-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 75868.27 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.54 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec2 - 0
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
- DST 52.76km
- Czas 02:19
- VAVG 22.77km/h
- VMAX 43.21km/h
- Temperatura 4.0°C
- Kalorie 1376kcal
- Podjazdy 221m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Mały wypad na śniadanie do Kalisza
Niedziela, 20 marca 2016 · dodano: 20.03.2016 | Komentarze 0
Dzisiejszy wyjazd uzależniony był od warunków jakie będą dziś panować. Zapowiadali, że ma od samego rana padać. Jestem więc z Baką umówiony na telefon. Wstaję o 7 rano i deszczu nie widać. Napisałem do Baki, że lecimy o 9. Na dziś szybka trasa standardem do Kalisza na śniadanie. Baka idzie jeszcze na 14 do roboty, więc musimy się szybko uwinąć. Wiatr wieje dość mocno, ale mamy go w plecy i jedzie się bardzo przyjemnie. Jedziemy bez przerwy do samego Kalisza. Wjeżdżamy na stację na kawę i parówę. Teraz będzie już gorzej, bo wiatr będziemy mieć prosto w twarz. Momentami jest dość ciężko, bo wiatr na prawdę mocny. Po raz kolejny przydaje się lemondka. Niestety nie wszędzie można ją wykorzystać, bo jedziemy głównie ścieżką, a tutaj ciężko się złożyć i lecieć 30km/h. Ale gdy tylko mamy trochę asfaltu od razu kładziemy się na lemondkę i tniemy ile fabryka dała. Uwinęliśmy się szybko i na 12 jesteśmy w domu.

Panorama Kalisza © tomstar

Na stacji w Kaliszu © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|
- DST 75.60km
- Czas 02:52
- VAVG 26.37km/h
- VMAX 46.78km/h
- Temperatura 6.0°C
- Kalorie 2252kcal
- Podjazdy 339m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Nowości, nowości - lemondka, hamulce
Sobota, 19 marca 2016 · dodano: 19.03.2016 | Komentarze 2
Dziś są moje urodziny, stary jestem bo wybiło mi 36, ale czuje się na 18 ;-) Wczoraj popołudniu odebrałem rower z serwisu, a na wieczór dostałem od żony lemondkę. Po wywrotce z zeszłego tygodnia oba kółka musiały pójść do centrowania, ale to w sumie dobrze, bo i tak rower jechał na zmianę hamulców. W tygodniu przyszły zamówione SLXy, w końcu się doczekałem. We wtorek rowerek stał już na serwisie, ładnie się uwinęli, bo wczoraj mogłem go już odebrać. Wieczorkiem usiadłem jeszcze i zamontowałem lemondkę. Rowerek wygląda teraz obłędnie. Nie mogło być inaczej żeby dziś nie zrobić testów. Jestem umówiony z Baką na 10. W planach Żerków. Tam jest dobra droga, która idealnie nadaje się na testy lemondki. Wyjeżdżamy z miasta i wpadamy na prostą do Dobrzycy. Pierwsze wrażenie - masakra. Z dużą niepewnością układałem się na lemondce. Sprawa nie jest wcale taka łatwa dla początkującego. Inaczej się jedzie i prowadzi rower. Ale ogólnie od razu prędkość podskakuje o 5km/h. Kilka razy się układam i wstaję żeby złapać pewność. Dojeżdżamy do Jarocina. Stamtąd jest świetna droga na Żerków. Startujemy z dobrej górki, łapiemy średnią około 40km/h i tak lecimy do samego Żerkowa. Wiatr dodatkowo mamy w plecy, więc leci się świetnie. W Żerkowie mały odpoczynek i przez Grab wracamy do domu. Tutaj już trochę pod wiatr i muszę przyznać, że lemondka w takich warunkach to zbawienie. Z Grabu do Pleszewa mamy 15km i tam lecimy cały czas 27 - 30 km/h a mamy centralnie pod wiatr, który jest dość mocny. Jestem zmęczony, ale podejrzewam, że bez lemondki byłoby o wiele gorzej. Także zakup uważam za genialny. Po za tym hamulce. Trzymają się super, wyglądają super i pracują super. Tarcze mam XT, które są genialne, twarde, sztywne i mocne. Zakup fantastyczny. Dzisiejszy wyjazd świetny.

Giant z nowym osprzętem © tomstar

Lemondka na Giancie © tomstar

Hamulce SLX przód © tomstar

Hamulce SLX tył © tomstar

Klamki SLX © tomstar

Na małej pauzie w Dobrzycy © tomstar

W Żerkowie na rynku © tomstar

Ostatnia pauza w Grabie przy sklepie © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|
- DST 100.38km
- Czas 04:05
- VAVG 24.58km/h
- VMAX 40.70km/h
- Temperatura 4.0°C
- Kalorie 2826kcal
- Podjazdy 544m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Miało być małe 30km wyszło 100km
Niedziela, 13 marca 2016 · dodano: 13.03.2016 | Komentarze 0
Na dziś planowałem sobie mały wypad. Budzik ustawiłem jak zawsze na 6 rano, jednak gdy wstałem i wyszedłem na dwór było jeszcze zimno. Mimo, że chciałem zrobić tylko 30km, nie chciało mi się jechać tak od rana i marznąć. Zaplanowałem, że wyskoczę sobie około 10 zaraz po śniadaniu. Pół godziny wcześniej napisałem jeszcze do Baki czy wyskoczy. Oczywiście zgodził się i po 20 minutach był u mnie. Mała narada, Baka proponuje Żerków i dystans jakieś 80km, ja proponuję małe 30km do Gołuchowa, jednak zgadzamy się na 60km przez Janków, Chocz i Gizałki. Jedzie się przyjemnie mimo, że nie jest super ciepło i nie ma słońca. Wiatr mamy albo z boku albo w plecy więc jest ok. W Choczu mamy jednak małą przygodę. Umówiliśmy się, że z Chocza lecimy na Gizałki. Baka jedzie pierwszy, ja za nim. Gdy mijamy skrzyżowanie dochodzi do małego nieporozumienia i Baka gwałtowanie hamuje żeby skręcić na Pleszew. Jestem na tyle blisko za nim, że nie zdążyłem wyhamować, zahaczam o jego rower i wywalam się centralnie na środek drogi. Z naprzeciwka jadą samochody, ale całe szczęście na tyle wolno, że zdążyły zahamować. Kierownica się wygięła, kaskiem uderzyłem o asfalt, ale na całe szczęście na tyle dobrze upadłem, że nic mi się nie stało. Strzeliła tylko szprycha w tylnym kole i zrobiła mi się lekka ósemka. Ale wszystko jest ok i jedziemy dalej. Dojeżdżamy do Gizałek, robimy przerwę na kawę i pada decyzja, że robimy 100km. Jedziemy zatem na Jarocin. Tam na stacji znowu parówa i kawa. Stamtąd już bokami na Dobrzycę. Kręcimy jeszcze po okolicy, bo brakowało nam 8km do stówy. Pod koniec zaczął przeszkadzać nam wiatr i zmęczenie dało się we znaki, ale jestem bardzo zadowolony, bo nigdy tak wcześnie w sezonie nie zrobiłem 100km. Rowerek jedzie we wtorek znowu na serwis, ale tym razem na udoskonalenia i przy okazji na naprawę koła.

Mała pauza na drodze z Jankowa do Chocza © tomstar

Przerwa w Gizałkach na kawę © tomstar

I parówa na stacji w Jarocinie © tomstar

Mały odpoczynek na rynku w Dobrzycy © tomstar
Kategoria Z BAKĄ|, POWYŻEJ 100KM|
- DST 30.00km
- Czas 01:16
- VAVG 23.68km/h
- VMAX 37.09km/h
- Temperatura 3.0°C
- Kalorie 831kcal
- Podjazdy 150m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Samotnie
Niedziela, 6 marca 2016 · dodano: 06.03.2016 | Komentarze 2
Po dłuższej przerwie czas znowu wskoczyć na rower. Pogoda wreszcie się ustabilizowała i można wyjechać. Umówiłem się z Baką i Miłoszem, niestety Miłosza trafiła kontuzja i musiał dziś odpuścić. Baka też się rano nie pojawił, więc zostało mi pojechać samemu. Wstałem o 6 rano, zjadłem coś i wypiłem herbatę i o 7 pojechałem. Wstępnie myślałem o Kaliszu, jednak trochę jeszcze zimno na taki dystans i wieje, zapowiadali też na 9-10 deszcz, więc chciałem do tego czasu wrócić. Dziś na testy wziąłem nowy aparat. Sony po 7 latach współpracy niestety się uszkodził, postanowiłem więc kupić nowy aparat. Padło na Lumixa. Aparacik fajny, mały i lekki. Na wyjazdy w sam raz. Porobiłem parę zdjęć po drodze i na tamie i wróciłem do domu. Trochę zmarzły mi nogi, ale ogólne wyjazd super.

Droga z Brzezie na Tursko © tomstar

Widok na jezioro i tamę w Gołuchowie © tomstar

Na tamie w Gołuchwoie w nowym aparacie :) © tomstar

Widok na tamę z drugiej strony © tomstar
- DST 33.68km
- Czas 01:30
- VAVG 22.45km/h
- VMAX 4.22km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 875kcal
- Podjazdy 141m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Miłosz, Baka i ja
Niedziela, 14 lutego 2016 · dodano: 14.02.2016 | Komentarze 2
Na dziś zaplanowaliśmy sobie mały wyjazd. Spotkałem się ostatnio z Baką i mówił, że trzeba gdzieś wyskoczyć, a skoro jest nas już trzech chętnych nie można sobie odmówić wypadu. Umawiamy się zatem na 7 rano na rynku. Wstępnie myśleliśmy o Kaliszu, ale pogoda ostatnio się pogorszyła i jest dość chłodno, mokro i wietrznie. Jedziemy więc małym kółeczkiem do Gołuchowa na tamę i bokami wracamy do domu. Praktycznie całą drogę debatujemy o naszym majowym wyjeździe do Liberca, który już jest pewny na 100%, mamy nawet zaklepany nocleg. Analizujemy jeszcze zakup lemondki, wszystkie za i przeciw. Chwilę przed 9 jesteśmy w domu.

Na tamie © tomstar

Jezioro © tomstar

Miłosz © tomstar

... Baka © tomstar

... I ja © tomstar
Kategoria DO 50KM|, Z MIŁOSZEM|, Z BAKĄ|
- DST 28.77km
- Czas 01:13
- VAVG 23.65km/h
- VMAX 37.56km/h
- Temperatura 10.0°C
- Kalorie 777kcal
- Podjazdy 180m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Mały wypad
Niedziela, 7 lutego 2016 · dodano: 07.02.2016 | Komentarze 0
Dziś powtórka ze wczoraj. Pogoda jest znowu świetna, więcej słońca, cieplej, ale też więcej wiatru. Niestety wieje mocniej niż wczoraj, a szkoda, bo gdy momentami się uspokajało było na prawdę super. Tym razem pojechałem na Dobrzycę, jednak wiatr zmodyfikował mi trasę i w Fabianowie odbiłem na Kotlin. Tu jechało się super, bo wiatr miałem w plecy, potem jeszcze kawałek z Kotlina i dalej niestety, skręcając wiatr miałem po skosie od przodu. Prędkość momentalnie spadła o 10km/h. Postanowiłem więc skręcić bokami na Korzkwy i nie jechać już do Czermina. Umęczyłem się pod koniec gdyż wiatr miałem centralnie w twarz. Swoje zrobiłem, mała trzydziestka przejechana, choć na pewno gdyby nie było wiatru jechało by się przyjemniej i na pewno dystans byłby większy.

W połowie drogi © tomstar
- DST 33.46km
- Czas 01:22
- VAVG 24.48km/h
- VMAX 39.42km/h
- Temperatura 8.0°C
- Kalorie 922kcal
- Podjazdy 124m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Po serwisie
Sobota, 6 lutego 2016 · dodano: 06.02.2016 | Komentarze 0
W zeszłym tygodniu rowerek pojechał do serwisu. Zaplanowany miał kompletny przegląd. Na obręcze wróciły cienkie opony, kółka były wycentrowane, przerzutki i hamulce ustawione. Do wymiany poszła kaseta i łańcuch, gdyż rower miał już przejechane prawie 9000km. Wszystko nasmarowane i ustawione. Rowerek przyjechał dziś do domu. Od razu zabrałem się za czyszczenie. No i nie mogło skończyć się inaczej. Gdy wyczyściłem rower postanowiłem się przejechać. Wskoczyłem w rowerowe ciuchy i pojechałem. Pogoda jest przyjemna, wiatr tak mocno nie wieje, jest ciepło i czasem wychodzi słońce. Pojechałem jak zwykle na tamę do Gołuchowa. Pod wiatr jechało się trochę ciężko, ale za to z wiatrem od razu nabierałem prędkości. Na tamie jak zwykle kilka fotek, a potem małym kółkiem do domu. Jak jutro będzie ładnie to wyskoczymy jeszcze z Miłoszem na małą rundkę.

Giant po serwisie © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar

Jezioro w Gołuchowie © tomstar
- DST 27.30km
- Czas 01:32
- VAVG 17.80km/h
- VMAX 34.38km/h
- Temperatura -5.0°C
- Kalorie 638kcal
- Podjazdy 100m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Spadł śnieg trzeba wskoczyć na rower
Niedziela, 17 stycznia 2016 · dodano: 17.01.2016 | Komentarze 2
Spadł śnieg, pogoda jest świetna, lekki mróz około -5, słońce świeci zero wiatru. Pogoda idealna na rower. Umawiam się z Miłoszem na paręnaście minut przez pierwszą. Chcemy pojechać na małą trzydziestkę jak zawsze do Gołuchowa na tamę. Jedziemy sobie ścieżką, która niestety nie jest w ogóle odgarnięta. Na szczęście mam jeszcze terenowe opony, a Miłosz jedzie swoim mtb. Mimo tego na drodze do Turska zaliczyłem wywrotkę. Ale cała sytuacja bardzo mnie rozbawiła i upadłem tak "profesjonalnie", że z przyjemnością zrobiłbym to jeszcze raz. Lecieliśmy prosto gdy nagle tylne koło złapało lód i uciekło spode mnie w stronę pobocza. Cały rower pięknie, delikatnie położył się na boku, wyskoczył spode mnie, a ja klapsłem na tyłek przejeżdżając po lodzie jakieś 20 metrów. Rowerkowi nic się nie stało, mnie również. Wstałem i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Jeszcze nigdy tak przyjemnie się nie wywaliłem. Pojechaliśmy więc dalej przez las na tamę. Tam kilka zdjęć i znowu ścieżką do domu. Ale tym razem zjechaliśmy już na asfalt, bo po ścieżce nie dało się jechać. Przyjemny wyjazd i można powiedzieć, że nowy rok rowerowy rozpoczęty.

Droga przez las do Gołuchowa © tomstar

Rowery © tomstar

Jezioro w Gołuchowie © tomstar

Gościu łowi ryby © tomstar

Na tamie © tomstar

Droga powrotna © tomstar
Kategoria DO 50KM|, Z MIŁOSZEM|
- DST 28.42km
- Czas 01:10
- VAVG 24.36km/h
- VMAX 46.47km/h
- Temperatura 9.0°C
- Kalorie 724kcal
- Podjazdy 98m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Mały wyjazd + podsumowanie roku
Niedziela, 20 grudnia 2015 · dodano: 20.12.2015 | Komentarze 0
Minęło prawie dwa miesiące odkąd ostatni raz wsiadłem na rower. Nie znaczy to jednak, że odpuściłem sobie ruch. Kontuzja kolana, której nabawiłem się prawie dwa lata temu i która uniemożliwiała mi bieganie w końcu odpuściła. Powoli i spokojnie od lipca zaczynałem biegać. Dbałem o kolana, systematycznie się rozciągam, ćwiczę i biorę suplementy uzupełniające kolagen, itp. Z każdym miesiącem dodawałem sobie kilometrów i ilość treningów. We wrześniu w Pleszewie wystartował V Bieg Przemysława, w którym wziąłem udział razem z żoną. Następnie w październiku w ramach Wielkopolskiej Ligii Biegowej odbył się kolejny bieg w Kórniku, a potem jeszcze w listopadzie w Pniewach. Startuję na 5 km. Jestem bardzo zadowolony ponieważ w Pleszewie na 230 uczestników byłem 25, w Kórniku na 190 uczestników byłem 24, a w Pniewach na 130 uczestników byłem 14. Po za tym w Pniewach biegliśmy w deszczu. W związku z tym coraz więcej biegałem, a mniej jeździłem. Tyle w ramach streszczenia ostatnich dwóch miesięcy.
Dziś musiałem wyjechać, nosiło mnie już od jakiegoś czasu, czegoś mi ciągle brakowało. Pogoda jest świetna, świeci słońce i jest ciepło. Mamy mały wiaterek, ale ten mi nie przeszkadzał. Postanowiłem więc dziś wyskoczyć, tym bardziej, że miałem wolną chwilkę. Pojechałem standardem na małą trzydziestkę do Gołuchowa. Tego właśnie mi brakowało. Nie ma to jak podeptać w terenie na swoim rowerku. Już stęskniłem się za moim Giantem. Wyjazd super.
Wracając do biegania. Biegam trzy razy w tygodniu, około 60km w miesiącu. Zainwestowałem w porządne buty Asics Gel Kayano 20, które są rewelacyjne. Po za tym codziennie się rozciągam, robię pompki i brzuszki. Gdy nie biegam z powodu złej pogody wskakuję na rower stacjonarny, który także zasilił ostatnio moją "stajnię". Kupiłem rowerek Nitro Zipro. Zawsze to jakaś alternatywa do prawdziwego deptania, a z braku laku zawsze to jakiś ruch i wysiłek. Także jestem zadowolony, bo w okresie zimowym nie przestaję się ruszać. Ponadto pilnuję odpowiedniej diety, jem pięć razy dziennie raczej zdrowe rzeczy, ciemne pieczywo, makaron i ryż, naturalne sosy na bazie jogurtów, płatki, jajka i warzywa. Czuję się na prawdę super.
Podsumowując rok. Ogólnie jestem zadowolony choć nie zrobiłem więcej kilometrów niż w roku ubiegłym. Troszkę przewaliłem lipiec, w którym miałem trzy tygodnie urlopu, ale jakoś nie udało mi się nabić kilometrów, ponieważ miałem kryzys, wszystko mnie bolało, zwłaszcza nogi, nie miałem energii i ochoty na ruch, a do wyjazdów musiałem się zmuszać. Najważniejsze, że pozbierałem się w sierpniu. Zaliczyłem dwa całonocne wypady po 200km i kilka wyjazdów po 100km. Niestety nie zrobiłem zaplanowanej 400km. Najbardziej cieszę się z wyleczenia z kontuzji.
Plany na następny rok. Z tych najbardziej zwariowanych to udział w Runmageddonie w maju w Poznaniu. Jest to ekstremalny bieg z przeszkodami, w dodatku w nocy. Totalne szaleństwo, ale trzeba tego spróbować. Po za tym na pewno zaatakuje 400km, tym razem na bank. Mam w planach też trzydniowy wyjazd do Czech, chcę dojechać do Liberca i z powrotem, razem w trzy dni około 600km. Oczywiście zaliczamy wszystkie edycje Bike Orientu. Po za tym standard, dużo wyjazdów małych i dużych. Muszę teraz pogodzić to wszystko z bieganiem, bo i tego nie chcę teraz zaprzestać, a przygotować się na Wielkopolską Ligę za rok trzeba.
W tym roku przejechałem rowerem - 4900 km
Przebiegłem - 323 km i jeszcze do końca roku dołożę.
Dziś musiałem wyjechać, nosiło mnie już od jakiegoś czasu, czegoś mi ciągle brakowało. Pogoda jest świetna, świeci słońce i jest ciepło. Mamy mały wiaterek, ale ten mi nie przeszkadzał. Postanowiłem więc dziś wyskoczyć, tym bardziej, że miałem wolną chwilkę. Pojechałem standardem na małą trzydziestkę do Gołuchowa. Tego właśnie mi brakowało. Nie ma to jak podeptać w terenie na swoim rowerku. Już stęskniłem się za moim Giantem. Wyjazd super.
Wracając do biegania. Biegam trzy razy w tygodniu, około 60km w miesiącu. Zainwestowałem w porządne buty Asics Gel Kayano 20, które są rewelacyjne. Po za tym codziennie się rozciągam, robię pompki i brzuszki. Gdy nie biegam z powodu złej pogody wskakuję na rower stacjonarny, który także zasilił ostatnio moją "stajnię". Kupiłem rowerek Nitro Zipro. Zawsze to jakaś alternatywa do prawdziwego deptania, a z braku laku zawsze to jakiś ruch i wysiłek. Także jestem zadowolony, bo w okresie zimowym nie przestaję się ruszać. Ponadto pilnuję odpowiedniej diety, jem pięć razy dziennie raczej zdrowe rzeczy, ciemne pieczywo, makaron i ryż, naturalne sosy na bazie jogurtów, płatki, jajka i warzywa. Czuję się na prawdę super.
Podsumowując rok. Ogólnie jestem zadowolony choć nie zrobiłem więcej kilometrów niż w roku ubiegłym. Troszkę przewaliłem lipiec, w którym miałem trzy tygodnie urlopu, ale jakoś nie udało mi się nabić kilometrów, ponieważ miałem kryzys, wszystko mnie bolało, zwłaszcza nogi, nie miałem energii i ochoty na ruch, a do wyjazdów musiałem się zmuszać. Najważniejsze, że pozbierałem się w sierpniu. Zaliczyłem dwa całonocne wypady po 200km i kilka wyjazdów po 100km. Niestety nie zrobiłem zaplanowanej 400km. Najbardziej cieszę się z wyleczenia z kontuzji.
Plany na następny rok. Z tych najbardziej zwariowanych to udział w Runmageddonie w maju w Poznaniu. Jest to ekstremalny bieg z przeszkodami, w dodatku w nocy. Totalne szaleństwo, ale trzeba tego spróbować. Po za tym na pewno zaatakuje 400km, tym razem na bank. Mam w planach też trzydniowy wyjazd do Czech, chcę dojechać do Liberca i z powrotem, razem w trzy dni około 600km. Oczywiście zaliczamy wszystkie edycje Bike Orientu. Po za tym standard, dużo wyjazdów małych i dużych. Muszę teraz pogodzić to wszystko z bieganiem, bo i tego nie chcę teraz zaprzestać, a przygotować się na Wielkopolską Ligę za rok trzeba.
W tym roku przejechałem rowerem - 4900 km
Przebiegłem - 323 km i jeszcze do końca roku dołożę.

W parku w Gołuchowie © tomstar

Jezioro w Gołuchowie © tomstar

Na tamie © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar

Bieg Białej Damy Kórnik © tomstar

Bieg Białej Damy Kórnik © tomstar

Pniewski Bieg Niepodległości © tomstar

Pniewski Bieg Niepodległości © tomstar

Buty Asics Gel Kayano 20 © tomstar

Rowerek Nitro Zipro © tomstar

Medale Wielkopolskiej Ligii Biegowej © tomstar
- DST 44.25km
- Czas 01:46
- VAVG 25.05km/h
- VMAX 43.50km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 1118kcal
- Podjazdy 150m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Piękna pogoda
Niedziela, 1 listopada 2015 · dodano: 01.11.2015 | Komentarze 2
Pogoda dziś wyśmienita. Postanowiłem nie zrywać się rano z łóżka i jechać w chłodzie i we mgle, tylko odczekać chwilę i wyruszyć gdy słońce będzie już ładnie świecić. Wstałem o 8, wypiłem kawę, zjadłem śniadanie i zacząłem się szykować. Przed 10 wskoczyłem na rower. Dziś zamierzam przejechać trochę więcej niż wczoraj. Warunki do tego są idealne. Jadę więc szybką drogą na Chocz, żeby stamtąd odbić na Grodzisko i Tursko. Lecę tutaj ze średnią prawie 30km/h. Wiatr mam w plecy, a i droga rewelacyjna. Niestety gdy skręciłem na Grodzisko wiatr miałem z boku, a potem w twarz. Teraz dopiero zobaczyłem jak mocno wieje. Średnia spadła mi do 23km/h i musiałem się mocno nadeptać żeby jakoś jechać. Dojechałem do Grodziska, potem pojechałem na Tursko i Jedlec. Tam wykręciłem na tamę w Gołuchowie. Mimo tego, że dużą część drogi miałem pod wiatr jechało się w miarę przyjemnie. Na tamie zastanawiałem się jeszcze gdzie pojechać, ale miałem już na liczniku 30km, więc prostą drogą do domu dobiję jeszcze spokojnie 15km. Gdybym gdzieś kluczył dołożył bym o wiele więcej, a na dziś 45km w zupełności mi wystarczało. Pojechałem więc ścieżką do domu, teraz wiatr w plecy więc leci się super. Ominąłem jeszcze centrum miasta wykręcając na Lenartowice żeby ominąć korki przy cmentarzu i już prosto do domu.

Droga z Grodziska © tomstar

W lesie przed tamą © tomstar

Na tamie w Gołuchowie © tomstar







