Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2020

Dystans całkowity:1066.20 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:36:15
Średnia prędkość:29.41 km/h
Maksymalna prędkość:63.90 km/h
Suma podjazdów:5138 m
Suma kalorii:20333 kcal
Liczba aktywności:13
Średnio na aktywność:82.02 km i 2h 47m
Więcej statystyk
  • DST 71.30km
  • Czas 02:20
  • VAVG 30.56km/h
  • VMAX 40.80km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 1358kcal
  • Podjazdy 273m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spontaniczny wieczorny wyjazd

Czwartek, 30 kwietnia 2020 · dodano: 30.04.2020 | Komentarze 0

Pogoda zaczęła trochę wariować, na przemian pada, wieje, potem słońce i znowu pada. Planowałem dziś po pracy wyjechać, ale meteo pokazywało od 16 deszcz, który miał padać do nocy. Jednak o 16 deszczu brak, o 17 tak samo. Jednak zaplanowałem popołudnie inaczej i ostatecznie nie wyjechałem. Po 18 zaczęło jednak padać, ale tak krótko, że po chwili znowu było sucho, ciepło i przyjemnie. Chodziłem po domu i żałowałem, że nie pojechałem. Na to żona powiedziała, to jedź na nocke. Mnie dużo nie potrzeba, od razu uszykowałem sprzęt i byłem gotowy do wyjazdu. Napisałem jeszcze do Baki czy jedzie ze mną. Nie miał ochoty, więc pojechałem sam. Wyjechałem chwilę przed 21. Jadę na Raszków. Nie planuję się zatrzymywać, bo po 23 ma niby znowu padać. W Raszkowie mała pauza na focię i potem przez Dobrzycę do domu. Jechało się rewelacyjnie, nie było wiatru, było bardzo ciepło i cicho. Super, że wyjechałem.


Szybie foto w Raszkowie
Szybie foto w Raszkowie © tomstar
Kategoria SAMOTNIE|, |50-100KM|


  • DST 67.80km
  • Czas 02:17
  • VAVG 29.69km/h
  • VMAX 43.70km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1293kcal
  • Podjazdy 267m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

TEST licznika rowerowego Meilan M2 GPS ANT+

Poniedziałek, 27 kwietnia 2020 · dodano: 27.04.2020 | Komentarze 2

TEST licznika rowerowego Meilan M2

Przyszedł czas na test nowego licznika od chińskiego producenta Meilan M2. Trafił on do mnie razem z nową lampką Meilan X6 od polskiego dystrybutora firmy Revolttech. Licznik Meilan M2 to młodszy brat najlepszego na tą chwilę na rynku licznika Meilan M1. Zapraszam do opisu oraz moich wrażeń z użytkowania i jazdy.

Jak zwykle zaczynamy od opakowania. I jak zwykle w tym temacie nic się nie zmieniło. Meilan nieustannie pakuje swoje produkty w bardzo wysokiej jakości pudełka. Solidne, mocne i ładne. Wygląda to wszystko bardzo ładnie i estetycznie. Licznik zapakowany jest w małą folię bąbelkową i umieszczony w wyprofilowanym zagłębieniu, tak żeby nie poruszał się w pudełku. Pod spodem reszta niezbędnych rzeczy typu dwa uchwyty, gumki do montażu, przewód do ładowania i łączności z komputerem oraz instrukcję.
Wygląd licznika Meilan M2. Licznik jest troszkę mniejszy niż M1 i jest bardziej opływowy. Przypomina bardziej jajko. Bardzo spodobał się mojej żonie, a ja sam odniosłem wrażenie, że liczniczek jest bardziej „damski”. Nie do końca odpowiada mi też biały kolor. Licznik mógłby mieć także opcjonalnie kolor czarny. Oczywiście licznik wykonany jest bardzo solidnie, jeszcze szczelny i wytrzymały. Pod spodem posiada oczywiście uchwyt do montażu. Na dolnej części obudowy umieszczono wejście na port USB. Z lewej strony znajduje się przycisk zasilania i zmiany mocy podświetlenia.

Producent oferuje razem z licznikiem dwa uchwyty. Jeden na mostek drugi przed kierownicę. Jest to ogromny plus gdyż spotkałem się z licznikami, które tego uchwytu nie posiadały i trzeba było dokupić go osobno. Uchwyt jest uniwersalny i pasuje tak samo do wszystkich liczników firmy Meilan. Jednak, przy liczniku Meilan M1 wszystko się ładnie komponuje, tak Meilan M2 niestety już troszkę sterczy nad kierownicą przez swoją budowę. Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby odpowiednie wyprofilowanie uchwytu tak aby opadał on przed mostek, a zamontowany licznik pokrył się równo z linią mostka. Wyglądałoby to o wiele lepiej, a i nie zaburzałoby aerodynamiki. Uchwyty są solidne i mocno trzymają.

Funkcje licznika Meilan M2 oraz wyświetlacz. Licznik ten posiada nadajnik GPS i jest jednym z najtańszych na rynku posiadający zapis trasy za pomocą GPS i mający tak duży wyświetlacz i kilka niezbędnych funkcji. Wyświetlacz licznika podzielony jest na 6 wyraźnych pól w których znajdują się odpowiednie parametry. Pól tych nie można zamieniać, są odgórnie określone, a wyświetlanie odpowiednich danych zmienia się prawym przyciskiem pod monitorem. I tak w podstawowym ustawieniu licznik pokazuje od góry godzinę i temperaturę, pośrodku duże cyfry obecnej prędkości i poniżej czas jazdy, obecny procent nachylenia, przewyższenia i dystans. Kolejne parametry to łączne statystyki i sumy wyjazdów. Wyświetlacz jest duży i czytelny. Cyfry są tak samo bardzo dobrze widoczne i duże. Wydaje mi się, że wyświetlacz jest bardziej czytelny niż ten w Meilan M1. Przyciskiem zasilania po lewej możemy podświetlić ekran w trakcie jazdy. Licznik bardzo szybko i bez problemu łączy się z satelitą. Trwa to zazwyczaj od kilku do kilkunastu sekund. Nigdy w trakcie jazdy nie zgubił mi sygnału i zawsze poprawnie zapisywał trasę. Licznik jest bardzo prosty i intuicyjny. Praktycznie po włączeniu możemy go od razu montować i ruszać w trasę.

Łączność z komputerem. Licznik Meilan M2 łączy się z komputerem za pomocą dołączonego do zestawu przewodu. Zapis trasy można zgrać do aplikacji Komoot lub Strava. Jest to bardzo proste. Podłączamy licznik, logujemy się na swój profil w odpowiedniej aplikacji i otwieramy zapisaną trasę, która bez problemu się zgrywa. Zapis ścieżki jest bardzo dokładny, nie ma dziwnych skrótów na zakrętach czy tańczenia linii trasy po poboczach. Jak zwykle długość trasy z zapisu GPS w stosunku do zapisu trasy z koła różni się mniej więcej około 3km na przejechanych 100km. Ale mieści się to w granicach błędu i jest podobne na wszystkich urządzeniach zapisujących trasę z GPS. Po tym możemy utworzyć plik gpx i wgrać go w dowolny portal mapowy.

Licznik Meilan M2 posiada wbudowaną baterię o pojemności 900 mAh, a producent deklaruje pracę przez 25 godzin w trybie minimalnego podświetlenia. Z doświadczeń z licznikiem M1 wiem, że baterie od Meilana są bardzo dobre i długo wytrzymują. W ciągu dnia nie ma potrzeby używania podświetlenia co znacząco wydłuża pracę licznika. Baterię załadujemy przewodem dołączonym do zestawu i zwyczajną ładowarka od telefonu. Po za tym stan baterii wyświetlany jest cały czas na monitorze.

Do licznika Meilan M2 można dodatkowo podłączyć czujnik tętna, kadencji, mocy i prędkości. Czujniki te można dokupić opcjonalnie. Czujniki łączą się automatycznie z licznikiem za pomocą bluetooth i ANT+. Niestety nie posiadam tych czujników, ale z doświadczeń z M1 wiem, że te czujniki działają prawidłowo i bezproblemowo, a wszystkie parametry są do odczytania po zgraniu do aplikacji. Z tego co wiem Meilan szykuje już dla nas własną aplikację, która będzie współpracować ze wszystkimi ich licznikami.

Podsumowując licznik Meilan M2 jest bardzo dobrym licznikiem i naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Na plus jest dla mnie także cena, bo licznik ten można już kupić za 300zł. Wydaje mi się, że jest to bardzo dobra cena za wzorowo działający licznik z sygnałem GPS. Licznik poleciłbym początkującym amatorom jazdy rowerowej czy to treningowo czy rekreacyjnie. Znajdziemy w nim wszystko co potrzeba, zapis trasy, parametry podczas jazdy i informacje po jej zakończeniu. Osobiście uważam licznik Meilan M2 za bardzo udany. Nie ma sensu kupować drogich liczników z wieloma funkcjami żeby ich potem nie wykorzystywać. Meilan M2 zapewnia nam wszystko co niezbędne i ze spokojnym sercem mogę go śmiało polecić.

Plusy
– solidny i wytrzymały
– prosty w obsłudze i niezawodny
– wytrzymała bateria
– czytelny wyświetlacz
– wzorowo działający GPS
– cena

Minusy
– w sumie to nie znalazłem :)


Test licznika Meilan M2 GPS ANT+
Test licznika Meilan M2 GPS ANT+ © tomstar
Licznik rowerowy Meilan M2
Licznik rowerowy Meilan M2 © tomstar
Licznik rowerowy Meilan M2
Licznik rowerowy Meilan M2 © tomstar
Licznik rowerowy Meilan M2
Licznik rowerowy Meilan M2 © tomstar
Porównanie trybów świecenia Meilan M2
Porównanie trybów świecenia Meilan M2 © tomstar
Widok z boku na sposób montażu licznika Meilan M2
Widok z boku na sposób montażu licznika Meilan M2 © tomstar
Montaż licznika Meilan M2 na mostku
Montaż licznika Meilan M2 na mostku © tomstar
Montaż licznika Meilan M2 przed kierownicą
Montaż licznika Meilan M2 przed kierownicą © tomstar
Licznik GPS Meilan M2
Licznik GPS Meilan M2 © tomstar
Kategoria SAMOTNIE|, |50-100KM|


  • DST 128.00km
  • Czas 04:30
  • VAVG 28.44km/h
  • VMAX 52.70km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 2443kcal
  • Podjazdy 747m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spontaniczna trasa

Niedziela, 26 kwietnia 2020 · dodano: 26.04.2020 | Komentarze 0

Ostatnio mamy szczęście do spotykania znajomych na trasie. I dziś było podobnie. Umówiłem się z Baką na 10 na wyjazd, jadąc do niego spotkałem po drodze znajomego Tomka Janosa. Zatrzymaliśmy się i razem podjechaliśmy po Baką. Umówiliśmy się, że mamy zaplanowane podobne trasy, więc pojedziemy sobie razem. Lecimy na Jarocin, miksujemy sobie nasze dwie trasy. Robimy generalnie boczki. Dojeżdżamy do Jarocina, potem przelatujemy małym kółeczkiem i kierujemy się na Żerków. Postanawiamy jednak odbić i pojechać w stronę Warty, żeby przeprawić się przez rzekę promem. A przy okazji dołożymy sobie troszkę kilometrów. Potem kierujemy się na Pyzdry. Wiaterek trochę wieje, ale w słońcu jest całkiem przyjemnie. W Rudzie Komorowskiej się rozdzielamy, bo Tomek chce być na 14 w domu. My jedziemy jeszcze do Żerkowa żeby podjechać sobie pod podjazd. Potem już prosto do domu. Wyszedł nam ładny spontan. Trasa dłuższa niż planowana, ale bardzo przyjemna. Muszę przyznać, że jechałem dziś wieloma drogami, którymi nie miałem jeszcze przyjemności jechać.


Jedzimy
Jedziemy © tomstar
Takie artystyczne
Takie artystyczne © tomstar
Na promie
Na promie © tomstar
Rowerki na promie
Rowerki na promie © tomstar
Widoczek na rzekę
Widoczek na rzekę © tomstar
Chłopaki jadą
Chłopaki jadą © tomstar


  • DST 83.00km
  • Czas 02:49
  • VAVG 29.47km/h
  • VMAX 63.90km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 1594kcal
  • Podjazdy 419m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na szybko po robocie

Czwartek, 23 kwietnia 2020 · dodano: 23.04.2020 | Komentarze 0

W sobotę ma padać więc dziś trzeba wyskoczyć żeby nie mieć za dużej przerwy. Umawiamy się na 17 i lecimy na Żerków. Dziś chcemy zrobić troszkę więcej, bo jest czas i świetna pogoda. Jedziemy najpierw znanymi bokami na Jarocin. Przed samym Jarocinem spotykamy szwagra. Na chwilę się zatrzymujemy i lecimy dalej. Potem z Jarocina lecimy do Żerkowa. Na całej tej trasie robią ścieżkę rowerową, więc gdzie, nie gdzie mamy utrudnienia. Na punkcie widokowym za Żerkowem robimy mała pauzę i wtedy mamy kolejne miłe spotkanie. Gdy siedzieliśmy przyjeżdżał i zatrzymał się nasz znajomy Paweł. Też jechał na podobna do naszej trasę. Więc nie ma co lecimy dalej razem. Z Żerkowa jedziemy bokami do Dobieszczyzny. Trochę porozmawialiśmy i w Suchej się rozdzieliliśmy. Każdy pojechał do swojego domu. Ładna trasa nam dziś wyszła.


Widoczek w Żerkowie
Widoczek w Żerkowie © tomstar
Bardzo miłe spotkanie na trasie
Bardzo miłe spotkanie na trasie © tomstar
Chłopaki jadą
Chłopaki jadą © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|


  • DST 60.60km
  • Czas 01:58
  • VAVG 30.81km/h
  • VMAX 40.40km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 1145kcal
  • Podjazdy 265m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

TEST tylna lampka rowerowa Meilan X6

Środa, 22 kwietnia 2020 · dodano: 22.04.2020 | Komentarze 8

Recenzja  Tylna lampka rowerowa Meilan X6

Moja współpraca z firmą Revolttech coraz prężniej się rozwija. W zeszłym roku na testy trafił do mnie licznik rowerowy Meilan M1, który do dziś służy mi niezawodnie. Firma Revolttech posiada w swojej ofercie wiele innych urządzeń rowerowych. Między innymi lampki rowerowe. Tym razem na mój warsztat trafiła tylna lampka rowerowa Meilan X6.

Na rynku pełno mamy różnego rodzaju lampek rowerowych. Ich gama jest bardzo szeroka tak samo jak szeroki jest zakres cenowy tych urządzeń. Nie ciężko jest znaleźć produkt odpowiadający indywidualnym potrzebom każdego klienta. Muszę przyznać, że na lampkach "zjadłem zęby". Długi czas szukałem odpowiednich lampek, zarówno tylnych jak i przednich. Wydałem niepotrzebnie dużo kasy, a kolejne zakupowane lampki nie okazywały się tym czego szukałem. Moje potrzeby są bardzo mocno sprecyzowane i konkretne. Wydaje mi się, że dość mocno siedzę w temacie. Zaprezentuję tutaj lampkę od firmy Meilan i opiszę swoje odczucia, uwagi i zastrzeżenia.

Na początek opakowanie. Firma Meilan przyzwyczaiła już mnie do wysokiej jakości opakowań swoich produktów. Może to mało istotna rzecz, ale ja uważam, że opakowanie jest tak samo ważne jak i sam produkt, a przykładanie dużej wagi do jakości opakowania świadczy o profesjonalizmie firmy. Lampka zapakowana jest w małym, zgrabnym pudełku. Pudełeczko jest twarde, kwadratowe z ładnymi grafikami. Na opakowaniu zobaczymy zdjęcia lampki, dane producenta i podstawowe informacje o zawartości. W środku mamy ładnie rozdzieloną samą lampkę od reszty niezbędnych rzeczy takich jak gumka do mocowania, przewód zasilający i instrukcja. Producent nie dołącza ładowarki, ale można zastosować praktycznie każdą, zwyczajną ładowarkę od telefonu. Wszystko to jest bardzo estetyczne i przyjemne dla oka.

Wygląd lampki. Lampka ma bardzo nowoczesny wygląd, bardzo ładnie się prezentuje. Wykonana jest z wysokiej jakości plastiku. Czuć to w dotyku. Naprawdę sprawia wrażenie bardzo solidnej i wytrzymałej. Bardzo podoba mi się kształt. Lampka Meilan X6 jest prostokątna z zaokrąglonymi bokami, jest opływowa i nowoczesna. Jej kształt jest tak wyprofilowany, żeby po założeniu na rurę podsiodłową diody były ustawione pionowo do podłoża, a same światło żeby było widoczne. Diody rozłożone są dookoła obudowy, tworząc swoisty świecący pierścień. W środku znajduje się przycisk włączenia i nazwa Meilan X6. Powierzchnia, która styka się z rurą podsiodłową wykonana jest z gumy, dzięki czemu dobrze przylega, nie przesuwa sie i nie niszczy lakieru czy farby rury. Do mocowania wykorzystana jest solidna, gruba guma, z możliwością dopasowania do różnych średnic rury. Niestety założona lampka nie pozwala już na założenie na przykład torby podsiodłowej.

Praca lampki. Lampka posiada aż siedem trybów świecenia. Różnego rodzaju migania i światło stałe. Tryby te wybiera się klikając na przycisk zasilania. Wydaje mi się, że to za dużo. Mamy do wyboru miganie w prawo, miganie w lewo, miganie na przemian. Tak na prawdę z daleka tego nie widać. Lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie trzech, podstawowych funkcji - światło stałe, miganie powolne i miganie szybkie. I oczywiście we wszystkich tych przypadkach świecenie całą gamą diod, wtedy lampka jest najlepiej widoczna. Ciekawą funkcją jest tryb STOP czyli swoista funkcja hamowania. W lampce wmontowany jest elektroniczny czujnik, który ma za zadanie wyczuwać zmiany prędkości i sygnalizować miganiem to, że zwalniamy. Takie światła stopu jak w samochodzie. Tutaj jednak zaczynają się pojawiać problemy i minus tego rozwiązania. Niestety ta funkcja nie działa prawidłowo. Producent zaznacza w instrukcji, że duże dziury, nierówności czy powolne, niewyczuwalne hamowanie może mieć wpływ na jakość działania funkcji STOP. Jednak po testach stwierdzam, że lampka zaczyna czasami migać w dziwnych sytuacjach. Na przykład przy płynnej, równej jeździe po płaskim. Ni stąd, ni zowąd nagle zaczyna migać. Nie wjechałem w żadną dziurę, nie przyspieszyłem, ani nie zwolniłem. Jechałem płynnie ze stałą prędkością, a mimo to lampka zasygnalizowała, że hamuję. Oczywiście na dziurach (choć nie wszystkich) lampka miga, przy podjeżdżaniu pod krawężnik, czy gwałtownym skręcaniu. Czujnik wyczuwa zmiany i sygnalizuje STOP. Aczkolwiek nie jest tak źle. Lampka Meilan X6 migała prawie za każdym razem gdy zwalniałem, hamowałem czy zatrzymywałem się. Jakość pracy tej funkcji oceniłbym na 5/10. Na całe szczęście producent dał możliwość wyłączenia świateł stopu. Robimy to podczas podłączenia lampki do ładowarki i przytrzymaniu przycisku zasilania. Według mnie chyba jeszcze za wcześnie na wprowadzanie takich innowacji do oświetleń rowerowych. Niestety nie jest to jeszcze wystarczająco dopracowane. A dodatkowo myślę, że niepotrzebne. Światła stopu w rowerach nie są niezbędne, nie są też w żaden sposób znormalizowane, a kierowcy nie wiedzą, że miganie oznajmia hamowanie. Wydaje mi się, że jeszcze trzeba poczekać na w 100% sprawnie działającą taką funkcję.

Bateria i ładowanie. Producent deklaruje, że lampka Meilan X6 wytrzymuje 36 godzin pracy w trybie migania. Osobiście nie jestem zwolennikiem lampek na USB. Powoduje to ograniczona możliwość doładowania lampki w trasie. Trzeba zawsze pamiętać o sprawdzaniu stanu baterii przed wyjazdem. Dla zaawansowanego rowerzysty, który wyjeżdża na całą noc może to być uciążliwe. Co gdy lampka wyładuje nam się w środku nocy, w jaki sposób ją doładować? Trzeba by wozić ze sobą powerbank, a i to przysparzałoby problemów, bo jak lampkę doładować w czasie jazdy? Ja jestem zwolennikiem tradycyjnych lampek na baterie, które można wozić ze sobą w zapasie lub w razie czego kupić na każdej stacji benzynowej. Lampkę Meilan X6 ładuje się za pomocą dołączonego przewodu USB. Gniazdo ładowania znajduje się na spodniej części lampki. I tutaj niestety kolejny minus ode mnie. Gniazdo jest umieszczone w złym miejscu, uważam nawet, że w najgorszym z możliwych. Gdy jedziemy rowerem bez błotników i złapie nas deszcz miejsce pod siodłem na tyle rury podsiodłowej to miejsce, które najbardziej zostaje zalane. Tam leci cała woda z koła. Nie wydaje mi się, aby mała gumka zamykająca dojście do portu była wystarczająco szczelna aby nie dopuścić fali wody, która wędruje z koła przez dłuższy czas jazdy. Po ostatnim deszczu, który mnie spotkał miałem zalany suport, a woda dostała się nawet do wnętrza obręczy. To był mocny deszcz. Wydaje mi się, że lampka Meilan X6 by tego nie przeżyła.

Ładowanie. Tak jak pisałem wcześniej lampkę ładujemy przewodem i ładowarką od telefonu. Jednak tutaj pojawia się dziwna sprawa. Producent informuje, że o stanie załadowania baterii informuje dioda migająca w dolnej części lampki. Niestety ta dioda zaczyna migać dopiero wtedy gdy lampkę podłączymy do zasilania. Troszkę to pomylone. Żeby sprawdzić stan baterii trzeba ją zacząć ładować. Wydaje mi się, że rozsądniejszym byłoby tu dodanie przycisku "Check", po wciśnięciu którego dioda zasygnalizowałaby nam stan rozładowania. Można by taki test zrobić na szybko przed jazdą, w garażu czy w trasie. Lampka ładuje się szybko i po około dwóch, trzech godzinach mamy ją załadowaną do pełna.

Jakość świecenia. Lampka Meilan X6 wyposażona jest w diody rozłożone dookoła obudowy. Jest ich 16 i świecą ładnie, równo i dość mocno. Lampka jest widoczna z daleka w nocy, jednak w ciągu dnia stałe światło lampki nie jest już takie widoczne. Na dzień polecam tryb migający. Aczkolwiek pozwoliłem sobie porównać ją z najlepszą według mnie tylną lampką na rynku czyli Wall-E. Zaprezentowałem zdjęcia porównujące obie lampki zapalone obok siebie. Niestety na tle Wall-e'ego Meilan X6 wypada słabiej.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której trzeba napisać, a nie informuje o niej ani producent, ani instrukcja. Lampka Meilan X6 ma dziwną funkcję uśpienia. Po około trzyminutowym bezruchu lampka się wygasza. Zwyczajnie gaście. Co prawda nawet najmniejszy ruch, wstrząs, dotyk czy nawet lekkie puknięcie w siodełko wzbudza ją ponownie, ale ta funkcja jest bardzo dziwna. Nie można jej wyłączyć, ani wydłużyć czasu do uśpienia. Co więcej, po dłuższym czasie uśpienia lampka wyłącza się całkowicie. Tak jak na inne drobne błędy można przymknąć oko, tak uważam, że ta funkcja jest bezsensu. Na przykład. Zatrzymujemy się na poboczu żeby odpocząć czy coś zjeść. Stawiamy rower i nie dotykamy go przez chwilę. Lampka gaśnie i stajemy się niewidoczni dla nadjeżdżających aut. Sytuacja druga. Zatrzymujemy się na stacji czy przy sklepie żeby coś kupić. Trwa to dłuższą chwilę, lampka się wygasza, przechodzi w stan uśpienia żeby ostatecznie wyłączyć się całkowicie. Ruszamy nieświadomi i dalej jedziemy nocą bez tylnego oświetlenia. Co jest bardzo niebezpieczne. Według mnie ta funkcja powinna być jak najszybciej zlikwidowana i usunięta z tej lampki.

Podsumowując. Lampkę oceniam dobrze mimo pewnych błędów i niedociągnięć. A przede wszystkim dlatego, że lampka nie jest droga. Można ja nabyć już za około 70zł. To dobra cena patrząc na jakość wykonania. Co do samej lampki mam mieszane uczucia, jednak nie mogę jej nie polecić. Oceniam ja na mocne 6/10. Lampka nie jest zła, mimo kilku poprawek, które producent musiałby wprowadzić. Według mnie jest to lampka miejska dla ulicznych pomykaczy, którzy wyjeżdżają na krótkie przejażdżki po okolicy. Chyba nie sprawdzi się dla szosiarzy, którzy wyjeżdżają na długie wyjazdy nie patrząc na pogodę czy porę dnia. Lampka według mnie ma przede wszystkim mocno świecić i być niezawodna. Niestety lampka Meilan X6 nie do końca taka jest. Długodystansowiec może się rozczarować, ale rowerzysta miejski będzie zadowolony.

Plusy:
+ doskonałe wykonanie i jakość materiałów
+ nowoczesny wygląd
+ cena
+ obsługa polskiego dystrybutora

Minusy:
- zbyt dużo trybów świecenia
- nie do końca poprawnie działające funkcje
- gniazdo ładowania umieszczone w miejscu podatnym na zalanie


Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB © tomstar
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB © tomstar
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB © tomstar
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 USB © tomstar
Lampka Meilan X6 widok w nocy
Lampka Meilan X6 widok w nocy © tomstar
Porównanie jasności świecenia dwóch lampek o podobnej cenie Meilan X6 oraz Mactronic Wall-E
Porównanie mocy świecenia lampki Meilan X6 i Wall-E
Porównanie mocy świecenia lampki Meilan X6 i Wall-E © tomstar
Lampka Meilan X6
Lampka Meilan X6 © tomstar
Lampka Meilan X6
Lampka Meilan X6 © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|


  • DST 60.60km
  • Czas 01:54
  • VAVG 31.89km/h
  • VMAX 46.10km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Kalorie 1146kcal
  • Podjazdy 288m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wolność!

Poniedziałek, 20 kwietnia 2020 · dodano: 20.04.2020 | Komentarze 0

W końcu. Dziś spokojnie i bez stresu można było wyjechać nie martwiąc się o patrole. Pogoda jest bardzo dobra, więc od razu po robocie chcę wyjechać. Umawiam się z Baką i razem lecimy na szybkie 60km. Robimy kółeczko przez Janków, Chocz, Gizałki i Czermin. Na początku jedziemy spokojnie i trochę nadrabiamy tematy, ale od Jankowa wbijamy w pedał i lecimy już szybko do domu. Baka jedzie za mną i analizuje pracę nowej lamki, którą dostałem na testy. Lampka do Meilan X6, którą dostałem od firmy Revolttech. Dziś zacząłem testy i sprawdzam jak lampka się spisuje i jak świeci. Niedługo pojawi się recenzja.


Tylna lampka rowerowa Meilan X6
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 © tomstar
Tylna lampka rowerowa Meilan X6
Tylna lampka rowerowa Meilan X6 © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|


  • DST 104.70km
  • Czas 03:45
  • VAVG 27.92km/h
  • VMAX 43.50km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 2001kcal
  • Podjazdy 586m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ostatni raz martwiąc się o kontrole

Sobota, 18 kwietnia 2020 · dodano: 18.04.2020 | Komentarze 0

Dziś jedziemy razem z Baką. Jak zwykle na 100km. Umawiamy się na 10 rano. Jadę do Baki żeby zawieźć mu dwie bandany, aby miał w czym jeździć, tak żeby nikt się do nas nie przyczepił. Trasę dziś wyznacza Baka i to on jedzie pierwszy. Nie mamy za dużo pola do wyboru trasy, bo wiatr wieje nam ze wschodu czyli od Kalisza, a tam ciężko pojechać tak żeby nie zahaczyć o miasto. A wiadomo, chcemy unikać miasta i ewentualnej konfrontacji z policją. Kręcimy się więc po okolicy i po wszystkich możliwych boczkach. Kombinujemy gdzie by tu wykręcić żeby mieć swoje 100km. W sumie dziś nam wyjazd nie leżał, jakoś tak źle się pedałowało i brakło mocy. Przejechaliśmy swoje i wyjazd zaliczony. Wyszła nam nieźle zakręcona trasa. Dobrze, że od poniedziałku będzie można normalnie jeździć. Dziś też rozpocząłem testy nowego licznika od firmy Revolttech Meilan M2. To młodszy brat używanego przeze mnie licznika Meilan M1. Licznik dobrze się prezentuje, ma ciekawe funkcje i działa bez zarzutu. Jeszcze kilka wspólnych wyjazdów przed nami i  niedługo pojawi się obszerny test na moim blogu. Także zapraszam.


Licznik Meilan M2 i licznik Meilan M1
Licznik Meilan M2 (na dole) i licznik Meilan M1 (na górze)© tomstar
Baka jedzie
Baka jedzie © tomstar
Pauza
Pauza © tomstar


  • DST 79.60km
  • Czas 02:47
  • VAVG 28.60km/h
  • VMAX 49.90km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1516kcal
  • Podjazdy 387m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Urlopowo

Piątek, 17 kwietnia 2020 · dodano: 17.04.2020 | Komentarze 0

Strasznie mi się dziś nie chciało wyjechać. Mam urlop i troszkę się rozleniwiłem przed telewizorem i grami na PS. Pogoda też do tej pory nie była zachęcająca, ale dziś grzechem byłoby nie wyjechać. Ogarnąłem się od rana i chwilę po 10 wyjechałem. Planuje małe 70km. Zabrałem chustę żeby nikt się nie przyczepił. Jadę boczkami na Gizałki, małe kółeczko po okolicy i tą samą drogą sobie wracam. Nie miałem "przyjemności" spotkać żadnego patrolu. Ale na całe szczęście od poniedziałku będzie można normalnie jeździć nie martwiąc się, że jakiś nadgorliwy krawężnik przyczepi się i będzie chciał wlepić za wszelką cenę mandat. Szkoda tylko, że trzeba jeździć w chustach czy bandanach, bo przy takich temperaturach źle się oddycha i można się nieźle upocić. No nic, to się jakoś przeżyje, najważniejsze, że już niedługo bez stresu wyjedzie się na rower nie patrząc co chwila jakie to auto wyjeżdża zza zakrętu i czy za chwilę nie będziemy musieli szarpać się z pałami.


Trochę te chusty upierdliwe przy takich temperaturach
Trochę te chusty upierdliwe przy takich temperaturach © tomstar
Szosa w lesie
Szosa w lesie © tomstar
Piękna droga boczna na Gizałki
Piękna droga boczna na Gizałki © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 70.30km
  • Czas 02:21
  • VAVG 29.91km/h
  • VMAX 46.70km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 1343kcal
  • Podjazdy 368m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spalić świąteczne śniadanie

Niedziela, 12 kwietnia 2020 · dodano: 12.04.2020 | Komentarze 0

Niby dużo na śniadanie nie zjadłem, ale czuję się strasznie pełny. Najchętniej to bym się położył na tapczanie i się zdrzemnął. Ale nie ma co, piszę do Baki czy jedziemy. Na całe szczęście Baka chce jechać i zmotywował mnie żeby zamiast bezsensownej drzemki wyskoczyć na małe kółeczko. Umawiamy się na 12:30. Lecimy bokami na Raszków. Wiatr wydaje się niepozorny, ale po za miastem wieje na prawdę mocno. Do Raszkowa mamy pod wiatr, więc troszkę musimy się napracować. Deptamy cały czas bez przerwy, nie ma się co zatrzymywać. W Raszkowie zawracamy na Dobrzycę, teraz mamy już wiatr w plecy i jedzie się o wiele lepiej. Potem jeszcze chwile pod wiatr w stronę Bud i dalej do domu już z wiatrem. Omijamy jeszcze główna trasę Dobrzyca - Pleszew i lecimy przez Sośnicę. Mała wykrętka po mieście żeby dobić do 70km i do domu.

2 metry zachowane :)
2 metry zachowane :) © tomstar
Wąska, boczna dróżka na Sosnice
Wąska, boczna dróżka na Sośnice © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|


  • DST 108.00km
  • Czas 03:36
  • VAVG 30.00km/h
  • VMAX 45.40km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 2058kcal
  • Podjazdy 518m
  • Sprzęt Giant Contend SL 2
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piękna pogoda

Sobota, 11 kwietnia 2020 · dodano: 11.04.2020 | Komentarze 0

Pogoda jest dzisiaj niesamowicie fantastyczna. Ma być troszkę chłodniej, ale totalnie zero wiatru i bezchmurne niebo. W takich warunkach to grzech nie wyjechać. Umówiliśmy się z Baką, że pojedziemy razem, ale dla bezpieczeństwa i spokoju ducha jedziemy w odstępie 100 metrów od siebie. Tak tylko żeby się nawzajem motywować. Rano jest bardzo przyjemnie i bardzo szybko robi się coraz cieplej. Jadę po Bakę o 10. Lecimy bokami na Dobrzycę potem na Golinę i Potarzycę. Za Potarzycą robimy mała pauzę. Tutaj stwierdzamy, że od wczoraj wiatr się trochę zmienił, jest mocniejszy i wieje tak, że będziemy mieli pod wiatr do domu. Ale na całe szczęście jest on nadal tak słaby, że wcale nam nie przeszkadza. Lecimy dalej na Borek. Cały czas utrzymujemy między sobą dystans. Robimy kółeczko i teraz bokami na Górę. Za Górą robimy jeszcze jedną mała pauzę w lesie. Chwilę odpoczywamy i lecimy dalej. Gdzieś na 80 kilometrze zgubiłem Bakę z radaru, ale jadę dalej. Jednak po jakimś czasie zatrzymałem się i poczekałem. Dojechał do mnie i umówiliśmy się, że ja każdy z nas wraca już teraz swoim tempem do domu. Pożegnaliśmy się i pocisnąłem do domu. Wyszła mi bardzo ładna średnia.

Trasa na Goline
Trasa na Goline © tomstar
Rowerek
Rowerek © tomstar
Baka
Baka © tomstar
Trasa z Borku
Trasa z Borku © tomstar
Selfik, a z tyłu gdzieś tam jedzie Baka
Selfik, a z tyłu gdzieś tam jedzie Baka © tomstar
Jedzie Baka
Jedzie Baka © tomstar
Na pauzie
Na pauzie © tomstar