczeni wracamy do domu. Zrobiliśmy trochę zdjęć, ale na większości raczej my i mleko dookoła :)

Zaczynamy podjazdy © tomstar

Punkt widokowy, jak widać nic nie widać :) © tomstar

Pod krzyżem na szczycie © tomstar

Mgła na szczycie stoku © tomstar

Domek myśliwego, tutaj wcześniej nie byliśmy © tomstar

Świetne miejsce na grillowanie :) © tomstar

Niezły zjazd © tomstar

Rowerki na przerwie © tomstar

Drugi podjazd, Walczący Miłosz :) © tomstar

Tym razem na szczycie już lepszy widok © tomstar

Rowerki na szczycie stoku © tomstar

Jeden z punktów widokowych u stóp góry © tomstar

Pejzaż rowerowy :) © tomstar

Odpoczynek © tomstar

W lesie gdy wyszło słońce © tomstar

Finał, wracamy :) © tomstar


  • DST 34.61km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 15.16km/h
  • VMAX 40.09km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 736kcal
  • Podjazdy 501m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Kamieńsk

Sobota, 14 września 2013 · dodano: 14.09.2013 | Komentarze 3

A więc nadszedł ten czas. O Górze Kamieńsk usłyszeliśmy w tv w jednej z reklam. Nie jest tam od nas daleko, można pojechać. Jednak wypad rowerowy musiałby trwać co najmniej dwa dni, a na to teraz niestety nie mam czasu. Na całe szczęście Miłosz wpadł na pomysł żeby wrzucić rowery na dach i wyskoczyć polatać po tej górze. Pomysł wyśmienity. A więc dziś przyszedł czas na wyjazd. Merida została z powrotem uzbrojona w swoje opony terenowe 2.1. Pakujemy się o 6 rano i ruszamy. O 9.30 jesteśmy na miejscu. Chwila przygotowań i w drogę. Góra Kamieńsk oferuje trzy szlaki rowerowe podzielone na długości. W sumie proponują aby wszystkie rozpocząć wjeżdżając na górę wyciągiem, tam start mają wszystkie trasy. To nie dla nas, na górę trzeba wjechać o własnych siłach. Wspinamy się pierwszym szlakiem w stronę punktu widokowego i składowiska gipsu. Miłosz zaliczył tam niezły skok w piasek-gips. Okleił mu rower jak mąka z wodą, nie można było tego wyczyścić :) Tam opuszczamy oznakowane szlaki i objeżdżamy górę przez szczyt i dojeżdżamy do zjazdu ze stoku. Tam jest trasa downhillowa, nie mogliśmy nią nie zjechać. Niestety jesteśmy całkowitymi amatorami i wstyd się przyznać, ale w dwóch miejscach zeszliśmy z rowerów i musieliśmy je sprowadzić :) Ale w dole trasy jechaliśmy już na maksa . Potem mały odpoczynek na dole i trasa numer dwa. Tym razem objeżdżamy górę. Oczywiście po kawałku zjeżdżamy z wyznaczonego szlaku i wbijamy się w teren, ponieważ ścieżka rowerowa prowadziła asfaltową drogą, a dziś miał być dzień upieprzenia siebie i rowerów. Objeżdżamy górę i wracamy do punktu startu. Niestety na dalsze trasy nie starczyło czasu, ale na pewno tu wrócimy żeby jeszcze się sprawdzić w terenie. Świetne miejsce, polecam wszystkim. Nie zrobiliśmy może za dużo kilometrów, ale teren bardzo wymagający i byliśmy dość zmęczeni.


Gotowi do wyjazdu © tomstar

Jesteśmy na miejscu, trzeba się rozpakować © tomstar

Elektrownia w oddali © tomstar

Na punkt widokowy prowadził trzy kilometrowy podjazd © tomstar

Miłosz utopiony w gipso-piasku © tomstar

Widok z dołu na składowisko gipsu © tomstar

Składowisko gipsu od góry © tomstar

Na szczycie Góry Kamieńsk © tomstar

Odpoczynek na szczycie © tomstar

Widok ze stoku © tomstar

Na górze stoku © tomstar

Zjeżdżamy downhillem :) © tomstar

Troszke wstyd ale było cholernie stromo i ślisko :) © tomstar

Objazd góry © tomstar

Podczas objazdu góry © tomstar

Powoli wracamy na start © tomstar

Już po wszystkim, czas na pakowanie © tomstar

Merida po trasach © tomstar

Wracamy © tomstar