Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 75711.81 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.54 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

  • DST 109.44km
  • Czas 04:03
  • VAVG 27.02km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Kalorie 1947kcal
  • Podjazdy 315m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piekło

Niedziela, 28 czerwca 2026 · dodano: 28.06.2026 | Komentarze 0

No masakra. O 5 rano mamy 23 stopnie, a o 6 już 30. Szok. Wstaliśmy wcześnie i szybciutko pojechaliśmy. Chcemy zdążyć przed najgorszymi upałami. Choć może teraz to raczej niemożliwe, bo gorąco jest cały czas. Teraz, o 15 termometr pokazuje 41 stopni. Jedziemy do Koźminka, tam Doroty jeszcze nie było. Na rynku robimy pauzę i jemy po dwa lody. Uzupełniamy też wodę. Dalej lecimy koło jeziorka, gdzie też na chwilę się zatrzymujemy. Nie ma co dusić w te temperatury, trzeba odpoczywać i uzupełniać płyny. Po 9 jest już cza cza. Gdy jedziemy nie jest jeszcze tak źle, ale wystarczy się zatrzymać i pot zalewa całe ciało. Robimy jeszcze jedną dużą pauzę w Jankowie. Znowu jemy lody i pijemy zimną colę. Pod koniec jest już ciężko, trzeba przyznać, że parówa się okrutna. O 11 wróciliśmy. To był ciężki wyjazd.



Jedziemy
Jedziemy © tomstar
Rowerki patrzą na drogę
Rowerki patrzą na drogę © tomstar

  • DST 101.63km
  • Czas 03:26
  • VAVG 29.60km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1710kcal
  • Podjazdy 243m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przy takich upałach wyjazd o 6 to obowiązek

Sobota, 27 czerwca 2026 · dodano: 27.06.2026 | Komentarze 0

A może i nawet szybciej. Ale już nie przesadzajmy. I tak musiałem wstać o 5 rano. Ale nie wyobrażam sobie jechać później w taki upał. I tak o tej 6 było już ponad 20 stopni i pełne słońce. Dziś lecę sam, z Dorotą jutro. Szybki, techniczny wyjazd, żeby zrobić stówę i wrócić do domu. Mała pauza w Odolanowie na loda i uzupełnienie wody i dzida do domu. Nie ma co się rozpisywać. Trening zrobiony. No i zdążyłem przed gorączką, choć o 8 już było tak ciepło, że ze mnie leciało. Ale wolę taką pogodę niż jakby miało być zimno lub padać deszcz. Gorączka mi nie przeszkadza.



www
www © tomstar


  • DST 50.41km
  • Czas 01:47
  • VAVG 28.27km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Kalorie 878kcal
  • Podjazdy 165m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spokojny rozjazd po pracy

Czwartek, 25 czerwca 2026 · dodano: 25.06.2026 | Komentarze 0

Cały czas są upały, ale to dobrze. Wolę to niż deszcz czy zimno. Odpoczywałem dwa dni, więc dziś obowiązkowo trzeba się przejechać po pracy. Dorota ma nowe spodenki rowerowe i trzeba je przetestować. Sprawdzaliśmy też jej suport, bo trzeszczał i w niedzielę go serwisowałem. Niestety nadal strzela, więc trzeba było zamówić nowy. W sobotę będzie wymiana. Traska spokojna, wiaterek znikomy, jechało się przyjemnie. Kilka fotek i do domu.



Dorotka
Dorotka © tomstar
Razem
Razem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 104.55km
  • Czas 03:54
  • VAVG 26.81km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Kalorie 1875kcal
  • Podjazdy 175m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Obowiązkowa stówka z żonką po powrocie

Niedziela, 21 czerwca 2026 · dodano: 21.06.2026 | Komentarze 0

No i wróciłem. Koniec pięknej wyprawy, ale wyjątkowo pierwszy raz zdarzyło mi się, że cieszę się z powrotu do domu z wyjazdu na wakacje. Nie żeby mi się nie podobało, bo było super, ale intensywność była bardzo duża, a ja wykorzystałem każdy dzień do ostatniej godziny i byłem po prostu zmęczony. Tęskniłem też za rodziną. Na wyjeździe zrobiliśmy wszystko co było planowane, przejechałem wszystkie trudne trasy, a powrót był szybki i udany. W domu byłem w sobotę po 18. Wieczorem jeszcze ogarnąłem rower i zrobiłem pranie. Spałem jak dziecko. Padłem wieczorem i nie wiedziałem co się dookoła mnie dzieje dopóki rano nie obudziła mnie żona. Chyba puściły emocje i taka gotowość na kolejny dzień w trasie. Odpocząłem. Wstałem, ogarnąłem rower Dorocie i uszykowaliśmy się na wyjazd. Niestety o 10 zaczęło kropić i tak kropiło przez godzinę. Ale pogoda pokazywała, że po tym deszczu będzie już słonecznie i sucho. Poczekaliśmy aż wyschnie i pojechaliśmy. Jedziemy na Pyzdry. Spokojnie i bez spiny, robię sobie małą rozjazdówkę. Niestety prom na Warcie nieczynny. Jest jakiś remont i nie kursuje. Musimy zawrócić i pojechać główną drogą do Pyzdr. Tam chcemy wjechać na przystań, żeby napić się piwka i odpocząć. Niestety jest tam jakiś odpust, bombie discopolo, na straganach jakieś kapiszony, generalnie wiocha. Uciekamy stamtąd jak najszybciej. Siadamy na rynku, pijemy piwko i jemy lody ze sklepu. Do domu jedziemy już standardem. Jest upalnie i depta się ciężko. Ale trasa zrobiona i to najważniejsze.




Razem
Razem © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar
Trasa
Trasa © tomstar


  • DST 62.86km
  • Czas 03:25
  • VAVG 18.40km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Kalorie 1246kcal
  • Podjazdy 887m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 6 ostatni

Piątek, 19 czerwca 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 0

I nadszedł ten ostatni dzień pobytu we Włoszech. Nie można go oczywiście zmarnować, więc wyjazd jest jak najbardziej zaplanowany. Mimo okropnego gorąca i zmęczenia wyjeżdżamy na ostatnią trasę. Dziś tylko i wyłącznie wchodzi w grę mała, spokojna przejażdżka. Taki relaksik na sam koniec. Jadę z Jankiem, Włodkiem i Markiem. Robimy małe kółeczko ścieżkami po okolicznych winnicach. Całość przewyższeń to niespełna 900 metrów, a większość jest na początku. Od razu za miastem mamy podjazd, który trwa przez 12km. Jedziemy powolutku, bez spiny. Robimy małe pauzy i nie śpieszymy się. Na górze znajdujemy mały bar gdzie pijemy kawkę i piwko, a w sklepie uzupełniamy zapasy wody. Dziś jest okrutna gorączka. Licznik pokazał mi maksymalnie 45 stopni. Piekło. Leci ze mnie jakby ktoś oblał mnie wiadrem wody. Szkoda, że nie zimnej. Teraz mamy już 50km w dół. Czasem małe hopki, ale generalnie jedziemy z powrotem do miasta. Teraz wpadamy na przepiękną ścieżkę, która prowadzi po okolicznych winnicach, wzdłuż rzeki, cisza, spokój, piękne widoczki. Jest genialnie. Trasa jest fantastyczna. Po drodze wjeżdżamy do małej restauracyjki na trasie ścieżki. Jest tu przepięknie. Parking na rowery, hamaczki, drzewa, a wszystko to pomiędzy krzakami winogron. Relaks fantastyczny. Pijemy piwko i jemy sałatkę i panini. No i dalej w dół do domu. Nadal ścieżką, która prowadzi nas praktycznie pod same drzwi. Bardzo potrzebowałem takiej spokojnej wycieczki. Nogi odpoczęły, a oczy nacieszyły się widokami. Piękne zakończenie tej wyprawy. Doborowe towarzystwo, profesjonaliści w każdym calu i świetni ludzie. W takiej grupie można jechać na koniec świata. Oby jeszcze wiele takich wypraw. Wszystko się udało, rower nie zawiódł. Jeszcze tylko powrót do domu (odpukać), który na pewno pójdzie szybko i sprawnie. Już tęsknię za domem.

Podsumowanie
Dwa regiony - Bormio i Garda
502 przejechane kilometry w 6 dni
11 712 metrów pod górkę
Łącznie 27 godzin w siodle
Zdobyty jeden z najważniejszych kolarskich szczytów STELVIO
Niezapomniane przeżycia



Pauza
Pauza © tomstar
Między winnicami
Między winnicami © tomstar
Podjazd
Podjazd © tomstar
Niesamowity kanion
Niesamowity kanion © tomstar
Restauracyjka na trasie rowerowej
Restauracyjka na trasie rowerowej © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|


  • DST 128.70km
  • Czas 06:37
  • VAVG 19.45km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 2764kcal
  • Podjazdy 2249m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 5

Czwartek, 18 czerwca 2026 · dodano: 18.06.2026 | Komentarze 0

Dziś pierwszy dzień nad jeziorem Garda. Bazę mamy w Riva del Garda. Piękne i urokliwe miasteczko. Po wczorajszym małym, wieczornym spacerze dziś czas na wyjazd. Ubieramy stroje, które zasponsorował Janek. Wyglądamy super. Kolorki pięknie nam się zgrały z flagą Włoch. Od rana całą ekipą jedziemy do portu żeby zrobić sobie kilka zdjęć. Potem wzdłuż wybrzeża, ścieżką wokół Gardy. Robimy kilka pauz i w fajnych miejscach jeszcze kilka fotek. Nie obyło się też bez filmików z jazdy. Potem w miejscowości Garda zatrzymujemy się na obiad, chwilę odpoczywamy i dzielimy się na dwie grupy. Tym razem ja jadę z Kamilem i Markiem na większe kółko, a tak naprawdę tylko o 10km dłuższe, ale za to z trzy raz większymi przewyższeniami. Chcemy podjechać pod górę Baldo. Dystans zacny, bo ponad 120km i prawie 2300 metrów w górę. Może nie jest to aż tak straszny dystans, ale w tej pogodzie może to być dystans morderczy. Od samego rana jest już gorąco, a w słońcu w środku dnia licznik pokazuje ponad 38 stopni. Ale słowo się rzekło i jedziemy. Jest trudno, trafiają nam się podjazdy z procentami powyżej czternastu, a w jednym miejscu mamy nawet 19%. Robimy dużo pauz i za każdym razem tankujemy wodę. W tej temperaturze bidony schodzą błyskawicznie. Trzeba jednak przyznać, że widoczki świetne, trasa przepiękna. Same boczne, wąskie dróżki, zero ruchu, cisza i spokój. To wynagradza nam trudy trasy. Po szczycie już długi zjazd do domu. Dwie małe hopki po drodze, ale generalnie cały czas w dół. Przed samą Rivą mamy małe zamotanie i oddzielam się od chłopaków. Duże rondo z wieloma odnogami dróg i ścieżek bardzo nas zmyliło. Ostatecznie okazało się, że ja pojechałem po znakach nie patrząc na nawigacje, a chłopaki dołożyli niepotrzebnie prawie 15km. Mi udało się szybko wrócić, a chłopaki dotarli do bazy dopiero 40 minut później. No ale ostatecznie zatrzymali się jeszcze na szybkie jedzenie. Po powrocie umyłem się i poszliśmy coś zjeść. Naprawdę jest tutaj upalnie, nawet wieczorem jest jeszcze gorąco. Jutro ostatni dzień, ale wołami nikt mnie nie zaciągnie za zaplanowana trasę, czyli ponad 130km i 3000 metrów w górę. Jadę trasę widokową po okolicznych winnicach z Jankiem, Cypkiem i Markiem. Taki mały relaksik ostatniego dnia.



Team
Team © tomstar
Team
Team © tomstar

© tomstar
Trasa wokół jeziora
Trasa wokół jeziora © tomstar
Trasa wokół jeziora
Trasa wokół jeziora © tomstar

Trasa wokół jeziora
Trasa wokół jeziora © tomstar
Pauza w Gardzie
Pauza w Gardzie © tomstar
Pauza
Pauza © tomstar
Ostateczny podjazd
Ostateczny podjazd © tomstar


  • DST 55.84km
  • Czas 03:03
  • VAVG 18.31km/h
  • VMAX 66.50km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1130kcal
  • Podjazdy 1507m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 4

Środa, 17 czerwca 2026 · dodano: 17.06.2026 | Komentarze 1

Dziś ostatni wyjazd w Bormio. Czeka nas intensywny dzień. Musimy zrobić trasę, wykąpać się, spakować i przetransferować do Gardy. Większość rzeczy zrobiliśmy wieczorem, na rano uszykowane tylko to co potrzebne. Ruszamy o 9 rano. Lecimy podjechać Gavię. Szczyt podobny do Stelvio, podjazd takiej samej długości, ale chyba łatwiejszy. Nie spodziewałem się, że ten dzień będzie taki przyjemny. Podjazd jest świetny. Płynny, z kilkoma tylko pikami w okolicach 14%. Po za tym rewelacyjne widoczki, piękne lasy i wąskie, wijące się drogi. Troszkę się wszyscy rozjechaliśmy i każdy wjeżdżał po swojemu, ale ostatecznie spotkaliśmy się razem na szczycie. Pomimo, że to już czwarty dzień i kilka tysięcy w górę mam w nogach jedzie się super. Humorek dopisuje, a widoki rekompensują wcześniejsze zmęczenie. Na górze chwila przerwy, focie i wracamy. Zjazd na początku wymagający, bo procenty są, ale w jego dolnej części ładnie się wypłaszczył. Zdecydowanie wolę takie zjazdy. Można spokojnie lecieć 50-60km/h bez strachu, że zaraz wyleci się z ostrego zakrętu. Zjeżdżamy na dół. Szybka akcja i o 15 jesteśmy gotowi do drogi. Mamy około czterech godzin do Gardy. Droga także przebiegła płynnie i szybko. Na miejscu meldunek, rozłożenie rowerów i mały spacer po mieście. Riva del Garda jest cudowna. Piękne miejsce. Olbrzymie jezioro i przytłaczające góry wyrastające nad nim. W dodatku urokliwe kamienice, port, kawiarenki. Rewelacyjne miejsce. Jutro czeka nas długi dystans i upał, bo pogody zapowiadają prawie 30 stopni i mocne słońce. Ale mam nadzieję, że widoczki to zrekompensują.



Koszulka w nagrodę za podjechanie Stelvio
Koszulka w nagrodę za podjechanie Stelvio © tomstar
Widok z podjazdu pod Gavię
Widok z podjazdu pod Gavię © tomstar
Widok z podjazdu pod Gavię
Widok z podjazdu pod Gavię © tomstar
Gavia
Gavia © tomstar
Śnieg na górze
Śnieg na górze © tomstar
Ekipa
Ekipa © tomstar
Szczyt Gavii
Szczyt Gavii © tomstar
Szczyt Gavii
Szczyt Gavii © tomstar
Magnesik
Magnesik © tomstar
Gavia
Gavia © tomstar
I już w Riva del Garda
I już w Riva del Garda © tomstar
Riva del Garda
Riva del Garda © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|


  • DST 74.43km
  • Czas 04:02
  • VAVG 18.45km/h
  • VMAX 55.40km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1530kcal
  • Podjazdy 1950m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 3

Wtorek, 16 czerwca 2026 · dodano: 16.06.2026 | Komentarze 0

Dziś jedziemy do Livigno. Po wczorajszym wycisku mamy mały rozjazd. Jedziemy wszyscy razem, na spokojnie, z przerwami i na podjazdach czekamy na siebie. Jest chłodniej niż wczoraj, ale mimo wszystko nadal ciepło. Praktycznie od samego startu mamy pod górę aż 20km. Jedziemy sobie spokojnie, z przerwami. Po drodze mijamy wiele teamów world touru. Doczytaliśmy, że jutro startuje Tour of Swiss, niespełna 50km stąd, a w Bormio drużyny mają bazy. Widzieliśmy Treka, Astane, UnoX, Jajco Alula i wiele innych. Dojeżdżamy na szczyt i lecimy na dół do Livigno. Trzymamy tempo, bo pogoda zapowiada deszcz po 15, więc chcemy zdążyć. W Livigno szybki obiadek i lecimy do domu. Grześ i Janek ruszyli wcześniej, my jeszcze chwilę jedliśmy i kilkanaście minut po nich też ruszyliśmy. Przed nami dwa małe podjazdy i potem długi zjazd do Bormio. Leci się super. Po wczorajszych przygodach na zjeździe ze Stelvio dziś jest o wiele przyjemniej. Dojeżdżamy do domu bardzo szybko i o 14 jesteśmy po trasie. Szybko się wykąpałem i poleciałem do miasta na małe zakupy. Kupiłem sobie koszulkę z napisem Stelvio, a Dorocie skarpetki. Zasłużyłem na taką nagrodę. Stelvio - finisher. Gdy wróciłem do domu wziąłem w obroty rower. Umyłem go dokładnie i nasmarowałem. Przeserwisowaliśmy także resztę maszyn. Na wieczór narada co robimy jutro, bo transferujemy się do Gardy, więc trzeba ustalić co robimy od rana i o której lecimy dalej. Bardzo udany dzień.



Trek
Trek © tomstar
Na pauzie
Na pauzie © tomstar
Na pauzie
Na pauzie © tomstar
Szczyt Passo Foscagno
Szczyt Passo Foscagno © tomstar
Szczyt Passo Foscagno
Szczyt Passo Foscagno © tomstar
Obiadek w Livigno
Obiadek w Livigno © tomstar
Astana niedaleko naszego domu
Astana niedaleko naszego domu © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|


  • DST 102.09km
  • Czas 06:12
  • VAVG 16.47km/h
  • VMAX 67.50km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Kalorie 2305kcal
  • Podjazdy 3145m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 2

Poniedziałek, 15 czerwca 2026 · dodano: 15.06.2026 | Komentarze 0

Dzień drugi, najtrudniejszy, a zarazem najważniejszy. Jedziemy na Stelvio, na szczyt, który jest motywem przewodnim tej wyprawy. Kultowy, jeden z najtrudniejszych, niepowtarzalny. Zawsze marzyłem, żeby go podjechać. Ruszamy o 10. Dziś dzielimy się na dwie grupy. Ja jadę z Kamilem i Adamem. Reszta chłopaków później i robią jeden podjazd pod Stelvio. My mamy podjechać prawie pod sam szczyt od Bormio, zjechać do Szwajcarii i podjechać Stelvio od tej najbardziej znanej i spektakularnej strony. Gdy wyjeżdżamy z Bormio od razu wjeżdżamy na podjazd. Zaczyna się on od razu za miastem. Podjazd nie jest może stromy, ale długi i wymagający ciągłej pracy, pedałowania i koncentracji. Nie jest mocno ciepło i dobrze, bo jakby było tak jak wczoraj to byśmy się na tym podjeździe zagotowali. Jest wyraźnie chłodniej i więcej chmur. Jedziemy spokojnie, systematycznie, płynnie. Dojeżdżamy do Umbrail i lecimy w dół do Szwajcarii. Zjazd szybki, ale i techniczny. Dużo zakrętów, trzeba uważać. Wystarczy puścić hamulce i w pięć sekund ma się 50km/h. Jadę ostrożnie, chłopaki polecieli do przodu, ale spotykamy się u podnóży zjazdu. Dalej razem przez Szwajcarię. Dopiero we Włoszech i stóp podjazdu pod Stelvio robimy pauzę. Jemy kanapki i pijemy colę. Teraz się zacznie. Około 12km jedziemy razem, we trzech. Potem Kamil poszedł do przodu, a ja jadę razem z Adamem. Niestety tego podjazdu nie da się zrobić na raz. Przynajmniej my nie damy. Musieliśmy zrobić cztery pauzy. Ostatecznie Adam też mi ucieka na jakieś dwa zakręty. Jadę spokojnie swoim tempem. Nie ma się co szarpać, żeby się nie spalić. Podjazd jest morderczy, nieziemsko trudny i bardzo wymagający. Od połowy jechała głowa, a nie nogi. Wiedziałem, że będzie trudno, ale że aż tak bardzo to się nie spodziewałem. Trzeba mieć silną głowę, żeby się nie poddać i walczyć do końca. Ostatecznie spotykamy się na szczycie, robimy małą pauzę, kilka fotek i lecimy na dół. Ponad 20km zjazdu. Zjazd jest niebezpieczny, dodatkowo wieje wiatr. Trzeba bardzo uważać. Zmordowany, ale szczęśliwy o 18 jestem w bazie. Szybkie mycie i lecimy na zasłużoną pizze. 




Start
Start © tomstar
Umbrail
Umbrail © tomstar
Pauza na uzupełnienie wody w Szwajcarii
Pauza na uzupełnienie wody w Szwajcarii © tomstar
Zaczynamy podjazd pod Stelvio
Zaczynamy podjazd pod Stelvio © tomstar
W oddali góry
W oddali góry © tomstar
Podjeżdżamy
Podjeżdżamy © tomstar
Na szczycie Stelvio
Na szczycie Stelvio © tomstar
Tam podjeżdżałem
Tam podjeżdżałem © tomstar


  • DST 76.80km
  • Czas 04:15
  • VAVG 18.07km/h
  • VMAX 59.50km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 1632kcal
  • Podjazdy 1974m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 1

Niedziela, 14 czerwca 2026 · dodano: 14.06.2026 | Komentarze 0

Czas spełnić marzenia. Nie sądziłem, że kiedykolwiek pojadę na rower w Alpy i to w do dodatku na taki kultowy podjazd jak Stelvio. Dogadałem się razem z chłopakami z Kalisza, że mogę z nimi pojechać. W sumie to dostałem zaproszenie, któremu nie można było odmówić. Jestem bardzo wdzięczny. Planów było dużo, spotkań, ustaleń i organizacji. Noclegi, auto, trasy, sprzęt. Wszystko udało się ogarnąć i w końcu nadszedł ten dzień. Wyjechaliśmy w sobotę w nocy. Ruszyliśmy o 4 rano. Trasa przed nami długa, bo ponad 1200km. Chcemy dojechać jak najszybciej, żeby nie rozkładać się po nocach. Nie jechało się źle. Chłopaki są doświadczeni i razem, po zmianach pięknie nas dowieźli. Pięknie wszystko ogarnęliśmy, winiety, przejazdy tunele itp. Poszło jak w zegarku i niewiele przed 20 jesteśmy na miejscu. Rozkładanie, mycie, chwila odpoczynku i mały spacer po Bormio. Przed 24 poszliśmy spać. Ale nie mogłem spać, nadal nie dowierzałem, że tu jestem. Chciałem jak najszybciej wstać i wskoczyć na rower. Nie wytrzymałem, o 5 rano wstałem, wypiłem kawę i o 6 pojechałem sam na małe kółko. Plan na wyjazd mamy na 10:30, więc spokojnie zdążę. Jadę ścieżką rowerową wzdłuż potoku, a morda cały czas mi się cieszy. Tu jest pięknie, cudownie, niesamowicie. Oczywiście podjazdy są masakryczne i nogi dostają ostro, ale po to tu przyjechałem. Szybko wróciłem i odpocząłem. W tym czasie chłopaki wstali i się uszykowali. Plan na dziś to dwa szczyty: Torri di Fraele i Bormio 2000. Torri to ten słynny podjazd z dwiema wieżami. W 2020 roku finiszował tam etap Giro. Pogodę mamy super, jest gorąco, ale nie pada i to najważniejsze. Podjazdy nie są trudne, ale wymagające. Oba po 9km i ze średnią w okolicach 9%. Na Torii mała pauza, jeziorka, focie i lecimy na dół. Potem pauza w Bormio i podjazd na Bormio 2000. Tu już jedzie się ciężej, jest upalnie, a przewyższenia już dają o sobie znać. Przeżyłem wszystkie etapy załamania, ale nie odpuściłem. Dojechałem na szczyt na raz. Tam pauza, piwko i na dół do domu. Mycie, odpoczynek i obiad. A teraz zasłużony relaks. Jutro Stelvio, 100km i ponad 3000 metrów przewyższeń. 





Na końcu podjazdu na Torri di Frele
Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar
Na końcu podjazdu na Torri di Frele
Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar
Na końcu podjazdu na Torri di Frele
Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar
Na pauzie w Bormio przed podjazdem na Bormio 2000
Na pauzie w Bormio przed podjazdem na Bormio 2000 © tomstar
Bormio 2000
Bormio 2000 © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|