Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 80682.73 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.68 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

  • DST 76.80km
  • Czas 04:15
  • VAVG 18.07km/h
  • VMAX 59.50km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 1632kcal
  • Podjazdy 1974m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 1

Niedziela, 14 czerwca 2026 · dodano: 14.06.2026 | Komentarze 0

Czas spełnić marzenia. Nie sądziłem, że kiedykolwiek pojadę na rower w Alpy i to w do dodatku na taki kultowy podjazd jak Stelvio. Dogadałem się razem z chłopakami z Kalisza, że mogę z nimi pojechać. W sumie to dostałem zaproszenie, któremu nie można było odmówić. Jestem bardzo wdzięczny. Planów było dużo, spotkań, ustaleń i organizacji. Noclegi, auto, trasy, sprzęt. Wszystko udało się ogarnąć i w końcu nadszedł ten dzień. Wyjechaliśmy w sobotę w nocy. Ruszyliśmy o 4 rano. Trasa przed nami długa, bo ponad 1200km. Chcemy dojechać jak najszybciej, żeby nie rozkładać się po nocach. Nie jechało się źle. Chłopaki są doświadczeni i razem, po zmianach pięknie nas dowieźli. Pięknie wszystko ogarnęliśmy, winiety, przejazdy tunele itp. Poszło jak w zegarku i niewiele przed 20 jesteśmy na miejscu. Rozkładanie, mycie, chwila odpoczynku i mały spacer po Bormio. Przed 24 poszliśmy spać. Ale nie mogłem spać, nadal nie dowierzałem, że tu jestem. Chciałem jak najszybciej wstać i wskoczyć na rower. Nie wytrzymałem, o 5 rano wstałem, wypiłem kawę i o 6 pojechałem sam na małe kółko. Plan na wyjazd mamy na 10:30, więc spokojnie zdążę. Jadę ścieżką rowerową wzdłuż potoku, a morda cały czas mi się cieszy. Tu jest pięknie, cudownie, niesamowicie. Oczywiście podjazdy są masakryczne i nogi dostają ostro, ale po to tu przyjechałem. Szybko wróciłem i odpocząłem. W tym czasie chłopaki wstali i się uszykowali. Plan na dziś to dwa szczyty: Torri di Fraele i Bormio 2000. Torri to ten słynny podjazd z dwiema wieżami. W 2020 roku finiszował tam etap Giro. Pogodę mamy super, jest gorąco, ale nie pada i to najważniejsze. Podjazdy nie są trudne, ale wymagające. Oba po 9km i ze średnią w okolicach 9%. Na Torii mała pauza, jeziorka, focie i lecimy na dół. Potem pauza w Bormio i podjazd na Bormio 2000. Tu już jedzie się ciężej, jest upalnie, a przewyższenia już dają o sobie znać. Przeżyłem wszystkie etapy załamania, ale nie odpuściłem. Dojechałem na szczyt na raz. Tam pauza, piwko i na dół do domu. Mycie, odpoczynek i obiad. A teraz zasłużony relaks. Jutro Stelvio, 100km i ponad 3000 metrów przewyższeń. 





Na końcu podjazdu na Torri di Frele
Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar
Na końcu podjazdu na Torri di Frele
Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar
Na końcu podjazdu na Torri di Frele
Na końcu podjazdu na Torri di Frele © tomstar
Na pauzie w Bormio przed podjazdem na Bormio 2000
Na pauzie w Bormio przed podjazdem na Bormio 2000 © tomstar
Bormio 2000
Bormio 2000 © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|


  • DST 106.79km
  • Czas 03:55
  • VAVG 27.27km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 1881kcal
  • Podjazdy 277m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stówka

Niedziela, 7 czerwca 2026 · dodano: 07.06.2026 | Komentarze 0

Dzisiaj samotnie. Dorotka odpoczywa, a ja muszę sprawdzić jak się czuję. Od rana miało padać, ale pogoda się zmieniła. Chmury wiszą, ale nie pada. Jadę na Borek. Za Dobrzycą spadło kilka kropel, ale nic więcej nie spadło. Potem robiło się już coraz lepiej. Chmurki się rozchodziły i wyszło słońce. Jedzie się dobrze, choć jadę spokojnie. Nie duszę i robię małe pauzy. W Borku mała pauza i wracam do domu. Jest na prawdę przyjemnie, nie jest za gorąco, wiaterek nie przeszkadza, jedzie się przyjemnie. Spokojnie wróciłem do domu. Wydaje się, że wszystko ok. Jutro zamawiam nowe opony, a we wtorek rowerek przejdzie porządne czyszczenie, serwisik i przygotowania do wyjazdu.



Pauza w Borku
Pauza w Borku © tomstar
Orbea
Orbea © tomstar

  • DST 103.23km
  • Czas 03:38
  • VAVG 28.41km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1799kcal
  • Podjazdy 255m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wróciłem

Sobota, 6 czerwca 2026 · dodano: 06.06.2026 | Komentarze 0

Wróciłem. Miałem przymusowe dwa tygodnie przerwy. Kraksa miała większe konsekwencje niż się początkowo wydawało. Wizyta u lekarz i zakaz wysiłku przez dwa tygodnie, a zwłaszcza roweru. Siodełko zakazane, dupa musi odpocząć. Nic nie poradzimy. Stosuję się do wytycznych i robię sobie przymusowe roztrenowanie. Może i dobrze. Czułem się trochę zmęczony, a znając siebie nie odpuściłbym ani jednego dnia, w którym można by było wyjechać. Mieliśmy długi weekend i pięć dni wolnego. Na pewno chciałbym wtedy dowalić. A za tydzień jedziemy do Włoch. Stelvio czeka. Więc chyba dobrze, że odpocząłem, doleczyłem się i jestem świeżutki. Troszkę mnie nosiło jak widziałem ładną pogodę, ale rozsądek wygrał. Co mi da jedna stówka, która może zakłócić proces regeneracji. Tym bardziej nosiło mnie na rower, bo żonka jeździła. Była trzy razy beze mnie. Ale fajnie, że ma chęci i chce jeździć sama, kiedy ja nie mogę. No więc, dziś w końcu mogłem pojechać. Wczoraj lekarz pozwolił, ale spokojnie, bez przesady, z rozsądkiem. Jedziemy więc do Odolanowa. Warunki świetne, słaby wiaterek, ciepło, ale nie upalnie, a po wczorajszym deszczu powietrze rześkie. Robimy pauzę w Raszkowie, a potem drugą w Odolanowie. I potem już do domu. Po powrocie analiza i kontrola ciała. Chyba wszystko ok. Oby tak dalej.



Pauza w Raszkowie
Pauza w Raszkowie © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar

  • DST 107.68km
  • Czas 04:04
  • VAVG 26.48km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Kalorie 1925kcal
  • Podjazdy 284m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazdówka

Niedziela, 24 maja 2026 · dodano: 24.05.2026 | Komentarze 0

Po wczorajszych emocjach dzisiaj bardzo wskazany mały, spokojny rozjazd. Jesteśmy umówieni z żonką na standardową stówkę. Dorota też jakaś zdepnięta, wczoraj cały dzień pracowała w ogrodzie i słońce zrobiło swoje. Tak więc jedziemy na spokojnie. Fajny wiaterek mamy i w końcu możemy pojechać na Borek. Fajna jest tam trasa. Nie śpieszymy się, nie ma wiatru, ale słońce grzeje w czape. Pauzę robimy na stacji w Borku. Zimne piwko i lody, mała przerwa i wracamy. Potem jeszcze jedna pauza przed Jarocinem i do domku. Jechało się dobrze. Wczorajsza kraksa nie zrobiła mi nic złego, rowerkowi chyba też, bo jechał ładnie. Odpocząłem, zrelaksowałem się i jestem zadowolony. Jesteśmy ogólnie zmęczeni, ale nie dystansem tylko chyba tym słońce, które wyciąga siły i męczy. Ale jest ok.




Rowerki przed startem
Rowerki przed startem © tomstar
Rowerki na pauzie
Rowerki na pauzie © tomstar
Dorotka
Dorotka © tomstar
My
My © tomstar


  • DST 117.37km
  • Czas 03:41
  • VAVG 31.87km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1949kcal
  • Podjazdy 447m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ustawka w Kaliszu

Sobota, 23 maja 2026 · dodano: 23.05.2026 | Komentarze 0

Na dziś umówiłem się z chłopakami z Kalisza na ustawkę. Będzie cała ekipa, którą jedziemy za trzy tygodnie na Stelvio. Start o 10 u Grzegorza. Jadę autem, zabieram wszystko i jestem gotowy do jazdy. Wszyscy przyjeżdżają i lecimy. Od razu szybko i konkretnie. Lecimy w stronę Jeziorska. Po zmianach, w dobrym tempie. Nad Jeziorskiem mała pauza, kawa, lodzik i lecimy dalej. Tempo nadal mocne. No niestety była i mała przygoda. Troszkę chyba się rozkojarzyłem, zamyśliłem czy może jeszcze coś innego i liznąłem koło Grzegorza. Niestety nie opanowałem roweru i wylądowałem na asfalcie. Poszedł szlif, na całe szczęście wszystko przyjąłem na ciało i rowerek wyszedł z tego cały. Mam nadzieję, że tak jest, po oględzinach niczego złego nie znalazłem. Trochę tylko podarła się owijka. Mam szlify na barku, dupie i łydce, ale nie jest źle. Nic nie zbiłem i nic mnie nie boli. W domu umyłem rower, ustawiłem klamki, bo się przekręciła i leczę rany ;) No cóż, bywa i tak. Jeszcze nigdy się nie wywaliłem, zawsze jest ten pierwszy raz. Poobijany musiałem jeszcze jechać 40km. Ale jest ok. Teraz trzeba odpocząć, a jutro spokojna rozjazdówka z żoną i test ciała i roweru :)



Nad Jeziorskiem
Nad Jeziorskiem © tomstar
Ekipa
Ekipa © tomstar
Ekipa
Ekipa © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|


  • DST 51.08km
  • Czas 01:36
  • VAVG 31.92km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 839kcal
  • Podjazdy 99m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na ostro

Środa, 20 maja 2026 · dodano: 20.05.2026 | Komentarze 0

Szybki, treningowy wypad po pracy. Dwie pogody pokazywały burze, dwie kolejne, że padać nie będzie. Ryzykuję. Niebo u nas bezchmurne i piękne słońce, aczkolwiek na zachodzie coś tam wisi i jest szaro. Lecę więc na szybko. Dziś sam, bo Dorota odpoczywa. Omijam Chocz ze względu na remonty. Ścinam wcześniej i jadę na Dobieszczyznę. Tam mała zawrotka i standardem do domu. Na szybko, bez pauz, cały czas na wysokim tempie. Fajny trening.




Trasa
Trasa © tomstar
Ja
Ja © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|


  • DST 59.44km
  • Czas 02:04
  • VAVG 28.76km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1033kcal
  • Podjazdy 93m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po pracy

Wtorek, 19 maja 2026 · dodano: 19.05.2026 | Komentarze 0

W weekend byliśmy w Warszawie na koncercie i wczoraj wróciliśmy. Cały dzień padało, ale dziś od rana zrobiło się ładnie, wyszło słońce i jest cieplutko. No cóż trzeba zatem wyjechać. Jedziemy z Dorotką na małe 50km. Standard szybką trasą na Chocz. Niestety w Choczu remont i moja trasa jest cała rozkopana. Zrobiliśmy więc kółko objeżdżając remont. Dołożyliśmy tym samym 9km. Nawet dobrze się stało, bo polecieliśmy sobie fajnymi, spokojnymi boczkami. Potem już standard i prosto do domu. Dorota dawała mocne zmiany i świetnie trzymała moje koło. Dzięki temu zrobiliśmy ładną średnią. Gdyby nie te remonty i lecielibyśmy bez przerw i zwolnień to średnia spokojnie wyszłaby 30km/h.



Razem
Razem © tomstar
Droga
Droga © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 101.00km
  • Czas 03:45
  • VAVG 26.93km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 1794kcal
  • Podjazdy 178m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Udało się

Sobota, 16 maja 2026 · dodano: 16.05.2026 | Komentarze 0

Pogoda się troszkę zepsuła. Miało być dzisiaj ładnie i słońce przez chmury. A tu jednak pochmurnie i deszcz wisi w powietrzu. Po wczorajszych całodniowych opadach dziś czuć chłód w powietrzu. Sprawdzam pogodę i wyznaczam trasę. Wiatr się zmienia, raz wieje ze wschodu, raz z północy. Ostatecznie jedziemy na Zagórów. Pogoda pokazuje, że deszczyk gdzieś krąży, ale do nas nie doleci. Może coś po 16 popada. Tak więc mamy czas. Lecimy o 10 rano. Jest chłodno, ale szybko robi się przyjemnie. Warunki idealne. Słaby wiaterek, nawet przyjemnie, szkoda tylko, że nie ma choćby odrobimy słońca. Lecimy boczkami na Zagórów. Po drodze małe dwie pauzy na ustawianie siodła w Cubie. Potem z Zagórowa prosto do domu. Musimy lecieć przez nieprzyjemny odcinek, który od lat wymaga remontu. Niestety nie may tutaj innej drogi. Ku mojemu zaskoczeniu droga pięknie wyremontowana. W tym roku jeszcze tu nie jechaliśmy, więc musieli to niedawno zrobić. Fantastyczna informacja, w końcu można tu normalnie jeździć.Fajny wyjazd i udało się uciec przed deszczem, a jutro kierunek Warszawa i koncercik na rozluźnienie.




Droga
Droga © tomstar
Na pauzie
Na pauzie © tomstar
Cube w lesie
Cube w lesie © tomstar
Pauza
Pauza © tomstar


  • DST 50.18km
  • Czas 01:47
  • VAVG 28.14km/h
  • VMAX 44.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 864kcal
  • Podjazdy 132m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po przerwie

Czwartek, 14 maja 2026 · dodano: 14.05.2026 | Komentarze 0

No w końcu. Niby nie dużo, ale wymuszone 4 dni przerwy od roweru. Ostatni wyjazd to dość zimna sobotnia stówka. W niedziele Wingsy, które troszkę mnie ściuchrały. Byłem zmęczony i musiałem odpocząć. Troszkę pomogła w tym pogoda, ale już zaczęło mnie nosić i czekałem, aż się rozpogodzi. Zapowiadają dużo deszczu w najbliższych dniach, więc trzeba wykorzystać póki nie pada. Dziś w końcu się wypogodziło, zrobiło się cieplej, a przede wszystkim nie pada. Dorota też już nie może się doczekać, żeby pojechać na kolejny wyjazd na nowej szosie.Lecimy po robocie na małe 50km. Jest bardzo przyjemnie, wiatr nie przeszkadza, w słoneczku ciepło. Jedzie się super. Troszkę kombinowaliśmy z ustawieniami szosy Doroty, żeby znaleźć złota pozycję. Muszę jeszcze troszkę pozmieniać ustawienia i w sobotę testujemy dalej. Sobota zapowiada się super. Mam nadzieję, że nic się nie zmieni.




Dorotka
Dorotka © tomstar
Razem
Razem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z ŻONĄ|


  • DST 101.71km
  • Czas 03:44
  • VAVG 27.24km/h
  • VMAX 60.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Kalorie 1819kcal
  • Podjazdy 238m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Miał być wyjazd z Dorotą był z Baką

Sobota, 9 maja 2026 · dodano: 10.05.2026 | Komentarze 0

Dorotka mi się rozchorowała i niestety nie mogła dzisiaj ze mną pojechać. Coś ją porobiło i widziałem, że rano wygląda słabo. Bardzo chciała jechać i była zła, ale postanowiliśmy, żeby sobie odpoczęła, bo stówa z chorobą i w sumie niezbyt dobrych warunkach to nic fajnego. Ale objaw bardzo dobry jeżeli jest zła, że nie może pojechać na rower, a bardzo chce. Już jest uzależniona. Piszę więc na szybko do Baki. Lecimy razem na Żerków. Niby dzisiaj lepiej niż wczoraj, wyszło słońce i jest troszkę cieplej, jednak nadal chłodno. Kurteczki obowiązkowe, no i czapa też. Robimy sobie pauzę w Żerkowie na rynku i potem znowu krążymy po okolicy. Nie ma dzisiaj jakiejś wielkiej mocy w nogach, więc bardziej wyszedł rozjazd. Jeszcze na koniec wiatr się zmienił i mieliśmy do domu pod wiatr.Jutro jedziemy do Poznania na Wings for life, ale chyba to będzie mój ostatni raz, bo jakoś zawsze mi ten bieg koliduje z rozkręcającym się sezonem rowerowym. A jutro ma być super pogoda i niestety ominie mnie ustawka w Kaliszu, na którą wolałbym pojechać zamiast na bieg.



Pauza w Żerkowie
Pauza w Żerkowie © tomstar