Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 74046.58 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.60 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Z BAKĄ|

Dystans całkowity:30616.79 km (w terenie 8.00 km; 0.03%)
Czas w ruchu:1141:49
Średnia prędkość:26.81 km/h
Maksymalna prędkość:68.60 km/h
Suma podjazdów:143985 m
Suma kalorii:590485 kcal
Liczba aktywności:289
Średnio na aktywność:105.94 km i 3h 57m
Więcej statystyk
  • DST 116.80km
  • Czas 04:03
  • VAVG 28.84km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1993kcal
  • Podjazdy 345m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z małą przygodą

Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 02.05.2026 | Komentarze 0

Dziś lecimy razem z Baką. Umawiamy się na 9n rano, bo jest już bardzo ciepło. Nadal nie ma wiaterku, świeci słońce i jest super. Plan na trochę dłuższy dystans. Wiaterek mamy taki, że trzeba jechać w okolice Odolanowa, ale żeby nie kręcić znowu po tych samych drogach kombinuję boczki, które dodały parę kilometrów. Ale na sam początek mała przygoda. Baka łapie kapcia zaraz za Taczanowem. Chwilę nam schodzi, ale dętka wymieniona i jedziemy dalej. Jedzie się dobrze i jest bardzo ciepło. Słońce grzeje, a warunki są idealne. W połowie drogi robimy małą pauzę pod sklepem, jemy lody i pijemy zimną colę. Lecimy dalej spokojnie przez świetne boczki, pola, lasy, wąskie drogi i spokój. Potem zawracamy niedaleko Odolanowa i już standardem wracamy do domu.





Kapeć
Kapeć © tomstar
Selfik
Selfik © tomstar

  • DST 102.00km
  • Czas 03:22
  • VAVG 30.30km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 1741kcal
  • Podjazdy 266m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolejna stówka z wiatrem

Niedziela, 26 kwietnia 2026 · dodano: 26.04.2026 | Komentarze 0

Wietrznego weekendu ciąg dalszy. Skoro już wpadłem w rytm wyjazdów kolejowych to postanowiłem to kontynuować. Tym razem wiatr mamy z Poznania, więc cel na dziś stolica Wielkopolski. Wybór oczywisty i prosty. Świetne połączenie z Pleszewa, szybka podróż i fajny powrót. Dziś jedzie ze mną Baka, udało mi się go wyciągnąć. Umawiamy się o 9 u mnie i jedziemy rowerami do Kowalewa na pociąg. O 9:38 wskakujemy na pokład. Podróż minęła szybko, a przede wszystkim zabawnie. Pani konduktor była wesoła, a przede wszystkim zdziwiona dzisiejszym ruchem pasażerskim. Pociąg był nabity po sam sufit. Nie szło się ruszyć, a co stację wsiadali nowi pasażerowie. W dziale rowerowym wisiały cztery rowery, dwa kolejne, po za naszymi stało na podłodze. Chyba nie tylko my wpadliśmy na pomysł jazdy z wiatrem. Dojechaliśmy do stacji Poznań Starołęka. Stamtąd lecimy do domu. Wykorzystałem starą trasę, którą jechałem podczas konkursu Decathlon Carbon Challenge. Od razu leci się dobrze. Jest chłodno, ale nie zimno. Bałem się, że kamizelka na dziś to za mało, ale na kurtkę byłoby za ciepło. W słoneczku jest przyjemnie. Drogi wyremontowane, dobre asfalty. Lecimy na Kórnik. Ruch tutaj masakryczny,. bo wszyscy weekendowo przyjechali do pałacu. Kierujemy się na Krzykosy i tam przekraczamy Wartę. Trzeba tutaj kawałek przejechać krajówką, ale poszło szybko i sprawnie. W Nowym Mieście mała pauza na stacji i potem spokojnie do domu. Jedzie się przyjemnie, wszędzie robi się coraz bardziej zielono i jest bardzo ładnie. Kolejny udany wyjazd. Mam nadzieję, że ten wiatr nie będzie tak często nas atakować, bo za bardzo przyzwyczaję się do wygodnej jazdy razem z nim.



Na starcie w Poznaniu
Na starcie w Poznaniu © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar
Pauza
Pauza © tomstar


  • DST 120.72km
  • Czas 03:46
  • VAVG 32.05km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1954kcal
  • Podjazdy 352m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Świetne zakończenie wakacji

Niedziela, 31 sierpnia 2025 · dodano: 31.08.2025 | Komentarze 0

Wczoraj popadało i było byle jak, ale dzisiaj jest już wyśmienicie. A ma być jeszcze lepiej, bo umówiliśmy się na ustawkę z ekipą z Kalisza. Chłopaki przyjeżdżają chwilę po 9 rano w sile pięciu chłopa. Z naszej strony ja, Baka i Tomek. Ośmiu zawodników, w takiej ustawce jeszcze nie jechałem. Szybkie szykowanko i lecimy. Cel Miłosław i piwko w lokalnym browarze. Jedziemy na Żerków naszymi boczkami. Trasę ustaliliśmy wspólnie z Adamem z Kalisza, tak żeby była optymalna. Tempo oczywiście mocne, bo w takiej grupie nie sposób jechać wolno. Leci się super. Warunki idealne, nie ma wiatru, świeci słoneczko i jest ciepło. Nie robimy pauzy. Kierujemy się na prom w Dębnie. Prom ma być czynny, jednak gdy przyjeżdżamy wisi kartka, że w ten weekend nie kursuje. Można się było tego spodziewać, bo ten prom jeździ jak mu się podoba. Na całe szczęście mamy skrót do promu w Pogorzelicy. Tamtędy mieliśmy wracać. Ale nie ma rady trzeba tak jechać. Niestety kawałek musimy przejechać po betonowych płytach, ale dajemy radę. Potem już prosto do Miłosławia. Tam pauza na rynku w barze i chwila na pyszne piwko. Potem uzupełnianie zapasów i wracamy. Teraz mamy z wiatrem i znowu bez pauzy lecimy do domu. Po drodze jeszcze podjazd pod Żerków i szybka trasa na Pleszew. Idzie gaz, a średnia rośnie. W takiej ekipie to można jeździć. Dawno tak dobrze mi się nie jechało, a wyjazd wybitnie rewelacyjny. Super trasa, super pogoda i super ekipa. Dziś wszystko się udało. Trzeba to powtórzyć.



Ekipa
Ekipa © tomstar
Ekipa
Ekipa © tomstar
Przerwa na piowko
Przerwa na piowko © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Jedziemy
Jedziemy © tomstar


  • DST 115.54km
  • Czas 03:56
  • VAVG 29.37km/h
  • VMAX 59.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 1926kcal
  • Podjazdy 303m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobić do 7000 i 1000

Niedziela, 17 sierpnia 2025 · dodano: 17.08.2025 | Komentarze 0

Wczoraj spokojny spacerek z żonką no to dzisiaj trzeba wbić większy dystans, tym bardziej, że 110km brakuje mi do 1000km w tym miesiącu i zarazem do 7000km w tym roku. Trasę wyznaczyłem na Żerków, bo tak mamy wiatr. Ale jedziemy inaczej niż zwykle, można powiedzieć na odwrót. Przelatujemy przez Żerków, zjeżdżamy zjazdem do Śmiełowa i jedziemy na prom na Warcie. Stamtąd do Pyzdr i tam robimy mała pauzę. Potem już kółeczkiem naszymi standardowymi boczkami. Ale odbijamy jeszcze do Żerkowa, żeby zrobić odpowiedni dystans. Z Żerkowa już w mocniejszym tempie do domu. Nie zauważyłem też, że mam już przejechane ponad 70000km od początku mojej przygody z rowerem. Niezły dystans.



Pauza w Pyzdrach
Pauza w Pyzdrach © tomstar
Przeprawa przez Wartę
Przeprawa przez Wartę © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Pozowanko
Pozowanko © tomstar

  • DST 120.75km
  • Czas 04:08
  • VAVG 29.21km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 2026kcal
  • Podjazdy 361m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyjaździk

Piątek, 15 sierpnia 2025 · dodano: 15.08.2025 | Komentarze 0

Jest gorąco. W końcu. Lubię jak jest gorąco. Oczywiście może to być męczące, ale wolę to niż zimno i deszcz. W końcu jest lato, a latem ma być gorąco. Dziś ma być najgorętszy dzień, więc trzeba wyjechać szybko. Jedziemy o 6 rano. Może zdążymy przed najgorszymi upałami. Wyznaczyłem troszkę inną trasę. Wieje nam na północ, więc trzeba coś wymyślić w stronę Odolanowa i Ostrowa. Polecimy boczkami, ominiemy Odolanów i pod Ostrowem wrócimy do domu. Wychodzi nam 120km, ale tyle może być. Jest pogoda, czas i zero wiatru, więc dystans jak najbardziej na miejscu. Od rana mi się nie chce, ale z czasem depta się coraz lepiej. To już końcówka sezonu, więc zmęczenie daje o sobie znać. Ale w końcu to jeden z lepszych sezonów i mam już pokaźny dystans najechany. Wracamy przez Lewków i standardem do domu. Na koniec zaatakowałem segment na Niepodległości i udało się zdobyć KOMa.



Trasa
Trasa © tomstar
Słońce
Słońce © tomstar
Zbiory
Zbiory © tomstar

  • DST 236.39km
  • Czas 09:12
  • VAVG 25.69km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 4201kcal
  • Podjazdy 542m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zobaczyć Most Eurpejski i Trasę Pojezierzy Zachodnich

Środa, 6 sierpnia 2025 · dodano: 06.08.2025 | Komentarze 0

Mamy jeszcze tydzień wolnego, więc padł szalony pomysł. Ostatnio gdzieś mi się wyświetliła fajna ścieżka z mostem nad rzeką. Sprawdziłem co to. Okazało się, że to Most Europejski nad Odrą, a ścieżka prowadzi po starym wale kolejowym, ma ona kilkadziesiąt kilometrów i jest w całości asfaltowa. No cóż, takiego czegoś nie można nie zobaczyć i nie przejechać. Mamy wolne, więc jedziemy. Szukaliśmy opcji jak tą ścieżkę przejechać, żeby zrobić jej odcinek od Barlinka do granicy i potem jakoś wrócić. Niestety w okolicy po za ścieżkami są słabe boczne drogi. Ciężko jest wrócić i ciężko ustalić bazę noclegową. Ostatecznie padło na Gorzów Wielkopolski. Dojedziemy do Barlinka, potem ścieżką do granicy, po stronie niemieckiej do Kostrzyna i z powrotem do Gorzowa. Wychodzi 236km, dużo, ale co tam, jedziemy. Z Pleszewa wyjeżdżamy o 3 rano. W Gorzowie jesteśmy przed szóstą. Szykujemy się i ruszamy. Niestety jest cholernie zimno, bo rano zaledwie 8 stopni. Ubieramy bluzy i kurtki. Odwracamy też trasę. Mamy taki wiatr, że lepiej najpierw pojechać do Kostrzyna i potem na most i wracać przez Barlinek. Dobrze zrobiliśmy, bo dojazd do Kostrzyna okropny. Niby jest ścieżka, ale tak na prawdę jej nie ma. Dziury, piasek i patyki. Jedzie się okropnie. Ale potraktowaliśmy do jako techniczny dojazd do lepszego odcinka naszej wyprawy. O 8 jesteśmy na granicy. Przebijamy się przez miasto, przejeżdżamy rzekę i wjeżdżamy na ścieżkę. Wiatr dopiero zaczął się wzmagać. Mamy go teraz z boku i nie jedzie się źle. Ścieżka prowadzi wzdłuż Odry, po wale i jest cala asfaltowa. Rano jest tu pusto, cicho i spokojnie. Dojeżdżamy do mostu. Tu zatrzymujemy się na trochę dłużej. Robimy focie i odpoczywamy. Teraz wracamy do Polski i wbijamy na naszą ścieżkę docelową czyli Trasę Pojezierzy Zachodnich. Ścieżka jest świetna, prowadzi przez lasy i pola, z dala od cywilizacji. Trzeba się wcześniej zaopatrzyć w wodę i jakieś batony, bo sklepu się tu nie uraczy. W Trzcińsku-Zdroju odbijamy do miasta do sklepu, robimy pauzę i jedziemy dalej. Niestety są trzy odcinki, które łączą nowo powstałą ścieżkę. Są to drogi lokalne i niestety żadna z nich nie jest wyremontowana. Jest tu pełno dziur i jedzie się źle. Ale jakoś to przejeżdżamy i dojeżdżamy do Barlinka. Tutaj też robimy pauzę i lecimy już prosto do Gorzowa.  Ostatnie kilometry są ciężkie, zmęczenie, brak snu dają się we znaki. Ale jest dobrze. Nie padało, szybko zrobiło się ciepło i udało nam się oszukać wiatr. Wyprawa epicka, najwięcej kilometrów w tym roku i wiele nowych gmin. Ogólnie polecam trasę, ale trzeba się przygotować.



Selfik na starcie w Gorzowie
Selfik na starcie w Gorzowie © tomstar
Na moście na Odrze
Na moście na Odrze © tomstar
Na moście na Odrze
Na moście na Odrze © tomstar
Selfik na wale po stronie niemieckiej
Selfik na wale po stronie niemieckiej © tomstar
Na Polskę sobie patrzę
Na Polskę sobie patrzę © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Na Moście Europejskim
Na Moście Europejskim © tomstar
Granica
Granica © tomstar
Most Europejski
Most Europejski © tomstar
Ścieżka
Ścieżka © tomstar
Ścieżka
Ścieżka © tomstar


  • DST 49.00km
  • Czas 02:12
  • VAVG 22.27km/h
  • VMAX 59.60km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 967kcal
  • Podjazdy 1063m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 6

Sobota, 2 sierpnia 2025 · dodano: 02.08.2025 | Komentarze 0

Ostatni dzień. Mamy wracać do domu, ale jak będzie pogoda to jedziemy jeszcze na małe kółko. I na całe szczęście pogoda jest. Wstajemy szybko, sprzątanie mieszkania, wszystko zaniesione do samochodu i jedziemy na start. Z ekipy jadą wszyscy. Cała szóstka gotowa do jazdy. Trasę wyznaczył Kamil. Pokręcimy po okolicy, blisko Karpacza i zrobimy kilka podjazdów. Jedziemy do podnóży podjazdu na Przełęcz Karkonoską. Zrobimy ten podjazd tak na 2/3, bo na resztę nie ma czasu. Trzeba by wracać przez Czachy, a to na dziś za długo. Pogoda jest wyśmienita, jedzie się super, dobrze się podjeżdża. Na szczycie mały odpoczynek i potem dzida na dół i podjazd do Karpacza, wywijka przez Orlinek i na pełnym speedzie do Kowar. Przebieramy się i jedziemy do domu. Wyjazd wyśmienity, udał się w 90 procentach. Tylko ten piątek nie wyszedł nam do końca jakbyśmy chcieli, ale tak na prawdę straciliśmy tylko 50km. Wszystko inne się udało. Genialne tereny, genialne drogi i przede wszystkim genialna ekipa. Trzeba to powtórzyć.

Kilka statystyk:
6 dni
Dystans - 553,84 km
Podjazdy - 9156 m
Czas jazdy - 24 h



Zawodowa ekipa
Zawodowa ekipa © tomstar
Pozowanko
Pozowanko © tomstar
Rzeka
Rzeka © tomstar
Kategoria DO 50KM|, GÓRY|, Z BAKĄ|


  • DST 53.00km
  • Czas 02:49
  • VAVG 18.82km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Kalorie 1078kcal
  • Podjazdy 1216m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 5

Piątek, 1 sierpnia 2025 · dodano: 01.08.2025 | Komentarze 0

Od rana ostra burza mózgów i wymiana spostrzeżeń, uwag, analiz i wszystkiego z deszczem i rowerem związane. Niestety prognozy okazały się tym razem trafne i od rana pada, przestaje, znowu pada i tak w kółko. Nie wiemy co robić, padać ma wszędzie i o różnych porach. Wstępnie jedziemy tak jak pierwotnie planowaliśmy do Kudowy Zdrój. Potem jednak planujemy małe kółko do Czech, potem czekamy i jednak padło na duże kółko do Czech. I tak już zostało. Czekamy jeszcze chwilę, żeby wyschło i jedziemy. Kierujemy się na Małą Upe, podjazdem, którym jechaliśmy we wtorek. Jest wilgotno, ale nie strasznie, więc jedzie się w miarę dobrze. Na szczycie robimy mała pauzę i szykujemy się do zjazdu na dół. W trakcie zjazdu zaczyna padać. Masakra jak nagle zrobiło się zimno i niebezpiecznie. Jest ślisko, nic nie widać, a ręce marzną. W połowie zjazdu zatrzymujemy się na przystanku i czekamy, aż przestanie padać. Postanowiliśmy skrócić trasę i zrobić małe kółeczko na 50km. Na dole skręcamy w lewo i wjeżdżamy na boczne dróżki, aby z powrotem podjechać pod Mała Upe. Boczki są tutaj niesamowicie piękne. Nie wiedziałem, że są tu asfalty i można spokojnie przejechać. Szkoda, że jest brzydka pogoda, bo można by się delektować przyroda i zrobić świetne focie. Po drodze trafiamy na schronisko Lysecinske Boudy i postanowiliśmy, że się tam zatrzymamy i zjemy coś ciepłego. Bardzo dobrze zrobiliśmy, bo znowu się rozpadało. Przeczekaliśmy deszcz i pojechaliśmy dalej. Pozostał nam zjazd do Kowar i jesteśmy w domu. W Kowarach wyszło piękne słońce i od razu zrobiło się cieplutko i sucho. Ale po parunastu minutach od naszego powrotu znowu zaczęło padać, żeby po 30 minutach znowu wyszło słońce. Powalona ta pogoda. Dobrze, że zepsuła nam tylko jeden dzień. Mimo trudów, zimna i deszczu mogę uznać ten wyjazd za epicki. Maszyny się spisały, nikomu nic się nie stało i cali wróciliśmy do domu. Po powrocie rowerki od razu umyliśmy. Zobaczymy co będzie jutro. Wstępnie plan jest na rychły powrót do domu, ale jeżeli pogoda zwariuje i rano będzie sucho i ciepło i nie będzie deszczowych chmur, to może skusimy się na szybkie 50km przed wyjazdem. Chciałbym się jeszcze przejechać, bo po dzisiejszym czuję niedosyt, ale w deszczu drugi raz nie pojadę.




Ekipa
Ekipa © tomstar
Przerwa na podjeździe
Przerwa na podjeździe © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Podjeżdżamy
Podjeżdżamy © tomstar
Na szczycie
Na szczycie © tomstar
Rzeka w Czechach
Rzeka w Czechach © tomstar
Udawany sprint pod górkę
Udawany sprint pod górkę © tomstar
Pozowanka w jednej z nielicznych słonecznych chwil
Pozowanko w jednej z nielicznych słonecznych chwil © tomstar
W schronisku
W schronisku © tomstar

  • DST 116.70km
  • Czas 04:38
  • VAVG 25.19km/h
  • VMAX 61.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 2074kcal
  • Podjazdy 1845m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 4

Czwartek, 31 lipca 2025 · dodano: 31.07.2025 | Komentarze 0

Zaczynamy dzień czwarty. Od rana przyjeżdża ekipa z Kalisza i w szóstkę będziemy teraz jeździć. Chłopaki są chwilę po 9, przebierają się, szykują i jedziemy w trasę. Atakujemy znowu Karpacz lecz teraz jedziemy bokiem i wyjeżdżamy obok Gołębiewskiego. Podjazd szczerze nas zaskoczył. Nie myślałem, że jest tu tak stromo, momentami sięgało 18%. Jeszcze na tym wyjeździe nie mieliśmy takich procentów. Powoli i mozolnie wspinamy się na szczyt. Koło Wangu mała pauza, wszyscy się zjeżdżamy i lecimy na dół zjazdem. Potem omijamy Piechowice i kolejny podjazd w okolice Szklarskiej. Każdy jedzie swoim tempem, ale na szczycie zawsze na siebie czekamy. Omijamy Szklarską i znowu podjazd. Profil dzisiejszej trasy jest od początku wymagający. Ale na szczycie już koniec dużych trudności na dziś. Teraz długi, prosty zjazd do Świeradowa Zdroju. Rowerki idą szybko, droga jest szeroka, prosta, wszystko widać. Spokojnie można się rozpędzić. Tutaj też mamy maksy tego wyjazdu, bo przekroczyłem 60km/h. W Świeradowie wjeżdżamy na rynek i siadamy w barze na dłuższą przerwę i jedzonko. Odpoczywamy, uzupełniamy wodę i wracamy do domu. Teraz jest już łatwiej. Zostało nam trochę ponad 50km, a droga raczej płaska lub są zjazdy. Momentami małe hopki, które idą dość sprawnie. Droga fajna, boczna i spokojna, ładnie widać góry. Narzucamy troszkę większe tempo, bo zbierają się chmury i może gonić nas deszcz. Gdy przyjechaliśmy do Kowar po parunastu minutach zaczęło kropić. Teraz odpoczynek, mycie, a wieczorkiem skoczyliśmy jeszcze na piwo. Niestety na jutro zapowiadany jest na cały dzień deszcz. Ale zobaczymy co to będzie, bo pogoda nie raz zaskoczyła nas na tym wyjeździe pozytywnie. Na razie udaje się przejechać suchym kołem. Może uda się i jutro. Tym wyjazdem zamknąłem lipiec z dystansem 1624km i przekroczyłem 6000km w tym roku.




Widoczek
Widoczek © tomstar
Ekipa na pauzie
Ekipa na pauzie © tomstar
Rowerki na pauzie
Rowerki na pauzie © tomstar
Jedziemy
Jedziemy © tomstar
Jedziemy
Jedziemy © tomstar

  • DST 104.00km
  • Czas 04:11
  • VAVG 24.86km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 1900kcal
  • Podjazdy 1323m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 3

Środa, 30 lipca 2025 · dodano: 30.07.2025 | Komentarze 0

Od rana piękne słońce, ale niestety nie jest super ciepło. O 8 rano zaledwie 12 stopni. Niebo bezchmurne. Ale pogoda wskazuje, że około 16 ma u nas padać. Chmury i deszcz mają przyjść z południa, więc z Trutnova, a my mieliśmy dziś przez Trutnov jechać. Stwierdziliśmy, że wybieramy inną trasę. Mamy zapas tras i właśnie jedną z nich wykorzystamy. Mniejszy dystans, mniejsze przewyższenia, dużo płaskiego. Powinno pójść płynnie i szybko. Z Kowar lecimy na Trzcińsko trasą TdP Amatorów z zeszłego roku. Potem odbijamy na Marciszów i dalej na Czarny Bór. Teraz robi się trochę nudno, bo jest dość płasko, małe hopki, a widoczki takie sobie. Troszkę jednak od tych gór odjechaliśmy. Dopiero w Mieroszowie zawracamy i jedziemy wzdłuż granicy na Lubawkę. Tutaj znowu zaczynają się podjazdy i ładne tereny. W Chełmsku Śląskim robimy mała pauzę i kierujemy się do domu. Przejeżdżamy Lubawkę i kierujemy się na Kowary. Ostatni podjazd, który wybrałem jest w remoncie, ale podobno asfalt już leży. Ale na dziś przewidziane jest układanie ostatniej warstwy asfaltu. Ale ryzykujemy i jedziemy, najwyżej będziemy prowadzić rowery. Nie jest jednak tak źle, rzeczywiście coś robią, ale małymi odcinkami i w sumie prowadzimy rowery tylko przez kilkadziesiąt metrów. Tym podjazdem ma iść za tydzień Tour de Pologne. Fajnie jest jechać tą samą drogą, a jeszcze fajniej będzie to potem oglądać w tv. My też tędy jechaliśmy. Ze szczytu już szybki zjazd do Kowar. Szybko, sprawnie i przyjemnie. W domu jesteśmy przed 15. Dobrze zrobiliśmy, bo rzeczywiście po 16 zaczęło kropić. Niegroźnie i w sumie już przestało, ale nie wiadomo jak ten deszcz zachowywał się gdzie indziej. Może padało mocniej, a może mżawka jechałaby z nami od Trutnova. Teraz zasłużony odpoczynek i zbieranie sił na jutro, bo przyjeżdża ekipa z Kalisza z Grzegorzem na czele. A jutro prawie 120km i 1800m przewyższeń w planie. Trzeba będzie to wytrzymać, bo wypoczęta, mocna ekipa może nadać konkretne tempo. Najważniejsze, żeby nie padało.



Widoczek
Widoczek © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Pauza w Chełmsku Śląskim
Pauza w Chełmsku Śląskim © tomstar
Podjazd do Kowar
Podjazd do Kowar © tomstar