Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 75450.33 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.53 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Z ŻONĄ|

Dystans całkowity:4699.16 km (w terenie 11.00 km; 0.23%)
Czas w ruchu:184:05
Średnia prędkość:25.53 km/h
Maksymalna prędkość:61.28 km/h
Suma podjazdów:17787 m
Suma kalorii:93423 kcal
Liczba aktywności:82
Średnio na aktywność:57.31 km i 2h 14m
Więcej statystyk
  • DST 104.55km
  • Czas 03:54
  • VAVG 26.81km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 1875kcal
  • Podjazdy 175m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Obowiązkowa stówka z żonką po powrocie

Niedziela, 21 czerwca 2026 · dodano: 21.06.2026 | Komentarze 0

No i wróciłem. Koniec pięknej wyprawy, ale wyjątkowo pierwszy raz zdarzyło mi się, że cieszę się z powrotu do domu z wyjazdu na wakacje. Nie żeby mi się nie podobało, bo było super, ale intensywność była bardzo duża, a ja wykorzystałem każdy dzień do ostatniej godziny i byłem po prostu zmęczony. Tęskniłem też za rodziną. Na wyjeździe zrobiliśmy wszystko co było planowane, przejechałem wszystkie trudne trasy, a powrót był szybki i udany. W domu byłem w sobotę po 18. Wieczorem jeszcze ogarnąłem rower i zrobiłem pranie. Spałem jak dziecko. Padłem wieczorem i nie wiedziałem co się dookoła mnie dzieje dopóki rano nie obudziła mnie żona. Chyba puściły emocje i taka gotowość na kolejny dzień w trasie. Odpocząłem. Wstałem, ogarnąłem rower Dorocie i uszykowaliśmy się na wyjazd. Niestety o 10 zaczęło kropić i tak kropiło przez godzinę. Ale pogoda pokazywała, że po tym deszczu będzie już słonecznie i sucho. Poczekaliśmy aż wyschnie i pojechaliśmy. Jedziemy na Pyzdry. Spokojnie i bez spiny, robię sobie małą rozjazdówkę. Niestety prom na Warcie nieczynny. Jest jakiś remont i nie kursuje. Musimy zawrócić i pojechać główną drogą do Pyzdr. Tam chcemy wjechać na przystań, żeby napić się piwka i odpocząć. Niestety jest tam jakiś odpust, bombie discopolo, na straganach jakieś kapiszony, generalnie wiocha. Uciekamy stamtąd jak najszybciej. Siadamy na rynku, pijemy piwko i jemy lody ze sklepu. Do domu jedziemy już standardem. Jest upalnie i depta się ciężko. Ale trasa zrobiona i to najważniejsze.




Razem
Razem © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar


  • DST 103.23km
  • Czas 03:38
  • VAVG 28.41km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1799kcal
  • Podjazdy 255m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wróciłem

Sobota, 6 czerwca 2026 · dodano: 06.06.2026 | Komentarze 0

Wróciłem. Miałem przymusowe dwa tygodnie przerwy. Kraksa miała większe konsekwencje niż się początkowo wydawało. Wizyta u lekarz i zakaz wysiłku przez dwa tygodnie, a zwłaszcza roweru. Siodełko zakazane, dupa musi odpocząć. Nic nie poradzimy. Stosuję się do wytycznych i robię sobie przymusowe roztrenowanie. Może i dobrze. Czułem się trochę zmęczony, a znając siebie nie odpuściłbym ani jednego dnia, w którym można by było wyjechać. Mieliśmy długi weekend i pięć dni wolnego. Na pewno chciałbym wtedy dowalić. A za tydzień jedziemy do Włoch. Stelvio czeka. Więc chyba dobrze, że odpocząłem, doleczyłem się i jestem świeżutki. Troszkę mnie nosiło jak widziałem ładną pogodę, ale rozsądek wygrał. Co mi da jedna stówka, która może zakłócić proces regeneracji. Tym bardziej nosiło mnie na rower, bo żonka jeździła. Była trzy razy beze mnie. Ale fajnie, że ma chęci i chce jeździć sama, kiedy ja nie mogę. No więc, dziś w końcu mogłem pojechać. Wczoraj lekarz pozwolił, ale spokojnie, bez przesady, z rozsądkiem. Jedziemy więc do Odolanowa. Warunki świetne, słaby wiaterek, ciepło, ale nie upalnie, a po wczorajszym deszczu powietrze rześkie. Robimy pauzę w Raszkowie, a potem drugą w Odolanowie. I potem już do domu. Po powrocie analiza i kontrola ciała. Chyba wszystko ok. Oby tak dalej.



Pauza w Raszkowie
Pauza w Raszkowie © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar

  • DST 59.44km
  • Czas 02:04
  • VAVG 28.76km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1033kcal
  • Podjazdy 93m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po pracy

Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 19.05.2026 | Komentarze 0

W weekend byliśmy w Warszawie na koncercie i wczoraj wróciliśmy. Cały dzień padało, ale dziś od rana zrobiło się ładnie, wyszło słońce i jest cieplutko. No cóż trzeba zatem wyjechać. Jedziemy z Dorotką na małe 50km. Standard szybką trasą na Chocz. Niestety w Choczu remont i moja trasa jest cała rozkopana. Zrobiliśmy więc kółko objeżdżając remont. Dołożyliśmy tym samym 9km. Nawet dobrze się stało, bo polecieliśmy sobie fajnymi, spokojnymi boczkami. Potem już standard i prosto do domu. Dorota dawała mocne zmiany i świetnie trzymała moje koło. Dzięki temu zrobiliśmy ładną średnią. Gdyby nie te remonty i lecielibyśmy bez przerw i zwolnień to średnia spokojnie wyszłaby 30km/h.



Razem
Razem © tomstar
Droga
Droga © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 50.18km
  • Czas 01:47
  • VAVG 28.14km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 864kcal
  • Podjazdy 132m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po przerwie

Czwartek, 14 maja 2026 · dodano: 14.05.2026 | Komentarze 0

No w końcu. Niby nie dużo, ale wymuszone 4 dni przerwy od roweru. Ostatni wyjazd to dość zimna sobotnia stówka. W niedziele Wingsy, które troszkę mnie ściuchrały. Byłem zmęczony i musiałem odpocząć. Troszkę pomogła w tym pogoda, ale już zaczęło mnie nosić i czekałem, aż się rozpogodzi. Zapowiadają dużo deszczu w najbliższych dniach, więc trzeba wykorzystać póki nie pada. Dziś w końcu się wypogodziło, zrobiło się cieplej, a przede wszystkim nie pada. Dorota też już nie może się doczekać, żeby pojechać na kolejny wyjazd na nowej szosie.Lecimy po robocie na małe 50km. Jest bardzo przyjemnie, wiatr nie przeszkadza, w słoneczku ciepło. Jedzie się super. Troszkę kombinowaliśmy z ustawieniami szosy Doroty, żeby znaleźć złota pozycję. Muszę jeszcze troszkę pozmieniać ustawienia i w sobotę testujemy dalej. Sobota zapowiada się super. Mam nadzieję, że nic się nie zmieni.




Dorotka
Dorotka © tomstar
Razem
Razem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 125.40km
  • Czas 04:37
  • VAVG 27.16km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 2213kcal
  • Podjazdy 380m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podwójny wyjazd i testowanie nowego Cuba

Wtorek, 5 maja 2026 · dodano: 05.05.2026 | Komentarze 0

Dziś wpadły dwie jazdy. Ale od początku. Żonka ostatnio, na swoje nieszczęście, wspomniała, że chyba chce nowy rower. A w tematyce rowerowej mi dwa razy nie potrzeba powtarzać. Jej stary Trek jest ok, ale kupowaliśmy go na pałę, rower był stary i nie posiadał żadnej geometrii. Po za tym był cały aluminiowy i za mały. A teraz gdy zaczęła więcej ze mną jeździć od razu poczuła, że musi mieć coś lepszego. Poszukałem fajnego, używanego Cuba u Bernarda, firmie sprzedającej rowery z Poznania. Wczoraj po niego pojechaliśmy. Dobraliśmy rozmiar i o 20 byliśmy w domu. Trzeba przyznać, że rowerek mocno ściuchrany. Wiele elementów wymaga wymiany. Tarcze, klocki, owijka, łańcuch już jadą i wszystko jutro będzie. Ale żeby doprowadzić rowerek do stanu używalności wczoraj wieczorem się za niego zabrałem. Wszystkiego nie ogarnąłem i dziś z samego rana wziąłem się za robotę. Nie mogłem spać tak cieszyłem się na pracę nad Cubem. Wstałem o 5:30 i do 11 wszystko po kolei odkręcałem, czyściłem i montowałem od nowa. Maszyna na popołudnie jest wycyckana. Gdy skończyłem robotę postanowiłem wyskoczyć na małe 70km. Wieczorem resztę dobijemy na testach. Zrobiłem przyjemne kółeczko. Wróciłem do domu i godzinkę odpocząłem. Nawet się nie przebierałem, bo Dorota wróciła z pracy i od razu pojechaliśmy sprawdzać i ustawiać Cuba. Maszyna idzie świetnie. Dorota jest mega zadowolona. Nie spodziewała się aż takiej z zmiany jakościowej w jeździe. No ale w sumie przeszła kosmiczną zmianę, z starego aluminium na najniższej grupie na full karbon wypas na Ultegrze. Rowerek wymaga czułości, ale trafił w dobre ręce. Uwielbiam grzebać przy rowerkach, a ten będzie zrobiony na żyletę, łącznie z nowym lakierem. Ale wszystko w swoim czasie. Na razie śmigamy, bo Dorotka złapała bakcyla.




Cube
Cube © tomstar
Cube
Cube © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar
selfik
selfik © tomstar
Dorota i jej nowy Cube
Dorota i jej nowy Cube © tomstar
W trasie
W trasie © tomstar
Razem
Razem © tomstar


  • DST 106.00km
  • Czas 03:53
  • VAVG 27.30km/h
  • VMAX 45.00km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1857kcal
  • Podjazdy 208m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piękny początek majówki

Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 01.05.2026 | Komentarze 0

Bardziej zajebiście chyba być nie mogło. Po tragicznych zapowiedziach pogodowych na majówkę przyszła zmiana i okazało się, że jednak będzie cieplutko. Dla mnie warunki idealne. Ciepło, słońce, zero wiatru i chmur.Dawno nie miałem takich warunków. A po tych wszystkich zimnych wyjazdach w tym roku dziś jakbym przeniósł się do kolarskiego nieba. Jedziemy z Dorotką na stówę. Wiaterek taki, że kierujemy się na prom. Super kierunek, świetne boczki, drogi i lasy. Lecimy sobie spokojnie. Chwila na promie i dalej w kierunku Pyzdr. W Pyzdrach odbijamy z trasy na stację. W takich temperaturach woda szybko schodzi i trzeba zatankować. Na stacji mała pauza i ponownie boczkami do domu. Po drodze dojeżdżają nas Baka i Tomek, którzy także wyjechali tylko troszkę inną drogą. Do domu lecimy już razem. Było nieziemsko. Wymarzona majówka. A jutro ma być jeszcze cieplej. Z żonką jeździ mi się najlepiej.




Trasa
Trasa © tomstar
Na promie
Na promie © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar
Zchłopakami
Z chłopakami © tomstar


  • DST 104.00km
  • Czas 03:37
  • VAVG 28.76km/h
  • VMAX 48.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1756kcal
  • Podjazdy 234m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Setka z Leszna

Sobota, 25 kwietnia 2026 · dodano: 25.04.2026 | Komentarze 0

Pomysł na oszukiwanie wiatru na stałe zagościł w moim menu. Na ten weekend znowu zapowiadane mocne wianie. Pytam się żonki czy pisze się na wyjazd pociągiem do Leszna i powrót z wiatrem. Jest bardzo chętna. Świetnie się składa. Ma być ładnie, słonecznie, wystarczająco ciepło, ale z mocnym wiatrem. Wiatr wieje na wschód, więc trasa wypada z Leszna, idealne 100km cały czas z wiatrem. Niestety nie ma bezpośredniego pociągu z Pleszewa, więc proszę tatę, żeby zawiózł nas autem do Ostrowa. Stamtąd lecimy pociągiem do Leszna. Trasę dokładnie przeanalizowałem i narysowałem. O 11 jesteśmy w Lesznie. Mają tutaj świetnie ścieżki, zarówno w mieście jak i po za nim. Jedziemy sobie spokojnie. Chmury się rozeszły i mamy piękne słoneczko. Jest bardzo przyjemnie. Miejscami mamy troszkę gorszy asfalt, ale to tylko trzy małe odcinki po kilkaset metrów. Po za tym ładne, boczne drogi. Pauzę robimy dopiero w okolicy Pogorzeli. Dorota nie lubi się za dużo zatrzymywać i wybijać z rytmu. Potem lecimy już bez przerw do domu. Wyjazd rewelacyjny. Bez męczarni pod wiatr, sama, czysta przyjemność. Tak to ja mogę jeździć. Jutro atakujemy Poznań i tak samo wracamy z wiatrem do domu. 



W pociągu
W pociągu © tomstar
Start na rynku w Lesznie
Start na rynku w Lesznie © tomstar
Ścieżki za Lesznem
Ścieżki za Lesznem © tomstar
Selfik
Selfik © tomstar
Mała pauza
Mała pauza © tomstar


  • DST 101.74km
  • Czas 03:53
  • VAVG 26.20km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1772kcal
  • Podjazdy 273m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stówka z Dorotą

Niedziela, 5 kwietnia 2026 · dodano: 05.04.2026 | Komentarze 0

Wiatr ma być dzisiaj okrutny, ale plus taki, że ma być bardzo ciepło. Na dziś zaplanowaliśmy wyjazd razem z Dorotą na jej pierwszą stówę. Ostatnio w tym mrozie i deszczu zrobiliśmy 75km, więc teraz, gdy jest tak ciepło spokojnie można atakować 100km. Szkoda, że tak wieje, ale nie można mieć wszystkiego. Postarałem się ustalić trasę tak, żeby zminimalizować jazdę centralnie pod wiatr. Ale w sumie boczny też był niebezpieczny, czasem potrafiło mocno rzucić rowerem. Pod wiatr jedziemy wolno, średnia nie przekracza 23km/h. Ale nie ma co cisnąć, nie taki jest cel tego wyjazdu. Praktycznie do Krotoszyna jedziemy bez przerwy. Za Raszkowem zrobiłem małą nawrotkę, żeby trochę odpocząć i chociaż przez chwilę jechać z wiatrem. Potem na bocznym z przodu dojeżdżamy do Krotoszyna. Tam wjeżdżamy na rynek i robimy przerwę. Posiedzieliśmy, odpoczęliśmy, no i przywitał nas kotek, którego Dorota od razu wyściskała. Potem już z wiatrem do domu. Od razu jedzie się o niebo lepiej. Średnia w okolicy 40km/h. I tak już cały czas, 40km do domu z wiatrem w plecy. Leciało się rewelacyjnie. Świetny wyjazd, Dorota zrobiła swoje 100km. Jestem dumny.



Krotoszyn
Krotoszyn © tomstar
Krotoszyn
Krotoszyn © tomstar
Kotek z Krotoszyna
Kotek z Krotoszyna © tomstar
Kotek
Kotek © tomstar
Selfik
Selfik © tomstar


  • DST 104.36km
  • Czas 03:52
  • VAVG 26.99km/h
  • VMAX 36.00km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 1905kcal
  • Podjazdy 226m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mega marzec

Sobota, 28 marca 2026 · dodano: 28.03.2026 | Komentarze 0

Kto tam tą pogodę zapowiada? No masakra jakaś. Wczoraj wieczorem wszystkie pogody pokazywały, że dziś piękne, bezchmurne niebo. Dużo słońca i zero wiatru. Odczuwalna to miała nawet 15 stopni mieć. Tymczasem dziś rano 6 stopni, niebo w stu procentach w chmurach i lekki wiaterek. Całkowicie coś innego niż wczoraj przewidywano. No ale jedziemy. Dorota chce dziś polecieć na 75km. Lecę więc przed dziesiątą na szybkie 30km i wracam do domu po Dorotę. Jedziemy na Żerków, tam zrobimy małe kółeczko i wracamy. Gdy wyjechaliśmy z Pleszewa zaczęło kropić. No masakra jakaś. Deszczu to żadna pogoda nie pokazywała. Na szczęście szybko przestało i nie było mokro. Lecimy więc dalej. Jest dość zimno, nogi nam zmarzły, ale nie jest źle. Na połowie dystansu robimy małą przerwę i wracamy do domu. Na 10km przed Pleszewem znowu zaczęło kropić, ale tym razem już mocniej i nie przestało. Na 5km przed domem było już mokro i z opon chlapało. Dojechaliśmy szybciutko do domu, na całe szczęście nie zmokliśmy mocno. Troszkę tylko ubrudzone maszyny. Szybko je wyczyściłem i teraz czas na gorącą kawę. Jutro ma już być nędza, więc chyba nie pojadę. Dlatego już dziś mogę podsumować marzec. Takiego marca nie miałem nigdy. Zacząłem go z grubej rury jeżdżąc tylko po 100km, tydzień w tydzień. Warunki były, a nawet jak było zimno lub wiało też wyjeżdżałem. Tym samym nakulałem w marcu 765km, o 200km więcej niż kiedykolwiek w marcu. 8 wyjazdów, 7 na 100km i 1 na 50km. Świetny wynik. 




Rowerki
Rowerki © tomstar
Na moście
Na moście © tomstar
Na moście
Na moście © tomstar



  • DST 102.24km
  • Czas 03:57
  • VAVG 25.88km/h
  • VMAX 51.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1889kcal
  • Podjazdy 364m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łeb prawie urwało

Sobota, 14 marca 2026 · dodano: 14.03.2026 | Komentarze 0

Szkoda, że nam się ta pogoda popsuje, no ale nie mogło być wiecznie ładnie. I tak trzy tygodnie o tej porze roku z takimi warunkami to aż nadto. Świetny start sezonu, pięć wyjazdów pod rząd na 100km. Nogi rozjeżdżone, dupa przyzwyczajona, jest podbudowa do reszty roku. Dziś wieje jak cholera. Ale jest też bardzo ciepło. Nie marnuję takiego dnia. Mamy jechać z Dorotką tak jak ostatnio. Tylko tym razem ja najpierw sam jadę na 50km i potem zabieram Dorotkę i lecimy na drugie 50km. Wiatr jest okrutny, ale tak wyznaczam trasę, żeby zminimalizować straty. Więcej na bocznym niż centralnie pod wiatr. Robię swoje kółeczko i podjeżdżam pod dom. Dorota już czeka i lecimy w drugą stronę. Na Dobrzycę i potem małym kółeczkiem z powrotem. Wiaterek cały czas z boku, czasami jest uciążliwy, ale nie aż taki straszny. Mimo wszystko jechało się dobrze, szybko mi zleciało i cieszę się, że pojechaliśmy.




Selficzek z Dorotką
Selficzek z Dorotką © tomstar