Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

GÓRY|

Dystans całkowity:1796.91 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:84:22
Średnia prędkość:21.30 km/h
Maksymalna prędkość:68.80 km/h
Suma podjazdów:28012 m
Suma kalorii:36255 kcal
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:89.85 km i 4h 13m
Więcej statystyk
  • DST 77.83km
  • Czas 03:27
  • VAVG 22.56km/h
  • VMAX 57.26km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1527kcal
  • Podjazdy 1250m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybki wypad do Dobczyc

Sobota, 28 maja 2022 · dodano: 30.05.2022 | Komentarze 0

Na 29 maja zapisałem się na Runmageddon Classic w Krakowie. Po podaniu dokładnej lokalizacji okazało się, że bieg odbędzie się w Dobczycach. Moje tereny, znam bardzo dobrze miasto i okolice, gdyż byłem tu dwa lata z rzędu na wakacjach. Z tego względu, że do Dobczyc mam 350km, a start na Runmageddonie w niedzielę o 8 rano, postanowiłem przyjechać dzień wcześniej. Sobotę wykorzystam na przejażdżkę rowerem. Być w górach, mieć dzień wolny i nie wykorzystać go na małą trasę to grzech. W Dobczycach jestem o 11 w sobotę. Parkuję auto, melduję się w hotelu i szykuję do jazdy. Pogoda na razie ładna, ciepło i słonecznie. Cieszę się, ponieważ przewidywane są przelotne burze. Mam tutaj fajną trasę na Gdów i Tymbark. Lecę zatem na Gdów, tam ścieżką rowerową wzdłuż Raby. Na razie jest fajnie. Niestety niedaleko przed Tymbarkiem łapie mnie burza. Na początku tylko lekko kropi, ale za chwile ostro walnęło. Schowałem się na przystanku. burza trwała raptem 5 minut, ale wszystko dookoła mokre. Nie są to dobre warunki do jazdy rowerem, tym bardziej, że przede mną zjazd. Gdy dojechałem do Tymbarku było już sucho i słonecznie. Na rynku odpocząłem. Niestety rower zaczął mi trzeszczeć, a w korbie zrobił się luz. Nie wiem czy to wina deszczu czy po prostu przypadek, ale spowodowało to wzrost zniechęcenia do dalszego kręcenia. Lekko zrezygnowany pojechałem dalej. Teraz nasilił się wiatr, a ja jechałem wprost na niego. Co się okazało mocny wiatr przywiał następna burzę. Ledwo wyschnąłem, a tu zaczęło znowu padać. Teraz już totalnie zrezygnowany marzyłem tylko o powrocie do hotelu. Chciałem jeszcze wykręcić do Myślenic i podjechać Górę Chełm, ale wróciłem do Dobczyc i marzyłem tylko o ciepłym prysznicu. Dobrze zrobiłem, bo gdy wszedłem do hotelu walnęła kolejna ulewa. Był to chyba jeden z gorszych wyjazdów w ostatnim czasie. Szkoda, bo mogło być na prawdę fajnie. Na całe szczęście w niedziele było już pięknie. Także bardzo przyjemnie biegło się na Runmageddonie. Nie padało, było słonecznie i ciepło. Z dwóch dni chociaż ten jeden był udany.


Na trasie
Na trasie © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Na rynku w Łapanowie
Na rynku w Łapanowie © tomstar
Podjazd
Podjazd © tomstar
Idzie burza
Idzie burza © tomstar
Podjazd
Podjazd © tomstar
Rynek w Tymbarku
Rynek w Tymbarku © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Znowu idzie burza
Znowu idzie burza © tomstar
Na mecie Runmageddonu
Na mecie Runmageddonu © tomstar


  • DST 97.00km
  • Czas 05:11
  • VAVG 18.71km/h
  • VMAX 56.90km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 2120kcal
  • Podjazdy 1394m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Beskid Sądecki - dzień 5

Sobota, 10 lipca 2021 · dodano: 10.07.2021 | Komentarze 0

Niestety to już ostatni dzień w górach. Wczoraj mieliśmy burzliwą naradę gdzie dziś jechać. Niestety obostrzenia nie pozwalają nam pojechać przez Słowację, a tamtędy chcieliśmy przejechać do Muszyny. Ta trasa odpadła i mieliśmy problem wymyślić coś innego nie chcą jeździć drogami, które już znamy. Postanowiliśmy pojechać do granicy. Wyjdzie nam dystans tylko 60 km, ale zdecydowaliśmy, że po drodze coś wymyślimy. Ruszamy późno, bo o 9:30. Dziś nam się nie śpieszy. Pogoda jest super, całą noc padało i dziś nie ma słońca i jest przyjemny chłodzik. Jedziemy ścieżką Velo 11, prowadzi ona aż do samej granicy. Gdy dojechaliśmy do miejscowości Rytro zobaczyliśmy na szczycie ruiny zamku. Z tego względu, że nasza dzisiejsza wycieczka ma charakter turystyczno-poznawczy postanowiliśmy zwiedzić zamek. Wspinamy się drogą, ale nagroda jest super. Widoczek jest genialny. Lecimy dalej, teraz prosto do granicy. Tam robimy sobie zdjęcie i wracamy. Postanowiliśmy także podjechać pod drugi co do trudności podjazd w okolicy na Obidzę. Podjazd ma 8 km i przez niektórych uznawany jest za trudniejszy niż Przehyba. Początek jest dość przyjemny, pierwsze 5 km to spokojne 4-6% nachylenia. Ale po 5 kilometrze zaczyna się rzeźnia. Podjazd staje się o wiele bardziej stromy i nie ustępuje ani na chwilę. Ale udaje nam się go podjechać. Na górze robimy zdjęcia i wracamy. Kierujemy się z powrotem na Nowy Sącz ścieżką. Na moście w Barcicah robimy przerwę, a ja na mapach znalazłem, że obok nas znajduje się kładka widokowa. Wjeżdżamy na szczyt i znowu cieszymy się pięknym widokiem. Teraz odbijamy na boki i znajomym zjazdem wracamy do Starego i potem Nowego Sącza. Dzień był na prawdę udany. Pogoda nam dopisała.

Podsumowanie. Nie spodziewałem się, że te góry są tak wymagające, a podjazdy momentami bardzo ciężkie. Uważam, że żadne podjazdy z Myślenic i nawet z Tatr nie są tak długie i trudne. Cały wyjazd dał nam nieźle w dupę głównie przez pogodę, ale także przez słabe przygotowanie w tym roku. Ale cieszę się, że tu przyjechaliśmy i posmakowaliśmy nowych gór.

Łączny dystans - 512 km
Suma podjazdów - 7682 m
Czas jazdy - 26 h
Nowe gminy - 22



Rowerek na moście w Barcicach
Rowerek na moście w Barcicach © tomstar
Widok z mostu w Barcicach na Poprad
Widok z mostu w Barcicach na Poprad © tomstar
Na ścieżce wzdłuż Popradu
Na ścieżce wzdłuż Popradu © tomstar
Cuba odpoczywa
Cuba odpoczywa © tomstar
Ruiny zamku w Rytrze
Ruiny zamku w Rytrze © tomstar
Zamek w Rytrze
Zamek w Rytrze © tomstar
Widok z zamku w Rytrze
Widok z zamku w Rytrze © tomstar
Zamek w Rytrze
Zamek w Rytrze © tomstar
Ścieżka w dół od zamku
Ścieżka w dół od zamku © tomstar
Na słowackiej granicy
Na słowackiej granicy © tomstar
I zarazem na polskiej
I zarazem na polskiej © tomstar
Widok z Przełęczy Gromdzkiej
Widok z Przełęczy Gromdzkiej © tomstar
Obidza zdobyta
Obidza zdobyta © tomstar
Baka też zdobył Obidzę
Baka też zdobył Obidzę © tomstar
Droga powrotna wzdłuż ścieżki
Droga powrotna wzdłuż ścieżki © tomstar
Burger Langosz
Burger Langosz © tomstar
Widoczek z Platformy Widokowej Ślimak
Widoczek z Platformy Widokowej Ślimak © tomstar
Widoczek z Platformy Widokowej Ślimak
Widoczek z Platformy Widokowej Ślimak © tomstar
Widoczek z Platformy Widokowej Ślimak
Widoczek z Platformy Widokowej Ślimak © tomstar

  • DST 111.00km
  • Czas 05:21
  • VAVG 20.75km/h
  • VMAX 66.50km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 2295kcal
  • Podjazdy 1563m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Beskid Sądecki - dzień 4

Piątek, 9 lipca 2021 · dodano: 09.07.2021 | Komentarze 0

Pogoda miała się dziś popsuć. Prognozy zapowiadały deszcz i burze. Na cale szczęście dla naszego regionu burza ma pojawić się dopiero około 17. Wyjeżdżamy więc o 8 rano. Wczoraj mieliśmy zagwoztkę gdzie jechać. Nic ciekawego nie wpadło nam w oko, więc na szybko wymyśliłem żeby pojechać w stronę Jeziora Klimkowskiego. Trasa jest tutaj prosta, bez ciekawych podjazdów i zawijasków, ale może być. Dziś nie mamy za dużo czasu. Gdy wyjechaliśmy z Nowego Sącza mamy spokojny podjazd długości 20 kilometrów. A gdy dojeżdżamy na szczyt lecimy w dół pięciokilometrowym zjazdem. Robię tutaj maksa prędkości i udaje mi się wykręcić 66,5 km/h. Trochę jednak podhamowywałem, ponieważ nie ufam tak bardzo swoim umiejętnością. Potem lecimy w stronę Uścia Gorlickiego. Tam robimy dopiero pierwszą pauzę. Dalej lecimy wzdłuż jeziora. kolejną małą pauzę robimy na zaporze. Teraz nawrtoka i w końcu zaczynają się ciekawe boczki i podjazdy. Wracamy tą sama trasą i teraz mamy dwudziestokilometrowy zjazd. Mamy świetny czas, a pogoda cały czas jest dobra, więc postanowiliśmy dokręcić parę kilometrów. Wykręcamy więc na boczki żeby wrócić od strony Starego Sącza. Teraz zaczęły się fajne podjazdy. Super widoczki i drogi. Ale zerwał się bardzo mocny wiatr, który jest bardzo niebezpieczny na zjazdach. Wracamy znaną nam ścieżką. W domu jesteśmy o 15. I całe szczęście, bo o 15:30 zaczyna padać. Ale burzy nie ma, o 17 już sucho i znowu gorąco. Zobaczymy co nam pogoda zaserwuje na jutro, bo chcemy pojechać do granicy.



Widok przed Uściem Grolickim
Widok przed Uściem Gorlickim © tomstar
Widok z zapory na Jezioro Klimkowskie
Widok z zapory na Jezioro Klimkowskie © tomstar
Widok po podjeździe Spod Chełmu
Widok po podjeździe Spod Chełmu © tomstar
Widok po podjeździe Spod Chełmu
Widok po podjeździe Spod Chełmu © tomstar
Widoczek na Nowy Sącz
Widoczek na Nowy Sącz © tomstar
Moje ulubione placki ziemniaczane z gulaszem
Moje ulubione placki ziemniaczane z gulaszem © tomstar

  • DST 105.00km
  • Czas 05:21
  • VAVG 19.63km/h
  • VMAX 62.56km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 2286kcal
  • Podjazdy 1619m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Beskid Sądecki - dzień 3

Czwartek, 8 lipca 2021 · dodano: 08.07.2021 | Komentarze 0

Trzeci dzień w Beskidzie Sądeckim. Zaplanowaliśmy rozjazdówkę, spokojną rasę bez mocnych podjazdów. Dystans wyszedł nam tylko na 70 km, ale w razie czego chcieliśmy zrobić Przehybę. Jedziemy do Limanowej, bo brakuje mi tej gminy żeby połączyć gminy z tymi, które zrobiłem jeżdżąc po Myślenicach. Trasa bez historii, spokojna i tylko lekko pod górkę. Po 90 minutach jesteśmy w Limanowej. Na rynku odpoczynek i powrót. Mamy 8 kilometrowy podjazd, a potem 20 km z górki do samych Gołkowic. Lecimy szybko, ze średnią powyżej 40 km/h, odpoczywamy. W Gołkowicach zrobiliśmy pauzę na Dunajcem. Ochłodziliśmy nogi i chwilę odpoczęliśmy. Przy sklepie jemy jeszcze hot-doga. Atakujemy Przehybę, więc energia się przyda. Jutro mają pojawić się burze, więc dziś jest ostatni dzień kiedy spokojnie możemy podjechać i zjechać ze szczytu. Troszkę się boję, bo Przehyba jest najtrudniejszym podjazdem w okolicy, a zależy mi aby podjechać go na raz. W innym przypadku nie będzie się liczyć. Początek jest spokojny, lekkie 5-7% nachylenia. Jedzie się w miarę dobrze. Potem robi się już 10% i więcej. Jedziemy spokojnie i powoli. Nie można złapać zadyszki, ani przemęczyć nóg. Po przejechaniu około 3/4 podjazdu mam mały kryzys, ale teraz jedzie już głowa, więc zapiąłem się i zmusiłem do pedałowania. Im bliżej szczytu tym mniej myślę o bólu, a więcej o końcowym sukcesie. Udało się, na szczyt wjeżdżamy po godzinie i dwudziestu minutach. Dojeżdżamy jeszcze do schroniska i robimy pauzę. Jestem bardzo dumny, że się udało. Teraz zjazd. Niestety droga jest trudna, dużo zakrętów, a jakość asfaltu momentami woła o pomstę do nieba. Zjeżdżam więc ostrożnie. Teraz już spokojnie ścieżką do domu. Rewelacyjny wyjazd.



Rynek w Limanowej
Rynek w Limanowej © tomstar
Rynek w Limanowej
Rynek w Limanowej © tomstar
Widok na Limanową po podjeździe
Widok na Limanową po podjeździe © tomstar
Dunajec
Dunajec © tomstar
Chłodzenie nóg w Dunajcu
Chłodzenie nóg w Dunajcu © tomstar
Dunajec
Dunajec © tomstar
Dunajec
Dunajec © tomstar
Pauza nad Dunajcem
Pauza nad Dunajcem © tomstar
Na podjeździe na Przehybę
Na podjeździe na Przehybę © tomstar
Przehyba podjechana
Przehyba podjechana © tomstar
Widok z Przehyby
Widok z Przehyby © tomstar
Widok na zamek i most w Nowym Sączu
Widok na zamek i most w Nowym Sączu © tomstar
Rynek w Nowym Sączu
Rynek w Nowym Sączu © tomstar

  • DST 110.00km
  • Czas 05:26
  • VAVG 20.25km/h
  • VMAX 63.80km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 2244kcal
  • Podjazdy 1734m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Beskid Sądecki - dzień 2

Środa, 7 lipca 2021 · dodano: 07.07.2021 | Komentarze 0

Drugi dzień w Beskidzie Sądeckim. Planujemy pojechać na północ, mając nadzieję, że podjazdy będą tutaj łagodniejsze. Wstajemy o 8 rano. Kawa, śniadanie i szykowanie na wyjazd. Dziś jest jeszcze bardziej gorąco niż wczoraj. Upał nie odpuszcza. Zero chmur i piekielne słońce. Wyjeżdżamy na ścieżkę wzdłuż Dunajca. Nie jest ona tutaj za długa, prowadzi tylko kilka kilometrów i kończy się przed Nowym Sączem w Wielogłowach. Tutaj odbijamy na boczne drogi. Robimy małe kółeczko, bo chcemy dojechać na zaporę w Łaziskach. Podjazdy są trochę spokojniejsze, jednak równie długie. Wszystko wynagradzają nam widoczki i świetne dróżki. Dojeżdżamy najpierw do Bartkowej-Posady, tam robimy pauzę na stacji i lecimy w stronę tamy. Tam mały odpoczynek i zawracamy boczkami na wschód. Przez Dunajec przejeżdżamy dwukrotnie. Najpierw mostem o potem drewnianą, wiszącą kładką. Kładka jest przerażająca. Deski skrzypią pod nogami, a cała konstrukcja się buja. Szybko z niej zeszliśmy. Potem wjeżdżamy na grzbiet gór i tak jedziemy aż do Paleśnicy. Tam znowu pauza przy sklepie. Odpoczywamy chwilę dłużej, bo czułem jak mnie odcina. Zrobiło mi się słabo, więc zlałem sobie głowę zimną wodą, zjadłem kilka batonów i spokojnie się rozciągnąłem. Przeszło. Możemy jechać dalej. Wjeżdżamy teraz na teren Ciężkowicko - Rożnowskiego Parku Krajobrazowego. Drogi nadal świetne, dużo lasów, cisza i spokój. Teraz zawracamy na południe i kierujemy się w stronę Nowego Sącza. Jeszcze jedna pauza w Korzennej i lecimy do domu. Kilka kilometrów przez Nowym Sączem mamy świetny zjazd. Lecimy szybko i dzięki temu odpoczywamy. Przebijamy się przez miasto i o 17 jesteśmy w domu. Kąpanie i idziemy na obiad. Jutro Limanowa.



Most na Dunajcem przy wyjeździe z Nowego Sącza
Most nad Dunajcem przy wyjeździe z Nowego Sącza © tomstar
Ścieżka wzdłuż Dunajca
Ścieżka wzdłuż Dunajca © tomstar
Widoczek z Ubiadu
Widoczek z Ubiadu © tomstar
Na szczycie pierwszego podjazdu.
Na szczycie pierwszego podjazdu. © BakaYabashi
Zjazd w stronę Zatoki Bartkowskiej
Zjazd w stronę Zatoki Bartkowskiej © tomstar
Droga na Zatokę Bartkowską
Droga na Zatokę Bartkowską © tomstar
Selfik
Selfik © tomstar
Zatoka Bartkowska
Zatoka Bartkowska © tomstar
Widok na Dunajec z kładki
Widok na Dunajec z kładki © tomstar
Bardzo niepewna kładka wisząca
Bardzo niepewna kładka wisząca © tomstar
Zestaw przetrwania przy tych warunkach
Zestaw przetrwania przy tych warunkach © tomstar
Fantastyczne drogi w okolicach Dzierżaniny
Fantastyczne drogi w okolicach Dzierżaniny © tomstar
Nasza obiadowa knajpa
Nasza obiadowa knajpa © tomstar
Obiad w nagrodę
Obiad w nagrodę © tomstar


  • DST 89.00km
  • Czas 04:28
  • VAVG 19.93km/h
  • VMAX 59.70km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 1901kcal
  • Podjazdy 1372m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Beskid Sądecki - dzień 1

Wtorek, 6 lipca 2021 · dodano: 06.07.2021 | Komentarze 0

Wracamy w góry. Nadszedł czas, jak co roku, aby przyjechać i znowu pojeździć po górach. Wpadliśmy z Baką na pomysł żeby pojechać gdzieś indziej niż rok temu. Wybór padł na Nowy Sącz. Tutaj jeszcze nie byliśmy. Wyjeżdżamy z domu o 4 rano. Mamy do przejechania 450 kilometrów. Szkoda dnia, więc chcemy być jak najszybciej na miejscu. Dojeżdżamy o 11. Meldunek, rozpakunek i o 12 już jesteśmy gotowi na wyjazd. Jest strasznie gorąco. Nie jedzie się na początku dobrze, nie możemy złapać rytmu, a urządzenia wywinęły nam psikusa. Bace nie działa licznik, a mi nie chce działać nawigacja. W końcu poradziliśmy sobie ze wszystkim i możemy skupić się na jeździe. Na dziś plan na małe 90 km. Wydawało się małe, ale ostatecznie był to bardzo wymagający wyjazd. Skorzystaliśmy z trasy, którą podesłał mi administrator strony Velo Małopolska. Nie spodziewałem się, że te góry są tak trudne. Myślałem, że podobnie jak Beskid Wyspowy w Myślenicach będzie tutaj miło i przyjemnie. Zdziwiłem się bardzo. Podjazdy są bardzo długie, intensywne i o wysokich procentach. Bez wstydu przyznam się, że cztery razy zszedłem z roweru na trudnych podjazdach. Momentami licznik wskazywał 22 %, a wartości 14-17% były na porządku dziennym. Ale mimo wszystko jedzie się dobrze. Zjazdy są bardzo przyjemne. Po drodze robimy kilka pauz na lody i piwko. Jest gorąco niemiłosiernie. W dom jesteśmy o 19. Dostaliśmy po dupie na ten pierwszy dzień. Miało być rozpoznanie i przepalenie nogi, a wyszedł mocny wyjazd. Wieczorem obiad i meczyk. Zbieramy siły na jutro, bo mierzymy w dystans 120 km. Ale jedziemy na północ, tam będzie trochę bardziej płasko.



Poprad
Poprad © tomstar
Rowerki na kładce na rzece Poprad
Rowerki na kładce na rzece Poprad © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Selfik na podjeździe
Selfik na podjeździe © tomstar
Na odpoczynku po podjeździe 22%
Na odpoczynku po podjeździe 22% © tomstar
Widoczek na podjazd
Widoczek na podjazd © tomstar
Rynek w Łącku
Rynek w Łącku © tomstar
Kładka za Łąckiem
Kładka za Łąckiem © tomstar
Dunajec
Dunajec © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Co zresztą widać po Mali :)
Jadę © BakaYabashi
Świetne widoki na podjeździe
Świetne widoki na podjeździe © tomstar
Rynek w Starym Sączu
Rynek w Starym Sączu © tomstar
Na rynku w Starym Sączu
Na rynku w Starym Sączu © tomstar

  • DST 83.50km
  • Czas 03:54
  • VAVG 21.41km/h
  • VMAX 68.80km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1719kcal
  • Podjazdy 1372m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myślenice - dzień 3

Wtorek, 8 czerwca 2021 · dodano: 08.06.2021 | Komentarze 0

Dzisiaj trzeci i jak się okazało ostatni wyjazd. Wstałem jak zwykle o 5 rano. Uszykowałem się i wyjechałem. Mam plan zaliczyć trzy gminy, które dzielą mapę zaliczonych gmin z tymi, po których jeździliśmy z Baką w zeszłym roku. Kieruję się więc na Pcim i dalej na Maków Podhalański. Ta trasa jest trochę bardziej ruchliwa niż te, po których dotychczas jeździłem. Ale od rana ruch mały, więc mi to nie przeszkadza. Trasa w tę stronę jest też dość szybka. Przed Makowem mam podjazd i zjazd aż do samego miasta. Tam mała pauza na rynku. Zawracam teraz do Myślenic. Jest tutaj super podjazd. Wąska droga, zerowy ruch, piękne widoki i zakręty. Potem mam bardzo szybki i kręty zjazd. Staram się zjeżdżać na baranku, muszę ćwiczyć technikę, bo nie lubię zjazdów i zazwyczaj leciałem na klamkach, ale takie zjeżdżanie jest niebezpieczne. Do Myślenic jechałem już znaną drogą. Na koniec podjechałem sobie jeszcze raz Górę Chełm. Niestety miejsce, w którym nocowaliśmy to jakiś koszmar. Właściciele zaplanowali sobie ocieplanie budynku, więc od 6 rano, codziennie robotnicy skakali po rusztowaniach, szlifowali i wiercili i to wszystko przy naszych oknach. Żona nie wytrzymała i postanowiliśmy wyjechać z tego koszmarnego miejsca. Tym samym skróciliśmy pobyt o dwa dni. Tak więc mój dzisiejszy wyjazd okazał się ostatnim. Ale całe szczęście za miesiąc wracamy z Baką w góry.

Zegar słoneczny w Tokarni
Zegar słoneczny w Tokarni © tomstar
Droga na Maków Podhalański
Droga na Maków Podhalański © tomstar
Rynek w Makowie Podhalańskim
Rynek w Makowie Podhalańskim © tomstar
Rynek w Makowie Podhalańskim
Rynek w Makowie Podhalańskim © tomstar
Widok na końcu podjazdu za Makowem Podhalańskim
Widok na końcu podjazdu za Makowem Podhalańskim © tomstar
Góra Chełm
Góra Chełm © tomstar


  • DST 87.20km
  • Czas 03:50
  • VAVG 22.75km/h
  • VMAX 57.20km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Kalorie 1638kcal
  • Podjazdy 1250m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myślenice - dzień 2

Niedziela, 6 czerwca 2021 · dodano: 06.06.2021 | Komentarze 0

Wczoraj niestety od rana popadało, więc musiałem zrezygnować z wyjazdu. Ale za to w ramach treningu weszliśmy sobie na Górę Uklejna. Dziś już pogoda fantastyczna, więc wstaję jak zwykle o 5 rano i szykuję się na wyjazd. Od samego rana planuję atak na Górę Chełm, a potem chcę pojechać w stronę Jeziora Mucharskiego. Tam jeszcze nie byłem, więc fajnie będzie zrobić nowe trasy i zaliczyć kilka gmin. Ale na początek Chełm. Gdy byliśmy tutaj z rodziną w zeszłym roku podjazd wydawał mi się trudny. Wchodziliśmy go w trakcie spacerku i momentami wydawał się dość stromy. Jednak strach ma wielkie oczy i okazało się, że podjazd jest naprawdę przyjemny. Długość to 5 kilometrów, momentami jest dość stromy, ale są to krótkie odcinki i bardzo często są wypłaszczenia. Tak więc podjechanie zajęło mi zaledwie 25 minut. Zjazd także przyjemny. Nie lubię zjazdów, ale tutaj zjeżdżało się super. Zerowy ruch samochodowy, dobry asfalt i łagodne zakręty. Mógłbym tutaj podjeżdżać codziennie. Teraz kieruję się już na nieznane mi drogi. Utworzyłem trasę boczkami nad Jezioro Mucharskie. Droga fajna, spokojne boczki i nawet jeden konkretny podjazd. Potem zawrotka i powrót do domu przez Lanckoronę. Nieświadomie zrobiłem też dość konkretny podjazd oznaczony jak jeden z trudniejszych w okolicy, czyli podjazd do Lanckorony. Piękny, zawijaskami, o średnim nachyleniu 6% i długości 3 kilometrów. Zjazdy w tych okolicach też są przyjemne, bo długie i łagodne. O godzinie 10:30 jestem już w Myślenicach. Jest już gorąco, więc dobrze, że zdążyłem wrócić.

Góra Chełm zdobyta
Góra Chełm zdobyta © tomstar
Giant na Górze Chełm
Giant na Górze Chełm © tomstar
Most kolejowy w Zembrzycach
Most kolejowy w Zembrzycach © tomstar
Jezioro Mucharskie
Jezioro Mucharskie © tomstar
Tory wzdłóż Jeziora Mucharskiego
Tory wzdłuż Jeziora Mucharskiego © tomstar
Most W Dąbrówce
Most W Dąbrówce © tomstar
Rynek w Lanckoronie
Rynek w Lanckoronie © tomstar
Giant Contend SL 2
Giant Contend SL 2 © tomstar


  • DST 88.00km
  • Czas 03:52
  • VAVG 22.76km/h
  • VMAX 63.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Kalorie 1727kcal
  • Podjazdy 1361m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Myślenice - dzień 1

Piątek, 4 czerwca 2021 · dodano: 04.06.2021 | Komentarze 0

Wczoraj rozpoczęliśmy nasze małe wakacje. Przyjechaliśmy znowu do Myślenic, bo miały się tu odbyć zawody Majka Days. Miałem przełożone wpisowe z zeszłego roku, jednak i te zawody zostały znowu przełożone, tym razem na wrzesień. Tak więc odpuściłem sobie start, ale opłacony nocleg pozostał. Więc przyjechaliśmy sobie tak samo jak rok temu, na wypoczynek i aby zrobić trochę kilometrów po górach. Wczoraj dzień roboczy. A dziś wstaję o 5 rano i szykuję się na wyjazd. Wczoraj zaplanowałem trasę. Na początek małe 70 km, nie chcę od razu rzucać się na głęboką wodę, nie mam też tyle czasu. Postanowiłem pojechać po znanych mi już ścieżkach. Pojechałem się boczkiem wzdłuż Jeziora Dobczyckiego i potem na Gdów. Niestety od rana dość chłodno. W słońcu przyjemnie, ale w cieniu i na zjazdach trochę zimno. Na początku nie jechało mi się dobrze. Nie mogłem złapać rytmu. Dopiero około 8 rano, po pauzie w Łapczycach zaczęło mi się lepiej deptać. Zrobiło się ciepło i przyjemnie. Przez to postanowiłem wydłużyć trasę. Znam te drogi i wiem gdzie można odbić. Postanowiłem pojechać do Szczyrzyc i tam zawrócić do domu świetną drogą. Teraz leci się już rewelacyjnie. Jeszcze kilka podjazdów przed Myślenicami i po 10 jestem w domu. Zaczynam się rozkręcać.

Jezioro Dobczyckie
Jezioro Dobczyckie © tomstar
Za Dobczycami
Za Dobczycami © tomstar
Trasa za Gdowem
Trasa za Gdowem © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Rynek w Łapanowie
Rynek w Łapanowie © tomstar
Góra Św. Jana
Góra Św. Jana © tomstar
Podjazd w lesie
Podjazd w lesie © tomstar
Selfik
Selfik © tomstar
Przed Myślenicami
Przed Myślenicami © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar


  • DST 102.70km
  • Czas 04:34
  • VAVG 22.49km/h
  • VMAX 60.90km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 2067kcal
  • Podjazdy 1490m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tatry - dzień 4

Sobota, 11 lipca 2020 · dodano: 11.07.2020 | Komentarze 0

Pogoda spłatała nam dziś figla i zmodyfikowała całkowicie plany. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że około 14 nad nasz rejon nadciągnie burza i będzie padać praktycznie do wieczora. Mamy jednak parę godzin od rana. Burza ma przyjść z zachodu, więc lecimy na wschód. Taki był plan, ale teraz przynajmniej mamy pewność gdzie jechać i jak zaplanować trasę. Chcemy objechać jezioro Czorsztyńskie. Jest tam świetna ścieżka, a jeżeli złapie nas deszcz jak będziemy już wracać nie będzie takiej tragedii. Wstajemy o 6 rano, szybkie szykowanie i o 6:50 siedzimy już na rowerach. Jedziemy drogą, którą znamy z poprzedniego roku. Najpierw kierujemy się na Trybsz żeby potem małym kółeczkiem dojechać do ścieżki rowerowej w Dursztynie. Prowadzi ona prawie pod same jezioro Czorsztyńskie. Po drodze robimy kilka fotek. Miejsce jest świetne, ścieżka prowadzi przez pola, nie ma tutaj żadnego ruchu, cisza i spokój. Potem już mała pauza na tamie w Niedzicy i tam wbijamy na Velo Dunajec. W zeszłym roku też tędy jechaliśmy, ale niestety połowa ścieżki nie była jeszcze ukończona. W tym roku wszystko jest już gotowe, wszędzie asfalt, postoje, kładki i mostki. Po drodze robimy kilka zdjęć i w Dębnie odbijamy z Velo Dunajec na Trasę wokół Jeziora Czorsztyńskiego. Niestety oznakowanie jest bardzo słabe i pojechaliśmy w stronę Nowego Targu i musieliśmy zawrócić. Wbijamy w końcu na ścieżkę wokół jeziora. Jest ona fantastyczna. Ciągnie się praktycznie przy samej wodzie. Po drodze pełno postojów i świetnych widoczków. Trasa ciągnie się zawijasami wzdłuż brzegu. Po drodze nawet mijamy bar i plażę. Na prawdę mam wrażenie, że najlepsza trasa jaką jechałem. W Czorsztynie ścieżka się kończy. Przed nami jeden konkretny podjazd i potem świetny zjazd do Sromowce Wyżne. Potem zawracamy do Niedzicy. Do domu lecimy już prosto drogą, nie kombinujemy i cały czas ciśniemy. Nie chcemy ryzykować, że złapie nas deszcz. Udaje się. Dojeżdżamy do domu suchą nogą. Zdecydowanie dzisiejszy wyjazd był najlepszy.

Podsumowując. Zrobiliśmy 427km, długość wszystkich podjazdów 6570m, nowe gminy 14. Cały wyjazd fantastyczny. Trochę się go obawiałem, bo ostatnio jakoś brakowało mocy i motywacji, ale tutaj z każdym dniem czułem się coraz lepiej i zamiast zmęczenia po każdym kolejnym dniu przychodziły jeszcze większe siły na kolejne wyjazdy. Pogoda nam się udała i nawet dzisiejszy deszcz ostatecznie nie zepsuł nam planów. A w głowie cały czas mam jeszcze dzisiejsze widoczki nad Jeziorem Czorsztyńskim i Tatry za oknem.



Ścieżka Pętla Spiska
Ścieżka Pętla Spiska © tomstar
Ciężki podjazd na Pętli Spiskiej.
Ciężki podjazd na Pętli Spiskiej. © BakaYabashi
Na ścieżce
Na ścieżce © tomstar
Na horyzoncie górska wioska.
Na horyzoncie górska wioska. © BakaYabashi
Velo Dunajec
Velo Dunajec © tomstar
Rowerek podziwia widoki
Rowerek podziwia widoki © tomstar
Jezioro Czorsztyńkie
Jezioro Czorsztyńkie © tomstar
Widok na zamek i Jezioro Czorsztyn
Widok na zamek i Jezioro Czorsztyn © tomstar
Po południowej stronie jeziora, teren jest wciąż mocno górzysty.
Po południowej stronie jeziora, teren jest wciąż mocno górzysty. © BakaYabashi
Jedna z wielu kładek na trasie
Jedna z wielu kładek na trasie © tomstar
Widok z tamy na jezioro
Widok z tamy na jezioro © tomstar
Jedziemy ścieżką wokół Jeziora Czorsztyńskiego
Jedziemy ścieżką wokół Jeziora Czorsztyńskiego © tomstar
Przerywnik na trasie
Przerywnik na trasie © tomstar
Wodospad
Wodospad © tomstar
Rowerek pozuje na tle jeziora
Rowerek pozuje na tle jeziora © tomstar
Bardzo szybki przejazd przez Pieniński Park Narodowy. Teraz już bez zbędnych pauz, wracamy najprostszą drogą, aby zdążyć przed prognozowanym deszczem.
Bardzo szybki przejazd przez Pieniński Park Narodowy. Teraz już bez zbędnych pauz, wracamy najprostszą drogą, aby zdążyć przed prognozowanym deszczem. © BakaYabashi