-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 80682.73 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.68 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Październik9 - 0
- 2026, Wrzesień16 - 2
- 2026, Sierpień18 - 2
- 2026, Lipiec18 - 2
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
Wpisy archiwalne w kategorii
SAMOTNIE|
| Dystans całkowity: | 33831.27 km (w terenie 152.00 km; 0.45%) |
| Czas w ruchu: | 1236:50 |
| Średnia prędkość: | 27.35 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 68.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 136766 m |
| Suma kalorii: | 719004 kcal |
| Liczba aktywności: | 499 |
| Średnio na aktywność: | 67.80 km i 2h 28m |
| Więcej statystyk | |
- DST 53.03km
- Czas 02:07
- VAVG 25.05km/h
- VMAX 35.07km/h
- Temperatura -4.0°C
- Kalorie 1105kcal
- Podjazdy 234m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozpoczynamy sezon
Sobota, 28 stycznia 2017 · dodano: 28.01.2017 | Komentarze 0
W końcu, po dużej przerwie wskoczyłem znowu na rower. To, że nie jeździłem rowerem nie oznacza, że nie byłem aktywny. W tym czasie udało mi się zrobić Weterana Runmageddonu oraz uczestniczyłem w wielu biegach. Z nowym rokiem postanowiłem wymienić w rowerze obręcze i szprychy, gdyż te które miałem już były wysłużone. Szprychy jeździły ze mną od samego początku i były ostatnim seryjnym elementem roweru. W tym momencie oprócz ramy wszystko mam wymienione. Rower odebrałem ze serwisu w czwartek i było tylko kwestią czasu kiedy polecę na testy. Dziś pogoda wyśmienita. Mimo, że zimno to świeci piękne słońce i jest sucho. Zjadłem obiad i o 13 wyjechałem. Zaplanowałem małe 50km. Nie ma co na początek przesadzać z dystansem. Robię małe kółeczko na Taczanów, Koźminek i potem na Dobrzycę. Jedzie się super, chociaż muszę przyznać, że po tak długiej przerwie musiałem się znowu przyzwyczaić do rowerka. Wszystko działa bez zarzutu, małe poprawki tylko na przerzutkach i będzie ok. Pod koniec czułem już zimno więc bez kombinacji wróciłem do domu. Trzeba zacząć planować więcej wyjazdów, bo forma sama się nie robi, a plany na ten rok jak zwykle ambitne.

Nowe oblicze Gianta © tomstar

W trasie © tomstar

Pejzaż zimowy © tomstar

Trasa na Dobrzycę © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 86.07km
- Czas 03:21
- VAVG 25.69km/h
- VMAX 38.16km/h
- Temperatura 13.0°C
- Kalorie 2288kcal
- Podjazdy 924m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Małe zakończenie sezonu
Niedziela, 4 września 2016 · dodano: 04.09.2016 | Komentarze 0
Jak co roku zawsze kończyliśmy sezon wypadem całą ekipą w ostatni weekend sierpnia na 200 km do Lichenia. Niestety w tym roku nie udało nam się pojechać. Wyjazd przełożyliśmy zatem na ten weekend. Niestety Miłosz się nam wykruszył i reszta ekipy też. Zostałem ja i Baka. Umówiliśmy się na 4 rano. Mieliśmy pojechać bokami na Słupcę potem przez Ślesin do Lichenia i przez Konin do domu. Niestety o 4 rano Baki nie widać, czekam do 4.10, piszę mu smsa i nadal cisza. Postanowiłem pojechać sam. Jednak pogoda ma być dziś taka sobie, ma być ciepło, ale mocno będzie wiało. Postanawiam więc pojechać do Kobylej Góry. Wtedy do domu będę miał z wiatrem. Szybko jednak zmieniam plany. Baki nie widać, jest dość zimno i za bardzo mi się nie chce. Jakoś nie mam ochoty robić dziś 200km. Postanawiam pojechać do Raszkowa, tam wykręcić na Krotoszyn i wrócić do domu. Wyjdzie jakieś 80km. W Krotoszynie dostaję smsa od Baki, że dopiero wstał. Nic się nie stało, bo jak widać dziś chęci i mocy zabrakło. Mimo, że jest jeszcze ciepło i śmiało można jeździć rowerem, koniec wakacji zawsze uznajemy za nieoficjalny koniec sezonu. W roku szkolnym trochę więcej zajęć, zaczyna się sezon większej sprzedaży w pracy i przerzucamy się bardziej na bieganie. Zamykam więc dzisiaj sezon małą osiemdziesiątką. Za tydzień jedziemy do Gdyni na Runmageddon Classic. Potem Bieg Przemysława, a w październiku ostatni Bike Orient i Runmageddon Hardcore w Dobrowie Górniczej. Muszę przyznać, że w tym sezonie udało mi się zrobić wszystko co zamierzałem. Pojechaliśmy rowerami do Liberca pokonując 650km w trzy dni. Oraz zrobiliśmy na raz 400km. W planach było jeszcze 500km na raz, ale było to uzależnione od czasu, którego tym razem zabrakło. Ale za rok na pewno polecimy na jednorazowy wypad do Soliny. Chcemy też przejechać ze Świnoujścia na Hel, ale tym razem bez spiny i na spokojnie, wycieczkowo po 120km dziennie. Oczywiście trzeba zrobić Weterana i Koronę Runmageddonu. Przyszły sezon zapowiada się aktywnie.

Czwarta nad ranem © tomstar

Wschód słońca za Krotoszynem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 101.53km
- Czas 03:53
- VAVG 26.15km/h
- VMAX 39.82km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 3475kcal
- Podjazdy 295m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwarta nad ranem
Sobota, 27 sierpnia 2016 · dodano: 27.08.2016 | Komentarze 0
Mieliśmy wczoraj z Miłoszem zrobić nocna stówę, ale niestety rozchorowała mu się maluda i wyjazd został odwołany. Zastanawiałem się co zrobić. Nie chciałem sam jeździć po nocy, więc postanowiłem pojechać od rana. Szkoda mi jednak soboty na samotne wyjazdy, dziś wolałem posiedzieć z dziewczynami w domu. Po za tym ma być dziś upał, więc byłoby ciężko. Postanowiłem wstać o 3 w nocy i polecieć na małą, szybka stówkę. Budzik zadzwonił o 3, wyłączyłem go i jeszcze na chwilę się położyłem. Zacząłem się zastanawiać czy ja jestem normalny. Przecież to środek nocy. Już prawie miałem iść spać dalej. Ale przecież ja jestem nienormalny. Wstałem więc, zrobiłem sobie kawę i miskę płatków. Uszykowałem się i o 4 wyjechałem. Postanowiłem pojechać w stronę Kalisza. Tam gdzie byłem ostatnio. Bardzo mi się te tereny spodobały. Poleciałem bokami w stronę Tłokini i potem odbiłem tak jak ostatnio na Koźminek. Jest troszkę chłodno, ale przyjemnie. Gdy wschodzi słońce robi się już na prawdę super. W Koźminku jest już jasno. Jadę jeszcze kawałek za Koźminek nad małe jeziorko. Tam robię sobie pauzę, jem batony i lecę dalej. Robi się coraz cieplej. Jest mały wiaterek, ale w ogóle nie przeszkadza. Dojeżdżam do Stawiszyna, tam mała pauza i potem już bez przerwy do domu. Super wyjazd i jestem bardzo zadowolony, że wstałem.

Czwarta nad ranem - start © tomstar

Gdzieś tam wschodzi już słońce © tomstar

Na rynku w Koźminku © tomstar

Wschodzące słońce nad jeziorem © tomstar

Giancik na tle wschodu © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 107.82km
- Czas 03:57
- VAVG 27.30km/h
- VMAX 38.22km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 3737kcal
- Podjazdy 295m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Testy nowej aplikacji
Środa, 24 sierpnia 2016 · dodano: 24.08.2016 | Komentarze 0
Weekend miałem bardzo leniwy. W sobotę była piękna pogoda, a ja nie mogłem się zwlec z wyrka. Walczyłem od 5 do 7 rano. W końcu postanowiłem posłuchać swojego organizmu i odpuściłem wyjazd, ale dręczony wyrzutami sumienia poszedłem pobiegać. W sobotę przebiegłem 10km i w niedziele podobnie. Ten tydzień mam znowu wolne, więc znalazłem dziś czas żeby wyjechać. Jadę o 13 na małą stówę. Pogoda dobra, ciepło i lekko wieje. Trasę zaplanowałem na Odolanów i Krotoszyn. Niestety w środku dnia jest tutaj dość duży ruch. Z Odolanowa do Krotoszyna dużo tirów, a w samym Krotoszynie wręcz masakra. Szybko przebijam się przez miasto i lecę bokiem na Dobrzycę. Dziś testuję też nową aplikację sportową. Runtastic tak już mnie wkurzył, że postanowiłem go zmienić. Ciągle coś tam nie działa, jak nie gubi gps, to wyskakują błędy na stronie. A ostatnio nie mogę edytować aktywności i pobierać map. Endomondo także nie wchodzi w grę, bo według mnie jest za drogie, a tylko w opcji premium jest dostępny tryb oszczędności baterii. Strava i Sport Tracker jest po angielsku, więc szukałem czegoś innego. Trafiłem na Navime. Polska aplikacja. Dużo pozytywnych opinii. Postanowiłem spróbować. Po pierwsze apka jest bardzo dokładna. Mocno trzyma gps i bardzo dokładnie rysuje mapy. A to dla mnie najważniejsze. Reszta raczej standardowa, statystyki, wysokości i kalorie. Na razie bardzo mi się podoba. Zobaczymy jak będzie przy kolejnych aktywnościach.

Na rynku w Raszkowie © tomstar

Nowa aplikacja Navime © tomstar

Trasa na Krotoszyn © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 106.91km
- Czas 03:57
- VAVG 27.07km/h
- VMAX 48.25km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2996kcal
- Podjazdy 1114m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót na rower i szybka stówka
Sobota, 6 sierpnia 2016 · dodano: 06.08.2016 | Komentarze 0
Nie chciało mi się jak cholera. Tym bardziej, że nie jechałem od rana, ale o 9. Żona jechała do Warszawy, więc ja zostałem z maludą. Zaprowadziłem ja do babci i trochę się zmuszając wsiadłem na rower. Z doświadczenia wiem, że takie wyjazdy zawsze okazują się potem najlepsze. Jak zwykle plan na małe 100 km. Nie chce za dużo dziś robić, bo kolanko czasem pobolewa, a i jutro na pewno coś pokręcę. Wracam na rower po Runmageddonie, w tygodniu trochę pobiegałem więc dziś czas na rowerek. Pojechałem bokami na Kalisz, tak jak ostatnio. Bardzo mi się ta trasa spodobała. Pocinałem nieźle, cały czas w okolicy 30km/h. Na prawdę świetnie się tu jeździ. I tak jak podejrzewałem leciało się super. Dobrze, że wyjechałem. Dojechałem tak bokami do Koźminka. Tutaj odpocząłem i zawróciłem do domu, także bokami. Po drodze, tuż za Koźminkiem zahaczyłem jeszcze o małe jeziorko, chwilę odpocząłem i pojechałem dalej. Niestety zerwał się dość mocny wiatr i miałem go prosto w twarz. Był dziś wyjątkowo upierdliwy. I na powrocie średnia spadła mi do 25km/h. Przebiłem się bokami do Stawiszyna, tam mała pauza na rynku i do domu. Ciągle pod wiatr, było ciężko ale się dokulałem. Wracając do widelca. To już chyba czwarta stówa na sztywniaku. Jeździ się super, nic mnie nie boli, nie bolą ręce ani plecy, pozycja jest super, zwłaszcza gdy leżę na lemondce, o czym mówią czasy w jakich jeżdżę. Także była to najlepsza zmiana jaką mogłem zrobić.

Runmageddon © tomstar

Na rynku w Koźminku © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

W Stawiszynie © tomstar

Prosna © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 52.36km
- Czas 01:50
- VAVG 28.56km/h
- VMAX 43.06km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 1596kcal
- Podjazdy 248m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
A tak mi się nie chciało
Poniedziałek, 25 lipca 2016 · dodano: 25.07.2016 | Komentarze 0
Wspaniałej pogody ciąg dalszy. Już dawno nie było aż tak długo tak równo i spokojnie. Praktycznie od wtorku zeszłego tygodnia ciepło, bez wiatru i z lekkimi chmurami. Takiej pogody nie można marnować. Dziś maluda pojechała na krótkie wakacje do babci, więc po pracy mam wolne i mogę wyskoczyć. Siedząc w pracy strasznie mi się nie chciało. Zastanawiałem się czy po dwóch dniach dłuższych tras nie wypadałoby zrobić sobie małej przerwy, aby nogi odpoczęły. Chęć pedałowania wygrała jednak ze zdrowym rozsądkiem. Wczoraj lekko, czasami zabolało mnie kolano i troszkę się obawiałem, żeby kontuzja się nie odnowiła. Wróciłem do domu z pracy, przygotowałem się i jednak wyjechałem. Wszystko miało ułożyć się w trasie. Na początku rzeczywiście lekko i powoli jechałem w stronę Turska. Gdy przejechałem Jedlec zrobiłem małą pauzę na "jedyneczkę" i wtedy się zaczęło. Wskoczyłem na rower i jakby ktoś mnie odpalił. Ruszyłem z kopyta i już się nie zatrzymałem. Poleciałem na Kuchary potem na Krzywosądów, a stamtąd na Bronów i do domu. Po drodze zerwał się jakiś bezsensowny wiatr, bo ani nie nawiał chmur, ani deszczu. Całe szczęście miałem go w plecy i dodatkowo pomagał. Śrędnią utrzymywałem w granicach 30km/h i tak też dojechałem do domu. Zadziwiająco miałem dziś więcej sił niż w sobotę czy wczoraj i z chęcią walnąłbym dziś stówę, ale mam jeszcze jutro dzień, a kolanko czasem się odezwało, więc tym razem rozsądnie wróciłem do domu, tak żeby nie przesadzić. Tym bardziej, że w sobotę Runmageddon we Wrocławiu i trzeba być gotowym.

Droga z Macewa © tomstar

Giant Roam na Mosso :) © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 31.55km
- Czas 01:10
- VAVG 27.04km/h
- VMAX 44.76km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 897kcal
- Podjazdy 284m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Sztywny widelec Mosso M5
Piątek, 22 lipca 2016 · dodano: 22.07.2016 | Komentarze 24
I stała się rzecz, która stać się w końcu musiała. O tym, że będę wymieniać amortyzator wiedziałem od dawna. Długo czytałem i analizowałem co wybrać. Zastanawiałem się nad bardzo dobrym i drogim amortyzatorem, który potem zablokuje. Zastanawiałem się także nad sztywnym carbonem. Po analizie, przeczytaniu chyba wszystkich możliwych tematów na forach oraz po rozmowach ze znajomymi padło na sztywny widelec. Pomysł o carbonie szybko został odrzucony z powodu zbyt dużej ceny. Po bardzo intensywnej burzy mózgu zdecydowałem się na sztywny aluminiowy widelec. Do wyboru miałem Mosso albo Force. Oba w tej samej cenie, ale Force paskudny i brzydki, zwyczajny, bez ciekawego malowania. Wybrałem w końcu Mosso M5. Malowanie idealne, czarny z zielonymi wstawkami, stworzony do mojego roweru. Zamówiłem. Widelec dotarł i dziś wylądował na rowerze. Oczywiście musiałem odbyć pierwszą, testową jazdę. Widelec jest krótszy od amora o 2,5 cm. Niczego nie zmieniałem, widelec założyłem, nie dokładałem podkładek pod mostek, także główka roweru opadła mi o te 2,5 cm. Wrażenia po przejechaniu pierwszych 30 km - żadnej różnicy in minus. Według mnie opinie o masakrycznej zmianie geometrii roweru, niewygodzie w jeździe, nisko zawieszonemu środkowi suportu można włożyć pomiędzy bajki. Rzeczywiście rowerek lekko niżej leży, ale jest to tak minimalna różnica, że prawie nieodczuwalna. Jechało mi się tak samo dobrze jak na amorze. Sprawa druga - tłumienie drgań. Nie odczułem żadnego dyskomfortu, jechałem jak zawsze, a wracając specjalnie wykręciłem na drogę z gorszym asfaltem i dziurami. Nie poczułem jakiejś specjalnej niewygody, czy bólu rąk. Rower zachowywał się jak zawsze na gorszych drogach. A na plus. Rower jest sztywniejszy i lepiej się prowadzi. Czuję to przede wszystkich gdy wspinam się na górki i staję na pedałach. Rower nie buja się i nie tańczy. Jedzie prosto i łatwiej mi się podjeżdża. Po za tym rower wygląda obłędnie. Bardzo mi się podoba. No i ma teraz lżejszy przód. Dla kogoś, kto dużo jeździ na zablokowanym amorze to według mnie idealny wybór. Jestem bardzo zadowolony z tej zmiany. Jutro i pojutrze robię dłuższe wyjazdy, więc zobaczymy jak to bedzie wyglądać na trasach 100 km plus.

Giant Roam na Mosso M5 © tomstar

Widelec Mosso M5 © tomstar

Sztywny widelec Mosso M5 © tomstar

Sztywny widelec © tomstar

Giant Mosso M5 © tomstar
- DST 83.93km
- Czas 03:02
- VAVG 27.67km/h
- VMAX 57.00km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2463kcal
- Podjazdy 689m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Świetny wyjazd po śniadaniu
Sobota, 16 lipca 2016 · dodano: 16.07.2016 | Komentarze 0
W końcu ustały te silne wiatry i dziś pogoda zapowiadała się wyśmienita. Niestety żona wyjeżdżała od rana, a ja dopiero na 9 miałem umówiona babcie, więc nie mogłem jak zawsze wyjechać o 6 rano tylko zaraz po 9. Zjadłem więc śniadanie, zaprowadziłem maludę do babci i poleciałem. Ze względu na brak czasu zaplanowałem szybką trasę przez Jarocin i Żerków. Na dziś zero wiatru, lekkie chmury i temperatura około 20 stopni. Pogoda idealna. Lecę więc na Dobrzycę, ale jakoś nie mam mocy i chęci, tak jakbym musiał się zmuszać do deptania. Ale mimo wszystko jadę. W Dobrzycy zatrzymałem się w parku, a potem kawałek przed Jarocinem przy sklepie żeby zjeść sobie batony i coś wypić. Wybiła godzina drugiego śniadania. Przez Jarocin chciałem przebić się jak najszybciej, bo trafiłem na największy ruch. Do Żerkowa już standardem, na lemondce najszybciej jak się tylko da. Żerków też przeleciałem i zatrzymałem się kawałek dalej na punkcie widokowym. Tutaj chwilę odpocząłem i długim zjazdem poleciałem na Śmiełów. Jak już się tak rozpędziłem to tak zostałem i jechałem bez przerwy do domu. Ponad 40km ze średnią prędkością 30km/h. W końcu zaczęło mi się fajnie jechać i złapałem ogromne chęci. Szkoda, że mam dziś tak mało czasu, bo na pewno rzuciłbym się na 150km, a nawet na 200km. Chwilę przed 13 jestem w domu.

Na ławce w parku w Dobrzycy © tomstar

Giancik w Dobrzycy © tomstar

Punkt widokowy w Żerkowie © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 203.55km
- Czas 07:44
- VAVG 26.32km/h
- VMAX 54.27km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 5682kcal
- Podjazdy 1273m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Podróż sentymentalna
Wtorek, 12 lipca 2016 · dodano: 12.07.2016 | Komentarze 3
Plany na wyjazd były na jutro. Chciałem wyskoczyć na 200km i spróbować wciągnąć w ten wyjazd Miłosza. Jednak analizując pogodę wyszło na to, że to dziś będzie najlepszy dzień na wyjazd. Bez wiatru, bez deszczu, lekkie chmury, temperatura na 20 stopni. Po prostu idealnie. Postanowiłem zatem wszystko przełożyć. Załatwiłem babcie do maludy i uszykowałem się na 6 rano. Niestety Miłosz nie mógł ze mną pojechać więc wybrałem się sam. Postanowiłem pojechać do Jeziorska. Dawno tam nie byłem, a i jest to nasza stara trasa, którą pokonałem trzy lata temu z Miłoszem. Było to wtedy nasze pierwsze 200 km. Także wyszła taka mała trasa wspominkowa. Wyjechałem o 6 rano i poleciałem na Kalisz. Udało mi się przez niego przebić w miarę sprawnie i pojechałem na Opatówek. Na całe szczęście zrobili tutaj dobrą ścieżkę rowerową i można już jechać bezpiecznie. Dojechałem do Opatówka, tutaj zrobiłem sobie pierwszą, małą przerwę. Potem odbiłem już na Rzymsko. Zaczęły się boczne drogi i zrobiło się spokojniej. Zrobiłem tylko jeszcze małą przerwę w Koźminku i bez zbędnych pauz doleciałem już na tamę w Jeziorsku. Zatrzymałem się na środku, na punkcie widokowym i zrobiłem sobie śniadanie. Zabrałem ze sobą w pudełku cztery naleśniki, które teraz ze smakiem wciągnąłem. Posiedziałem jeszcze chwilę i poleciałem dalej. Tym razem nie jechałem po terenie, wzdłuż plaży, bo rower nie jest na to przygotowany. Pojechałem asfaltem co jakiś czas dojeżdżając pod brzeg. Gdy objeżdżałem zalew zaczęło lekko kropić i w ciągu parunastu minut zaczęło padać dość mocno. Niestety pogoda się nam nie sprawdziła, ale mi to nie przeszkadzało i jechałem sobie tak w deszczu aż do samego miasta Warta. Tam na stacji chwilę odpocząłem, wytarłem się i zjadłem i wypiłem coś ciepłego. Dalej już prosta droga na Błaszki. Co jakiś czas jeszcze kropiło, ale był to raczej malutki kapuśniaczek niż deszcz. Za Błaszkami odbiłem z głównej drogi i już cały czas fajnymi bokami jechałem do Kalisza. Przebiłem się ponownie przez miasto i poleciałem w stronę domu. Musiałem jeszcze delikatnie wykręcić, bo zabrakłoby mi 6km do 200km, ale przy okazji wskoczyłem do pracy po paczkę. Jechało mi się rewelacyjnie i muszę przyznać, że nie jestem wcale tak mocno zmęczony. Nogi dały radę, więc jestem zadowolony. Genialna trasa.

Pierwsza pauza w Opatówku © tomstar

Mała pauza w Koźminku © tomstar

Widok na zalew Jeziorsko © tomstar

Na tamie w Jeziorsku © tomstar

Naleśniczki na tamie © tomstar

Widok z drugiej strony zalewu © tomstar

Pochmurny zalew Jeziorsko © tomstar

Boczna droga przed Kaliszem © tomstar

Leśna droga przed Kaliszem © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 200KM|, SAMOTNIE|
- DST 165.79km
- Czas 06:15
- VAVG 26.53km/h
- VMAX 50.24km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 4595kcal
- Podjazdy 838m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Odprowadzić Bakę do Dolska
Niedziela, 10 lipca 2016 · dodano: 10.07.2016 | Komentarze 0
Niestety nocna stówa w piątek nie wypaliła. Wieczorem pogoda strasznie się popsuła i w nocy padało. Także sobota zrobiła się leniwa. Ale nic straconego. W niedziele miało być już ładnie. Umówiłem się zatem z Baką, że razem gdzieś polecimy. Baka zaczyna urlop i wyjeżdża w trasę na cały tydzień. Polecę więc z nim i odprowadzę tyle ile się da. Baka jedzie na zachód, a po drodze mamy Dolsk, który jest w idealnej odległości. Pojedziemy tam i Baka poleci dalej, a ja sobie wrócę do domu. Rano jest zadziwiająco ciepło i bardzo szybko ściągamy bluzy. Tym razem nawiguje Baka, prowadzi bokami na Jarocin i dalej tak samo bokami na Dolsk. Po drodze trwa cały czas debata nad tym, które drogi lepsze, boczne zakamarki Baki czy moje drogi powiatowe i wojewódzkie. Oczywiście konsensusu nie ma, ale dziś dałem się namówić na drogi, którymi w sumie jeszcze nigdy nie jechałem. Dojeżdżamy do Dolska i tutaj się żegnamy. Baka leci w stronę Nowego Tomyśla, a ja na plażę w Dolsku, gdzie chwilę odpoczywam i zamierzam wrócić do domu. Siedząc na moście na plaży analizuję sobie drogę. Jak polecę tak jak zawsze do domu zrobię zaledwie 120km, a dziś jest świetny dzień i mam ochotę jeszcze pojeździć. Postanawiam więc iść za radą Baki i pojechać bokami w strony gdzie jeszcze nie byłem. Wykręcam więc na Gostyń. Tam odpoczywam na rynku i zamiast główną jechać na Borek wykręcam bokami na Pogorzelę. Muszę przyznać, że drogi wcale nie takie złe, a za to cisza, spokój i zero samochodów. Dziś taka podróż była mi potrzebna. W międzyczasie piszę do domu, że przyjadę trochę później. Gdy żona "pozwala korzystać z pogody" postanawiam wykręcić jeszcze bardziej. Jadę więc na Krotoszyn i tym razem znowu bokami. Praktycznie większość dzisiejszej trasy to drogi po których jeszcze nie jeździłem, dojdzie mi więc kilka gmin do zaliczenia. Przed południem zaczyna wzmagać się wiatr, ale na całe szczęście gdy z Krotoszyna jadę do domu mam go w plecy. Dzisiejszy wyjazd muszę zaliczyć do szczególnie udanych, bo jechało mi się świetnie. Już dawno nie deptało mi się tak dobrze.

Za Jarocinem © tomstar

Kawałek przed Dolskiem © tomstar

Przed Dolskiem © tomstar

Selfik na pożegnanie © tomstar

Na rynku w Dolsku © tomstar

Na rynku w Gostyniu © tomstar

Na rynku w Krotoszynie © tomstar

Przed parkiem w Dobrzycy © tomstar

Park w Dobrzycy © tomstar
Kategoria Z BAKĄ|, SAMOTNIE|, POWYŻEJ 100KM|







