Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 75925.99 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.55 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

POWYŻEJ 100KM|

Dystans całkowity:34558.93 km (w terenie 100.00 km; 0.29%)
Czas w ruchu:1280:59
Średnia prędkość:26.98 km/h
Maksymalna prędkość:68.60 km/h
Suma podjazdów:150431 m
Suma kalorii:679747 kcal
Liczba aktywności:307
Średnio na aktywność:112.57 km i 4h 10m
Więcej statystyk
  • DST 103.03km
  • Czas 03:35
  • VAVG 28.75km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Kalorie 1765kcal
  • Podjazdy 224m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dziesiąta stówka Doroty w tym roku

Sobota, 4 lipca 2026 · dodano: 04.07.2026 | Komentarze 0

Wrócił wiatr i to okrutnie mocny wiatr. Po za tym zrobiło się chłodno, ale po ostatnich upałach to nawet dobrze. Dziś musi być stówka. Oczywiście wpadłem na pomysł, żeby nie męczyć się pod wiatr tylko znowu pojechać pociągiem do Poznania i wrócić z wiatrem. Fajnie bo wieje z zachodu, więc Poznań jest oczywistym kierunkiem. Super połączenie, niecała godzinka i jesteśmy na miejscu. Jedziemy rowerkami do Kowalewa na stacje, transport i o 7:15 jesteśmy na Starołęce. Jest troszkę chłodno, wiszą chmury i nie ma słońca. Od rana przydałyby się rękawki, ale nie jest źle. Jedziemy z wiatrem, więc temperatura nie jest taka dokuczliwa. Jedzie się dobrze, nie robimy pauz. Dopiero w Nowym Mieście wjeżdżamy na stację na kawkę. Potem już prosto do domu. Wyszło trochę słońca i zrobiło się bardzo przyjemnie. Dziś też świętujemy ładny jubileusz Doroty, która przejechała swoją dziesiątą setkę w tym roku. Bardzo ładny wynik biorąc pod uwagę, że przez ostatnie kilka lat zrobiła raptem dwie setki łącznie. Po za tym rowerek chodzi pięknie po serwisie. Udało mi się namierzyć cykanie i je usunąć. Każdy kolarz wie co to znaczy bliżej nie zlokalizowane cykanie i jak może ono wkurzać. Także dzień udany. Bardzo fajny i przyjemny wyjazd.



Jedziemy pociągierm
Jedziemy pociągiem © tomstar
Jedziemy pociągiem
Jedziemy pociągiem © tomstar
Ścieżka z Poznaniem
Ścieżka z Poznaniem © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar


  • DST 109.44km
  • Czas 04:03
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Kalorie 1947kcal
  • Podjazdy 315m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piekło

Niedziela, 28 czerwca 2026 · dodano: 28.06.2026 | Komentarze 0

No masakra. O 5 rano mamy 23 stopnie, a o 6 już 30. Szok. Wstaliśmy wcześnie i szybciutko pojechaliśmy. Chcemy zdążyć przed najgorszymi upałami. Choć może teraz to raczej niemożliwe, bo gorąco jest cały czas. Teraz, o 15 termometr pokazuje 41 stopni. Jedziemy do Koźminka, tam Doroty jeszcze nie było. Na rynku robimy pauzę i jemy po dwa lody. Uzupełniamy też wodę. Dalej lecimy koło jeziorka, gdzie też na chwilę się zatrzymujemy. Nie ma co dusić w te temperatury, trzeba odpoczywać i uzupełniać płyny. Po 9 jest już cza cza. Gdy jedziemy nie jest jeszcze tak źle, ale wystarczy się zatrzymać i pot zalewa całe ciało. Robimy jeszcze jedną dużą pauzę w Jankowie. Znowu jemy lody i pijemy zimną colę. Pod koniec jest już ciężko, trzeba przyznać, że parówa się okrutna. O 11 wróciliśmy. To był ciężki wyjazd.



Jedziemy
Jedziemy © tomstar
Rowerki patrzą na drogę
Rowerki patrzą na drogę © tomstar

  • DST 101.63km
  • Czas 03:26
  • VAVG 29.60km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1710kcal
  • Podjazdy 243m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przy takich upałach wyjazd o 6 to obowiązek

Sobota, 27 czerwca 2026 · dodano: 27.06.2026 | Komentarze 0

A może i nawet szybciej. Ale już nie przesadzajmy. I tak musiałem wstać o 5 rano. Ale nie wyobrażam sobie jechać później w taki upał. I tak o tej 6 było już ponad 20 stopni i pełne słońce. Dziś lecę sam, z Dorotą jutro. Szybki, techniczny wyjazd, żeby zrobić stówę i wrócić do domu. Mała pauza w Odolanowie na loda i uzupełnienie wody i dzida do domu. Nie ma co się rozpisywać. Trening zrobiony. No i zdążyłem przed gorączką, choć o 8 już było tak ciepło, że ze mnie leciało. Ale wolę taką pogodę niż jakby miało być zimno lub padać deszcz. Gorączka mi nie przeszkadza.



www
www © tomstar


  • DST 104.55km
  • Czas 03:54
  • VAVG 26.81km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 1875kcal
  • Podjazdy 175m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Obowiązkowa stówka z żonką po powrocie

Niedziela, 21 czerwca 2026 · dodano: 21.06.2026 | Komentarze 0

No i wróciłem. Koniec pięknej wyprawy, ale wyjątkowo pierwszy raz zdarzyło mi się, że cieszę się z powrotu do domu z wyjazdu na wakacje. Nie żeby mi się nie podobało, bo było super, ale intensywność była bardzo duża, a ja wykorzystałem każdy dzień do ostatniej godziny i byłem po prostu zmęczony. Tęskniłem też za rodziną. Na wyjeździe zrobiliśmy wszystko co było planowane, przejechałem wszystkie trudne trasy, a powrót był szybki i udany. W domu byłem w sobotę po 18. Wieczorem jeszcze ogarnąłem rower i zrobiłem pranie. Spałem jak dziecko. Padłem wieczorem i nie wiedziałem co się dookoła mnie dzieje dopóki rano nie obudziła mnie żona. Chyba puściły emocje i taka gotowość na kolejny dzień w trasie. Odpocząłem. Wstałem, ogarnąłem rower Dorocie i uszykowaliśmy się na wyjazd. Niestety o 10 zaczęło kropić i tak kropiło przez godzinę. Ale pogoda pokazywała, że po tym deszczu będzie już słonecznie i sucho. Poczekaliśmy aż wyschnie i pojechaliśmy. Jedziemy na Pyzdry. Spokojnie i bez spiny, robię sobie małą rozjazdówkę. Niestety prom na Warcie nieczynny. Jest jakiś remont i nie kursuje. Musimy zawrócić i pojechać główną drogą do Pyzdr. Tam chcemy wjechać na przystań, żeby napić się piwka i odpocząć. Niestety jest tam jakiś odpust, bombie discopolo, na straganach jakieś kapiszony, generalnie wiocha. Uciekamy stamtąd jak najszybciej. Siadamy na rynku, pijemy piwko i jemy lody ze sklepu. Do domu jedziemy już standardem. Jest upalnie i depta się ciężko. Ale trasa zrobiona i to najważniejsze.




Razem
Razem © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar


  • DST 128.70km
  • Czas 06:37
  • VAVG 19.45km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 2764kcal
  • Podjazdy 2249m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 5

Czwartek, 18 czerwca 2026 · dodano: 18.06.2026 | Komentarze 0

Dziś pierwszy dzień nad jeziorem Garda. Bazę mamy w Riva del Garda. Piękne i urokliwe miasteczko. Po wczorajszym małym, wieczornym spacerze dziś czas na wyjazd. Ubieramy stroje, które zasponsorował Janek. Wyglądamy super. Kolorki pięknie nam się zgrały z flagą Włoch. Od rana całą ekipą jedziemy do portu żeby zrobić sobie kilka zdjęć. Potem wzdłuż wybrzeża, ścieżką wokół Gardy. Robimy kilka pauz i w fajnych miejscach jeszcze kilka fotek. Nie obyło się też bez filmików z jazdy. Potem w miejscowości Garda zatrzymujemy się na obiad, chwilę odpoczywamy i dzielimy się na dwie grupy. Tym razem ja jadę z Kamilem i Markiem na większe kółko, a tak naprawdę tylko o 10km dłuższe, ale za to z trzy raz większymi przewyższeniami. Chcemy podjechać pod górę Baldo. Dystans zacny, bo ponad 120km i prawie 2300 metrów w górę. Może nie jest to aż tak straszny dystans, ale w tej pogodzie może to być dystans morderczy. Od samego rana jest już gorąco, a w słońcu w środku dnia licznik pokazuje ponad 38 stopni. Ale słowo się rzekło i jedziemy. Jest trudno, trafiają nam się podjazdy z procentami powyżej czternastu, a w jednym miejscu mamy nawet 19%. Robimy dużo pauz i za każdym razem tankujemy wodę. W tej temperaturze bidony schodzą błyskawicznie. Trzeba jednak przyznać, że widoczki świetne, trasa przepiękna. Same boczne, wąskie dróżki, zero ruchu, cisza i spokój. To wynagradza nam trudy trasy. Po szczycie już długi zjazd do domu. Dwie małe hopki po drodze, ale generalnie cały czas w dół. Przed samą Rivą mamy małe zamotanie i oddzielam się od chłopaków. Duże rondo z wieloma odnogami dróg i ścieżek bardzo nas zmyliło. Ostatecznie okazało się, że ja pojechałem po znakach nie patrząc na nawigacje, a chłopaki dołożyli niepotrzebnie prawie 15km. Mi udało się szybko wrócić, a chłopaki dotarli do bazy dopiero 40 minut później. No ale ostatecznie zatrzymali się jeszcze na szybkie jedzenie. Po powrocie umyłem się i poszliśmy coś zjeść. Naprawdę jest tutaj upalnie, nawet wieczorem jest jeszcze gorąco. Jutro ostatni dzień, ale wołami nikt mnie nie zaciągnie za zaplanowana trasę, czyli ponad 130km i 3000 metrów w górę. Jadę trasę widokową po okolicznych winnicach z Jankiem, Cypkiem i Markiem. Taki mały relaksik ostatniego dnia.



Team
Team © tomstar
Team
Team © tomstar

© tomstar
Trasa wokół jeziora
Trasa wokół jeziora © tomstar
Trasa wokół jeziora
Trasa wokół jeziora © tomstar

Trasa wokół jeziora
Trasa wokół jeziora © tomstar
Pauza w Gardzie
Pauza w Gardzie © tomstar
Pauza
Pauza © tomstar
Ostateczny podjazd
Ostateczny podjazd © tomstar


  • DST 102.09km
  • Czas 06:12
  • VAVG 16.47km/h
  • VMAX 67.50km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 2305kcal
  • Podjazdy 3145m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 2

Poniedziałek, 15 czerwca 2026 · dodano: 15.06.2026 | Komentarze 0

Dzień drugi, najtrudniejszy, a zarazem najważniejszy. Jedziemy na Stelvio, na szczyt, który jest motywem przewodnim tej wyprawy. Kultowy, jeden z najtrudniejszych, niepowtarzalny. Zawsze marzyłem, żeby go podjechać. Ruszamy o 10. Dziś dzielimy się na dwie grupy. Ja jadę z Kamilem i Adamem. Reszta chłopaków później i robią jeden podjazd pod Stelvio. My mamy podjechać prawie pod sam szczyt od Bormio, zjechać do Szwajcarii i podjechać Stelvio od tej najbardziej znanej i spektakularnej strony. Gdy wyjeżdżamy z Bormio od razu wjeżdżamy na podjazd. Zaczyna się on od razu za miastem. Podjazd nie jest może stromy, ale długi i wymagający ciągłej pracy, pedałowania i koncentracji. Nie jest mocno ciepło i dobrze, bo jakby było tak jak wczoraj to byśmy się na tym podjeździe zagotowali. Jest wyraźnie chłodniej i więcej chmur. Jedziemy spokojnie, systematycznie, płynnie. Dojeżdżamy do Umbrail i lecimy w dół do Szwajcarii. Zjazd szybki, ale i techniczny. Dużo zakrętów, trzeba uważać. Wystarczy puścić hamulce i w pięć sekund ma się 50km/h. Jadę ostrożnie, chłopaki polecieli do przodu, ale spotykamy się u podnóży zjazdu. Dalej razem przez Szwajcarię. Dopiero we Włoszech i stóp podjazdu pod Stelvio robimy pauzę. Jemy kanapki i pijemy colę. Teraz się zacznie. Około 12km jedziemy razem, we trzech. Potem Kamil poszedł do przodu, a ja jadę razem z Adamem. Niestety tego podjazdu nie da się zrobić na raz. Przynajmniej my nie damy. Musieliśmy zrobić cztery pauzy. Ostatecznie Adam też mi ucieka na jakieś dwa zakręty. Jadę spokojnie swoim tempem. Nie ma się co szarpać, żeby się nie spalić. Podjazd jest morderczy, nieziemsko trudny i bardzo wymagający. Od połowy jechała głowa, a nie nogi. Wiedziałem, że będzie trudno, ale że aż tak bardzo to się nie spodziewałem. Trzeba mieć silną głowę, żeby się nie poddać i walczyć do końca. Ostatecznie spotykamy się na szczycie, robimy małą pauzę, kilka fotek i lecimy na dół. Ponad 20km zjazdu. Zjazd jest niebezpieczny, dodatkowo wieje wiatr. Trzeba bardzo uważać. Zmordowany, ale szczęśliwy o 18 jestem w bazie. Szybkie mycie i lecimy na zasłużoną pizze. 




Start
Start © tomstar
Umbrail
Umbrail © tomstar
Pauza na uzupełnienie wody w Szwajcarii
Pauza na uzupełnienie wody w Szwajcarii © tomstar
Zaczynamy podjazd pod Stelvio
Zaczynamy podjazd pod Stelvio © tomstar
W oddali góry
W oddali góry © tomstar
Podjeżdżamy
Podjeżdżamy © tomstar
Na szczycie Stelvio
Na szczycie Stelvio © tomstar
Tam podjeżdżałem
Tam podjeżdżałem © tomstar


  • DST 106.79km
  • Czas 03:55
  • VAVG 27.27km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 1881kcal
  • Podjazdy 277m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stówka

Niedziela, 7 czerwca 2026 · dodano: 07.06.2026 | Komentarze 0

Dzisiaj samotnie. Dorotka odpoczywa, a ja muszę sprawdzić jak się czuję. Od rana miało padać, ale pogoda się zmieniła. Chmury wiszą, ale nie pada. Jadę na Borek. Za Dobrzycą spadło kilka kropel, ale nic więcej nie spadło. Potem robiło się już coraz lepiej. Chmurki się rozchodziły i wyszło słońce. Jedzie się dobrze, choć jadę spokojnie. Nie duszę i robię małe pauzy. W Borku mała pauza i wracam do domu. Jest na prawdę przyjemnie, nie jest za gorąco, wiaterek nie przeszkadza, jedzie się przyjemnie. Spokojnie wróciłem do domu. Wydaje się, że wszystko ok. Jutro zamawiam nowe opony, a we wtorek rowerek przejdzie porządne czyszczenie, serwisik i przygotowania do wyjazdu.



Pauza w Borku
Pauza w Borku © tomstar
Orbea
Orbea © tomstar

  • DST 103.23km
  • Czas 03:38
  • VAVG 28.41km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1799kcal
  • Podjazdy 255m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wróciłem

Sobota, 6 czerwca 2026 · dodano: 06.06.2026 | Komentarze 0

Wróciłem. Miałem przymusowe dwa tygodnie przerwy. Kraksa miała większe konsekwencje niż się początkowo wydawało. Wizyta u lekarz i zakaz wysiłku przez dwa tygodnie, a zwłaszcza roweru. Siodełko zakazane, dupa musi odpocząć. Nic nie poradzimy. Stosuję się do wytycznych i robię sobie przymusowe roztrenowanie. Może i dobrze. Czułem się trochę zmęczony, a znając siebie nie odpuściłbym ani jednego dnia, w którym można by było wyjechać. Mieliśmy długi weekend i pięć dni wolnego. Na pewno chciałbym wtedy dowalić. A za tydzień jedziemy do Włoch. Stelvio czeka. Więc chyba dobrze, że odpocząłem, doleczyłem się i jestem świeżutki. Troszkę mnie nosiło jak widziałem ładną pogodę, ale rozsądek wygrał. Co mi da jedna stówka, która może zakłócić proces regeneracji. Tym bardziej nosiło mnie na rower, bo żonka jeździła. Była trzy razy beze mnie. Ale fajnie, że ma chęci i chce jeździć sama, kiedy ja nie mogę. No więc, dziś w końcu mogłem pojechać. Wczoraj lekarz pozwolił, ale spokojnie, bez przesady, z rozsądkiem. Jedziemy więc do Odolanowa. Warunki świetne, słaby wiaterek, ciepło, ale nie upalnie, a po wczorajszym deszczu powietrze rześkie. Robimy pauzę w Raszkowie, a potem drugą w Odolanowie. I potem już do domu. Po powrocie analiza i kontrola ciała. Chyba wszystko ok. Oby tak dalej.



Pauza w Raszkowie
Pauza w Raszkowie © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar

  • DST 117.37km
  • Czas 03:41
  • VAVG 31.87km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1949kcal
  • Podjazdy 447m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ustawka w Kaliszu

Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 23.05.2026 | Komentarze 0

Na dziś umówiłem się z chłopakami z Kalisza na ustawkę. Będzie cała ekipa, którą jedziemy za trzy tygodnie na Stelvio. Start o 10 u Grzegorza. Jadę autem, zabieram wszystko i jestem gotowy do jazdy. Wszyscy przyjeżdżają i lecimy. Od razu szybko i konkretnie. Lecimy w stronę Jeziorska. Po zmianach, w dobrym tempie. Nad Jeziorskiem mała pauza, kawa, lodzik i lecimy dalej. Tempo nadal mocne. No niestety była i mała przygoda. Troszkę chyba się rozkojarzyłem, zamyśliłem czy może jeszcze coś innego i liznąłem koło Grzegorza. Niestety nie opanowałem roweru i wylądowałem na asfalcie. Poszedł szlif, na całe szczęście wszystko przyjąłem na ciało i rowerek wyszedł z tego cały. Mam nadzieję, że tak jest, po oględzinach niczego złego nie znalazłem. Trochę tylko podarła się owijka. Mam szlify na barku, dupie i łydce, ale nie jest źle. Nic nie zbiłem i nic mnie nie boli. W domu umyłem rower, ustawiłem klamki, bo się przekręciła i leczę rany ;) No cóż, bywa i tak. Jeszcze nigdy się nie wywaliłem, zawsze jest ten pierwszy raz. Poobijany musiałem jeszcze jechać 40km. Ale jest ok. Teraz trzeba odpocząć, a jutro spokojna rozjazdówka z żoną i test ciała i roweru :)



Nad Jeziorskiem
Nad Jeziorskiem © tomstar
Ekipa
Ekipa © tomstar
Ekipa
Ekipa © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|


  • DST 101.71km
  • Czas 03:44
  • VAVG 27.24km/h
  • VMAX 60.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Kalorie 1819kcal
  • Podjazdy 238m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miał być wyjazd z Dorotą był z Baką

Sobota, 9 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 0

Dorotka mi się rozchorowała i niestety nie mogła dzisiaj ze mną pojechać. Coś ją porobiło i widziałem, że rano wygląda słabo. Bardzo chciała jechać i była zła, ale postanowiliśmy, żeby sobie odpoczęła, bo stówa z chorobą i w sumie niezbyt dobrych warunkach to nic fajnego. Ale objaw bardzo dobry jeżeli jest zła, że nie może pojechać na rower, a bardzo chce. Już jest uzależniona. Piszę więc na szybko do Baki. Lecimy razem na Żerków. Niby dzisiaj lepiej niż wczoraj, wyszło słońce i jest troszkę cieplej, jednak nadal chłodno. Kurteczki obowiązkowe, no i czapa też. Robimy sobie pauzę w Żerkowie na rynku i potem znowu krążymy po okolicy. Nie ma dzisiaj jakiejś wielkiej mocy w nogach, więc bardziej wyszedł rozjazd. Jeszcze na koniec wiatr się zmienił i mieliśmy do domu pod wiatr.Jutro jedziemy do Poznania na Wings for life, ale chyba to będzie mój ostatni raz, bo jakoś zawsze mi ten bieg koliduje z rozkręcającym się sezonem rowerowym. A jutro ma być super pogoda i niestety ominie mnie ustawka w Kaliszu, na którą wolałbym pojechać zamiast na bieg.



Pauza w Żerkowie
Pauza w Żerkowie © tomstar