-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 80682.73 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.68 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Październik9 - 0
- 2026, Wrzesień16 - 2
- 2026, Sierpień18 - 2
- 2026, Lipiec18 - 2
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
- DST 100.22km
- Czas 03:37
- VAVG 27.71km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 9.0°C
- Kalorie 1749kcal
- Podjazdy 236m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Ostatni październikowy
Sobota, 31 października 2026 · dodano: 31.10.2026 | Komentarze 0
Mieliśmy dwutygodniową przerwę od rowerka, bo w zeszłym tygodniu byliśmy w Karpaczu pochodzić po górach. Pogoda nie jest za dobra. Chmury wiszą, wieje wiatr i jest zimno. Miało padać, ale deszcz się przesunął. Chcę jechać, żeby dobić do rekordu, a i nie mam jakiś wielkich niechęci do jeżdżenia w tych warunkach. Dorota reflektuje, że jedzie ze mną. Wiemy, że nie będzie to przyjemny wyjazd, tylko takie bardziej techniczne rozjeżdżenie. Trzeba to odbębnić. Jedziemy spokojnie. Rzeczywiście jest ciężko. Dorocie jeszcze od samego początku wariuje licznik. Włącza mu się pauza w trakcie jazdy, co chwila gubi gps, ale nie zapisuje nic. No, ale na całe szczęście mój pracuje prawidłowo. Robimy małą pauzę na połowie i wracamy do domu. Troszkę przyśpieszyliśmy jadąc z wiatrem i jakoś dojechaliśmy do domu. Ciężki to był wyjazd, ale trening zaliczony. No i jak wrzesień i październik jest rekordowy. Nigdy takich dystansów nie wykręciłem we wrześniu, a o październiku to nawet nie wspominam. A tu prawie 800km, 9 wyjazdów i tylko niespełna stówka do 9000km. Następnym wyjazdem robię rekord.

Przerwa © tomstar

Przerwa © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 101.26km
- Czas 03:31
- VAVG 28.79km/h
- VMAX 36.00km/h
- Temperatura 13.0°C
- Kalorie 1755kcal
- Podjazdy 148m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Kolejna jesienna stówka
Niedziela, 18 października 2026 · dodano: 18.10.2026 | Komentarze 0
Dziś jedziemy znowu. Pogoda cały czas stabilna. Dziś więcej słońca i wydaje się, że nawet cieplej niż wczoraj, choć prognozy pokazywały niższe temperatury. Ubieramy się tak samo, nie ma laby, mimo słoneczka jest dość zimno. Wiaterek całkowicie przeciwny do wczorajszego, więc lecimy na Zagórów. Żeby nie jeździć znowu tak samo rysuję trasę przez boczki, które ostatnio znalazłem za Choczem. Potem prosto do Zagórowa, żeby kolejnymi boczkami wrócić. Wyszły dwie pętelki, taka ósemeczka. W Zagórowie odpoczywamy chwilę na rynku. Dziś jedzie się ciężej niż wczoraj, wiatr jest mocniejszy i bardziej odczuwalny. Potem już z wiatrem bez pauzy. Za tydzień rowerki odpoczywają, bo jedziemy z Dorotą do Karpacza pochodzić sobie po górach i wejść na Śnieżne Kotły. Także dobra aktywność zagwarantowana i mały reset głowy, który na pewno się przyda. A potem wracamy na rowerek dobijać do 9000km. Dużo nie brakuje.

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Razem © tomstar

Na rynku w Zagórowie © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 104.67km
- Czas 03:36
- VAVG 29.07km/h
- VMAX 48.00km/h
- Temperatura 13.0°C
- Kalorie 1799kcal
- Podjazdy 345m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Jesienna stówka
Sobota, 17 października 2026 · dodano: 17.10.2026 | Komentarze 0
Pogoda nadał ładna, zrobiło się bardzo przyjemnie po tych opadach. Wyszło słoneczko i nie ma wiatru. No oczywistym jest, że jedziemy na stówkę. Myślałem, że będzie cieplej. Szykujemy się tak na 11, żeby wyjechać. Wychodzę na zewnątrz zobaczyć jak się ubrać, a tu nie jest tak wcale ciepło jakby się wydawało. Słońce świeci, ale powietrze chłodne. Myślałem, że pojedziemy na krótkie gacie i kamizelka, a tu się okazuje, że trzeba założyć długie spodnie i kurtki. Nie ma co marznąć. Wiaterek mamy na północ, ale nie chce jechać standardu do Odolanowa. Wiatr jest słaby, więc można pokombinować. Narysowałem trasę dookoła Ostrowa. Dawno tu nie jechałem, więc trasa będzie ok. Jedzie się dobrze. Nie czuć zimna. Ubraliśmy się optymalnie. Zrobiliśmy małą pauzę po 40 kilometrze i potem już jechaliśmy bez przerwy.Leciało się bardzo przyjemnie, więc nie było potrzeby, żeby się zatrzymywać. Bardzo fajny, przyjemny wyjazd.

Razem © tomstar

Trasa © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 105.57km
- Czas 03:27
- VAVG 30.60km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Kalorie 1746kcal
- Podjazdy 273m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Rekordy wymagają poświęceń
Niedziela, 11 października 2026 · dodano: 11.10.2026 | Komentarze 0
Nosiło mnie przez cały weekend. Jeszcze nie jestem gotowy na pogodzenie się ze złą pogodą i odstawienie rowerka na weekend. Wczoraj łaziłem od okna do okna patrząc na chmury. Szukałem okienka pogodowego, żeby może wcisnąć jakieś małe 50km. Niestety nie było warunków. Ale pogoda na dziś była obiecująca. Miało nie padać. Wstajemy rano, szykujemy się z Dorotą, a tu chwilę po 10 zaczęło padać. Żadna pogoda tego nie pokazywała. Chyba dziś będzie taki dzień, że na przemian będzie padać i świecić słońce. Dorota rezygnuje, a ja łażę i się wkurzam. Od 12 było już pięknie, cały czas świeciło słońce, a na niebie nie było chmur. Pierdzielę, jadę. Sprawdzam pogodę i raczej na mojej trasie nie powinno padać, choć pogoda zmienia się dynamicznie. Jadę na Raszków, a potem boczkami do Krotoszyna. Wiaterek przeszkadza, ale motywacja, żeby zdążyć przed deszczem wygrywa. Cisnę mocno, bo chce przejechać dystans jak najszybciej. Gdy wykręcam w stronę Krotoszyna widzę przed sobą chmurę. Idzie ona bokiem i raczej pod nią nie wjadę, ale jej skrawek mnie łapie. Zaczęło padać, może minutę, może dwie. To była chwila, ale jestem mokry, no i droga też. Całe szczęście zaraz wyszło słońce, a kilometr dalej jest już sucho. Teraz mam już ładnie. Przelatuję przez Krotoszyn, nie robię pauzy. Mam się kierować na Dobrzycę, ale widzę, że tam idzie kolejna chmura, ale ta jest już potężna. Normalnie ściana mroku i na pewno tam pada. Wiatr mam tylno-boczny, więc lecę z powrotem na Raszków. Równolegle do chmury. Chcę ją objechać zanim doleci do Pleszewa. W Raszkowie wykręcam na Pleszew i teraz wiatr mam w plecy. I znowu jadę równolegle do chmury, ale tym razem zjeżdżamy się im bliżej Pleszewa jestem. Wjechałem pod nią, ale nie pada z niej deszcz. Całe szczęście. Teraz chmurki się troszkę rozchodzą i nawet wychodzi słońce. Ale jakiś deszczyk zaczyna kropić. 3km przed Pleszewem się rozpadało. Zatrzymałem się, żeby schować telefon do folii, a w tym czasie przestało padać. No, ale znowu jest mokro i to dość mocno. No, ale już prawie jestem w domu. Jadę więc już spokojnie, żeby tylko dojechać. Chyba tym razem pośpiech i szybka jazda wepchnęła mnie pod ten deszcz. Może jakbym był z 15 minut później to nawet byłoby sucho. No, ale nie ma co. Wyjazd zaliczony, a dlatego był ważny, bo pobiłem rekord dystansu rocznego. Przekroczyłem 8600km i co lepsze, następny weekend ma być podobno ładny, więc może znowu dwie stówki wpadną. A do końca roku na pewno kilka razy uda się wyjechać, więc 9000km jest realnie osiągalne.

Popadało może minutę, ale efekt był taki... © tomstar

W domu © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 53.35km
- Czas 01:41
- VAVG 31.69km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 865kcal
- Podjazdy 131m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Ostatni
Czwartek, 8 października 2026 · dodano: 08.10.2026 | Komentarze 0
A może i nie ostatni. Z nami nic nie wiadomo. Może nam jeszcze coś odwali i pojedziemy popołudniu. Dziś pogoda wyśmienita. Jest bardzo ciepło. Niestety w nocy ma zacząć padać, a weekend troszkę się popsuć, więc trzeba dziś pojechać. Pogody jednak zaczęły się zmieniać i pokazuje, że o 19 może już kropić. Cóż zrobić? Urwałem się z pracy o pół godziny szybciej. Są rzeczy ważne i ważniejsze. O 16:40 już jedziemy. Dzida na Raszków. Przy takiej pogodzie i ryzyku deszczu jedziemy szybko. To jedna z naszych szybkich pięćdziesiątek. A, że forma jest, noga podaje to ciśniemy. Leci się super. Dawno tak dobrze mi się nie jechało. Dorota trzyma koło. Było świetnie, nie musieliśmy się ubierać w kamizelki, bo było cieplutko. Nie zrobiło się też tak ciemno, więc powrót był udany. I dobrze, że pojechaliśmy wcześniej, bo o 19:10 rzeczywiście zaczęło padać. Dziś wszystko się udało.

Trasa © tomstar

Trasa © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 50.26km
- Czas 01:40
- VAVG 30.16km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 833kcal
- Podjazdy 113m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
No i namówiła
Wtorek, 6 października 2026 · dodano: 06.10.2026 | Komentarze 0
Mieliśmy już po południu nie jeździć, bo bardzo szybko robi się ciemno, no ale Dorota mnie namówiła. Jeszcze jest ciepło, nie ma chmur i słońce długo świeci. Ciemno robi się na samej końcówce wyjazdu, ale zmrok zapada momentalnie. 10 minut i ciemnica. Lecimy na szybko na Dobrzycę, pętelka i przez Dobrzycę wracamy. Mała pauza na focie i lecimy. Nóżka podaje, zmierzch popędza więc jedzie się dobrze i szybko. Dorocie też zależało, bo dziś dobiła do 5000km w sezonie. Niesamowity wynik, taki jak w moim pierwszym sezonie. A to jeszcze nie koniec, bo na pewno coś dokręcimy.

Zachód © tomstar

Zachód © tomstar

Dorotka © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 101.34km
- Czas 03:09
- VAVG 32.17km/h
- VMAX 44.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 1658kcal
- Podjazdy 181m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
No tego to się nie spodziewałem
Niedziela, 4 października 2026 · dodano: 04.10.2026 | Komentarze 0
Dziś o 11 córa grała mały koncert, więc obowiązkowo poszliśmy ją zobaczyć i dopingować. Do domu wróciliśmy po 12. Dorota dzisiaj nie jedzie, ale ja wskakuje na rower. Od rana chłodno, mgła i chmury, ale po 12 zrobiło się pięknie, słoneczko i jest bardzo ciepło. Ubieram się na krótko, a w kieszeń w rezerwie biorę kamizelkę. Ale okazał się niepotrzebna, bo było na prawdę cieplutko. Lecę w dół na Chocz. Znalazłem tam ostatnio fajne drogi gdy rysowałem inne mapy i postanowiłem je sprawdzić. Street view kończy się gdy kończy się asfalt, ale satelita ewidentnie pokazuje, że asfalt jest tam dalej. Pewnie nówka położony. Jadę to sprawdzić, bo tereny ładne. No i asfalt jest, piękny przejazd przez lasy. To chyba będzie moja nowa trasa w tych rejonach. Dojazd do Chocza mamy szybki, prawie cały czas z górki, więc szybko wchodzi się na wysoką średnią. Łatwiej ją potem utrzymać w dalszej części trasy. Nie spodziewałem się, ze dziś jestem w stanie pojechać szybko. Wczoraj był ciężki dzień i czułem się zmęczony, ale jak średnia weszła, weszły i siły, a przede wszystkim chęci. Trasa jest na prawdę fajna, same dobre asfalty, a dziś nie ma wiatru, więc nieważne w którą stronę jadę wiatr nie przeszkadza. Trzyma się cały czas ponad 31km/h. No więc cisnę. Wyzwanie było w okolicach Żerkowa, bo mamy tu kilka górek, więc na podjazdach trzeba było utrzymać tempo. Udało się, a z Żerkowa już przyjemna trasa z lekkim wiaterkiem w plecy. Nie dość, że udało się utrzymać średnią, to jeszcze ją budowałem. Dosłownie 5km przed Pleszewem wskoczyło 32km/h. Teraz walka, żeby to utrzymać. Wiadomo, w mieście, na zakrętach i skrzyżowaniach łatwo to stracić. Dusiłem ile sił w nogach i się udało. Najszybsza stówa w historii. No tego w październiku, na koniec sezonu to się nie spodziewałem. Mówiłem, że najlepszą formę złapałem na koniec sezonu. W sam raz na kolarskie mistrzostwa świata i Europy :-)

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Droga © tomstar

Ja © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 126.07km
- Czas 04:24
- VAVG 28.65km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 2163kcal
- Podjazdy 287m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Miłosławia na piwko...
Sobota, 3 października 2026 · dodano: 03.10.2026 | Komentarze 0
...ale było za zimno, więc piwka nie było. Ostatnie ciepłe dni, już chyba jeden z ostatnich tak ładnych weekendów, więc trzeba go wykorzystać. Dorota już powoli myśli o roztrenowaniu, no i odczuwa zmęczenie sezonem, więc jutro chce odpocząć. Postanawiamy więc, że dziś zrobimy troszkę więcej niż standardową stówę. Wiatru praktycznie nie ma, a jak już wieje to z każdej strony. Jeszcze wczoraj mieliśmy jechać w stronę Krotoszyna, a dziś okazało się, że jednak pojedziemy do Miłosławia, bo wiatr całkowicie się odwrócił. Generalnie można pojechać wszędzie, no ale jednak lepiej wracać z wiatrem nawet jeżeli jest słaby. Dobrze, bo fajnie pojechać na prom i do Miłosławia. Tam jest bardzo fajna trasa. Wyjeżdżamy troszkę po 9. Od rana jest chłodno, ale słoneczko już świeci. Lecimy na Jarocin, żeby potem wykręcić na prom z Żerkowem. Niestety przed Jarocinem pojawiła się mgła i chmury. Zrobiło się chłodno i wilgotno. Dobrze, że zabraliśmy bluzy i kamizelki. Prom na szczęście kursuje, przeprawiamy się prze Wartę i lecimy na Miłosław. Zrobiło się już fanie, mgła się rozeszła i wyszło słońce. W Miłosławiu mają dobre piwko, chcieliśmy się go napić, ale dziś nie są warunki na zimne piwo. Odpoczęliśmy więc na rynku i wróciliśmy do domu. Nie robimy już pauzy. Kręcimy przez Pyzdry i potem boczkami do domu. Jechało się bardzo przyjemnie.

Przed promem © tomstar

Warta © tomstar

Psiak na promie © tomstar

Fontanna na rynku w Miłosławiu © tomstar

Na rynku w Miłosławiu © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 52.00km
- Czas 01:50
- VAVG 28.36km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 903kcal
- Podjazdy 452m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Otwieramy październik
Czwartek, 1 października 2026 · dodano: 01.10.2026 | Komentarze 0
Niestety robi się ciemno już na prawdę szybko. Dziś wracaliśmy prawie po ciemku. Chęci są, ale pora roku już nie pozwala na popołudniowe wyjazdy. Pozostaną nam weekendy, a w tygodniu trzeba będzie wskoczyć na rowerek stacjonarny na siłce. Dobrze, że w firmie zrobili nam multisporta. Wrzesień był w tym roku rekordowy. Przekroczyłem 1000km i to bardzo mocno. Wrzesień stał się drugim najlepszym miesiącem w tym roku. Masakra jakaś. Pierwszy raz o tej porze roku zrobiłem 200km. 16 wyjazdów i nadal mi się chce. Zawsze już czekałem, żeby zrobić roztrenowanie, a teraz złapałem chyba najlepszą formę. Weekend zapowiada się ładny, więc oczywiście trzeba pocisnąć. W głowie tli się myśl o rekordzie rocznym. Mam już 8200km i brakuje 400km do rekordu, no i niewiele więcej do 9000km. Mam chrapkę zaatakować ten rekord. Może się uda. Siła, moc i chęci są, byle pogoda pomogła.

Zachód © tomstar

Razem © tomstar

Ja © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 50.49km
- Czas 01:38
- VAVG 30.91km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 839kcal
- Podjazdy 160m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybciutko, żeby zdąrzyć przed zachodem
Wtorek, 29 września 2026 · dodano: 29.09.2026 | Komentarze 2
Wieczory coraz szybciej przychodzą, a słońce znika już po 18. O 19 to już prawie ciemno. Jazdy będą coraz krótsze, aż w końcu nie da się wyjechać. Trzeba więc korzystać. No, ale trzeba deptać, żeby szybciutko wrócić. I tak, gdy dojeżdżaliśmy do domu było już szaro. Nóżka podawała. Jechało się super. Nie sądziłem, że tak ładnie się poleci. Dorota dała kilka zmian, nie robiliśmy pauz i lecieliśmy na maksa. Jeden z ostatnich popołudniowych wyjazdów zaliczony. Fajnie, że w weekend ma być fajnie, dwie stówki powinny wejść, aż miło.

Razem © tomstar

Zachód © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|







