-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 75868.27 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.54 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec2 - 0
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
- DST 42.02km
- Czas 01:45
- VAVG 24.01km/h
- VMAX 38.40km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 1099kcal
- Podjazdy 121m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Spokojny wyjazd na rozciągnięcie nóg
Czwartek, 10 września 2015 · dodano: 10.09.2015 | Komentarze 0
Miałem dziś chwilę wolną, więc mogłem zaplanować mały wyjazd. We wtorek przebiegłem 18km w czasie 1:30, co jest dla mnie bardzo dobrym tempem. Biegło mi się super i dlatego też wykręciłem taki dystans. Lecz teraz stwierdzam, że troszkę przesadziłem, bo drugi już dzień bolą mnie łydki. Postanowiłem więc wyskoczyć dziś na rower trochę je rozciągnąć. Żona w domu, więc już około 18 wskoczyłem na rower i pojechałem. Ubrałem się ciepło i przez chwilę myślałem, że niepotrzebnie, ale jak tylko słońce zaszło zrobiło się chłodniej i strój był idealny. W dodatku trochę wiało, więc nie żałowałem, że założyłem wiatrówkę. Zrobiłem dystans na tamę w Gołuchowie, a tam postanowiłem, że pojadę na około do domu. Poleciałem więc na Czerminek, Krzywosądów i Bronów. Stamtąd już do domu. Spokojnym tempem wróciłem coś po 20. Nóżki się trochę rozciągnęły i wygrzały w ciepłej kąpieli. Wyjazd jak zwykle super.

Zachód słońca na drodze do Gołuchowa © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar
- DST 33.24km
- Czas 01:17
- VAVG 25.90km/h
- VMAX 41.20km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 941kcal
- Podjazdy 126m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Gołuchowa na tamę
Sobota, 5 września 2015 · dodano: 05.09.2015 | Komentarze 0
Dziś od rana tylko mała przejażdżka do Gołuchowa. Nie chciało mi się wstawać wcześnie, więc nie nastawiałem się na dłuższy wyjazd. Z resztą bardzo mocno wieje i byłoby ciężko. Wyjechałem więc o godzinie 8:00 i poleciałem na Gołuchów. Niby słońce ładnie świeci, ale w tym chłodnym wietrze jest raczej zimno. Pojechałem bokami na tamę i wracałem przez Jedlec. Zrobili tam w końcu nowy asfalt na odcinku do Turska więc jechało się fajnie. Godzinka z hakiem i jestem w domu. Mała wycieczka zaliczona, tak żeby się troszkę poruszać.

Jezioro w Gołuchowie © tomstar

Giant © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar
- DST 40.21km
- Czas 01:33
- VAVG 25.94km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 1127kcal
- Podjazdy 150m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorna czterdziestka
Środa, 2 września 2015 · dodano: 02.09.2015 | Komentarze 0
Dziś tak na szybko. Żonę mam znowu w domu, więc mogę sobie wyskoczyć trochę szybciej. Dorota poszła o 19 biegać, a ja szykowałem się już na rower. Krótko przed 20 już jechałem. Trasa to 40km przez Dobrzycę. Nie kombinowałem i nie wymyślałem nowych, dłuższych tras. Chciałem szybko się przejechać i wrócić w miarę wcześnie do domu. Muszę przyznać, że wieczory są już chłodne. Ledwo zaszło słońce i od razu zrobiło się zimno. Zapomniałem na to wszystko zabrać jeszcze wody, ale na całe szczęście nie była za bardzo potrzebna. Czterdzieści odhaczone i pierwszy wyjazd we wrześniu zaliczony.

Zachód © tomstar

Przy parku w Dobrzycy © tomstar
- DST 58.93km
- Czas 02:04
- VAVG 28.51km/h
- VMAX 41.56km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 1854kcal
- Podjazdy 217m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Poprawka po wczorajszym wyjeździe
Niedziela, 30 sierpnia 2015 · dodano: 30.08.2015 | Komentarze 0
Już wczoraj wracając z Lichenia myślałem o tym, żeby dziś także wyskoczyć na jakiś dystans. Miałem ustawiony budzik na 5.30 jednak wygrała chęć wyspania się. Tak poranek odpuściłem, spędziłem czas z rodzinką, ale po popołudniowy grillu już nie mogłem się powstrzymać. Cały dzień chodził za mną wyjazd, więc znalazłem chwilkę około 17 i wyjechałem. Wyznaczyłem trasę na takie szybkie 60km, żeby w miarę wcześnie wrócić. Pojechałem więc w stronę Brzezia ścieżką, a potem odbiłem na Tursko i Janków. Mimo, że wiatr miałem w twarz jechało się bardzo dobrze, powiedziałbym nawet zadziwiająco dobrze mając w nogach wczorajszy dystans. Tempo utrzymywałem gdzieś na około 27km/h. Zrobiłem małą pauzę na moście przez Jankowem, a potem już jechałem ostro dalej. Tempo cały czas się trzymało, a wiatr miałem już z boku, więc nie przeszkadzał. Mimo gorączki lejącej się z nieba nie czułem zmęczenia. Miałem ze sobą dwa pełne bidony i dużą butle w plecaku. Na takie ciepło trzeba być przygotowanym. Z Jankowa poleciałem na Chocz i Gizałki. Specjalnie ułożyłem sobie taką trasę gdyż wiedziałem, że jest tu sporo odcinków z górki i można fajnie się rozbujać. Tempo nie spada więc cisnę cały czas. Od Gizałek aż do domu, ani razu prędkość nie spadła mi poniżej średniej, a ta miała już 28km/h. Tak dojechałem do domu. A gdy się zatrzymałem byłem mokrutki. Genialny wyjazd, nie spodziewałem się, że będzie mi się tak rewelacyjnie jechało.

Na moście przed Jankowem © tomstar

Giant na moście © tomstar

Mała pauza przed Choczem i widoczek © tomstar

Giancik © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 203.09km
- Czas 08:05
- VAVG 25.12km/h
- VMAX 49.92km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 5531kcal
- Podjazdy 704m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Trzecia wyprawa do Lichenia
Sobota, 29 sierpnia 2015 · dodano: 29.08.2015 | Komentarze 3
Już tradycją stało się, aby w ostatni weekend sierpnia jechać do Lichenia. Tak sobie wymyśliliśmy, że na zakończenie sezonu letniego akurat pojedziemy do Lichenia. Co roku zbiera się coraz więcej osób, a i dystans trochę rośnie. Tym razem wyznaczyliśmy sobie trasę trochę okrężną, żeby wyszło nam 200km. Umawiamy się więc jak zwykle na 4 rano na rynku. Przyjeżdża Gajor, potem Maciej i Miłosz. Zanim jednak ruszymy mamy małą uroczystość. Z tego względu, że Maciej zawsze z nami jeździ, a i jest rzecz jasna w teamie, sprezentowaliśmy mu koszulę z naszym logo. Dziś rano przed wyjazdem nastąpiło oficjalne wręczenie. Oczywiście Maciej zaraz przebrał się w nową koszulkę i ruszyliśmy. Jedziemy na Chocz żeby po drodze zabrać jeszcze Wojtka i jego kolegę Przemka. Dołączyli prze Choczem i razem w szóstkę ruszyliśmy już w drogę. Jedziemy na Zagórów i potem na Słupcę. Tak jak ostatnio jechałem z Baką. Od rana jest trochę zimno i jest gęsta mgła dlatego odczucie chłodu jest jeszcze większe. Ale w sumie nie jest aż tak źle, bo po ponad godzinie robi się jasno i już trochę cieplej. Gdy dojeżdżamy do Słupcy słońce już jest dość wysoko aby nas rozgrzać. W Słupcy na stacji pijemy kawę i jemy kiełbasę. Potem odbijamy na boki żeby okrężną drogą objechać jezioro Konińskie, elektrownie i dojechać najpierw do Ślesina. Jedzie się rewelacyjnie, a średnia trzyma się około 27km/h. Po drodze ściągamy długie bluzy, bo jest już na prawdę ciepło. W Ślesinie mała przerwa nad jeziorem i już tylko 10km do Lichenia. W Licheniu jesteśmy trochę dłużej, odpoczywamy, robimy zdjęcia i uzupełniamy wodę. Spod bazyliki jedziemy jeszcze na plażę. Tutaj mamy na liczniku 100km. Teraz wracamy przez Konin i stałą trasą do domu. Przebijamy się przez miasto i kierujemy znaną nam drogą na Grodziec. Tutaj musimy trochę wykręcić i pojechać z powrotem do Gizałek, potem znowu na Chocz żeby dobić trochę kilometrów, bo zabrakłoby nam do pełnych 200km. Lecimy bokami na Pleszew i jeszcze mała rundka przez miasto. Na liczniku bezpieczne 203km. Pod koniec zaczął wiać już lekki wiaterek, który trochę przeszkadzał, ale daliśmy radę i oficjalne zakończenie sezonu zaliczone. Mam nadzieję, że mimo wszystko we wrześniu będzie jeszcze ciepło żeby można było ponabijać jeszcze kilometrów. Dzięki chłopaki za wyprawę.

Maciej oficjalnie otrzymuje koszulkę teamową © tomstar

Maciej i chłopaki z koszulką © tomstar

Przygotowanie do wyjazdu © tomstar

Pauza przez Zagórowem © tomstar

Kawa i kiełbacha w Słupcy © tomstar

Nad jeziorem w Ślesinie © tomstar

Przed Bazyliką w Licheniu © tomstar

Bazylika w Licheniu © tomstar

Giant w Licheniu © tomstar

Domer Bike Team © tomstar

Jezioro w Licheniu © tomstar

Słitaśna focia musi być © tomstar

Na przewrie w Koninie © tomstar

W lesie za Grodźcem © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 200KM|, WYPRAWY|, Z MIŁOSZEM|
- DST 61.23km
- Czas 02:19
- VAVG 26.43km/h
- VMAX 45.36km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 1770kcal
- Podjazdy 228m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Okazja na wieczorne łapanie kilometrów
Środa, 26 sierpnia 2015 · dodano: 26.08.2015 | Komentarze 0
Ostatnio trochę więcej czasu poświęcam na bieganie, ponieważ 20 października odbywa się w Pleszewie Bieg Przemysława, w którym chce wystartować. Dlatego ostatnio wieczorami gdy mam wolną chwilę wybiegam na parę kilometrów. Ale dziś wyjątkowo żona została w domu i nie mogłem przepuścić takiej okazji. Wskoczyłem więc na rower już o 19:00 i poleciałem w małą trasę. Zaplanowałem spokojne 60km. Pogoda znowu nam się robi przyjemna, więc nie trzeba się za bardzo ubierać. Nie ma wiatru, a temperatura około 20 stopni. Lecę zatem na Chocz, żeby potem odbić na Grodzisko, Zawidowice i Tursko. Jadę potem na Jedlec, ale wyjątkowo nie wykręcam na Gołuchów na ścieżkę rowerową tylko jadę przez wioski aż do Kuchar. Odpuściłem sobie ścieżkę, bo o tej porze i przy tak dobrej pogodzie na pewno będzie ona roić się od spacerujących rowerzystów, których ciężko wyprzedać. Z Kuchar jadę na Krzywosądów i Bronów. Stamtąd już prosto do domu. Ładny czas i świetny wyjazd. Jechało się rewelacyjnie i nie jestem aż tak późno w domu.

Zachód słońca © tomstar

Wieczorne niebo © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 29.35km
- Czas 01:19
- VAVG 22.29km/h
- VMAX 53.72km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 715kcal
- Podjazdy 114m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Spacerek z Dorotką
Niedziela, 23 sierpnia 2015 · dodano: 23.08.2015 | Komentarze 0
Dziś odpuściłem sobie poranny wyjazd z chłopakami, tym bardziej, że nastawiali się na 100km. Musiałem troszkę odpocząć po tej nocnej dwusetce. Poleżałem w łóżku aż do godziny 9 rano. A skoro jestem w domu to postanowiliśmy z Dorotką zrobić mały spacerek, dawno nigdzie razem nie pojechaliśmy. Maluda poleciała do babci, a my o godzinie 11 wskoczyliśmy na rowerki. Standardowo spokojnym tempem pojechaliśmy sobie do Gołuchowa. Chcieliśmy wjechać na plaże, ale zgodnie ze zwyczajem tego śmiesznego ośrodka na bramce siedziała pani Genia z biletami. Plaża pusta, temperatura około 20 stopni, ale twardo trzeba kasować, bo może jedna osoba się wykąpie. Posiedzieliśmy więc sobie na tamie i przez park obok żubrów wróciliśmy do domu. Nie cisnęliśmy, tym bardziej, że wieczorkiem chcemy jeszcze zaliczyć mały bieg.

Na tamie w Gołuchowie © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar

Rowerki na tamie © tomstar
- DST 202.94km
- Czas 08:32
- VAVG 23.78km/h
- VMAX 40.36km/h
- Temperatura 12.0°C
- Kalorie 4566kcal
- Podjazdy 1081m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Gniezno nocą
Sobota, 22 sierpnia 2015 · dodano: 22.08.2015 | Komentarze 2
Już ostatnio mówiłem, że drugi raz na nocną wyprawę nie pojadę. Minęło raptem dwa tygodnie, a ja znowu szykuję się na całonocny wyjazd. Ty razem dał się namówić Miłosz, aby mi towarzyszyć. Trasa jest dłuższa, bo chcemy zaatakować Gniezno. Planowany dystans to 200km. Umawiamy się na 20.00 u mnie. Noc ma być już chłodniejsza, więc pod koszulkę zakładam bluzę termoaktywną, a do plecaka wędruje wiatrówka. Wyjeżdżamy gdy jest jeszcze jasno. Kierujemy się na Chocz, stamtąd na Gizałki i Zagórów. Jedzie się bardzo dobrze, mamy ładną średnią, a i humory i chęci dopisują. W Zagórowie robimy małą pauzę. Potem kierujemy się na Słupcę. Tam mamy zamiar napić się ciepłej kawy i coś zjeść. W Słupcy jesteśmy koło 23. Niestety nie ma tu Orlenu i trafiamy na jakąś dziwną stację, gdzie ciepła jest tylko jedna parówka, a kawa jakaś niedorobiona. Z niechęcią kupujemy to co mają i jedziemy dalej na Powidz. Lecimy przez Strzałków, potem na dziesięciokilometrową drogę dookoła jednostki zbudowaną z betonowych płyt. Ten odcinek był dość męczący, bo cały czas trzęsie rowerem. Dojeżdżamy powoli do Powidza, wykręcamy na plaże i chwilę tam odpoczywamy. Niestety jest bardzo ciemno, a moim głupolowatym aparatem nie robi się dobrych zdjęć, tym bardziej, że mam potrzaskany monitor. Dalej kierujemy się na Witkowo i Gniezno. W Gnieźnie jesteśmy około 1 w nocy. Miasto jeszcze żyje, lokale są pełne ludzi i dookoła gra muzyka. Robimy zdjęcia na rynku i zjeżdżamy w kierunku Bazyliki. Niestety nie jest ona dziś oświetlona, więc nie można zrobić dobrych zdjęć. Niestety zrobiło się bardzo zimno, łapie nas zmęczenie i zaczyna się jechać dość ciężko. Teraz kierujemy się bokami, tak aby nie jechać główną drogą. Jedziemy na Czerniejewo, Nekle i Miłosław. Cały czas jakimiś zadupiami, gdzie nie ma świateł na drogach, nie jeżdżą auta, a drogi raczej niewygodne. Doskwiera nam zimno, chociaż niby nie jest, aż tak źle. Jednak licznik pokazuje 10 stopni. Drugą złą wiadomością jest to,że nie możemy znaleźć stacji, a te które mijamy są pozamykane. Ciepła kawa uratowała by nam życie. Kończą się też batony i zaczynamy robić się głodni. Jedziemy praktycznie od stacji do stacji z nadzieją, że kolejna będzie otwarta. Tym sposobem dojeżdżamy aż do Gizałek. Ostatnia stacja także zamknięta, więc nie pozostaje nam nic innego jak jechać już do domu. Wstaje słońce, więc robi się coraz przyjemniej, choć nadal zimno. Do domu dokulaliśmy się o 6.30 rano. Nogi mam zmarznięte i twarde jak kamień, jest mi zimno i jestem cholernie zmęczony. Ten wyjazd nijak nie ma porównania z wyjazdem do Lichenia gdzie temperatura w nocy nie spadła poniżej 22 stopni. Ta nocka dała nam w kość, ale wygraliśmy choć byliśmy bliscy polegnięcia. Przekrój temperatur od 20 stopni na wyjeździe do 10 gdzieś nad ranem. Teraz wyjazdy już na prawdę tylko w dzień, bo noce są za zimne. Szacun dla Miłosza i wielkie dzięki za towarzystwo, bo miał nie jechać, a dał się namówić. Ale w końcu jest pierwsze 200 km w tym sezonie.

Zachód słońca za Pleszewem © tomstar

Na pauzie w Zagórowie © tomstar

Przejazd na autostradą © tomstar

Tam gdzieś jest jezioro powidzkie © tomstar

Rynek w Gnieźnie © tomstar

Aleja w kierunku Bazyliki w Gnieźnie © tomstar

Pauza w Czerniejewie © tomstar

Dziwna wieża gdzieś na wsi © tomstar

Na stacji w Gizałkach © tomstar

W Gizałkach © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 200KM|, WYPRAWY|, Z MIŁOSZEM|, NOCNE WYPADY|
- DST 42.69km
- Czas 01:41
- VAVG 25.36km/h
- VMAX 48.32km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 1166kcal
- Podjazdy 162m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorna rundka
Środa, 19 sierpnia 2015 · dodano: 19.08.2015 | Komentarze 0
Na wieczór zapisał się dziś Baka, Gajor i Miłosz. Po wczorajszym szaleństwie, dziś na spokojnie małe 40km przed snem. Spotykamy się u mnie o 21 i ruszamy powoli w stronę Chocza. Odbijamy w Broniszewicach na Grodzisko. Stamtąd skręcamy na Tursko i Gołuchów. Na tamie w Gołuchowie robimy małą przerwę na focie. Potem już z powrotem do domu. Robi się już trochę chłodniej wieczorami i trzeba było założyć długi rękaw. Szybki, udany wypadzik.

Na tamie w Gołuchowie © tomstar
Kategoria DO 50KM|, Z MIŁOSZEM|, Z BAKĄ|
- DST 30.59km
- Czas 00:59
- VAVG 31.11km/h
- VMAX 47.07km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 1105kcal
- Podjazdy 110m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Sprint z Baką oraz... przejechałem psa
Wtorek, 18 sierpnia 2015 · dodano: 18.08.2015 | Komentarze 5
Dziś czas na kolejny wyjazd, a skoro chłopakom nie pasuje postanowiłem rzucić się na czasówkę do Dobrzycy. Dawno nie walczyłem z czasem, więc jest dobra okazja. Dodatkowo Baka kupił nowy rower i ma parcie na szybkość, także nawzajem będziemy się wspomagać. Baka przyjeżdża o 21 swoim nowym Unibikiem Xenonen. Rowerek świetny, cały na XT i SLX, praktycznie sam jeździ. Chwilę gadamy i lecimy. Standard do Dobrzycy. Od razu za miastem Baka trochę mi ucieka i trzyma się gdzieś 100 metrów przede mną. Dojeżdżam go w Dobrzycy i przez miasto prowadzę ja. Robimy nawrotkę i lecimy z powrotem do domu. na prostej Baka znowu mi odskoczył, tym razem gdzieś na jakieś 200 metrów. Widzę tylko w oddali jego lampkę. Czas dobry i jest opcja zbliżenia się do rekordu trasy. Niestety na drugim łuku w Kowalewie przykra niespodzianka. Wypadam z zakrętu na pełnej mocy, a tutaj środkiem drogi spaceruje sobie czarny piesek. Zobaczyłem go w ostatniej chwili i chcę go ominąć lewą stroną odchodząc do środka jezdni. Piesek chyba był zamyślony, bo zobaczył mnie w ostatniej chwili. Podskoczył, warknął i wbiegł mi prosto pod przednie koło. Dostał po pysku z opony i rykoszetem w bok z prawego pedała. Chcąc się ratować przydepnąłem lewą nogą i strzelił mnie taki skurcz w lewej łydce, że myślałem, że się wywalę. Musiałem zatrzymać się na minutę, bo myślałem, że padnę z bólu. Rozciągnąłem nogę i pojechałem dalej. Niestety czas poszedł się walić i dojeżdżam około dwóch minut za Baką.
Dystans: 30,59 kmCzas: 59:26
Średnia prędkość: 31:24 km/h
Średni czas: 1:55 min/km

Nowy Unibike Xenon Baki © tomstar







