-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info

Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mój Giant, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi.
Przejechałem już: 63762.34 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.31 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR













Moje rowery


Archiwum bloga
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 17
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
- DST 65.00km
- Czas 01:43
- VAVG 37.86km/h
- VMAX 58.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 985kcal
- Podjazdy 272m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Pałuki Tour Żnin
Niedziela, 1 września 2024 · dodano: 01.09.2024 | Komentarze 0
Nadszedł czas na ostatni wyścig w tym sezonie, a zarazem najlepszy i mój ulubiony. Jadę do Żnina na Pałuki Tour. Blisko domu, fajna, szybka trasa, świetna organizacja. Jadę sam. Wyjeżdżam o 7:30, na miejscu jestem chwilę po 10. Mam dużo czasu. Odbieram pakiet, jem małe śniadanie i jeszcze trochę odpoczywam w aucie. O 11 zaczynam się szykować. Jeszcze chwila relaksu w Cukrowni Żnin i ruszam na start. Mam sektor B. Startujemy o 12. Pierwsze 3km to start honorowy. Jest dość szarpany i dużo hamowania. Nie cisnę się, jadę ostrożnie i czekam na ostry start. I poszło. Wszyscy się rozpędzili, początek jest dość szybki, dużo zjazdów i szeroka droga. Próbuję uciec z grupy, tak jak zawsze to robiłem. Nie chcę zostać zamknięty i stresować się czy nie trafię na kraksę. Jadę na początku, ale nie na czubie. Zajmuje pozycję w okolicach 5-8. Ale cały czas staram się być z przodu. Łapię co jakiś czas nowe, dobre koło. Nie pracuję jako pierwszy, nie mam dziś na to sił. Tak jadąc przejechałem 25km. Przed nami kolejny podjazd, a ja czuję, że troszkę odchodzą mi siły. Zjeżdżam na koniec grupy. Ale odwracam się i nikogo z tyłu nie widzę. Jak odpadnę od grupy to będę jechać sam. Tak nie może być. Spinam się i doganiam peleton. Siadam na kole i cały czas się utrzymuję. Jest jeden minus takiej jazdy. Po każdy zwolnieniu na zakręcie muszę gonić, bo zwalniam jako ostatni i jako ostatni przyspieszam, a grupa już leci. Kilka razy goniłem peleton, ale cały czas udawało mi się nie gubić koła. W tym roku ten wyścig akurat tak się ułożył. Ani przed nami, ani za nami nie było żadnych pojedynczych kolarzy, czy małych grupek. Nasz peleton miał około 50 kolarzy i tak od startu do mety się trzymał. Jechało się dobrze i wbrew pozorom nie byłem mocno zmęczony. Uwielbiam ten wyścig.
Zająłem 173 miejsce open i 61 w kategorii M40. W obu przypadkach w połowie stawki.
Zająłem 173 miejsce open i 61 w kategorii M40. W obu przypadkach w połowie stawki.

Pałuki Tour © tomstar

Medal Pałuki Tour © tomstar

Medal Pałuki Tour © tomstar
Kategoria ZAWODY|
- DST 91.50km
- Czas 03:31
- VAVG 26.02km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 1684kcal
- Podjazdy 343m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Dziwny dzień
Sobota, 31 sierpnia 2024 · dodano: 31.08.2024 | Komentarze 0
Jutro mam zawody z Żninie, więc dziś nie chciałem za bardzo przesadzać i pojechać na małą, spokojną stówkę. Umawiamy się z Baką na 6 rano. Niestety pogoda wygląda deszczowo. Wieczorem sprawdzałem i około 7-8 miało u nas padać. Myślałem, że to przejdzie, ale niestety nie. Rano ruszamy na północ w kierunku Zagórowa, ale od razu za Pleszewem zmieniamy plany. Przed nami ciemne chmury, a my jedziemy pod wiatr. Pewnym było, że wjedziemy w burze. Natomiast na wschodzie bez chmur i słońce. Lecimy więc na Kalisz. Przelatujemy przez miasto i chcemy kierować się na Koźminek. Niestety za Kaliszem znowu widzimy jak zbliżają się chmury i prawdopodobnie wracając z Koźminka byśmy w nie wjechali. Postanowiliśmy zawrócić i najprostszą drogą wrócić do domu. Dziś chyba nie uda się uniknąć deszczu. Przelatujemy ponownie przez Kalisz i lecimy prosto do domu. Za Kaliszem zaczęło kropić, na całe szczęście nie za mocno. Potem przestało, ale asfalt był już mokry. Potem znowu zaczęło kropić i tak już do domu. Nie był to jakiś ulewny deszcz, ale jednak rower był brudny. Generalnie jakoś dziwnie się jechało i nie mogliśmy złapać tempa i chęci do kręcenia. Oby nam się dziś nie chciało, a pogoda dołożyła swoje. W sumie i tak wyszedł ładny dystans, bo prawie 100km. Spokojne tempo i generalnie bez mocnego zmoczenia. Wróciłem do domu, umyłem rower i czas na zbieranie sił przez Żninem.

Tama na Szałe © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|
- DST 106.87km
- Czas 03:44
- VAVG 28.63km/h
- VMAX 51.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1786kcal
- Podjazdy 25m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Samotna stówka
Niedziela, 25 sierpnia 2024 · dodano: 25.08.2024 | Komentarze 0
Dzisiaj jadę sam, bo Baka wczoraj grillował i ma dziś wolne. Wstaję o 6 rano i spokojnie się szykuję. Za bardzo mi się nie chce, ale wczoraj pofolgowałem czipsami i lodami i dziś trzeba za karę pokręcić, żeby coś spalić. Zapowiadany jest silny wiatr, który ma się nasilić około 10. Ma się też zmieniać, od rana wieje na północ, potem ma wiać na wschód. Jadę więc na Borek na bocznym wietrze, który nie jest jeszcze taki mocny i nie przeszkadza. W Borku robię sobie pauzę i wracam do domu. Teraz mam z wiatrem i jedzie się dobrze. Gdy byłem w Mieszkowie wiatr zaczął na prawdę mocno dmuchać. Całe szczęście mam go teraz w plecy. Na prostej przed Czerminem tak mnie pcha, że spokojnie wbijam na prędkości ponad 50km/h. Tak to ja mogę jechać. Dobiłem dzięki temu do dobrej średniej i wróciłem do domu. Nie było tak strasznie jakby mogło się wydawać. Dziś z wiatrem wygrałem.

trasa© tomstar

Pauza w Borku © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 124.60km
- Czas 03:52
- VAVG 32.22km/h
- VMAX 49.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 2035kcal
- Podjazdy 412m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka do Kalisza na ustawkę
Sobota, 24 sierpnia 2024 · dodano: 24.08.2024 | Komentarze 0
Kolega Grzegorz z Kalisza kupił nową szosę, więc nadarzyła się okazja żeby znowu razem gdzieś wyskoczyć. Planujemy tym razem pojechać do Kalisza autem i stamtąd zrobić dobrą trasę. Usiadłem i wyznaczyłem wyjazd na dystans 125km. Wysłałem chłopakom i umówiliśmy się na 8 u Grzegorza. Spotkaliśmy się na miejscu i dołączyło do nas dwóch kolegów Grzegorza. W grupie raźniej, a i siła nogi większa. Plan była na szerokie kółeczko dookoła Brzezin. Jeszcze w tych rejonach nie jeździłem, a wiem, że jest tu ładnie, więc warto po tym terenie pokręcić. Dużo tu lasów i spokojnych dróg. Niestety czasami trafiają się gorsze asfalty, ale daliśmy radę. Od samego początku weszło mocne tempo, wiadomo im więcej osób do pracy, tym szybciej można jechać. Jedzie się bardzo dobrze, nie ma wiatru, jest ciepło, a towarzystwo pierwsza klasa. Kilometry uciekają w mgnieniu oka. Pauzę robimy dopiero na 60km przed metą. W sumie wcześniej nie było sklepów. Taki urok jazdy boczkami, widoczki fajne, ale ciężko o sklep. Chwilkę odpoczęliśmy i lecimy dalej. W takiej mocnej grupie jedzie się wyśmienicie, wszyscy dają mocne zmiany, równo pracują i potrafią jechać współpracując. Po drodze wymieniłem się spostrzeżeniami o moim rowerku, bo Wojtek, kolega Grzegorza ma taką jak moja Orbeę. A drugi kolega był na TdP Amatorów i troszkę o wyścigu porozmawialiśmy. Dawno tak dobrze i szybko nie przeleciały mi kilometry. Przed Kaliszem Wojtek odbił do domu, a my jeszcze boczkami wykręciliśmy na Chełmce i potem do domu. Na miejscu chwilę odpoczęliśmy, zapakowaliśmy rowery i wróciliśmy do domu. Dobry, mocny wyjazd w bardzo profesjonalnej grupie. Czysta przyjemność.

Na pauzie © tomstar

Ekipa © tomstar

Ekipa © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z BAKĄ|
- DST 105.56km
- Czas 03:46
- VAVG 28.02km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 1825kcal
- Podjazdy 299m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Stówka do Koźminka
Niedziela, 18 sierpnia 2024 · dodano: 18.08.2024 | Komentarze 0
Burzy wczoraj u nas nie było, chociaż by się przydała. Od rana już gorąco i parno. Jedziemy o 7 rano. Wiatr jest z południa, ale jest taki słaby, że praktycznie nie odczuwalny. Nie chcemy jechać znowu na Odolanów, więc jedziemy na bocznym do Koźminka. Jedzie się dobrze, choć jesteśmy zmęczeni po wczorajszym. Zrobiliśmy pauzę na rynku w Koźminku i potem standardem do domu. Robi się coraz goręcej, a słońce wyciąga siły. Trzeba lecieć do domu, żeby zdążyć przed największym upałem, a i obejrzeć ostatni etap TdF Famme i zobaczyć jak Kaśka wygrywa żółtą koszulkę.

Rynek w Koźminku © tomstar

Rynek w Koźminku © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z BAKĄ|
- DST 168.86km
- Czas 06:01
- VAVG 28.07km/h
- VMAX 54.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 2896kcal
- Podjazdy 601m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Kobyla Góra
Sobota, 17 sierpnia 2024 · dodano: 17.08.2024 | Komentarze 0
Pogoda na dziś ma być trochę burzowa. Ale u nas ma coś się pojawić dopiero popołudniu. Aczkolwiek raz coś się pojawia, raz znika. Dziś rano meteo wskazuje, że będzie burza po 17. Jedziemy więc na dłuższy dystans. Dawno nie byliśmy w Kobylej Górze, a ja miałem ochotę pojechać w tamtą stronę. Mamy dobry wiatr, więc wyznaczam trasę. Usiadłem sobie wczoraj spokojnie i zobaczyłem jak można wrócić nie wjeżdżając do Ostrzeszowa. Udało mi się wyznaczyć fajne boczki. Do Kobylej lecimy spokojnie, nie robimy pauz, zatrzymujemy się dopiero w samym mieście. Potem naszym ulubionym podjazdem pod szczyt i w boczki, którymi jeszcze nie jechaliśmy. Bardzo tu ładnie, dobry asfalt i fajne zawijaski. Objeżdżamy Ostrzeszów i dalej lecimy na Mikstat. Cały czas nowymi trasami. Fajnie mi ten etap wyszedł. Z Mikstatu długi zjazd i potem już standardem do domu. Po drodze jeszcze dwie pauzy, bo jest okropnie gorąco i chce się pić. Przed Lewekowem widzimy na asfalcie ślady deszczu, są małe kałuże, ale już raczej przeschnięte. Widzieliśmy przed sobą chmurę, ale nie spodziewaliśmy się, że mogło z niej padać. Fajnie się udało, że nic nas nie złapało. Potem już prosto do domu. Za nami znowu była chmura i gdy wjechaliśmy do domu troszkę pokropiło. Fajnie udało się dziś wbić pomiędzy opady.

Przed Kobylą Górą © tomstar

Selfik © tomstar

Widoczek za Kobylą Górą © tomstar

Trasa na Mikstat © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z BAKĄ|
- DST 101.68km
- Czas 03:32
- VAVG 28.78km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 1730kcal
- Podjazdy 226m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Stówka
Czwartek, 15 sierpnia 2024 · dodano: 15.08.2024 | Komentarze 0
Święto, dzień wolny, piękna pogoda. Czego chcieć więcej. Umawiamy się z Baką na 6 rano i lecimy na kółeczko. Jedziemy "na pałę", zobaczymy jak się będzie kręcić i ewentualnie planujemy coś dodać. Nie ma wiatru, od rana jest ciepło i przyjemnie. Kręci się na prawdę dobrze, nawet nie wiemy kiedy nam uciekło 50km. Robimy pauzę na stacji w Odolanowie i planujemy co dalej. Stwierdzamy, że jednak stówka wystarczy, bo nie przygotowaliśmy się na dłuższy dystans, dziś wszystko pozamykane, a ja chciałem parę rzeczy porobić w domu. Więc wracamy. Troszkę przyspieszamy i w miarę szybko jesteśmy w domu. W sobotę planujemy wykręcić coś więcej.

Lecimy © tomstar

Selfik © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z BAKĄ|
- DST 61.48km
- Czas 02:13
- VAVG 27.74km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1071kcal
- Podjazdy 192m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozjazd po TdP
Wtorek, 13 sierpnia 2024 · dodano: 13.08.2024 | Komentarze 0
Wczoraj odpocząłem po wyścigu. Dziś wyszedł mi wolny dzień, więc postanowiłem przejechać się po okolicy. Tak na spokojnie, bez duszenia, typowo rozjazdowo i wycieczkowo. Jechało mi się wyjątkowo dobrze, aż się nie spodziewałem. Myślałem przez chwilę, żeby dokręcić kilka kilometrów, ale nie chciałem przesadzać, tym bardziej, że w czwartek ma być ładnie i może uda się wkulać jakieś 200km.

Orbea Orca M30 © tomstar

Orbea Orca M30 © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 83.80km
- Czas 02:44
- VAVG 30.66km/h
- VMAX 60.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1569kcal
- Podjazdy 1264m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Tour de Pologne Amatorów Karpacz
Niedziela, 11 sierpnia 2024 · dodano: 12.08.2024 | Komentarze 0
Tu każdy jedzie swój własny wyścig.
Po kupnie nowej szosy troszkę znowu napaliłem się na starty w zawodach. Dawno już nie byłem w górach, a ostatni start w TdP miałem 5 lat temu. Postanowiłem się zapisać. Pojechaliśmy z żoną już w piątek. Chcieliśmy troszkę odpocząć, pozwiedzać i na spokojnie wystartować. Pakiet odebrałem sobie w sobotę. W niedzielę rano wstałem, uszykowałem się i poszliśmy na śniadanie. O 11 pojechałem na start. Z doświadczenia wiedziałem, że trzeba być w miarę wcześnie, aby zająć dobre miejsce w pierwszym sektorze. Nie zależało mi na czasie czy wielkim ściganiu się, ale na tym żeby w miarę płynnie jechać i nie korkować się na podjazdach gdy na trasie będzie za dużo zawodników. O 13 stanąłem w sektorze i czekam. Byłem troszkę wystraszony z powodu startu, który leciał z Gołębiewskiego na dół Karpacza. Jak na start uważam, że dość to niebezpieczne. Każdy dusi, wszyscy rwą do przodu, a tu spirale i mocny procent w dół. Ruszył sektor VIP, potem sektor przyjaciół i w końcu my. Mimo zapowiadanej neutralizacji startu aż do wypłaszczenia i w teorii zakazu wyprzedzania wszyscy lecą na złamanie karku. Zjechałem na prawą i przepuszczałem wariatów. Jechałem szybko, ale ostrożnie. Za dużo zakrętów i zbyt wielu niedoświadczonych zawodników. Szkoda roweru i zdrowia. Na rondzie w dolnym Karpaczu skręcamy w prawo. Teraz troszkę pod górę i potem znowu w dół. Około 15km jechaliśmy cały czas zjazdem. Dopiero wtedy wjechaliśmy na rundę. Zawodnicy rozciągnęli się, zrobiło się luźniej i bezpieczniej. Teraz zaczyna się wyścig. Jedzie mi się bardzo dobrze, szybko i wygodnie. Mamy kawałek po płaskim i wjeżdżamy na podjazd. Nie jest straszny, troszkę długi, ale płynny, bez ostrych hopek. Podjeżdża mi się go dobrze. Za nim świetny zjazd. Nie za ostry, ale można spokojnie bujnąć się grubo ponad 60km/h. Zakręty są łagodne i dobrze je widać. Lubię takie zjazdy i tutaj cisnę na maksa, ale z rozsądkiem. Po długim zjeździe mamy mały podjazd i wjazd na drugą rundę. Znam teraz już trasę i mogę dobrze rozłożyć siły. Każdy tu jedzie sam sobie, tworzą się małe grupki, ale wszystko się cały czas tasuje w zależności od tego kto ma ile sił na podjazd i jak szybko zjeżdża. Ja jadę swoje, tyle ile mogę, ale cały czas mając w głowie, że trzeba wrócić, a do mety prowadzi morderczy podjazd. Rundy przejechałem i skierowaliśmy się na trasę powrotną. Wracamy taką samą drogą. Już jestem zmęczony i coraz częściej używam małego blatu i coraz lżejszych przełożeń. Zaczęły tez łapać mnie skurcze w nogach. Nigdy mnie nie łapały, ale chyba po prostu ostro cisnąłem i takie są tego efekty. Podjazd prawie do samej mety nie jest straszny, nie raz go podjeżdżałem, ale grubo zaczyna się na ostatnim kilometrze na segmencie na Orlinek. Tu po skręcie przy stacji zaczyna się ściana. skurcze już mi przeszkadzają, a ja mam coraz mniej sił. Zaczyna się walka z samym sobą. Na ostatnich metrach dopinguje mnie żona. Powoli, ale dojeżdżam do mety. Wyścig super. Trochę się bałem, ale wystarczy zachować zdrowy rozsądek, a wszystko będzie dobrze.
Zająłem 917 miejsce na 2000 uczestników
W kategorii M40 mam 183 miejsce na 347 zawodników
Po kupnie nowej szosy troszkę znowu napaliłem się na starty w zawodach. Dawno już nie byłem w górach, a ostatni start w TdP miałem 5 lat temu. Postanowiłem się zapisać. Pojechaliśmy z żoną już w piątek. Chcieliśmy troszkę odpocząć, pozwiedzać i na spokojnie wystartować. Pakiet odebrałem sobie w sobotę. W niedzielę rano wstałem, uszykowałem się i poszliśmy na śniadanie. O 11 pojechałem na start. Z doświadczenia wiedziałem, że trzeba być w miarę wcześnie, aby zająć dobre miejsce w pierwszym sektorze. Nie zależało mi na czasie czy wielkim ściganiu się, ale na tym żeby w miarę płynnie jechać i nie korkować się na podjazdach gdy na trasie będzie za dużo zawodników. O 13 stanąłem w sektorze i czekam. Byłem troszkę wystraszony z powodu startu, który leciał z Gołębiewskiego na dół Karpacza. Jak na start uważam, że dość to niebezpieczne. Każdy dusi, wszyscy rwą do przodu, a tu spirale i mocny procent w dół. Ruszył sektor VIP, potem sektor przyjaciół i w końcu my. Mimo zapowiadanej neutralizacji startu aż do wypłaszczenia i w teorii zakazu wyprzedzania wszyscy lecą na złamanie karku. Zjechałem na prawą i przepuszczałem wariatów. Jechałem szybko, ale ostrożnie. Za dużo zakrętów i zbyt wielu niedoświadczonych zawodników. Szkoda roweru i zdrowia. Na rondzie w dolnym Karpaczu skręcamy w prawo. Teraz troszkę pod górę i potem znowu w dół. Około 15km jechaliśmy cały czas zjazdem. Dopiero wtedy wjechaliśmy na rundę. Zawodnicy rozciągnęli się, zrobiło się luźniej i bezpieczniej. Teraz zaczyna się wyścig. Jedzie mi się bardzo dobrze, szybko i wygodnie. Mamy kawałek po płaskim i wjeżdżamy na podjazd. Nie jest straszny, troszkę długi, ale płynny, bez ostrych hopek. Podjeżdża mi się go dobrze. Za nim świetny zjazd. Nie za ostry, ale można spokojnie bujnąć się grubo ponad 60km/h. Zakręty są łagodne i dobrze je widać. Lubię takie zjazdy i tutaj cisnę na maksa, ale z rozsądkiem. Po długim zjeździe mamy mały podjazd i wjazd na drugą rundę. Znam teraz już trasę i mogę dobrze rozłożyć siły. Każdy tu jedzie sam sobie, tworzą się małe grupki, ale wszystko się cały czas tasuje w zależności od tego kto ma ile sił na podjazd i jak szybko zjeżdża. Ja jadę swoje, tyle ile mogę, ale cały czas mając w głowie, że trzeba wrócić, a do mety prowadzi morderczy podjazd. Rundy przejechałem i skierowaliśmy się na trasę powrotną. Wracamy taką samą drogą. Już jestem zmęczony i coraz częściej używam małego blatu i coraz lżejszych przełożeń. Zaczęły tez łapać mnie skurcze w nogach. Nigdy mnie nie łapały, ale chyba po prostu ostro cisnąłem i takie są tego efekty. Podjazd prawie do samej mety nie jest straszny, nie raz go podjeżdżałem, ale grubo zaczyna się na ostatnim kilometrze na segmencie na Orlinek. Tu po skręcie przy stacji zaczyna się ściana. skurcze już mi przeszkadzają, a ja mam coraz mniej sił. Zaczyna się walka z samym sobą. Na ostatnich metrach dopinguje mnie żona. Powoli, ale dojeżdżam do mety. Wyścig super. Trochę się bałem, ale wystarczy zachować zdrowy rozsądek, a wszystko będzie dobrze.
Zająłem 917 miejsce na 2000 uczestników
W kategorii M40 mam 183 miejsce na 347 zawodników

Przed startem © tomstar

Czekając w sektorze © tomstar

Meta Tour de Pologne Amatorów © tomstar
Kategoria ZAWODY|
- DST 33.15km
- Czas 01:22
- VAVG 24.26km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 608kcal
- Podjazdy 95m
- Sprzęt Orbea Orca M30
- Aktywność Jazda na rowerze
Spacerek
Niedziela, 4 sierpnia 2024 · dodano: 04.08.2024 | Komentarze 0
Namówiłem żonkę na mały rowerowy spacerek. Po wczorajszych zawodach jak najbardziej potrzebne jest mi małe rozjechanie. Okazja idealna, żeby przejechać się z Dorotką na małe 30km. Pogoda przyjemna, nie wieje, świeci słońce, ale nie jest gorąco. Powolutku jedziemy sobie spacerkiem do Dobrzycy. W parku robimy małą pauzę i jedziemy sobie spokojnie do domu. Jechało mi się nawet dobrze, może i nawet wykręciłbym trochę więcej, ale nie ma co. Muszę zbierać siły na niedzielę.

Z Dorotką © tomstar