Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.


Przejechałem już: 50800.48 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 25.75 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2018

Dystans całkowity:522.51 km (w terenie 3.00 km; 0.57%)
Czas w ruchu:20:00
Średnia prędkość:26.13 km/h
Maksymalna prędkość:50.18 km/h
Suma podjazdów:2493 m
Suma kalorii:11187 kcal
Liczba aktywności:7
Średnio na aktywność:74.64 km i 2h 51m
Więcej statystyk
  • DST 31.34km
  • Czas 01:00
  • VAVG 31.34km/h
  • VMAX 47.19km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 671kcal
  • Podjazdy 152m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybki wyjazd do Dobrzycy na rozciągnięcie nóg

Niedziela, 29 lipca 2018 · dodano: 29.07.2018 | Komentarze 0

Wczoraj zrobiłem swoje więc dziś nie było presji na wyjazd. Tym bardziej, że wczoraj mieliśmy jeszcze firmową integracje i poszło dużo kiełbasy z grilla i piwka. Ale dziś dzień spokojny, mały spacerek i ostatni etap Tour de France w tv. Na wieczór jednak wiaterek się uspokoił i postanowiłem skoczyć na szybką trzydziestkę do Dobrzycy. Trzeba spalić trochę tej kiełbachy. Także poleciałem na szybki trening, jednak nie cisnąłem na maksa. Tak żeby poczuć wyjazd, bo na dłużej nie chciałem lecieć. Czas to 59:55, średnia 31,38km/h. Gdy wróciłem chciałem zrobić zdjęcie roweru jednak kot miał inne plany i to on stał się głównym modelem sesji. Także oto kot na tle roweru :)
Kot wtargnął na sesje roweru :)
Kot wtargnął na sesje roweru :) © tomstar
Kategoria DO 50KM|, SAMOTNIE|


  • DST 116.44km
  • Czas 04:36
  • VAVG 25.31km/h
  • VMAX 40.54km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 2491kcal
  • Podjazdy 399m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powolutku i spacerkowo

Sobota, 28 lipca 2018 · dodano: 28.07.2018 | Komentarze 0

Po wczorajszej burzy praktycznie już nie ma śladu. Jest ciepło, sucho i słonecznie. Wstaje o 5 rano i już o tej porze zaczyna być parno. Nie mam dziś jakoś weny. Wstaję powoli, robię sobie kawę i płatki. Trochę posiedziałem jeszcze na fotelu i zebrałem się do wyjazdu. Nie ma dziś wcale wiać, więc obojętnie w którą stronę pojadę. Kieruję się na Dobrzycę. Zaplanowałem sobie wyjazd już wczoraj. Chce jechać bokami na Pogorzelę, potem na Krotoszyn i do domu. Kulam się powoli, jakoś mi się dziś nie chce. Ale dzień jest tak piękny, że grzechem byłoby zmarnować taką pogodę. Dojechałem do Koźmina i w parku zrobiłem sobie małą pauzę. Potem pojechałem bokami. Zawsze jeździłem do Pogorzeli główną, dlatego dziś chciałem pokręcić się po okolicznych wioskach. Spokój tu i cisza. Zaczyna mi się jechać coraz lepiej. Dzisiejszy wyjazd traktuję bardziej wycieczkowo, nigdzie mi się nie spieszy, nie cisnę i nie jadę na lemondce. Spokojnie dojechałem do Pogorzeli, a kawałek za nią zrobiłem sobie kolejną pauzę. Teraz bokami na Krotoszyn. W Krotoszynie chwila odpoczynku na rynku. Mają chyba dni miasta, bo na rynku duża scena i gra muzyka. Posiedziałem tutaj chwilę i poleciałem dalej. Zrobiło się już bardzo ciepło i jeszcze po drodze musiałem zatrzymać się żeby kupić wodę. Od razu kupiłem sobie także loda, żeby się ochłodzić. Teraz już bez przerw do domu. Gorąco, ale wyjazd bardzo przyjemny.
Trasa na Koźmin
Trasa na Koźmin © tomstar
W Koźminie
W Koźminie © tomstar
Pauza za Pogorzelą
Pauza za Pogorzelą © tomstar
Pauza za Pogorzelą
Pauza za Pogorzelą © tomstar
Muzyczka na rynku w Krotoszynie
Muzyczka na rynku w Krotoszynie © tomstar
Fontanna w Krotoszynie
Fontanna w Krotoszynie © tomstar
Szybka pauza w Nowej Wsi
Szybka pauza w Nowej Wsi © tomstar


  • DST 31.30km
  • Czas 00:57
  • VAVG 32.95km/h
  • VMAX 50.18km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Kalorie 673kcal
  • Podjazdy 160m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybka czasóweczka

Czwartek, 26 lipca 2018 · dodano: 26.07.2018 | Komentarze 0

Naoglądałem się dzisiaj Tour de France i wzięło mnie na szybki trening. Dawno nie robiłem czasówki do Dobrzycy, więc dziś jest dobry dzień. Obejrzałem finisz etapu i wskoczyłem na rower. Jak zwykle lecę na Dobrzycę. Cisnę na maksa, tyle ile mogę. Wiatr mam boczny, lekko w plecy. Na powrót będzie wiać w twarz, ale co mi tam. Do Dobrzycy mam świetną średnią, rzeczywiście wiatr pomaga. Lecę na 35km/h. Z powrotem prędkość spada, ale dusze tyle ile mogę. Wiatr jest dość mocny, ale jak trening to trening. Skończyłem z czasem 57min19sek. Bardzo ładnie. Średnia wyszła mi 32,9km/h. Trening zaliczony. Swoją drogą muszę skoczyć znowu na serwis, bo strasznie coś mi trzeszczy korba gdy staję na pedałach na podjazdach. Muszę to wyeliminować, bo strasznie mnie to wkurza. A takie awarie typu coś mi trzeszczy są najgorsze. Mam nadzieje, że namierzymy co to jest.

Dystans: 31,30 km
Czas: 57:19
Średnia prędkość: 32,91 km/h


Po treningu
Po treningu © tomstar
Kategoria CZASÓWKA|


  • DST 35.90km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:36
  • VAVG 22.44km/h
  • VMAX 47.19km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 778kcal
  • Podjazdy 198m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorny spacerek z żoną

Wtorek, 24 lipca 2018 · dodano: 24.07.2018 | Komentarze 2

Dziś wieczorkiem zaplanowaliśmy mały spacerek z żoną jak zwykle do Gołuchowa. W sobotę biegłem nocny półmaraton w Kaliszu. Pobiegłem tam tak dla zabawy, bo bieg pod nosem i ciekawa pora. Nie biegłem jeszcze nocnego półmaratonu. Impreza się udała, miałem przyzwoity czas, ale trochę bolały mnie nogi. Dałem sobie odpocząć i dziś najwyższa pora na rozciągnięcie nóg. Pojechaliśmy inaczej niż zawsze. Wykręciliśmy na Rokutów. Ostatni raz jechałem tu jeszcze na Meridzie, więc ponad cztery lata temu. Z Rokutowa do Turska droga prowadzi przez las i nie ma tam asfaltu. Przejechaliśmy tędy i dalej juz asfaltem na Gołuchów. Posiedzieliśmy chwilę na plaży i spokojnie wróciliśmy do domu.


Rowerki na plaży w Gołuchowie
Rowerki na plaży w Gołuchowie © tomstar
Giant na plaży
Giant na plaży © tomstar
Nogi na plaży
Nogi na plaży © tomstar
Droga przez las z Rokutowa do Turska
Droga przez las z Rokutowa do Turska © tomstar
Kategoria DO 50KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 121.58km
  • Czas 04:49
  • VAVG 25.24km/h
  • VMAX 46.91km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 2604kcal
  • Podjazdy 722m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szczyt Wielkopolski i Pałac Myśliwski

Środa, 11 lipca 2018 · dodano: 11.07.2018 | Komentarze 0

Obudziłem się chwilę po siódmej. Niestety za oknem cały czas słychać było padający deszcz. Od razu chwyciłem telefon i sprawdziłem pogodę. Ma tak padać do 11, potem znowu od 14. A ja muszę dziś wrócić do domu. Wstaję, idziemy z maludą do sklepu po śniadanie, a potem kawka i odpoczywanko. Maluda poleciała pobawić się z dziećmi, a ja o 10 zrobiłem sobie jeszcze małą drzemkę. Trzymało mnie jeszcze zmęczenie od wczoraj. O 11 stwierdzam, że nie ma co, trzeba jechać. Na całe szczęście przestaje padać, dokładnie tak jak podało meteo.pl. Całe szczęście. Postanowiłem dziś zrobić trasę, tą którą miałem zrobić wczoraj. Bokami chciałem wrócić do domu. Oczywiście zaczynamy od szczytu Wielkopolski. Jadę na Kobylą Górę, tam kilka zdjęć i bokami jadę na Syców. W Sycowie jeszcze nie byłem, więc dobrze się składa, bo wleci nowa gmina. Cały czas mam dobrą pogodę i od razu jedzie się świetnie. Szkoda, że wczoraj tak nie było. Z Sycowa jadę na Międzybórz, a potem bokami przez Domasławice na Odolanów. Po drodze mam jeszcze zabytkowy Pałac Myśliwski. Skorzystałem z okazji i odbiłem z trasy aby go zobaczyć. Bardzo ładne miejsce, choć niestety zaniedbane. Gdy wróciłem na trasę zaczęło kropić. Jak w zegarku, mam 14  i mam deszcz. Pogodzony z tym, że kolejne 60 km pojadę znowu w deszczu deptam bez entuzjazmu do Odolanowa. Jednak z lewej wychodzi słońce, a deszcz to raczej mała mżawka, która powoli mija. W Odolanowie zjadłem jeszcze hotdoga, a deszcz przestał padać. Wyszło słońce i zrobiło się ciepło. Świetnie, teraz mogę jechać. Mimo zmęczenia jedzie się dobrze. Całe szczęście, że nie pada. Wracam już standardową drogą przez Raszków, w którym robię ostatnią pauzę, a potem prosto do domu. W domu jestem chwilę przed 17. Mimo deszczu w pierwszym dniu wyjazd bardzo udany.


Kobyla Góra - szczyt Wielkopolski
Kobyla Góra - szczyt Wielkopolski © tomstar

Na Kobylej Górze
Na Kobylej Górze © tomstar

Tablica
Tablica © tomstar

Na Kobylej Górze
Na Kobylej Górze © tomstar
Trasa S8
Trasa S8 © tomstar
Trasa na Syców
Trasa na Syców © tomstar
Zabytkowy kościół w Międzyborzu
Zabytkowy kościół w Międzyborzu © tomstar
Droga na Odolanów
Droga na Odolanów © tomstar
Pałac Myśliwski w Sośnie
Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar
Pałac Myśliwski w Sośnie
Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar
Pałac Myśliwski w Sośnie
Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar
Pałac Myśliwski w Sośnie
Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar
Droga na Raszków
Droga na Raszków © tomstar
Ostatnia pauza w Raszkowie
Ostatnia pauza w Raszkowie © tomstar


  • DST 77.35km
  • Czas 02:55
  • VAVG 26.52km/h
  • VMAX 37.16km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 1646kcal
  • Podjazdy 415m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Kobylej Góry

Wtorek, 10 lipca 2018 · dodano: 11.07.2018 | Komentarze 0

Tak jak w zeszłym roku i w tym córa pojechała z babcią na wakacje do Kobylej Góry. Oczywiście nie omieszkałem skorzystać z okazji i zrobić wycieczkę do Kobylej i z powrotem. Jadę sam bez żony, bo wyjazd wypadł w środku tygodnia, a ona nie ma wolnego. Pogoda nie zachęca, ale wszystko już zaplanowane więc jadę. Niestety gdy wyruszam zaczyna padać. Jadę o 11 i niestety jak zaczęło padać tak nie przestało. Miałem zaplanowaną dłuższą trasę i chciałem kółeczkiem pojechać do Kobylej odkrywając nowe trasy. Niestety deszcz pokrzyżował mi wszystko. Rozpadało się na dobre. Byłem cały mokry i było mi zimno. Chciałem jak najszybciej dojechać do Kobylej Góry, więc wrzuciłem tempo i bez przerw leciałem przed siebie. Zatrzymałem się tylko raz w Odolanowie na stacji na kawę i hotdoga, bo strasznie zmarzłem. Potem już dzida do samej Kobylej. Utrzymywałem dobre tempo, cały czas jechałem na lemondce, tak było mi cieplej. Dopiero przed samą Kobylą przestało padać. Dojechałem chwilę przed trzecią. Wykąpałem się,rozgrzałem i wypiłem kawę. Poszliśmy z maludą i babcią na obiad, a potem na spacerek dookoła jeziora, a wieczorem meczyk i piwko. Mimo zmęczenia cieszę się, że pojechałem.

Jedyna pauza na stacji w Odolanowie
Jedyna pauza na stacji w Odolanowie © tomstar
Na spacerku
Na spacerku © tomstar
Jezioro w Kobylej Górze
Jezioro w Kobylej Górze © tomstar
Na spacerku
Na spacerku © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 108.60km
  • Czas 04:07
  • VAVG 26.38km/h
  • VMAX 42.59km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 2324kcal
  • Podjazdy 447m
  • Sprzęt Giant Roam 2 Disc
  • Aktywność Jazda na rowerze

Solóweczka

Niedziela, 8 lipca 2018 · dodano: 08.07.2018 | Komentarze 0

W końcu poprawiła nam się pogoda i przestało wiać. Mam też wolny dzień więc można wyskoczyć na rower. Umawiam się jak zwykle z Baką na 6 rano. Ciężko mi się wstaje, ale w końcu się zebrałem o 5:10, zjadłem śniadanie i uszykowałem się na wyjazd. Czekam za Baką, ale ten się nie zjawia. Jadę jeszcze do niego pod dom, ale cisza. Pewnie zaspał, ale nie będę go budzić. Jadę sam. Strasznie mi się nie chce. Pierwsze 40km jedzie się ciężko i bez weny. Ale deptam, choć chwilami zastanawiam się czy nie skrócić trasy. Na szczęście przed Odolanowem nabrałem chęci na jazdę, zrobiło się cieplej i jest bardzo przyjemnie. W międzyczasie dostaję smsa od Baki, że rzeczywiście zaspał i czy wyjazd aktualny. Niestety ja już pod Odolanowem, więc tylko to mu odpisałem i jadę dalej. Nie robię zbyt dużo pauz. Przelatuję przez Odolanów i kieruję się na Krotoszyn. Z Krotoszyna na Dobrzycę, ale w tą stronę mam pod wiatr, który wydawał się słaby, jednak trochę wieje i przeszkadza. Ale trzymam tempo, nie zatrzymuję się i dojeżdżam do domu.

Droga na Odolanów
Droga na Odolanów © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Droga na Krotoszyn
Droga na Krotoszyn © tomstar
Selfiaczek :)
Selfiaczek :) © tomstar
Takie niby artystyczne
Takie niby artystyczne © tomstar