Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 75450.33 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.53 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl








Archiwum bloga

  • DST 62.86km
  • Czas 03:25
  • VAVG 18.40km/h
  • VMAX 53.00km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Kalorie 1246kcal
  • Podjazdy 887m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włoskie Alpy i Garda - dzień 6 ostatni

Piątek, 19 czerwca 2026 · dodano: 19.06.2026 | Komentarze 0

I nadszedł ten ostatni dzień pobytu we Włoszech. Nie można go oczywiście zmarnować, więc wyjazd jest jak najbardziej zaplanowany. Mimo okropnego gorąca i zmęczenia wyjeżdżamy na ostatnią trasę. Dziś tylko i wyłącznie wchodzi w grę mała, spokojna przejażdżka. Taki relaksik na sam koniec. Jadę z Jankiem, Włodkiem i Markiem. Robimy małe kółeczko ścieżkami po okolicznych winnicach. Całość przewyższeń to niespełna 900 metrów, a większość jest na początku. Od razu za miastem mamy podjazd, który trwa przez 12km. Jedziemy powolutku, bez spiny. Robimy małe pauzy i nie śpieszymy się. Na górze znajdujemy mały bar gdzie pijemy kawkę i piwko, a w sklepie uzupełniamy zapasy wody. Dziś jest okrutna gorączka. Licznik pokazał mi maksymalnie 45 stopni. Piekło. Leci ze mnie jakby ktoś oblał mnie wiadrem wody. Szkoda, że nie zimnej. Teraz mamy już 50km w dół. Czasem małe hopki, ale generalnie jedziemy z powrotem do miasta. Teraz wpadamy na przepiękną ścieżkę, która prowadzi po okolicznych winnicach, wzdłuż rzeki, cisza, spokój, piękne widoczki. Jest genialnie. Trasa jest fantastyczna. Po drodze wjeżdżamy do małej restauracyjki na trasie ścieżki. Jest tu przepięknie. Parking na rowery, hamaczki, drzewa, a wszystko to pomiędzy krzakami winogron. Relaks fantastyczny. Pijemy piwko i jemy sałatkę i panini. No i dalej w dół do domu. Nadal ścieżką, która prowadzi nas praktycznie pod same drzwi. Bardzo potrzebowałem takiej spokojnej wycieczki. Nogi odpoczęły, a oczy nacieszyły się widokami. Piękne zakończenie tej wyprawy. Doborowe towarzystwo, profesjonaliści w każdym calu i świetni ludzie. W takiej grupie można jechać na koniec świata. Oby jeszcze wiele takich wypraw. Wszystko się udało, rower nie zawiódł. Jeszcze tylko powrót do domu (odpukać), który na pewno pójdzie szybko i sprawnie. Już tęsknię za domem.

Podsumowanie
Dwa regiony - Bormio i Garda
502 przejechane kilometry w 6 dni
11 712 metrów pod górkę
Łącznie 27 godzin w siodle
Zdobyty jeden z najważniejszych kolarskich szczytów STELVIO
Niezapomniane przeżycia



Pauza
Pauza © tomstar
Między winnicami
Między winnicami © tomstar
Podjazd
Podjazd © tomstar
Niesamowity kanion
Niesamowity kanion © tomstar
Restauracyjka na trasie rowerowej
Restauracyjka na trasie rowerowej © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GÓRY|



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa nekzz
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]