Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Wrzesień, 2013

Dystans całkowity:503.68 km (w terenie 34.00 km; 6.75%)
Czas w ruchu:21:37
Średnia prędkość:23.30 km/h
Maksymalna prędkość:57.63 km/h
Suma podjazdów:2134 m
Suma kalorii:13477 kcal
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:41.97 km i 1h 48m
Więcej statystyk
  • DST 40.77km
  • Czas 01:44
  • VAVG 23.52km/h
  • VMAX 41.40km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Kalorie 1072kcal
  • Podjazdy 151m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostatni wrześniowy wyjazd

Niedziela, 29 września 2013 · dodano: 29.09.2013 | Komentarze 2

Kończy się wrzesień, trzeba go jakoś godnie pożegnać :) Pogoda dopisuje, świeci ładne słońce i nawet nie wieje za mocno. Temperatura jednak dość niska, rano zaledwie 3 stopnie, koło 11 podskoczyła tylko do 8 stopni. Ubieram zatem kilka warstw, a komin wędruję na głowę i uszy. Dopiero jutro kupię sobie termoaktywną czapkę na zimę z Brubecka. 40 km to ostatnio taki optymalny dystans, w sam raz, nie za dług,o nie za krótko. Około dwóch godzin w trasie razem z przerwami. Nie ma co więcej marznąć :) Jadę jednak inaczej niż ostatnio. Kieruję się na Dobrzycę, a potem na Koźminek i Karmin aż do Taczanowa. Dobrze, że to słońce świeciło, bo w cieniu było naprawdę zimnawo. W domku o 13, mała kąpiel i czas na placek :)

W tym miesiącu zaledwie 500 km przejechane i tylko 12 wyjazdów. Jakoś ta pogoda nie pozwalała na więcej, a i samopoczucie trochę słabe przez tą nadchodzącą zimę :)


Nowo wybudowany plac zabaw i ładna chatka w Dobrzycy © tomstar

Koźminek, w tle niszczejący, stary dom © tomstar

Małe rondko w Korytach © tomstar

Ozdobny rower na rondzie © tomstar

Wigwam w Taczanowie © tomstar

A to opatulony ja :) © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 40.29km
  • Czas 01:39
  • VAVG 24.42km/h
  • VMAX 38.91km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Kalorie 1088kcal
  • Podjazdy 127m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrót do przeszłości

Sobota, 28 września 2013 · dodano: 28.09.2013 | Komentarze 2

Musiałem się zmobilizować i dziś wybrać się na rower. Nie udało mi się wstać rano, musiałem odespać ciężki tydzień i zwlekłem się z łóżka dopiero przed 9. Trochę się ogarnąłem, wypiłem kawę i uszykowałem się do wyjazdu. Patrząc przez okno widziałem jak wyginają się drzewa na wszystkie strony. Z pełną świadomością wsiadam na rower przygotowany na walkę z wiatrem. Pojechałem tą samą drogą co ostatnio. Dziś mogłem zrobić zdjęcie stadionu na którym w latach 80-tych (nie pamiętam, który to był rok) odbyły się Centralne Dożynki. Przyjechał wtedy sam Jaruzelski. Mama zdobyła bilety i dobrze pamiętam gdzie siedzieliśmy. Dziś ławeczki zarośnięte krzakami, płot się rozpada, budynki podobnie. Czasem tylko ktoś skosi trawę żeby młodzież z pobliskiej szkoły miała gdzie pograć. Dziwnie się teraz patrzy na to miejsce, które wtedy było centrum Polski. Nawet nie wiem co było powodem wyboru tego akurat a nie innego miejsca.
Potem jadę dalej już standardem. Wiatr ładnie osłabł i jechało się bardzo fajnie. Musiałem tylko zaciągnąć komin na twarz, bo powietrze dość zimne i gardło by mi wysiadło.


Stadion w Marszewie. Niegdyś centrum Polski, dziś podupadła ruina © tomstar

Skrzyżowanie w Czerminie. To samo co ostatnio, tylko że w dzień © tomstar

Czermin i wielki, czarny ninja :) © tomstar

Stacja paliw w Kotlinie, tym razem w dzień © tomstar

Ruch na krajówce w świetle dnia © tomstar

Przed parkiem w Dobrzycy © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 40.17km
  • Czas 01:41
  • VAVG 23.86km/h
  • VMAX 38.53km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1064kcal
  • Podjazdy 132m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny blues

Środa, 25 września 2013 · dodano: 25.09.2013 | Komentarze 0

Wczoraj koszykówka dziś rower. W końcu się ustabilizowała pogoda i przestało wiać. Wczoraj prawie nam głowy pourywało, takie było wietrzycho. Całe szczęście na wtorek zaplanowana była sala i pogrywanie z kumplami w kosza, tak więc na dziś wypadł rower. Trasa trochę dłuższa niż ostatnio. Wykręciłem przez Czermin i Kotlin do Dobrzycy. Warunki bardzo sprzyjały, było w miarę ciepło, bez wiatru i deszczu. Powiem szczerze, że jechało się wyśmienicie. Tylko teraz już trochę wolniej, mam cały czas terenowe opony, na których dość ciężko się depta. Po za tym chłód nie pozwala się aż tak dobrze rozgrzać. Mimo to te wypady traktuje teraz jako przyjemną przejażdżkę niż bicie rekordów i łapanie dużych dystansów. Może uda się coś dłuższego wykręcić w sobotę.


Skrzyżowanie w Czerminie © tomstar

Stacja paliw w Kotlinie © tomstar

Próba artystyczne złapania nocnego ruchu :) © tomstar

Przed bramą do parku w Dobrzycy © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 26.73km
  • Czas 01:11
  • VAVG 22.59km/h
  • VMAX 35.43km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Kalorie 681kcal
  • Podjazdy 100m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Coraz krócej, coraz rzadziej

Niedziela, 22 września 2013 · dodano: 22.09.2013 | Komentarze 0

Musiałem się dziś zmusić do małego wysiłku. Wczoraj byliśmy na weselu. Rano w sobotę nigdzie nie pojechałem, no a dziś wiadomo odsypianie. Wstaliśmy około 11.00 rano. Zaspany, napchany i zmęczony. Cały dzień leniwy, przecinany drzemkami :) Stwierdziłem, że bez względu na warunki wieczorem muszę wyjechać. Miałem polecieć standardem do Dobrzycy, ale zmieniłem zdanie i zrobiłem rundkę dookoła miasta. Wyszło parę kilometrów mniej, ale w sumie na więcej nie miałem ochoty i siły. Z resztą zaczęło mocno wiać i zrobiło się zimno. Strzeliłem parę fotek wieczornego miasta i wróciłem do domu.


Tam gdzieś jest miasto :) © tomstar

Jedno ze skrzyżowań © tomstar

Kolejne skrzyżowanie tym razem z drugiej strony miasta © tomstar

I Meridka © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 30.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 24.32km/h
  • VMAX 35.97km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 785kcal
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opadły mgły, miasto ze snu się budzi

Piątek, 20 września 2013 · dodano: 20.09.2013 | Komentarze 0

Ta wrześniowa jesień nie działa na mnie zbyt dobrze. Jestem strasznie zamulony, nic mi się nie chce, nie mam jakoś humoru. Wczoraj była kumulacja i już nie wytrzymałem. Muszę się ruszyć, postawić sobie jakiś cel. A więc postanowienie było takie, że dziś wstaje o 4.30 rano i jadę na 30km. Rzeczy uszykowane wieczorem, rower gotowy. Myślałem, że się nie uda, ale wstałem zadziwiająco bez problemu. Na dworze zimno jak cholera, ale za to piękna pełnia. Spróbowałem zrobić zdjęcie, ale moim głupolem słabo to wyszło. Poranne miasto wygląda całkowicie inaczej niż to wieczorne, mimo, że klimat podobny. Wszędzie czuć zapach świeżego chleba. Super się patrzy jak powoli niebo się rozjaśnia i wstaje dzień. Do Dobrzycy dojechałem jeszcze po ciemku i dość topornie to szło, ale za to z powrotem już w stronę wschodzącego słońca. Było zimno, ale na prawdę nie żałuję i jestem zadowolony, że zaliczyłem ten mały sprawdzian silnej woli :) Teraz czas do pracy, mam nadzieje, że nie usnę przed komputerem :)


To miał być księżyc w pełni :) © tomstar

Przed startem, godzina 4.50 © tomstar

Wstaje nowy dzień © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 30.72km
  • Czas 01:18
  • VAVG 23.63km/h
  • VMAX 37.76km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Kalorie 804kcal
  • Podjazdy 107m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny

Poniedziałek, 16 września 2013 · dodano: 16.09.2013 | Komentarze 2

Dziś tak na spokojnie, mała trasa do Dobrzycy. Przestało padać i wiatr się trochę uspokoił, więc wybrałem się na króciutki spacerek :) Czuję ostatnio cały czas brak ruchu, więc staram się wykorzystać każdą okazję aby wyjechać. Dziś wieczór zrobił się na prawdę bardzo przyjemny. Powoli pojechałem do Dobrzycy, zrobiłem kilka fotem i wróciłem. Taki standardzik. Jutro już zaczyna się sezon na kosza, więc zmienię trochę formę aktywności.


Rynek w Dobrzycy © tomstar

Coś tu widać? Staw w Dobrzycy © tomstar

Merida pod latarnią :) © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 38.64km
  • Czas 01:37
  • VAVG 23.90km/h
  • VMAX 57.63km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Kalorie 1024kcal
  • Podjazdy 117m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mała rundka i zabytkowe auta

Niedziela, 15 września 2013 · dodano: 15.09.2013 | Komentarze 1

Wczoraj wieczorem zastanawiałem się czy dziś od rana dam rade się zebrać i wyskoczyć na chwilę. Wyprałem ciuchy, pojechałem z Meridką na myjkę i byłem w razie czego gotowy. Tak jak przewidywałem nie zwlekłem się z łóżka o 6 rano, o 7 rano podobnie, a nawet o 8 chwilę mi zajęło przyjęcie postawy pionowej :) Ale za oknem zrobiło się tak ładnie, że zdecydowałem się wyskoczyć na kilkanaście kilometrów. Pojechałem standardowym kółkiem na około 40km. Czermin potem Kotlin, Dobrzyca i Pleszew. W międzyczasie naszło trochę chmur i zaczął wiać lekki wiaterek, jednak nie przeszkadzał w jeździe. Wczoraj miałem pewien niedosyt więc dziś zostało mi jeszcze sporo sił na deptanie. W Dobrzycy przypadkiem trafiłem na rajd samochodów zabytkowych. Mijały mnie po drodze. W parku w Dobrzycy był start i udało mi się strzelić parę fotek. Teraz wszyscy powoli zjeżdżają na rynek w Pleszewie, więc za mała chwilę wybieramy się na spacer popatrzeć na świetne auta.


Widoczek za Czerminem © tomstar

Zjazd do Kotlina © tomstar

Start rajdu aut zabytkowych w Dobrzycy © tomstar

Piękna Corvetta na starcie © tomstar

Merida też by wystartowała :) © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 34.61km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 15.16km/h
  • VMAX 40.09km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 736kcal
  • Podjazdy 501m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Kamieńsk

Sobota, 14 września 2013 · dodano: 14.09.2013 | Komentarze 3

A więc nadszedł ten czas. O Górze Kamieńsk usłyszeliśmy w tv w jednej z reklam. Nie jest tam od nas daleko, można pojechać. Jednak wypad rowerowy musiałby trwać co najmniej dwa dni, a na to teraz niestety nie mam czasu. Na całe szczęście Miłosz wpadł na pomysł żeby wrzucić rowery na dach i wyskoczyć polatać po tej górze. Pomysł wyśmienity. A więc dziś przyszedł czas na wyjazd. Merida została z powrotem uzbrojona w swoje opony terenowe 2.1. Pakujemy się o 6 rano i ruszamy. O 9.30 jesteśmy na miejscu. Chwila przygotowań i w drogę. Góra Kamieńsk oferuje trzy szlaki rowerowe podzielone na długości. W sumie proponują aby wszystkie rozpocząć wjeżdżając na górę wyciągiem, tam start mają wszystkie trasy. To nie dla nas, na górę trzeba wjechać o własnych siłach. Wspinamy się pierwszym szlakiem w stronę punktu widokowego i składowiska gipsu. Miłosz zaliczył tam niezły skok w piasek-gips. Okleił mu rower jak mąka z wodą, nie można było tego wyczyścić :) Tam opuszczamy oznakowane szlaki i objeżdżamy górę przez szczyt i dojeżdżamy do zjazdu ze stoku. Tam jest trasa downhillowa, nie mogliśmy nią nie zjechać. Niestety jesteśmy całkowitymi amatorami i wstyd się przyznać, ale w dwóch miejscach zeszliśmy z rowerów i musieliśmy je sprowadzić :) Ale w dole trasy jechaliśmy już na maksa . Potem mały odpoczynek na dole i trasa numer dwa. Tym razem objeżdżamy górę. Oczywiście po kawałku zjeżdżamy z wyznaczonego szlaku i wbijamy się w teren, ponieważ ścieżka rowerowa prowadziła asfaltową drogą, a dziś miał być dzień upieprzenia siebie i rowerów. Objeżdżamy górę i wracamy do punktu startu. Niestety na dalsze trasy nie starczyło czasu, ale na pewno tu wrócimy żeby jeszcze się sprawdzić w terenie. Świetne miejsce, polecam wszystkim. Nie zrobiliśmy może za dużo kilometrów, ale teren bardzo wymagający i byliśmy dość zmęczeni.


Gotowi do wyjazdu © tomstar

Jesteśmy na miejscu, trzeba się rozpakować © tomstar

Elektrownia w oddali © tomstar

Na punkt widokowy prowadził trzy kilometrowy podjazd © tomstar

Miłosz utopiony w gipso-piasku © tomstar

Widok z dołu na składowisko gipsu © tomstar

Składowisko gipsu od góry © tomstar

Na szczycie Góry Kamieńsk © tomstar

Odpoczynek na szczycie © tomstar

Widok ze stoku © tomstar

Na górze stoku © tomstar

Zjeżdżamy downhillem :) © tomstar

Troszke wstyd ale było cholernie stromo i ślisko :) © tomstar

Objazd góry © tomstar

Podczas objazdu góry © tomstar

Powoli wracamy na start © tomstar

Już po wszystkim, czas na pakowanie © tomstar

Merida po trasach © tomstar

Wracamy © tomstar


  • DST 30.84km
  • Czas 00:58
  • VAVG 31.90km/h
  • VMAX 42.59km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1141kcal
  • Podjazdy 107m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny sprincik

Wtorek, 10 września 2013 · dodano: 10.09.2013 | Komentarze 0

Coraz ciężej znaleźć mi chwilę na jakiś wyjazd. Teraz wszystko zależne jest od pogody, siedzę sobie w oknie i patrze na te drzewa, chwieją się czy nie chwieją? Wczoraj wieczorem nie wypaliło, ale dziś nie mogłem już sobie odpuścić. Uśpiłem córę, zatrudniłem dziadka żeby rzucił na nią okiem i wskoczyłem na rower. Ze względu na mało czasu i wieczorową porę wybór trasy był oczywisty - sprint do Dobrzycy. Wieczorem nie atakowałem jeszcze czasu na tej trasie. Po pięciu kilometrach myślałem, że wypluję płuca :) Ale trzymałem tempo, które było bardzo ładne. Lekki wiaterek w plecy pomagał. Do Dobrzycy dojechałem z bardzo dobrym czasem co motywowało mnie do coraz mocniejszego deptania. Niestety z powrotem miałem już wiatr w twarz, troszkę mnie on zwolnił dlatego tempo odrobinę spadło. Ale w sumie rekord padł i jest jeszcze do poprawienia :)

dystans: 30,84km
czas: 58,07
prędkość: 31,84km/h
średnia: 1,53 min/km

rekord pobity nieznacznie, ale zawsze :)


Dziś tylko jedna fotka po powrocie © tomstar


  • DST 35.91km
  • Czas 01:32
  • VAVG 23.42km/h
  • VMAX 47.73km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Kalorie 941kcal
  • Podjazdy 126m
  • Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mam już dość wiatru

Niedziela, 8 września 2013 · dodano: 08.09.2013 | Komentarze 0

Nic dziś nie wyszło z planowanego wyjazdu. Chciałem przejechać około 80km, miałem pojechać do Koźmina, Krotoszyna i małym kółeczkiem do domu. W pogodzie zapowiadali wiatr, ale liczyłem, że nie będzie wiało od rana. Dlatego wyjeżdżam trochę po 6. Dziś już przygotowany i założone długie getry i dodatkowa bluza. Akurat dziś cieplej niż wczoraj, za to zaraz za miastem widzę po drzewach, że już sobie lekko powiewa. Z każdym kilometrem wiało coraz mocniej. Z Doświadczenia wiem, że za godzinę będzie wiało jak cholera. Dlatego postanawiam skrócić trasę o połowę. Jestem zły, ale dziś naprawdę nie mam ochoty męczyć się i wkurzać. Gdy dojechałem do Kotlina na wjeździe na główną drogę dostałem masakrycznym podmuchem w twarz. Nie ma co, wracam od razu do domu. Trasa po raz kolejny skrócona i w sumie z planowanych 80km zrobiło się śmieszne 35km. Może ktoś kto śledzi moje wpisy stwierdzi, że marudzę, i powtarzam się jak stara płyta, ale nienawidzę wiatru! Nie ma nic gorszego, wiatr przeszkadza w jeździe, wkurza mnie strasznie i odbiera przyjemność z jazdy. Dziś zepsuł mi dzień...


Rynek w Dobrzycy © tomstar

Ładny kawałek drogi we Wilczy © tomstar

Staw rybny w Kowalewie © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|