-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 75925.99 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.55 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec3 - 0
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
- DST 74.43km
- Czas 04:02
- VAVG 18.45km/h
- VMAX 55.40km/h
- Temperatura 19.0°C
- Kalorie 1530kcal
- Podjazdy 1950m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Włoskie Alpy i Garda - dzień 3
Wtorek, 16 czerwca 2026 · dodano: 16.06.2026 | Komentarze 0
Dziś jedziemy do Livigno. Po wczorajszym wycisku mamy mały rozjazd. Jedziemy wszyscy razem, na spokojnie, z przerwami i na podjazdach czekamy na siebie. Jest chłodniej niż wczoraj, ale mimo wszystko nadal ciepło. Praktycznie od samego startu mamy pod górę aż 20km. Jedziemy sobie spokojnie, z przerwami. Po drodze mijamy wiele teamów world touru. Doczytaliśmy, że jutro startuje Tour of Swiss, niespełna 50km stąd, a w Bormio drużyny mają bazy. Widzieliśmy Treka, Astane, UnoX, Jajco Alula i wiele innych. Dojeżdżamy na szczyt i lecimy na dół do Livigno. Trzymamy tempo, bo pogoda zapowiada deszcz po 15, więc chcemy zdążyć. W Livigno szybki obiadek i lecimy do domu. Grześ i Janek ruszyli wcześniej, my jeszcze chwilę jedliśmy i kilkanaście minut po nich też ruszyliśmy. Przed nami dwa małe podjazdy i potem długi zjazd do Bormio. Leci się super. Po wczorajszych przygodach na zjeździe ze Stelvio dziś jest o wiele przyjemniej. Dojeżdżamy do domu bardzo szybko i o 14 jesteśmy po trasie. Szybko się wykąpałem i poleciałem do miasta na małe zakupy. Kupiłem sobie koszulkę z napisem Stelvio, a Dorocie skarpetki. Zasłużyłem na taką nagrodę. Stelvio - finisher. Gdy wróciłem do domu wziąłem w obroty rower. Umyłem go dokładnie i nasmarowałem. Przeserwisowaliśmy także resztę maszyn. Na wieczór narada co robimy jutro, bo transferujemy się do Gardy, więc trzeba ustalić co robimy od rana i o której lecimy dalej. Bardzo udany dzień.

Trek © tomstar

Na pauzie © tomstar

Na pauzie © tomstar

Szczyt Passo Foscagno © tomstar

Szczyt Passo Foscagno © tomstar

Obiadek w Livigno © tomstar

Astana niedaleko naszego domu © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|
- DST 102.09km
- Czas 06:12
- VAVG 16.47km/h
- VMAX 67.50km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 2305kcal
- Podjazdy 3145m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Włoskie Alpy i Garda - dzień 2
Poniedziałek, 15 czerwca 2026 · dodano: 15.06.2026 | Komentarze 0
Dzień drugi, najtrudniejszy, a zarazem najważniejszy. Jedziemy na Stelvio, na szczyt, który jest motywem przewodnim tej wyprawy. Kultowy, jeden z najtrudniejszych, niepowtarzalny. Zawsze marzyłem, żeby go podjechać. Ruszamy o 10. Dziś dzielimy się na dwie grupy. Ja jadę z Kamilem i Adamem. Reszta chłopaków później i robią jeden podjazd pod Stelvio. My mamy podjechać prawie pod sam szczyt od Bormio, zjechać do Szwajcarii i podjechać Stelvio od tej najbardziej znanej i spektakularnej strony. Gdy wyjeżdżamy z Bormio od razu wjeżdżamy na podjazd. Zaczyna się on od razu za miastem. Podjazd nie jest może stromy, ale długi i wymagający ciągłej pracy, pedałowania i koncentracji. Nie jest mocno ciepło i dobrze, bo jakby było tak jak wczoraj to byśmy się na tym podjeździe zagotowali. Jest wyraźnie chłodniej i więcej chmur. Jedziemy spokojnie, systematycznie, płynnie. Dojeżdżamy do Umbrail i lecimy w dół do Szwajcarii. Zjazd szybki, ale i techniczny. Dużo zakrętów, trzeba uważać. Wystarczy puścić hamulce i w pięć sekund ma się 50km/h. Jadę ostrożnie, chłopaki polecieli do przodu, ale spotykamy się u podnóży zjazdu. Dalej razem przez Szwajcarię. Dopiero we Włoszech i stóp podjazdu pod Stelvio robimy pauzę. Jemy kanapki i pijemy colę. Teraz się zacznie. Około 12km jedziemy razem, we trzech. Potem Kamil poszedł do przodu, a ja jadę razem z Adamem. Niestety tego podjazdu nie da się zrobić na raz. Przynajmniej my nie damy. Musieliśmy zrobić cztery pauzy. Ostatecznie Adam też mi ucieka na jakieś dwa zakręty. Jadę spokojnie swoim tempem. Nie ma się co szarpać, żeby się nie spalić. Podjazd jest morderczy, nieziemsko trudny i bardzo wymagający. Od połowy jechała głowa, a nie nogi. Wiedziałem, że będzie trudno, ale że aż tak bardzo to się nie spodziewałem. Trzeba mieć silną głowę, żeby się nie poddać i walczyć do końca. Ostatecznie spotykamy się na szczycie, robimy małą pauzę, kilka fotek i lecimy na dół. Ponad 20km zjazdu. Zjazd jest niebezpieczny, dodatkowo wieje wiatr. Trzeba bardzo uważać. Zmordowany, ale szczęśliwy o 18 jestem w bazie. Szybkie mycie i lecimy na zasłużoną pizze.

Start © tomstar

Umbrail © tomstar

Pauza na uzupełnienie wody w Szwajcarii © tomstar

Zaczynamy podjazd pod Stelvio © tomstar

W oddali góry © tomstar

Podjeżdżamy © tomstar

Na szczycie Stelvio © tomstar

Tam podjeżdżałem © tomstar
Kategoria GÓRY|, POWYŻEJ 100KM|
- DST 76.80km
- Czas 04:15
- VAVG 18.07km/h
- VMAX 59.50km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1632kcal
- Podjazdy 1974m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Włoskie Alpy i Garda - dzień 1
Niedziela, 14 czerwca 2026 · dodano: 14.06.2026 | Komentarze 0
Czas spełnić marzenia. Nie sądziłem, że kiedykolwiek pojadę na rower w Alpy i to w do dodatku na taki kultowy podjazd jak Stelvio. Dogadałem się razem z chłopakami z Kalisza, że mogę z nimi pojechać. W sumie to dostałem zaproszenie, któremu nie można było odmówić. Jestem bardzo wdzięczny. Planów było dużo, spotkań, ustaleń i organizacji. Noclegi, auto, trasy, sprzęt. Wszystko udało się ogarnąć i w końcu nadszedł ten dzień. Wyjechaliśmy w sobotę w nocy. Ruszyliśmy o 4 rano. Trasa przed nami długa, bo ponad 1200km. Chcemy dojechać jak najszybciej, żeby nie rozkładać się po nocach. Nie jechało się źle. Chłopaki są doświadczeni i razem, po zmianach pięknie nas dowieźli. Pięknie wszystko ogarnęliśmy, winiety, przejazdy tunele itp. Poszło jak w zegarku i niewiele przed 20 jesteśmy na miejscu. Rozkładanie, mycie, chwila odpoczynku i mały spacer po Bormio. Przed 24 poszliśmy spać. Ale nie mogłem spać, nadal nie dowierzałem, że tu jestem. Chciałem jak najszybciej wstać i wskoczyć na rower. Nie wytrzymałem, o 5 rano wstałem, wypiłem kawę i o 6 pojechałem sam na małe kółko. Plan na wyjazd mamy na 10:30, więc spokojnie zdążę. Jadę ścieżką rowerową wzdłuż potoku, a morda cały czas mi się cieszy. Tu jest pięknie, cudownie, niesamowicie. Oczywiście podjazdy są masakryczne i nogi dostają ostro, ale po to tu przyjechałem. Szybko wróciłem i odpocząłem. W tym czasie chłopaki wstali i się uszykowali. Plan na dziś to dwa szczyty: Torri di Fraele i Bormio 2000. Torri to ten słynny podjazd z dwiema wieżami. W 2020 roku finiszował tam etap Giro. Pogodę mamy super, jest gorąco, ale nie pada i to najważniejsze. Podjazdy nie są trudne, ale wymagające. Oba po 9km i ze średnią w okolicach 9%. Na Torii mała pauza, jeziorka, focie i lecimy na dół. Potem pauza w Bormio i podjazd na Bormio 2000. Tu już jedzie się ciężej, jest upalnie, a przewyższenia już dają o sobie znać. Przeżyłem wszystkie etapy załamania, ale nie odpuściłem. Dojechałem na szczyt na raz. Tam pauza, piwko i na dół do domu. Mycie, odpoczynek i obiad. A teraz zasłużony relaks. Jutro Stelvio, 100km i ponad 3000 metrów przewyższeń.

Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar

Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar

Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar

Na pauzie w Bormio przed podjazdem na Bormio 2000 © tomstar

Bormio 2000 © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|
- DST 106.79km
- Czas 03:55
- VAVG 27.27km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 21.0°C
- Kalorie 1881kcal
- Podjazdy 277m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Stówka
Niedziela, 7 czerwca 2026 · dodano: 07.06.2026 | Komentarze 0
Dzisiaj samotnie. Dorotka odpoczywa, a ja muszę sprawdzić jak się czuję. Od rana miało padać, ale pogoda się zmieniła. Chmury wiszą, ale nie pada. Jadę na Borek. Za Dobrzycą spadło kilka kropel, ale nic więcej nie spadło. Potem robiło się już coraz lepiej. Chmurki się rozchodziły i wyszło słońce. Jedzie się dobrze, choć jadę spokojnie. Nie duszę i robię małe pauzy. W Borku mała pauza i wracam do domu. Jest na prawdę przyjemnie, nie jest za gorąco, wiaterek nie przeszkadza, jedzie się przyjemnie. Spokojnie wróciłem do domu. Wydaje się, że wszystko ok. Jutro zamawiam nowe opony, a we wtorek rowerek przejdzie porządne czyszczenie, serwisik i przygotowania do wyjazdu.

Pauza w Borku © tomstar

Orbea © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 103.23km
- Czas 03:38
- VAVG 28.41km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 1799kcal
- Podjazdy 255m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Wróciłem
Sobota, 6 czerwca 2026 · dodano: 06.06.2026 | Komentarze 0
Wróciłem. Miałem przymusowe dwa tygodnie przerwy. Kraksa miała większe konsekwencje niż się początkowo wydawało. Wizyta u lekarz i zakaz wysiłku przez dwa tygodnie, a zwłaszcza roweru. Siodełko zakazane, dupa musi odpocząć. Nic nie poradzimy. Stosuję się do wytycznych i robię sobie przymusowe roztrenowanie. Może i dobrze. Czułem się trochę zmęczony, a znając siebie nie odpuściłbym ani jednego dnia, w którym można by było wyjechać. Mieliśmy długi weekend i pięć dni wolnego. Na pewno chciałbym wtedy dowalić. A za tydzień jedziemy do Włoch. Stelvio czeka. Więc chyba dobrze, że odpocząłem, doleczyłem się i jestem świeżutki. Troszkę mnie nosiło jak widziałem ładną pogodę, ale rozsądek wygrał. Co mi da jedna stówka, która może zakłócić proces regeneracji. Tym bardziej nosiło mnie na rower, bo żonka jeździła. Była trzy razy beze mnie. Ale fajnie, że ma chęci i chce jeździć sama, kiedy ja nie mogę. No więc, dziś w końcu mogłem pojechać. Wczoraj lekarz pozwolił, ale spokojnie, bez przesady, z rozsądkiem. Jedziemy więc do Odolanowa. Warunki świetne, słaby wiaterek, ciepło, ale nie upalnie, a po wczorajszym deszczu powietrze rześkie. Robimy pauzę w Raszkowie, a potem drugą w Odolanowie. I potem już do domu. Po powrocie analiza i kontrola ciała. Chyba wszystko ok. Oby tak dalej.

Pauza w Raszkowie © tomstar

Dorotka © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 107.68km
- Czas 04:04
- VAVG 26.48km/h
- VMAX 50.00km/h
- Temperatura 26.0°C
- Kalorie 1925kcal
- Podjazdy 284m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozjazdówka
Niedziela, 24 maja 2026 · dodano: 24.05.2026 | Komentarze 0
Po wczorajszych emocjach dzisiaj bardzo wskazany mały, spokojny rozjazd. Jesteśmy umówieni z żonką na standardową stówkę. Dorota też jakaś zdepnięta, wczoraj cały dzień pracowała w ogrodzie i słońce zrobiło swoje. Tak więc jedziemy na spokojnie. Fajny wiaterek mamy i w końcu możemy pojechać na Borek. Fajna jest tam trasa. Nie śpieszymy się, nie ma wiatru, ale słońce grzeje w czape. Pauzę robimy na stacji w Borku. Zimne piwko i lody, mała przerwa i wracamy. Potem jeszcze jedna pauza przed Jarocinem i do domku. Jechało się dobrze. Wczorajsza kraksa nie zrobiła mi nic złego, rowerkowi chyba też, bo jechał ładnie. Odpocząłem, zrelaksowałem się i jestem zadowolony. Jesteśmy ogólnie zmęczeni, ale nie dystansem tylko chyba tym słońce, które wyciąga siły i męczy. Ale jest ok.

Rowerki przed startem © tomstar

Rowerki na pauzie © tomstar

Dorotka © tomstar

My © tomstar
- DST 117.37km
- Czas 03:41
- VAVG 31.87km/h
- VMAX 54.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 1949kcal
- Podjazdy 447m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Ustawka w Kaliszu
Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 23.05.2026 | Komentarze 0
Na dziś umówiłem się z chłopakami z Kalisza na ustawkę. Będzie cała ekipa, którą jedziemy za trzy tygodnie na Stelvio. Start o 10 u Grzegorza. Jadę autem, zabieram wszystko i jestem gotowy do jazdy. Wszyscy przyjeżdżają i lecimy. Od razu szybko i konkretnie. Lecimy w stronę Jeziorska. Po zmianach, w dobrym tempie. Nad Jeziorskiem mała pauza, kawa, lodzik i lecimy dalej. Tempo nadal mocne. No niestety była i mała przygoda. Troszkę chyba się rozkojarzyłem, zamyśliłem czy może jeszcze coś innego i liznąłem koło Grzegorza. Niestety nie opanowałem roweru i wylądowałem na asfalcie. Poszedł szlif, na całe szczęście wszystko przyjąłem na ciało i rowerek wyszedł z tego cały. Mam nadzieję, że tak jest, po oględzinach niczego złego nie znalazłem. Trochę tylko podarła się owijka. Mam szlify na barku, dupie i łydce, ale nie jest źle. Nic nie zbiłem i nic mnie nie boli. W domu umyłem rower, ustawiłem klamki, bo się przekręciła i leczę rany ;) No cóż, bywa i tak. Jeszcze nigdy się nie wywaliłem, zawsze jest ten pierwszy raz. Poobijany musiałem jeszcze jechać 40km. Ale jest ok. Teraz trzeba odpocząć, a jutro spokojna rozjazdówka z żoną i test ciała i roweru :)

Nad Jeziorskiem © tomstar

Ekipa © tomstar

Ekipa © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|
- DST 51.08km
- Czas 01:36
- VAVG 31.92km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 21.0°C
- Kalorie 839kcal
- Podjazdy 99m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Na ostro
Środa, 20 maja 2026 · dodano: 20.05.2026 | Komentarze 0
Szybki, treningowy wypad po pracy. Dwie pogody pokazywały burze, dwie kolejne, że padać nie będzie. Ryzykuję. Niebo u nas bezchmurne i piękne słońce, aczkolwiek na zachodzie coś tam wisi i jest szaro. Lecę więc na szybko. Dziś sam, bo Dorota odpoczywa. Omijam Chocz ze względu na remonty. Ścinam wcześniej i jadę na Dobieszczyznę. Tam mała zawrotka i standardem do domu. Na szybko, bez pauz, cały czas na wysokim tempie. Fajny trening.

Trasa © tomstar

Ja © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 59.44km
- Czas 02:04
- VAVG 28.76km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Kalorie 1033kcal
- Podjazdy 93m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Po pracy
Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 19.05.2026 | Komentarze 0
W weekend byliśmy w Warszawie na koncercie i wczoraj wróciliśmy. Cały dzień padało, ale dziś od rana zrobiło się ładnie, wyszło słońce i jest cieplutko. No cóż trzeba zatem wyjechać. Jedziemy z Dorotką na małe 50km. Standard szybką trasą na Chocz. Niestety w Choczu remont i moja trasa jest cała rozkopana. Zrobiliśmy więc kółko objeżdżając remont. Dołożyliśmy tym samym 9km. Nawet dobrze się stało, bo polecieliśmy sobie fajnymi, spokojnymi boczkami. Potem już standard i prosto do domu. Dorota dawała mocne zmiany i świetnie trzymała moje koło. Dzięki temu zrobiliśmy ładną średnią. Gdyby nie te remonty i lecielibyśmy bez przerw i zwolnień to średnia spokojnie wyszłaby 30km/h.

Razem © tomstar

Droga © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|
- DST 101.00km
- Czas 03:45
- VAVG 26.93km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 1794kcal
- Podjazdy 178m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Udało się
Sobota, 16 maja 2026 · dodano: 16.05.2026 | Komentarze 0
Pogoda się troszkę zepsuła. Miało być dzisiaj ładnie i słońce przez chmury. A tu jednak pochmurnie i deszcz wisi w powietrzu. Po wczorajszych całodniowych opadach dziś czuć chłód w powietrzu. Sprawdzam pogodę i wyznaczam trasę. Wiatr się zmienia, raz wieje ze wschodu, raz z północy. Ostatecznie jedziemy na Zagórów. Pogoda pokazuje, że deszczyk gdzieś krąży, ale do nas nie doleci. Może coś po 16 popada. Tak więc mamy czas. Lecimy o 10 rano. Jest chłodno, ale szybko robi się przyjemnie. Warunki idealne. Słaby wiaterek, nawet przyjemnie, szkoda tylko, że nie ma choćby odrobimy słońca. Lecimy boczkami na Zagórów. Po drodze małe dwie pauzy na ustawianie siodła w Cubie. Potem z Zagórowa prosto do domu. Musimy lecieć przez nieprzyjemny odcinek, który od lat wymaga remontu. Niestety nie may tutaj innej drogi. Ku mojemu zaskoczeniu droga pięknie wyremontowana. W tym roku jeszcze tu nie jechaliśmy, więc musieli to niedawno zrobić. Fantastyczna informacja, w końcu można tu normalnie jeździć.Fajny wyjazd i udało się uciec przed deszczem, a jutro kierunek Warszawa i koncercik na rozluźnienie.

Droga © tomstar

Na pauzie © tomstar

Cube w lesie © tomstar

Pauza © tomstar







