-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 80682.73 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.68 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Październik9 - 0
- 2026, Wrzesień16 - 2
- 2026, Sierpień18 - 2
- 2026, Lipiec18 - 2
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
Wpisy archiwalne w kategorii
SAMOTNIE|
| Dystans całkowity: | 33831.27 km (w terenie 152.00 km; 0.45%) |
| Czas w ruchu: | 1236:50 |
| Średnia prędkość: | 27.35 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 68.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 136766 m |
| Suma kalorii: | 719004 kcal |
| Liczba aktywności: | 499 |
| Średnio na aktywność: | 67.80 km i 2h 28m |
| Więcej statystyk | |
- DST 105.57km
- Czas 03:27
- VAVG 30.60km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Kalorie 1746kcal
- Podjazdy 273m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Rekordy wymagają poświęceń
Niedziela, 11 października 2026 · dodano: 11.10.2026 | Komentarze 0
Nosiło mnie przez cały weekend. Jeszcze nie jestem gotowy na pogodzenie się ze złą pogodą i odstawienie rowerka na weekend. Wczoraj łaziłem od okna do okna patrząc na chmury. Szukałem okienka pogodowego, żeby może wcisnąć jakieś małe 50km. Niestety nie było warunków. Ale pogoda na dziś była obiecująca. Miało nie padać. Wstajemy rano, szykujemy się z Dorotą, a tu chwilę po 10 zaczęło padać. Żadna pogoda tego nie pokazywała. Chyba dziś będzie taki dzień, że na przemian będzie padać i świecić słońce. Dorota rezygnuje, a ja łażę i się wkurzam. Od 12 było już pięknie, cały czas świeciło słońce, a na niebie nie było chmur. Pierdzielę, jadę. Sprawdzam pogodę i raczej na mojej trasie nie powinno padać, choć pogoda zmienia się dynamicznie. Jadę na Raszków, a potem boczkami do Krotoszyna. Wiaterek przeszkadza, ale motywacja, żeby zdążyć przed deszczem wygrywa. Cisnę mocno, bo chce przejechać dystans jak najszybciej. Gdy wykręcam w stronę Krotoszyna widzę przed sobą chmurę. Idzie ona bokiem i raczej pod nią nie wjadę, ale jej skrawek mnie łapie. Zaczęło padać, może minutę, może dwie. To była chwila, ale jestem mokry, no i droga też. Całe szczęście zaraz wyszło słońce, a kilometr dalej jest już sucho. Teraz mam już ładnie. Przelatuję przez Krotoszyn, nie robię pauzy. Mam się kierować na Dobrzycę, ale widzę, że tam idzie kolejna chmura, ale ta jest już potężna. Normalnie ściana mroku i na pewno tam pada. Wiatr mam tylno-boczny, więc lecę z powrotem na Raszków. Równolegle do chmury. Chcę ją objechać zanim doleci do Pleszewa. W Raszkowie wykręcam na Pleszew i teraz wiatr mam w plecy. I znowu jadę równolegle do chmury, ale tym razem zjeżdżamy się im bliżej Pleszewa jestem. Wjechałem pod nią, ale nie pada z niej deszcz. Całe szczęście. Teraz chmurki się troszkę rozchodzą i nawet wychodzi słońce. Ale jakiś deszczyk zaczyna kropić. 3km przed Pleszewem się rozpadało. Zatrzymałem się, żeby schować telefon do folii, a w tym czasie przestało padać. No, ale znowu jest mokro i to dość mocno. No, ale już prawie jestem w domu. Jadę więc już spokojnie, żeby tylko dojechać. Chyba tym razem pośpiech i szybka jazda wepchnęła mnie pod ten deszcz. Może jakbym był z 15 minut później to nawet byłoby sucho. No, ale nie ma co. Wyjazd zaliczony, a dlatego był ważny, bo pobiłem rekord dystansu rocznego. Przekroczyłem 8600km i co lepsze, następny weekend ma być podobno ładny, więc może znowu dwie stówki wpadną. A do końca roku na pewno kilka razy uda się wyjechać, więc 9000km jest realnie osiągalne.

Popadało może minutę, ale efekt był taki... © tomstar

W domu © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 101.34km
- Czas 03:09
- VAVG 32.17km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 1658kcal
- Podjazdy 181m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
No tego to się nie spodziewałem
Niedziela, 4 października 2026 · dodano: 04.10.2026 | Komentarze 0
Dziś o 11 córa grała mały koncert, więc obowiązkowo poszliśmy ją zobaczyć i dopingować. Do domu wróciliśmy po 12. Dorota dzisiaj nie jedzie, ale ja wskakuje na rower. Od rana chłodno, mgła i chmury, ale po 12 zrobiło się pięknie, słoneczko i jest bardzo ciepło. Ubieram się na krótko, a w kieszeń w rezerwie biorę kamizelkę. Ale okazał się niepotrzebna, bo było na prawdę cieplutko. Lecę w dół na Chocz. Znalazłem tam ostatnio fajne drogi gdy rysowałem inne mapy i postanowiłem je sprawdzić. Street view kończy się gdy kończy się asfalt, ale satelita ewidentnie pokazuje, że asfalt jest tam dalej. Pewnie nówka położony. Jadę to sprawdzić, bo tereny ładne. No i asfalt jest, piękny przejazd przez lasy. To chyba będzie moja nowa trasa w tych rejonach. Dojazd do Chocza mamy szybki, prawie cały czas z górki, więc szybko wchodzi się na wysoką średnią. Łatwiej ją potem utrzymać w dalszej części trasy. Nie spodziewałem się, ze dziś jestem w stanie pojechać szybko. Wczoraj był ciężki dzień i czułem się zmęczony, ale jak średnia weszła, weszły i siły, a przede wszystkim chęci. Trasa jest na prawdę fajna, same dobre asfalty, a dziś nie ma wiatru, więc nieważne w którą stronę jadę wiatr nie przeszkadza. Trzyma się cały czas ponad 31km/h. No więc cisnę. Wyzwanie było w okolicach Żerkowa, bo mamy tu kilka górek, więc na podjazdach trzeba było utrzymać tempo. Udało się, a z Żerkowa już przyjemna trasa z lekkim wiaterkiem w plecy. Nie dość, że udało się utrzymać średnią, to jeszcze ją budowałem. Dosłownie 5km przed Pleszewem wskoczyło 32km/h. Teraz walka, żeby to utrzymać. Wiadomo, w mieście, na zakrętach i skrzyżowaniach łatwo to stracić. Dusiłem ile sił w nogach i się udało. Najszybsza stówa w historii. No tego w październiku, na koniec sezonu to się nie spodziewałem. Mówiłem, że najlepszą formę złapałem na koniec sezonu. W sam raz na kolarskie mistrzostwa świata i Europy :-)

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Ja © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 100.50km
- Czas 03:26
- VAVG 29.27km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 1689kcal
- Podjazdy 382m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
No i wpadło 8000 kilometrów
Niedziela, 27 września 2026 · dodano: 27.09.2026 | Komentarze 0
Nie można zmarnować tak pięknego dnia. Dobrze mi się spało, wstałem wypoczęty i nic mnie nie boli. Nóżki nie bolą, nie jestem zdepnięty po wczorajszym, więc trzeba dziś jechać. Ale na spokojnie. Wstałem o 8, umyłem rower i przygotowałem się na wyjazd. Jadę o 10. Niestety dziś sam, Dorota odpoczywa po wczorajszym wyczynie. Jadę na Kalisz, taki mam wiaterek. Wbijam na trasę, którą dawno nie jechałem. W tym roku tam nie byłem, a w i zeszłym nie pamiętam kiedy tu kręciłem. Boczkami dojeżdżam do Kalisza i wbijam na ścieżkę. Jadę spokojnie, nie cisnę, tym bardziej, że o tej porze na ścieżce ruch i nie można jechać za szybko. Podjeżdżam sobie po Chełmce i lecę na dół w Stronę Skalmierzyc. Ale tutaj nóżka zaczęła podawać. Dobra trasa, fajne zjazdy i ładny asfalt. Nagle mi się zachciało. Mam siły i chęci. Jest cieplutko i bardzo przyjemnie. Wiatr lekko pcha. Cisnę już tak do domu bez przerwy. Leciało się super, a po wczorajszym zmęczeniu nie ma ani śladu. No i wkręciłem 8000km w tym sezonie. Jeżeli tendencja pogodowa się utrzyma może uda się pobić rekord sezonu, czyli 8600km.

Szałe © tomstar

Szałe © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 103.44km
- Czas 03:39
- VAVG 28.34km/h
- VMAX 37.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 1781kcal
- Podjazdy 236m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Samotnie
Niedziela, 13 września 2026 · dodano: 13.09.2026 | Komentarze 0
Dzisiaj jadę sam. Dorota dziś odpoczywa, po za tym lekko zaziębiona, więc lepiej będzie jak nie będzie przesadzać i zbierze siły na wyjazdy w tygodniu. Trzeba się kierować zdrowym rozsądkiem. Prognozy na dzisiaj takie sobie. Może nawet popadać, a na pewno nie będzie ciepło. Dziś maksymalnie 15 stopni. Rano sprawdzam pogodę i widzę, że deszcz się rozjechał i nie powinno padać, choć niebo całe zasłane chmurami. Ubieram się ciepło i postanawiam jechać. Bardzo szybko się jednak rozbieram. Ściągam bandane i rękawiczki. Straszniej to wszystko wyglądało niż w rzeczywistości jest. Narysowałem trasę na Krotoszyn z małym kółeczkiem, którym już bardzo dawno nie jechałem. Kilka razy troszkę pokropiło, ale na tyle słabo, że nawet asfalt nie był mokry. Wiedziałem, że to się rozejdzie i żadnego, dużego deszczu nie będzie. Dojeżdżam do Krotoszyna, tam mała pauza na rynku. Troszkę odpocząłem, zjadłem batona i rozciągnąłem nogi. Jestem delikatnie zmęczony po wczorajszym dystansie, ale jest ok. Rozjazd potrzebny. Ale generalnie jedzie się dobrze. Z wiaterkiem już całkowicie przyjemnie. Zrobiło się wyraźnie cieplej i bardzo przyjemnie. Dobry, udany wyjazd.

W trasie © tomstar

Na rynku w Krotoszynie © tomstar

Impreza w Krotoszynie © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 100.85km
- Czas 03:32
- VAVG 28.54km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 1715kcal
- Podjazdy 182m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Ponownie do Leszna
Niedziela, 23 sierpnia 2026 · dodano: 23.08.2026 | Komentarze 0
Nie mam zamiaru zmarnować ani jednego dnia kończącego się powoli sezonu. Wczoraj cały dzień padało, ale dzisiaj ma być ładnie, chłodno, ale ładnie. Niestety wieje dość mocny wiatr. Siedziałem wczoraj i analizowałem jak to ugryźć. Wieje centralnie na wschód. Jedyna trasa to droga z Leszna. Może być, tylko mam głupie połączenie pociągiem. Trzeba jechać do Ostrowa autem i stamtąd dopiero mam pociąg do Leszna. Jedyna bezpośrednia opcja, inne to już z przesiadką w Poznaniu i ponad dwie godziny jazdy. Pociąg jest też bardzo wcześnie. Ale postanawiam nim jechać. Wymyśliłem też, że wystartuję z Krotoszyna, po co jechać do Ostrowa. Wyjazd o pół godziny później i krótsza jazda pociągiem. Proszę ojca, żeby mnie zawiózł. Wstaję o 4 rano, piję kawę i o 5 jedziemy. Pociąg z Krotoszyna mam o 5:50. Po 7 rano jestem w Lesznie. Od rana jest chłodno, ubrałem bluzę i zabrałem kamizelkę. Strój idealnie dobrany na dzisiejsze warunki. Trasę mam ogarniętą, jechałem tędy z Dorotą na początku sezonu. Wiaterek dość mocny, ale cały czas w plecy. W mieście i na drogach pusto, cisza i spokój. To jest najlepsze w porannych, niedzielnych wyjazdach. Jedzie się na prawdę świetnie. Nawet nie myślę, żeby się zatrzymywać i robić pauzy. Nie ma po co. Zjadłem dobre śniadanie, a w kieszeniach mam batony. Zjadłem jednego po drodze i nie chce mi się więcej jeść. Jest też chłodno, więc dwa bidony wystarczają. Humorek dopisuje, nóżka podaje, normalnie rewelacja. Nie cisnę, jadę spokojnie. Dziś to ewidentnie relaksacyjny, zerujący wyjazd. Wszystko wokół jest dzisiaj idealne. O 10:30 jestem w domu. Było świetnie.

Rano na stacji w Krotoszynie © tomstar

Jedziemy do Leszna © tomstar

Wschód słońca © tomstar

Start w Lesznie © tomstar

Ścieżka z Leszna © tomstar

Ścieżka z Leszna © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Wiatraki przed Koźminem © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 100.30km
- Czas 03:12
- VAVG 31.34km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1666kcal
- Podjazdy 248m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Ryzyk fizyk
Piątek, 21 sierpnia 2026 · dodano: 21.08.2026 | Komentarze 0
No i się udało, okey, prawie się udało. Jutro ma lugać cały dzień. Sobota do wycięcia z życiorysu. Ale dzisiaj pogoda świetna, cały dzień bardzo ciepło, zero wiatru, słoneczko, warunki idealne. Szkoda, że wieczorem ma padać. No i w dodatku w miarę szybko. Pogoda początkowo pokazywała, że zacznie o 23, ale zaczęło się to przesuwać na wcześniejsze godziny. Ostatecznie niby po 20 ma padać, ale inna pogoda pokazuje nawet 19. Nie chcę zmarnować dnia. Urywam się z roboty o 30 minut wcześniej i lecę do domu. Od razu się przebieram i wskakuje na rower. Nie patrzę na wiatr, jest na tyle słaby, że niezależnie gdzie pojadę nie będzie mi przeszkadzać. Dziś jadę sam, bo Dorota ma weekendowy wypad z koleżankami. Cisnę na Odolanów. Motywacja duża, bo wszystko wskazuje, że na styk uda mi się wrócić. Nie robię pauz. Przelatuję przez Odolanów i wracam do domu. Cały czas duszę, bo chmurki coraz bliżej. Niestety na 10km przed domem zaczęło lekko kropić. Ale dopóki asfalt suchy można jechać. Z czasem zaczęło kropić coraz mocniej, ale na tyle słabo, że spod kół nie leci woda. Wszystko w granicach dopuszczalności. No i zdążyłem, rozpadało się kilkanaście minut po moim powrocie. Chyba zawsze muszę jeździć w burzowym zagrożeniu, bo wyniki wtedy mam świetne.

Ucieczka przed deszczem © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 105.35km
- Czas 03:27
- VAVG 30.54km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Kalorie 1751kcal
- Podjazdy 297m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Kępno - Pleszew
Niedziela, 9 sierpnia 2026 · dodano: 09.08.2026 | Komentarze 0
Spodobała mi się ostatnio trasa z Kluczborka. W niedzielę mamy podobny wiaterek co wtedy, więc postanowiłem polecieć tą samą trasą tylko lekko skróconą, bo start miał być w Kępnie. Dorota chciała pojechać dwa dni z rzędu po stówie, więc ta trasa będzie idealnie pasować. Po wczorajszym wyjeździe dzisiejszy ustawiłem żeby był łatwiejszy i przyjemniejszy, a przede wszystkim z wiatrem. Niestety Dorocie wlazł ból pod łopatkę i nie może kręcić głową, a ból promieniuje na plecy. Nie ma co, zdrowie ważniejsze. Tym bardziej, że w piątek jedziemy do Nowej Soli. Musi się wykurować. Jadę więc sam. Pociąg ten sam co ostatnio, 6:36 wyjeżdżam z Pleszewa, a 7:20 jestem już w Kępnie. Do Kobylej Góry trasa taka sama. Uwielbiam te tereny. Jest tutaj naprawdę pięknie. Dobre asfalty, wąskie, ciche drogi, ładne widoczki i spokój. Potem na Odolanów i zmiana trasy. Nie chciałem wracać tak samo. Nie można ciągle jeździć tymi samymi drogami. Od samego początku jechało mi się super. Wysoka średnia, nogi podawały, nie czułem zmęczenia, a siły były. Nie robiłem pauz. Nie miałem potrzeby. Dwa batony w kieszeni wystarczyły, zjadłem je jadąc. Nie było też ciepło, więc i wody mi wystarczyło. Z każdym kilometrem czułem się coraz lepiej i lepiej mi się jechało. Czasem są po prostu takie dni. Z wiaterkiem leci się super. O 11 jestem już w domu. Genialny wyjazd.

Rowerek w pociągu © tomstar

Na stacji w Kępnie © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Ja © tomstar

Las © tomstar

Droga © tomstar

Ja © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 142.84km
- Czas 05:05
- VAVG 28.10km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 2452kcal
- Podjazdy 431m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Kluczbork - Pleszew
Środa, 29 lipca 2026 · dodano: 29.07.2026 | Komentarze 0
Wczoraj urodził mi się w głowie plan na troszkę dłuższy wyjazd. Nie chciałem robić kółeczka po okolicy, bo tak naprawdę za daleko bym nie odjechał i za dużo nowych terenów bym nie zobaczył. Spojrzałem więc jak wieje i poszukałem co tam za miasta mamy w odpowiedniej odległości. Padło na Kluczbork. Mam bezpośrednie połączenie pociągiem, jazda trwa zaledwie 1:15h. Siadam do mapy i rysuję trasę. Drogi wyglądają ciekawie, dużo ładnych boczków i fajny asfalt. Wstaję o 5 rano, szykuję się i jadę na pociąg. O 8 rano jestem w Kluczborku. Od razu wsiadam na rower i jadę. Rzeczywiście jest tutaj bardzo ładnie, drogi dobre, cisza, spokój, mały ruch, dużo lasów i pól. Jedzie się bardzo dobrze. Nie ma wiaterku, nie jest za gorąco, wręcz idealnie. Jadę na Kępno. Nie spieszę się, robię sobie relaksacyjnego tripa. W Kępnie jestem o 10. Tam robię sobie pierwsza pauzę. Najpierw na rynku potem na stacji żeby uzupełnić zapasy. Teraz kieruję się na Kobylą Górę. Tutaj dróżki jeszcze lepsze, po za tym lekkie hopki i więcej lasów. Przejeżdżam koło dachu Wielkopolski i wpadam na znane mi drogi. Teraz już na pamięć do domu. Kieruję się na Odolanów, który mijam bokiem. Tam robię drugą pauzę w standardowym miejscu nad jeziorem. A teraz już dzida. Odpocząłem i zachciało mi się deptać. Średnia taka sobie, więc postanowiłem ją podbić. Do domu jadę już bez przerwy, dość szybko, żeby dokręcić do 28km/h. Jedzie się super. O 14 jestem w domu. Niestety gdy ściągałem buty strzelił jeden zacisk BOA. Posypał się i niestety buty do wywalenia. Szybko musiałem kupić nowe. No ale wyjazd rewelacyjny. Potrzebowałem takiego resetu. Samotnie, w ciszy, sam ze sobą, rowerem i drogą. Dawno nie miałem tak fajnego, spokojnego wyjazdu. Rewelacja.

Jedziemy do Kluczborka © tomstar

Jedziemy do Kluczborka © tomstar

Start © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Rynek w Kępnie © tomstar

Rynek w Kępnie © tomstar

Rynek w Kępnie © tomstar

Drogi © tomstar

Drogi © tomstar

Pauza © tomstar

Pauza © tomstar

Pauza © tomstar

Po powrocie © tomstar

Straty w sprzęcie © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 53.49km
- Czas 02:02
- VAVG 26.31km/h
- VMAX 37.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 966kcal
- Podjazdy 167m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Tylko pięćdziesiąt
Sobota, 18 lipca 2026 · dodano: 18.07.2026 | Komentarze 0
Okrutnie mi się dziś nie chciało. Jakiś generalnie dziwny dzień. Taki ciężki. Miałem jechać o 6 rano. Obudziłem się o 4 i sprawdziłem pogodę. Ta wskazywała, że o 9 ma padać. Nie ma sensu więc jechać o 6 żeby wracać w deszczu. Poszedłem spać dalej i wstałem o 8. Teraz pogoda pokazuje burze o 10. Druga pogoda nic nie pokazuje, a trzecia nie może się zdecydować czy będzie padać czy nie. Na to wszystko jeszcze mocno wieje. Gdy o 11 nic się nie wydarzyło i zaczęło wychodzić słońce postanowiłem pojechać. Ale od razu wiedziałem, że będzie ciężko. Postanowiłem więc skrócić wyjazd ze stu na pięćdziesiąt kilometrów. Nie mam mocy i jadę powoli. Za Jarocinem mała pauza i do domu. Może jutro będzie lepiej.

Orbea © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 101.13km
- Czas 03:13
- VAVG 31.44km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1656kcal
- Podjazdy 221m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Solo na ostro
Niedziela, 12 lipca 2026 · dodano: 12.07.2026 | Komentarze 0
Od rana padał deszczyk. Nie planowałem wyjazdu. Czekałem na później. Pogody pokazywały, że po 11 przestanie padać, no potem jeszcze chwilka żeby wyschło i dopiero wtedy można jechać. Mocno wieje, więc schnie szybko. Przed 13 spojrzałem jeszcze raz na pogody i żadna nie pokazywała już deszczu. Rzut oka na asfalt - suchy. Szybka akcja i siedzę na rowerze. Od samego początku cisnę dość mocno. Niby ma nie padać, ale ciemne chmury wiszą, deszcz działa na mnie motywująco. O dziwo jedzie się dobrze. Trasę mam dobrze przemyślaną. Dużo na bocznym wietrze, a jazdę centralnie pod wiatr zminimalizowałem do koniecznych parunastu kilometrów. Jadę do Dębna tak samo jak z Dorotą wczoraj, ale nie przeprawiam się promem tylko ścinam na Śmiełów. Kolega powiedział, że ten odcinek drogi jest świeżo zrobiony. Kiedyś były tu betonowe płyty, a teraz mamy piękny asfalt. Bardzo dobrze, bo to fajny kawałek drogi i dobry łącznik dla wielu tras. Tutaj mam średnią 29km/h, a jedzie się super. Postanowiłem trzyma tempo. Przez chwilkę spadło mi kilka kropel, ale chmurka przeszła bokiem i jest sucho. Z każdym kilometrem średnia rośnie. Wziąłem ze sobą dwa banany i żel. Zjadłem to w jeździe i postanowiłem nie robić pauzy. Ambitny cel na dzisiejszą jazdę, tym bardziej przy takiej prędkości. No ale słowo się rzekło. Z wiatrem cisnę jeszcze mocniej. Muszę jeszcze zrobić taki mały ząbek do Żerkowa, bo nie wyjdzie mi stówa i potem już dzida do domu. Średnia cały czas rośnie, ale nogi dostają po dupsku. Od 75 kilometra jedzie już głowa. Nie jest daleko. Wytrzymam. No i wytrzymałem. Świetna, ostra jazda. Mega mocny trening. Nie spodziewałem się, że tak dziś wyjdzie. No ale czasem trafiają się takie dni. Jest moc.

Selfik © tomstar

Nie ma płyt, leży nowiutki asfalt © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|







