Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 70615.24 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.50 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl






Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

POWYŻEJ 100KM|

Dystans całkowity:31188.30 km (w terenie 100.00 km; 0.32%)
Czas w ruchu:1157:26
Średnia prędkość:26.95 km/h
Maksymalna prędkość:68.60 km/h
Suma podjazdów:136753 m
Suma kalorii:620332 kcal
Liczba aktywności:275
Średnio na aktywność:113.41 km i 4h 12m
Więcej statystyk
  • DST 115.54km
  • Czas 03:56
  • VAVG 29.37km/h
  • VMAX 59.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 1926kcal
  • Podjazdy 303m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dobić do 7000 i 1000

Niedziela, 17 sierpnia 2025 · dodano: 17.08.2025 | Komentarze 0

Wczoraj spokojny spacerek z żonką no to dzisiaj trzeba wbić większy dystans, tym bardziej, że 110km brakuje mi do 1000km w tym miesiącu i zarazem do 7000km w tym roku. Trasę wyznaczyłem na Żerków, bo tak mamy wiatr. Ale jedziemy inaczej niż zwykle, można powiedzieć na odwrót. Przelatujemy przez Żerków, zjeżdżamy zjazdem do Śmiełowa i jedziemy na prom na Warcie. Stamtąd do Pyzdr i tam robimy mała pauzę. Potem już kółeczkiem naszymi standardowymi boczkami. Ale odbijamy jeszcze do Żerkowa, żeby zrobić odpowiedni dystans. Z Żerkowa już w mocniejszym tempie do domu. Nie zauważyłem też, że mam już przejechane ponad 70000km od początku mojej przygody z rowerem. Niezły dystans.



Pauza w Pyzdrach
Pauza w Pyzdrach © tomstar
Przeprawa przez Wartę
Przeprawa przez Wartę © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Pozowanko
Pozowanko © tomstar

  • DST 120.75km
  • Czas 04:08
  • VAVG 29.21km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 2026kcal
  • Podjazdy 361m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wyjaździk

Piątek, 15 sierpnia 2025 · dodano: 15.08.2025 | Komentarze 0

Jest gorąco. W końcu. Lubię jak jest gorąco. Oczywiście może to być męczące, ale wolę to niż zimno i deszcz. W końcu jest lato, a latem ma być gorąco. Dziś ma być najgorętszy dzień, więc trzeba wyjechać szybko. Jedziemy o 6 rano. Może zdążymy przed najgorszymi upałami. Wyznaczyłem troszkę inną trasę. Wieje nam na północ, więc trzeba coś wymyślić w stronę Odolanowa i Ostrowa. Polecimy boczkami, ominiemy Odolanów i pod Ostrowem wrócimy do domu. Wychodzi nam 120km, ale tyle może być. Jest pogoda, czas i zero wiatru, więc dystans jak najbardziej na miejscu. Od rana mi się nie chce, ale z czasem depta się coraz lepiej. To już końcówka sezonu, więc zmęczenie daje o sobie znać. Ale w końcu to jeden z lepszych sezonów i mam już pokaźny dystans najechany. Wracamy przez Lewków i standardem do domu. Na koniec zaatakowałem segment na Niepodległości i udało się zdobyć KOMa.



Trasa
Trasa © tomstar
Słońce
Słońce © tomstar
Zbiory
Zbiory © tomstar

  • DST 104.18km
  • Czas 03:26
  • VAVG 30.34km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1711kcal
  • Podjazdy 258m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do walki z wiatrem

Niedziela, 10 sierpnia 2025 · dodano: 10.08.2025 | Komentarze 0

Dziś okrutne wietrzycho. Ale mimo to jadę. Jakoś od rana nie mogłem się zebrać. Wypadałoby jechać o 6 zanim wiatr będzie mocny, ale uszykowałem się i wyjechałem dopiero o 7:20. Mimo to nie jest źle. Trasę wyznaczyłem tak, żeby unikać jazdy centralnie pod wiatr. Często mam go z boku. Kręcę dookoła Jarocina i kieruję się na Żerków. Teraz wiatr mam z boku i trochę z tyłu. Jedzie się o wiele lepiej. W Żerkowie robię małą pauzę i kieruję się do domu. Mimo, że od rana strasznie mi się nie chciało z każdym kilometrem jechało się coraz lepiej. Wiaterek w plecy też pomagał. Do domu pocisnąłem i wbiłem dobrą średnią.




Pauza w Żerkowie
Pauza w Żerkowie © tomstar


  • DST 106.94km
  • Czas 03:50
  • VAVG 27.90km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1840kcal
  • Podjazdy 211m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spokojny rozjazd

Sobota, 9 sierpnia 2025 · dodano: 09.08.2025 | Komentarze 0

Plan na urlop wykonany. Karpacz wypalił, Gorzów wypalił, wszystko jest na swoim miejscu. Niestety troszkę boli mnie kolano, więc czwartek i piątek odpoczywałem i się regenerowałem. Wyczyściłem też rower, przeserwisowałem widelec. Dziś mała stówka na spokojnie. Jedzie się ciężko, czuję zmęczenie, ale nie ma tragedii. Jutro zrobię też stówkę, w tygodniu trochę odpocznę i będzie git. No i w końcu mamy lato. Wróciła ciepła pogoda, słońce i zero deszczu. Pogoda wyśmienita. Nie można nie pojechać w taki dzień. Jadę na Dobrzycę, potem boczkami do Koźmina. Tam mała pauza i dalej boczkami na Krotoszyn. Tam też odpoczywam i wracam do domu. Spokojny, miły wyjazd.



Selfik
Selfik © tomstar
Pauza na jagodziankę w Koźminie
Pauza na jagodziankę w Koźminie © tomstar
Trasa do domu
Trasa do domu © tomstar

  • DST 100.45km
  • Czas 03:20
  • VAVG 30.13km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1655kcal
  • Podjazdy 238m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd po powrocie z gór

Poniedziałek, 4 sierpnia 2025 · dodano: 04.08.2025 | Komentarze 0

Wróciliśmy do naszej płaskopolski. Wszystko wydaje się takie nudne i proste. Nie ma żadnej górki jak okiem sięgnąć. Taka nasza szara rzeczywistość. No, ale jeździć trzeba. Wczoraj odpoczynek. Oczywiście pierwsze co zrobiłem to od rana dokładnie wyczyściłem rower. Mycie ramy i kół, czyszczenie łańcucha i smarowanie. Wszystko trzeba było dokładnie pomyć, zakamarki, przerzutki i korbę. Rowerek zasłużył na takie spa. Dziś od rana załatwiłem parę spraw i pojechałem. Ma nie padać, ale chmury wiszą i jest chłodno. Jadę jednak na krótko, Troszkę mi zimno, ale szybko się rozgrzałem. Niestety gdy dojeżdżam do Odolanowa zaczyna lekko kropić. Na całe szczęście na tyle słabo, że asfalt nie robi się mokry. Takie kilka kropelek co jakiś czas. Ale daje mi to kopa i cisnę do domu. Całą stówę przejeżdżam bez przerwy. Udało się, dojeżdżam suchy.




Na mecie
Na mecie © tomstar

  • DST 116.70km
  • Czas 04:38
  • VAVG 25.19km/h
  • VMAX 61.60km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 2074kcal
  • Podjazdy 1845m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 4

Czwartek, 31 lipca 2025 · dodano: 31.07.2025 | Komentarze 0

Zaczynamy dzień czwarty. Od rana przyjeżdża ekipa z Kalisza i w szóstkę będziemy teraz jeździć. Chłopaki są chwilę po 9, przebierają się, szykują i jedziemy w trasę. Atakujemy znowu Karpacz lecz teraz jedziemy bokiem i wyjeżdżamy obok Gołębiewskiego. Podjazd szczerze nas zaskoczył. Nie myślałem, że jest tu tak stromo, momentami sięgało 18%. Jeszcze na tym wyjeździe nie mieliśmy takich procentów. Powoli i mozolnie wspinamy się na szczyt. Koło Wangu mała pauza, wszyscy się zjeżdżamy i lecimy na dół zjazdem. Potem omijamy Piechowice i kolejny podjazd w okolice Szklarskiej. Każdy jedzie swoim tempem, ale na szczycie zawsze na siebie czekamy. Omijamy Szklarską i znowu podjazd. Profil dzisiejszej trasy jest od początku wymagający. Ale na szczycie już koniec dużych trudności na dziś. Teraz długi, prosty zjazd do Świeradowa Zdroju. Rowerki idą szybko, droga jest szeroka, prosta, wszystko widać. Spokojnie można się rozpędzić. Tutaj też mamy maksy tego wyjazdu, bo przekroczyłem 60km/h. W Świeradowie wjeżdżamy na rynek i siadamy w barze na dłuższą przerwę i jedzonko. Odpoczywamy, uzupełniamy wodę i wracamy do domu. Teraz jest już łatwiej. Zostało nam trochę ponad 50km, a droga raczej płaska lub są zjazdy. Momentami małe hopki, które idą dość sprawnie. Droga fajna, boczna i spokojna, ładnie widać góry. Narzucamy troszkę większe tempo, bo zbierają się chmury i może gonić nas deszcz. Gdy przyjechaliśmy do Kowar po parunastu minutach zaczęło kropić. Teraz odpoczynek, mycie, a wieczorkiem skoczyliśmy jeszcze na piwo. Niestety na jutro zapowiadany jest na cały dzień deszcz. Ale zobaczymy co to będzie, bo pogoda nie raz zaskoczyła nas na tym wyjeździe pozytywnie. Na razie udaje się przejechać suchym kołem. Może uda się i jutro. Tym wyjazdem zamknąłem lipiec z dystansem 1624km i przekroczyłem 6000km w tym roku.




Widoczek
Widoczek © tomstar
Ekipa na pauzie
Ekipa na pauzie © tomstar
Rowerki na pauzie
Rowerki na pauzie © tomstar
Jedziemy
Jedziemy © tomstar
Jedziemy
Jedziemy © tomstar

  • DST 104.00km
  • Czas 04:11
  • VAVG 24.86km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 1900kcal
  • Podjazdy 1323m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 3

Środa, 30 lipca 2025 · dodano: 30.07.2025 | Komentarze 0

Od rana piękne słońce, ale niestety nie jest super ciepło. O 8 rano zaledwie 12 stopni. Niebo bezchmurne. Ale pogoda wskazuje, że około 16 ma u nas padać. Chmury i deszcz mają przyjść z południa, więc z Trutnova, a my mieliśmy dziś przez Trutnov jechać. Stwierdziliśmy, że wybieramy inną trasę. Mamy zapas tras i właśnie jedną z nich wykorzystamy. Mniejszy dystans, mniejsze przewyższenia, dużo płaskiego. Powinno pójść płynnie i szybko. Z Kowar lecimy na Trzcińsko trasą TdP Amatorów z zeszłego roku. Potem odbijamy na Marciszów i dalej na Czarny Bór. Teraz robi się trochę nudno, bo jest dość płasko, małe hopki, a widoczki takie sobie. Troszkę jednak od tych gór odjechaliśmy. Dopiero w Mieroszowie zawracamy i jedziemy wzdłuż granicy na Lubawkę. Tutaj znowu zaczynają się podjazdy i ładne tereny. W Chełmsku Śląskim robimy mała pauzę i kierujemy się do domu. Przejeżdżamy Lubawkę i kierujemy się na Kowary. Ostatni podjazd, który wybrałem jest w remoncie, ale podobno asfalt już leży. Ale na dziś przewidziane jest układanie ostatniej warstwy asfaltu. Ale ryzykujemy i jedziemy, najwyżej będziemy prowadzić rowery. Nie jest jednak tak źle, rzeczywiście coś robią, ale małymi odcinkami i w sumie prowadzimy rowery tylko przez kilkadziesiąt metrów. Tym podjazdem ma iść za tydzień Tour de Pologne. Fajnie jest jechać tą samą drogą, a jeszcze fajniej będzie to potem oglądać w tv. My też tędy jechaliśmy. Ze szczytu już szybki zjazd do Kowar. Szybko, sprawnie i przyjemnie. W domu jesteśmy przed 15. Dobrze zrobiliśmy, bo rzeczywiście po 16 zaczęło kropić. Niegroźnie i w sumie już przestało, ale nie wiadomo jak ten deszcz zachowywał się gdzie indziej. Może padało mocniej, a może mżawka jechałaby z nami od Trutnova. Teraz zasłużony odpoczynek i zbieranie sił na jutro, bo przyjeżdża ekipa z Kalisza z Grzegorzem na czele. A jutro prawie 120km i 1800m przewyższeń w planie. Trzeba będzie to wytrzymać, bo wypoczęta, mocna ekipa może nadać konkretne tempo. Najważniejsze, żeby nie padało.



Widoczek
Widoczek © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Pauza w Chełmsku Śląskim
Pauza w Chełmsku Śląskim © tomstar
Podjazd do Kowar
Podjazd do Kowar © tomstar


  • DST 119.31km
  • Czas 05:11
  • VAVG 23.02km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 2231kcal
  • Podjazdy 1875m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 2

Wtorek, 29 lipca 2025 · dodano: 29.07.2025 | Komentarze 0

Dzień drugi. Wyspaliśmy się  i około 7 wstaliśmy. Niestety za oknem brzydko. Jest mokro, drogi mokre i jest mocna mgła. Nie pada, ale pewnie jest duża wilgotność i wszystko jest mokre. Może nawet w nocy padało. Zaczęły się analizy. Czekamy do 10 i zobaczymy co będzie. Padł pomysł na zmianę trasy na troszkę łatwiejszą, z mniejszymi podjazdami, a przede wszystkim zjazdami. Na mokrym nie ma zjeżdżać, bo się zabijemy. Na szczęście zaczęło robić się sucho. Pal licho, jedziemy i wybieramy pierwotną trasę. Najwyżej. Trzymamy się planu. Wczoraj się udało, dziś też musi. Ale jest zimno. Rano zaledwie 10 stopni, a maks dzisiaj ma być 15. Jednak nie biorę kurtki, jadę tak jak wczoraj w bezrękawniku. Basta, veto... Jest lipiec, lato, ja w kurtce jeździć nie będę. Plan na dziś to Trutnov. Jedziemy podjazdem na Graniczne Budy. Asfalt jest wilgotny, ale miejscami przesycha. Na granicy robimy mała pauzę i teraz 12km w dół. Asfalt coraz bardziej suchy i można dość szybko polecieć. Ale za to wymarzłem, na klacie jest ok, membrana dała radę, ale głowa, ręce, nogi poczuły chłód. W miejscowości Svoboda nad Upou skręcamy na zachód. Robimy tutaj duże kółeczko, żeby od zachodu wjechać do Trutnova. Mamy tu kilka fajnych podjazdów i zjazdów. Wyszło słońce, zrobiło się sucho, ale nadal nie jest super ciepło. Na podjazdach się pocimy, ale na zjazdach nas przewiewa. Dojeżdżamy do Trutnova. Wbijamy na rynek, mała pauza i piwko. Teraz czas na powrót. Nawigacja pokazuje niespełna 30km, ale zdecydowana większość tego dystansu to podjazd do granicy. Całe szczęście nie jest taki stromy, bo średnio 3%, ale długi i czasochłonny. Jedziemy spokojnie, równo i płynnie. Dojeżdżamy do granicy i teraz do samego domy zjazd. 12km przejechaliśmy w 15 minut i w mgnieniu oka jesteśmy w domu. Niestety dziś ofiarą wyjazdu padł mój telefon. Wywrócił się gdy robiłem fotę ze statywu i tak nieszczęśliwie upadł na monitor, że ten cały się zalał i nie mogę go używać. Szkoda... Czekamy teraz na jutro, zobaczymy co nam zafunduje pogoda i gdzie pojedziemy.



Widoczek na podjeździe
Widoczek na podjeździe © tomstar
Koniec podjazdu i granica
Koniec podjazdu i granica © tomstar
Przed Trutnovem
Przed Trutnovem © tomstar
Rynek w Trutnovie
Rynek w Trutnovie © tomstar
Rowerki czekają a my pijemy piwko
Rowerki czekają a my pijemy piwko © tomstar
Połowa podjazdu do domu
Połowa podjazdu do domu © tomstar


  • DST 111.83km
  • Czas 04:57
  • VAVG 22.59km/h
  • VMAX 57.00km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 2166kcal
  • Podjazdy 1834m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 1

Poniedziałek, 28 lipca 2025 · dodano: 28.07.2025 | Komentarze 0

Zaczynamy dwutygodniowy urlop. Już w marcu planowaliśmy wypad w góry latem. Ostatni raz byliśmy w 2021 roku w Nowym Sączu. Trzeba wrócić do tej tradycji. Wybieramy Karpacz. Byłem tu rok temu na TdP Amatorów i bardzo mi się te tereny spodobały. Fajne podjazdy, bezpieczne zjazdy, przystępne tereny. Wymagające, ale nie zabójcze. Planujemy tydzień, od poniedziałku do soboty. Niestety w ostatnim czasie pogoda jest fatalna. Niestabilna, deszczowa i tak na prawdę nieprzewidywalna. Ostatnie prognozy nie napawały nas optymizmem. Do Polski ma przyjść jakiś niż i cały tydzień ma być deszczowy. Wyjazd mamy już od dawna opłacony, cały tydzień zaplanowany i raczej nie chcemy zrezygnować z wyjazdu. Jedziemy, bo cóż poradzić? Na miejscu zobaczymy co będzie i będziemy podejmować decyzje. Wyjeżdżamy o 4 rano. W Pleszewie cały czas pada. Po drodze także pogoda się nie poprawia. Na całe szczęście od Wrocławia zaczyna się robić coraz lepiej. Jest sucho, a nawet czasem wychodzi słońce. Dojeżdżamy do Kowar, bo tutaj mamy bazę. Jest pochmurnie, ale nie pada. Przebieramy się i jedziemy. Kierujemy się na Karpacz i od razu walimy na najtrudniejszy podjazd. Jedziemy cały Karpacz do Wangu odbijając na podjazd pod Orlinek. Potem świetny zjazd i kolejne podjazdy. Gdy zjeżdżamy do Przesieki mija nas, uwaga! Rafał Majka. Jechał sobie podjazd, machnąłem mu, a on mi odmachał. Czułem się jak dzieciak, który spotkał gwiazdę rocka. Szkoda, że nie podjeżdżaliśmy, może usiedlibyśmy mu na kole i udałoby się zrobić fotę. No ale machnięcie ręką wystarczy. W lasach jest wilgotnie, ale nie pada. Teraz mamy kolejne podjazdy. Jedziemy do Piechowic i tam zawracamy w stronę Jeleniej Góry. Na początku trasy mieliśmy najtrudniejsze odcinki. Trzy konkretne podjazdy, ale za to fantastyczne zjazdy. Zapomniałem jak ja to lubię. Gdyby nie było mokro można by polecieć na prawdę szybko. W Piechowicach zrobiliśmy pauzę na drożdżówę. Przelatujemy przez miasto i teraz fajnymi boczkami na Jelenią. Tam mała pauza na rynku i wracamy do bazy. Jedziemy jeszcze świetną ścieżką, która prowadzi wzdłuż rzeki Bóbr. Bardzo fajna ścieżka. Ostatnie podjazdy i jesteśmy w domu. Nie padało! I to jest news dnia. Jestem wniebowzięty, bo bardzo się obawiałem, że pojedziemy w deszczu, albo co gorsza nie pojedziemy wcale. Teraz trzymamy kciuki, żeby jutro było tak samo, albo lepiej. Dawno nie czułem się tak dobrze, fizycznie i psychicznie. Potrzebowałem takiego wyjazdu, wyjazdu w góry, który dodatkowo się udał. Oby z każdym dniem było lepiej.



Selfik na podjeździe
Selfik na podjeździe © tomstar
Przerwa na drożdżówe
Przerwa na drożdżówe © tomstar
Podjazd
Podjazd © tomstar
Pauza na rynku w Jeleniej Górze
Pauza na rynku w Jeleniej Górze © tomstar
Selfik na ścieżce rowerowej
Selfik na ścieżce rowerowej © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar


  • DST 106.87km
  • Czas 03:46
  • VAVG 28.37km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 1795kcal
  • Podjazdy 263m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mgła

Sobota, 26 lipca 2025 · dodano: 26.07.2025 | Komentarze 0

Idzie jakiś niż genueński czy inne straszności pogodowe i zapowiada się okropne parę dni. Trzeba wykorzystać pogodę póki jest jeszcze ładna. Umawiamy się na 6 rano, bo popołudniu ma padać. Raz pokazuje, że o 11, raz, że o 13 itd. Nie ma co ryzykować, trzeba jechać póki na stówę nie będzie deszczu. Lecimy bokami dookoła Jarocina. Wyznaczyłem fajne boczki, żeby nie jeździć ciągle tymi samymi drogami. U nas ładnie, nie ma chmur i świeci słoneczko. Ale im bliżej Jarocina robi się coraz chłodniej i pojawia się mgła. Myśleliśmy, że to chmury, a to nisko wisząca mgła, tak gęsta, że rowery zrobił się wilgotne. Robimy kółeczko dookoła Jarocina i lecimy do Żerkowa. Tam mała pauza i do domu. Gdy wracamy znowu robi się ładnie i słonecznie. W poniedziałek lecimy do Karpacza na tydzień pojeździć po górach, ale pogoda nie zachęca. Mam nadzieję, że uda nam się i nie będzie padać. 



Mgła
Mgła © tomstar
Mgła
Mgła © tomstar