-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 74148.29 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.60 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Maj7 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
Wpisy archiwalne w kategorii
SAMOTNIE|
| Dystans całkowity: | 32503.53 km (w terenie 152.00 km; 0.47%) |
| Czas w ruchu: | 1191:56 |
| Średnia prędkość: | 27.27 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 68.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 133372 m |
| Suma kalorii: | 696611 kcal |
| Liczba aktywności: | 485 |
| Średnio na aktywność: | 67.02 km i 2h 27m |
| Więcej statystyk | |
- DST 90.21km
- Teren 8.00km
- Czas 03:41
- VAVG 24.49km/h
- VMAX 41.38km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2446kcal
- Podjazdy 252m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Bardzo dziki zachód
Niedziela, 25 sierpnia 2013 · dodano: 25.08.2013 | Komentarze 0
Oj ciężko się dziś wstawało. Budzik zadzwonił o 6 rano, wstałem, wyłączyłem go i ległem się z powrotem do łóżka. Leżałem tak jeszcze przez godzinę na zmianę drzemiąc chwilę i walcząc ze sobą żeby się podnieść. W końcu o 7 zwlekam się z łóżka i już o 7.20 siedzę na rowerze. W sumie nie mam zaplanowanej trasy, wiem tylko tyle, że chce pojechać przez las w Choczu. Gdy tam dojeżdżam postanawiam odbić na chwilę do Wioski Indiańskiej. Jeszcze tam nie byłem, więc skoro była okazja tam zajrzeć postanowiłem to wykorzystać. Świetne miejsce, bardzo dużo atrakcji, zachowany klimat i nastrój dzikiego zachodu. W sumie jeszcze nie było otwarte, ale mogłem na chwilę przejść się po "mieście". Super miejsce i na prawdę warto tam pojechać. Potem wracam się kawałek i jadę przez las do Grodźca. Tam miałem wykręcić na Rychwał i dalej przez Zagórów i Pyzdry do domu, postanawiam jednak pojechać od razu do Gizałek. Zapowiadali dziś dość mocny wiatr, a nie miałem ochoty znowu z nim walczyć. Droga do Gizałek świetna i rozwinąłem tam ładną prędkość. Na miejscu kawka i batonik na stacji, rozmyślenia nad trasą, która budowała się w trakcie jazdy. Wykręciłem jeszcze do Kotlina i Fabianowa. Potem już długa prosta do domu. W sumie wyszło 90km, tylko o około 20km mniej niż planowałem.
Widok na Chocz i Prosnę© tomstar

Rynek w Choczu© tomstar

Wjazd do wioski indiańskiej© tomstar

Sklep pioniera© tomstar

Chata kowboja© tomstar

Jeszcze jeden sklep kowbojski© tomstar

Wioska indian© tomstar

Skład amunicji© tomstar

Las za Choczem© tomstar

Las za Choczem 2© tomstar

Kawa na stacji w Gizałkach i analiza trasy© tomstar

Odpoczynek na stacji w Kotlinie© tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 30.47km
- Czas 01:11
- VAVG 25.75km/h
- VMAX 38.01km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 865kcal
- Podjazdy 107m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Dżdżysty poranek w cieniu walki z autami
Wtorek, 20 sierpnia 2013 · dodano: 20.08.2013 | Komentarze 3
Postanowiłem zebrać się na mały wypad żeby rozciągnąć trochę nogi. Nastawiony byłem na duży wyjazd, jednak ze względów technicznych trzeba go było przełożyć na jutro. Ale nogi chcą deptać, więc chociaż te 30km dziś przejechałem. W sumie dobrze się stało, bo chłodno, mokro, cały czas mżawka i wiatr. Niezbyt przyjemne warunki do jazdy. Podobno jutro już słońce bez deszczu, mam nadzieję, be szykujemy się z Miłoszem na 200km.Swoją drogą dziś wyjątkowo upierdliwi byli kierowcy samochodów. Już nie raz zauważyłem całkowity brak szacunku kierowców do rowerzystów. Niektórzy traktują nas jak intruzów na drodze, a niektórzy całkowicie udają, że nas nie widzą. Dziś trzy przypadki na tak krótkiej trasie. Jadę dość szybko główną drogą, a tutaj z bocznej podporządkowanej wprost na mnie wyjeżdża sobie samochód. Jakby mnie w ogóle na tej drodze nie było. Musze hamować i zjechać prawie na chodnik. A ten jakby nigdy nic jedzie sobie dalej. Kolejny podobny przypadek niecałe kilka kilometrów dalej. Tym razem tir, który także z podporządkowanej wyjeżdża przede mną, bo przecież rower to nie środek transportu, który może poruszać się po drogach. Wyjeżdża sobie taki wielki tir wprost przede mnie, muszę ostro hamować i czekać aż wielkie cielsko z przyczepą się rozbuja, bo wyprzedzić nie ma jak. Identyczna sytuacja gdy wracam, tym razem z samochodem osobowym. O wyprzedzaniu mnie przez auta w odległości 10cm od ramienia nie wspomnę. Nieźle się czasem można wystraszyć jak nagle coś śmignie koło ciebie z prędkością 80km. Nachalne trąbienie na mnie gdy jadę sobie spokojnie blisko pobocza, bo przecież jestem zawalidrogą i jeden z drugim musi trochę zwolnić... Eh... przykłady można mnożyć w nieskończoność. Ale końce już marudzić, to pewnie przez tą pogodę :)

Rynek w Dobrzycy© tomstar

Na rynku w Dobrzycy© tomstar
- DST 89.04km
- Czas 03:30
- VAVG 25.44km/h
- VMAX 54.59km/h
- Temperatura 21.0°C
- Kalorie 2508kcal
- Podjazdy 370m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Śmiełów Muzeum Adama Mickiewicza
Sobota, 17 sierpnia 2013 · dodano: 17.08.2013 | Komentarze 2
Dziś krótki wypad do Śmiełowa. Trasę wytyczyłem przez Dobrzycę i Jarocin, pojechałem także do Żerkowa. Pogoda sprzyjała i w porównaniu z wyjazdem do Kobylej Góry jechało sie o wiele lepiej. Wiał lekki wiaterek, ale był bardziej przyjemny niż dokuczliwy. Gdy wyjechałem z Jarocina minąłem wielu rowerzystów, te tereny chyba mają coś do siebie :) Przed Żerkowem duży podjazd, a zaraz za nim wysoki zjazd na którym rozwinąłem prędkość 54.59, a kilometr przejechałem w czasie 1.20. Miałem śmierć w oczach :D W Śmiełowie tylko chwila, ponieważ nie można tam jeździć rowerem po parku, więc tylko parę fotek i zbieram się dalej. Zrobiłem małe koło i wróciłem do Żerkowa. Potem już znaną drogą do domu przez Czermin. W między czasie ktoś chyba włączył jakiś wielki wiatrak, bo wiatr zaczął wiać bardzo mocno i znowu przyszło mi z nim walczyć. Niby ciepło, świeci słońce, nie ma chmur, ale wiatr uprzykrza jazdę. Nie wiem co gorsze wiatr czy deszcz :)
Chwila odpoczynku w parku w Dobrzycy© tomstar

Ruiny kościoła w Jarocinie© tomstar

Ryneczek w Żerkowie© tomstar

Punkt widokowy za Żerkowem© tomstar

Punkt widokowy© tomstar

Muzeum Adam Mickiewicza w Śmiełowie© tomstar

Odpoczynek w drodze powrotnej© tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 85.00km
- Teren 4.00km
- Czas 03:21
- VAVG 25.37km/h
- VMAX 41.40km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2376kcal
- Podjazdy 321m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
To tu, to tam...
Sobota, 10 sierpnia 2013 · dodano: 10.08.2013 | Komentarze 2
Niestety dziś z moich planów nic nie wyszło, zostały zmyte przez ciągle padający deszcz i burze. Nie udało mi się pojechać do Kobylej Góry, ponieważ całą noc i pół dnia padało. Tym razem wygrał zdrowy rozsądek, nie uśmiechało mi się jechać 160km w deszczu :) Prognozy mówiły, że po 14 ma się zacząć wypogadzać i o dziwo tak się stało. Nie czekając ani chwili o 15 wskoczyłem na rower i pojechałem przed siebie. Dziś wyjątkowo bez szczególnego celu. Wiedziałem tylko tyle, że chce dojechać do Kalisza, ale którędy tego już nie wiedziałem. Trasa powstawała w trakcie, starałem się omijać główne drogi. Trochę utrudniał mi jazdę wiatr, który momentami wiał bardzo mocno. Tak samo jak do Kalisza, z powrotem także pojechałem bokami. Robiło się coraz przyjemniej, więc skręciłem sobie to tu, to tam :) I tak na spokojnie wyszło mi ładne 85km. Więcej w sumie już nie chciałem robić, bo jutro od rana znowu w trasę. Mam nadzieję, że pogoda pozwoli :)
Droga z Grodziska© tomstar

Most na rzece Prośnie© tomstar

Prosna w miejscowości Popówek© tomstar

Odpoczynek przed Decathlonem w Kaliszu© tomstar

Kościół na przedmieściach Kalisza© tomstar

Chwila na przemyślenia, w którą teraz stronę© tomstar

Gdzieś w okolicach Gałązek Wielkich :)© tomstar

Droga do Kuczkowa© tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 30.66km
- Czas 00:58
- VAVG 31.72km/h
- VMAX 50.40km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1118kcal
- Podjazdy 107m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Bez pani nawigator
Czwartek, 8 sierpnia 2013 · dodano: 08.08.2013 | Komentarze 0
Wstałem dziś bez większych problemów, czułem, że mogę zaatakować mój rekord. Rozgrzałem się tak jak zawsze. Włączam runtastica, a tutaj coś się popsuło i pani nie chce nic mówić. Tak się przyzwyczaiłem do jazdy z tym programem, że teraz nigdzie bez niego nie jadę. Akurat dziś jest mi potrzebna informacja o międzyczasach żeby trzymać dobre tempo i postarać się zrobić dobry czas. No nic, jadę bez gaduły, ale staram się trzymać prędkość. Sprawdzam po paru kilometrach, jest dobrze, spróbujemy :) Gdy dojechałem do Dobrzycy miałem bardzo dobry czas i dużo sił w nogach. Mimo, że nie miałem kontroli nad czasem i tempem cisnąłem na maksa. Gdy wpadłem do domu czas był rewelacyjny. 58:22 na 30.66km, średnia 1:54 na kilometr, średnia prędkość na całej trasie 31,52km/h. Przełamałem też prędkość maksymalną, osiągnąłem 50km/h. Okazało się, że można dobrze jechać na "czuja", bez kontroli czasu :) Swoją drogą żyję już sobotą ponieważ planuje zdobyć szczyt Wielkopolski - Kobylą Górę, a za dwa tygodnie zaatakować jezioro Jeziorsko i tamę w Rzymsku i zrobić pierwsze 200km :)
Dzis tylko jedna fotka, przymusowy postój na przejeździe kolejowym w Kowalewie© tomstar
- DST 56.15km
- Teren 4.00km
- Czas 02:08
- VAVG 26.32km/h
- VMAX 37.79km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 1629kcal
- Podjazdy 209m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Ku zachodzącemu słońcu :)
Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 · dodano: 05.08.2013 | Komentarze 0
Czułem zmęczenie po "pracowitym" weekendzie. Siedziałem w domu i zastanawiałem się czy chce mi się jechać. Ale chyba strzeliłbym sobie w kolano gdybym tego nie zrobił. Trasa bardzo dobrze znana, standardowa jak na poniedziałek. Niestety czuję w nogach trudy dwóch weekendowych wypraw. Jadę znacznie wolniej niż zwykle, no ale w sumie gdzie się spieszyć? Słońce pięknie zachodzi, pogoda wręcz wyśmienita, trzeba delektować się chwilą. Dopiero po 30km złapałem wiatr w żagle, trochę się rozgrzałem i mogłem wcisnąć mocniej. Nie planowałem już żadnych postojów na zdjęcia, więc mogłem spokojnie się rozpędzić. I tak już równym tempem do samego domu. Średnia się wyrównała, bo to co straciłem na początku nadrobiłem pod koniec. Także dziś dwa w jednym wycieczka krajoznawcza i mały sprint :)
Zachodzące słońce przed Rokutowem© tomstar

I Meridka na tle zachodzącego słońca© tomstar

Taki sobie widoczek© tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 109.08km
- Czas 04:31
- VAVG 24.15km/h
- VMAX 41.20km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2921kcal
- Podjazdy 399m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Ucieczka przed burzą
Niedziela, 4 sierpnia 2013 · dodano: 04.08.2013 | Komentarze 4
Wstaję rano, patrzę przez okno, a tutaj szaro, buro i ponuro. Zapowiadali burze, ale liczyłem, że pojawią się przelotnie i szybko wyjdzie słońce. Zastanawiałem się chwilę czy w ogóle wyjeżdżać, bo po niebie w oddali tańczyły pioruny i trzaskały grzmoty. Stwierdziłem, że burza idzie bokiem i raczej nie zawędruje tam gdzie ja zamierzam jechać. A więc pojechałem. Gdzieś 16km za Pleszewem złapał mnie pierwszy deszcz, ale był na tyle mały, że zatrzymałem się tylko na chwilę na przystanku, przeczekałem i pojechałem dalej. Dookoła mnie czarne chmury i błyski. Ja jakby w środku oka cyklonu, cisza, bez wiatru i deszczu. Dojechałem tak do Odolanowa. Tam mała przerwa i analiza sytuacji. Obserwuje niebo, które coraz mocniej pokrywało się czarnymi chmurami. Oj, teraz to już chyba nie przelewki. Zatrzymałem się na przystanku i czekam. Czekam, czekam, a tutaj znowu cisza. Postanowiłem wyruszyć. I wtedy mnie dopadła, jakieś 5km za Odolanowem. Nie było żadnego przystanku gdzie mógłbym się schować. Zatrzymałem się pod niewielkim drzewem. Niestety po chwili i z drzewa leciało na mnie tak samo jak z nieba. Stwierdziłem, że takie stanie w deszczu nie ma sensu, bo skoro i tak moknę to chyba lepiej jechać :) No i pojechałem. Zapaliłem światła żeby było mnie widać, ja za to nie widziałem nic. Waliło masakrycznie. Ciuchy, buty, plecak przemoczone do suchej nitki. Kilka razy dostało mi się rykoszetem z kałuży od przejeżdżających aut. Dotarłem tak do Sulmierzyc, tam dopiero znalazłem mały przystanek. Mimo, że i tak byłem już cały mokry, musiałem chwile odpocząć i przeczekać deszcz. Gdy przestało padać ruszyłem do Krotoszyna. Tam napiłem się gorącej kawy i zjadłem hot-doga. Na całe szczęście już więcej nie padało i spokojnie dotarłem do domu :) I w ten sposób zaliczyłem dziś wariacki wypad :)
Tak wyglądało niebo o 5 rano przed wyjazdem© tomstar

Pierwszy deszcz, ten mniejszy :)© tomstar

Kościół w Raszkowie, tutaj była jeszcze szansa na powrót :)© tomstar

Burza szła bokiem, liczyłem, że mnie nie złapie© tomstar

Rynek w Odolanowie© tomstar

Jeszcze nie wiedziałem co mnie za chwilę czeka :)© tomstar

Idzie, idzie, jest coraz bliżej© tomstar

Dopadła mnie, w takich warunkach jechałem© tomstar

Na przystanku w Sulmierzycach, zawsze mogło być gorzej :)© tomstar

W końcu przestało padać i gorąca kawa w Krotoszynie© tomstar

Dobrzyca i staw przy drodze© tomstar
Kategoria SAMOTNIE|, POWYŻEJ 100KM|
- DST 29.66km
- Czas 01:07
- VAVG 26.56km/h
- VMAX 38.92km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 874kcal
- Podjazdy 105m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Niestety nie dzisiaj
Czwartek, 1 sierpnia 2013 · dodano: 01.08.2013 | Komentarze 0
Zaczynamy kolejny miesiąc. Dziś przyszedł czas na kolejną próbę pobicia prędkości trasy. Przyznam, że cały tydzień mam jakiś słaby, ciężko mi rano wstać i od dwóch dni nie ćwiczyłem. Dzisiaj było podobnie. Wystartowałem jak zawsze rano, ale już po 3km czułem, że nie dam rady wykręcić nawet zbliżonego wyniku do 30km/h. Jeszcze przez chwilę próbowałem, ale gdy pani w słuchawce podawała coraz gorsze czasy na kilometr, odpuściłem. Zatrzymałem się, zrobiłem zdjęcie i już na luzie pojechałem dalej. Nie ma co się zmuszać kiedy organizm odmawia współpracy :) Nie wiem czy to przez tą pogodę, wysokie temperatury i zły sen, może brakuje magnezu ;) Także dziś wyszła rundka rekreacyjna i przetarcie przed nowym miesiącem, w którym planuje zrobić swoje pierwsze 200km i zrobić w sumie 1500km. Zobaczymy czy się uda, mam urlop więc są duże szanse.
Wschód słońca i nowo budowana szklarnia© tomstar

Trasa z Dobrzycy© tomstar
- DST 56.17km
- Czas 01:55
- VAVG 29.31km/h
- VMAX 35.88km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 1866kcal
- Podjazdy 215m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót na stare śmieci
Niedziela, 28 lipca 2013 · dodano: 28.07.2013 | Komentarze 0
Odczekałem dziś aż słońce zacznie zachodzić zanim wyjechałem w trasę. Nauczony wczorajszą nierówną walką z żarem i duchotą postanowiłem wyjechać około 20. Dużo to nie zmieniło, bo duszno i tak było, temperatura dochodziła jeszcze do 33'C. Mimo takich warunków od początku czułem, że coś we mnie wstąpiło. Jechałem dość szybko jak na taki zaplanowany dystans (około 60km) i z każdym kilometrem jechało mi się jeszcze lepiej. Postanowiłem pojechać trasą, po której dawno już nie jechałem. Miałem bardzo dużo siły i jeszcze więcej chęci. Zatrzymałem się tylko na parę fotek, bo słońce ładnie zachodziło. Czując, że cały czas trzymam tempo, zbierałem się w sobie mimo zmęczenia, żeby do końca się nie poddać i wykręcić dobry czas. I udało się. Do średniej 30km/h zabrakło parunastu sekund, te które straciłem jadąc czterokilometrowy odcinek przez las, tam musiałem trochę zwolnić. Dobry wynik i kolejne kilometry do 1000 w tym miesiącu :)
Zachodzące słońce zaraz za Pleszewem© tomstar

Droga między Grodziskiem a Zawidowicami© tomstar

Zachód za drzewami w Tursku© tomstar

Widoczek przed Gołuchowem© tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 151.66km
- Teren 10.00km
- Czas 06:13
- VAVG 24.40km/h
- VMAX 46.84km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 4109kcal
- Podjazdy 578m
- Sprzęt Merida Matts TFS 100-V
- Aktywność Jazda na rowerze
Opuszczamy Wielkopolskę czyli wyprawa Milicz
Sobota, 27 lipca 2013 · dodano: 27.07.2013 | Komentarze 0
Przyszedł czas na kolejny dłuższy wypad. Po długich analizach odłożyłem na później wyjazd do Lichenia (140km w obie strony), a zdecydowałem się na Milicz, który chciałem odwiedzić w terminie późniejszym. Dzień nie zaczął się dobrze, bo nie obudził mnie rano budzik, zamiast wstać o 5 i wyjechać o 6, obudziłem się o godzinie 7. Byłem trochę na siebie zły i planowałem już skrócenie trasy. Szybko się zebrałem i pojechałem. Na niebie same chmury, z zapowiadanej gorącej soboty szykował się pochmurny dzień. W sumie to dobrze, bo ciężko jechałoby się w pełnym słońcu. Na początku czułem się średnio, nie mogłem złapać rytmu. Dopiero po kawie i hot-dogu na stacji w Koźminie poczułem się lepiej i jazda sprawiała mi przyjemność. W międzyczasie rozpogodziło się i temperatura szybowała szybko do góry. Byłem na to przygotowany mając ze sobą ponad 3 litry wody. Kierowałem się na Jutrosin i stamtąd do Milicza. Zaliczyłem trochę terenu chcąc ominąć główne drogi. Opuściłem województwo Wielkopolskie i zawitałem do Dolnośląskiego. W Miliczu byłem tylko małą chwilę i szykowałem się w drogę powrotną przez Krotoszyn. Droga z Milicza do Krotoszyna wykończyła mnie masakrycznie. Do przejechania miałem tam tylko 20km, ale cały czas same podjazdy i to na głównej drodze, więc samochody mijały mnie co chwila. Dojechałem do Krotoszyna i tam zastanawiałem się nad skróceniem trasy, ale w końcu zebrałem się w sobie i ruszyłem z góry zaplanowaną drogą. Słońce paliło niemiłosiernie, bardzo szybko skończyła się woda. Musiałem dojechać do Raszkowa, tam zaatakowałem pierwszy lepszy sklep. Dwie duże wody z lodówki poszły na raz, trzecia powędrowała do bidonu. To był ostatni postój i ostatnie 25km do domu. Przyznam, że trasa bardzo fajna, jechało się przyjemnie, ale podróż w tych temperaturach to samobójstwo. Do domu wróciłem cały mokry i wykończony. Na całe szczęście od razu mogłem wskoczyć do baseniku i się trochę ochłodzić. Jestem z siebie bardzo zadowolony, że dałem rade :) W tym miesiącu zrobiłem planowany 1000km, a mam jeszcze przed sobą dwa wyjazdy w lipcu :)
Park w Koźminie, w poszukiwaniu stacji© tomstar

Kawa na obudzenie© tomstar

Mały ryneczek w Kobylinie© tomstar

Piękna droga do Jutrosina© tomstar

W Smolicach trafiłem na piękny park i pałacyk© tomstar

Park w Smolicach© tomstar

Zalew w Jutrosinie© tomstar

Liczyłem na plaże, ale żadnej nie znalazłem© tomstar

Rynek w Jutrosinie© tomstar

Leśna droga do Milicza© tomstar

Kościół w Miliczu© tomstar

Witaj Wielkopolsko© tomstar

Żegnaj Dolny Śląsku :)© tomstar

Rynek w Zdunach© tomstar

Mały odpoczynek w Zdunach, były nawet lody :)© tomstar

Park w Krotoszynie© tomstar

Ostatni postój w Raszkowie© tomstar
Kategoria WYPRAWY|, POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|







