-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 74148.29 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.60 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Maj7 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
Wpisy archiwalne w kategorii
SAMOTNIE|
| Dystans całkowity: | 32503.53 km (w terenie 152.00 km; 0.47%) |
| Czas w ruchu: | 1191:56 |
| Średnia prędkość: | 27.27 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 68.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 133372 m |
| Suma kalorii: | 696611 kcal |
| Liczba aktywności: | 485 |
| Średnio na aktywność: | 67.02 km i 2h 27m |
| Więcej statystyk | |
- DST 52.50km
- Czas 01:48
- VAVG 29.17km/h
- VMAX 50.46km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 1126kcal
- Podjazdy 245m
- Sprzęt Giant Contend SL 2
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozjazdówka po Biegu Przemysława
Niedziela, 16 września 2018 · dodano: 16.09.2018 | Komentarze 0
Od rana w naszym mieście odbył się tradycyjnie Bieg Przemysława. Startowaliśmy całą rodziną ja, żona i córa. Lecieliśmy tylko na 5 km, więc czułem pewien niedosyt. Szkoda mi było dnia, tym bardziej, że był piękny. Bieg poszedł całkiem dobrze i ponownie, tak jak rok temu, byłem trzeci. Jestem zadowolony, tym bardziej, że nie przygotowywałem się biegowo tak jakbym tego chciał. Czas równe 20:00 minut i 9 miejsce w generalce i puchar za zajęcie trzeciego miejsca wśród pleszewian. Chwilę odpocząłem, zjadłem coś i wybrałem się na rower. Spokojnie, żeby rozciągnąć nogi. Nosi mnie na szosę i nie chcę zmarnować żadnego z tych ostatnich ciepłych dni. Jadę na małe 50km, na dziś to wystarczy. Jedzie się rewelacyjnie. Uwielbiam jeździć szosą. Niespełna dwie godziny i jestem w domu.

Puchary z Biegu Przemysława © tomstar

Jedziemy sobie © tomstar

Mała pauza za Bronowem © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 59.35km
- Czas 01:53
- VAVG 31.51km/h
- VMAX 43.28km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 1271kcal
- Podjazdy 282m
- Sprzęt Giant Contend SL 2
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozpływania się nad szosą ciąg dalszy
Piątek, 14 września 2018 · dodano: 14.09.2018 | Komentarze 0
W niedzielę mamy w mieście małe zawody biegowe, więc nie chcąc za bardzo się zmęczyć wyskoczyłem na rower dziś zamiast jutra. Będę miał jeden dzień odpoczynku przed startem. Ponieważ szybko robi się ciemno wyjeżdżam od razu po 17 i lecę na 60km, tak aby przed zmierzchem zdążyć do domu. Robię standardowe szybkie kółeczko przez Janków, Chocz i Gizałki. Jest to idealna trasa na szybki wypad. W miarę płaska i z dobrym asfaltem. Wziąłem ze sobą tylko tylną lampkę i przyczepiłem do tylnej kieszeni stroju, tak żeby było mnie widać. Nie wiedziałem jak się będę czuć, dlatego z góry nie zakładałem jakiegoś określonego czasu. Jednak jechało się bardzo dobrze dlatego starałem się utrzymywać średnią powyżej 30km/h. Praktycznie przez cały czas leciałem na baranku i tylko na podjazdach wstawałem na klamki żeby szybko się wspiąć. Pozycja na baranku jest rewelacyjna i mimo tego, że nie jeżdżę na szosie zbyt długo nic mnie nie boli i jedzie się świetnie. Wiatru nie było, słońca nie było, za to przyjemnie chłodno. Zatrzymałem się tylko na chwilkę żeby zrobić zdjęcie. Leciało się na prawdę rewelacyjnie. Szosa jest genialna i nie żałuję, że ją kupiłem.

Szybka pauza © tomstar

Selfik na pauzie © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 75.50km
- Czas 02:36
- VAVG 29.04km/h
- VMAX 53.76km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 1594kcal
- Podjazdy 381m
- Sprzęt Giant Contend SL 2
- Aktywność Jazda na rowerze
Giant Contend SL 2 - test
Sobota, 8 września 2018 · dodano: 08.09.2018 | Komentarze 7
A jednak stało się. Zakupiłem rower szosowy. Po Decathlon Carbon Challenge miałem lekką awersję do rowerów szosowych. Jakoś nie dogadaliśmy się z Btwinem Ultra 900 CF. Podejrzewam, że wiele czynników miało na to wpływ, że źle mi się na nim jechało, bolały mnie plecy i tyłek. Była to szybka akcja. Nie miałem dobrze dobranej ramy, rzuciłem się od razu na bardzo długi dystans, a przeskoczyłem z pozycji z roweru crossowego na sportową pozycję na wyczynowej szosie. Po za tym nerwy i ciśnienie związane z konkursem. To wszystko wpłynęło, że wspominam tą przygodę raczej mało pozytywnie. Zarzekałem się wtedy, że szosa nie jest dla mnie. Jednak z tyłu głowy cały czas tliła się iskierka i chęć wskoczenia na wyższy poziom kolarstwa. Do końca nie wyleczyłem się z szosy. Dodatkowo naoglądałem się Tour de France, Tour de Pologne i teraz Vuelty. Po za tym zagłębiłem się w fachową lekturę i przeczytałem wiele artykułów o pierwszej szosie. Dowiedziałem się na jakie modele mam patrzeć, czego szukać i od czego zacząć przygodę z szosą. Kandydatów było wielu, oglądałem Meridę, Treka, Orbeę, Kellysa. Jednak najmocniejszymi kandydatami był Kross Vento i Giant Contend. Te dwa modele zajęły kolejno drugie i pierwsze miejsce w rankingu magazynu Bike Board na wygodną, szybką i budżetową szosę dla początkujących. Różnica między nimi kryła się już w detalach, a same rowery prezentowały się na prawdę dobrze. Wizualnie wpadł mi w oko Vento 3.0, ale technologicznie lepszy był Giant, chociaż malowanie Contend 1 nie za bardzo przypadło mi do gustu. Za to już Contend SL 2, o półkę wyższy model, był genialny. Jednak mocno po za moim budżetem.
Postanowiłem zatem napisać do Gianta i zaprezentować im swoją osobę i zaproponować współpracę. Gwarantowałem jazdę na ich rowerze, opisy i zdjęcia w mediach społecznościowych, szerokie testy oraz starty w zawodach. Otrzymałem fantastyczną propozycję współpracy. Dostałem mega rabat na rower, w wysokości prawie dwóch tysięcy złotych oraz w gratisie strój, buty i kask. Teraz model Contend SL 2 jest już w moim zasięgu. Nie zastanawiałem się długo i przyjąłem propozycję. Po wszystkich ustaleniach rower przyjechał do mnie i dziś przyszedł czas na pierwszą jazdę.
Jeszcze chyba za szybko żeby rozpisywać się o rowerze, ale pierwsze wrażenia mogę przekazać. Mam porównanie do Btwina i na tym będę się opierał. Btwin był rowerem wyczynowym z mocno agresywną ramą, a Contend SL 2 jest bardzo łagodny, a nawet można powiedzieć przyjazny rowerzyście. Gdy wsiadłem na niego pierwszy raz miałem wrażenie, że jest większy od Btwina i trochę się wystraszyłem czy wybrałem dobrą ramę. Jednak gdy porównałem geometrię z tabelki okazało się, że rowery są prawie identyczne, a niektóre długości są wręcz takie same. Krótka jazda po mieście nie mogła mi za dużo powiedzieć, dopiero dzisiejszy wyjazd utwierdził mnie w przekonaniu, że dokonałem dobrego wyboru. Rzeczywiście rower jest bardzo wygodny. Oczywiście do pozycji szosowej trzeba się przyzwyczaić, bo początkowo lekko bolą plecy, ale nie jest to taka tragedia jak po kilometrach na Btwinie. Muszę przyznać, że dłużej jechałem na baranku niż na klamkach. Pozycja ta jest w tym rowerze bardzo wygodna, a sama rama zachęca do położenia się właśnie w tej pozycji.
Osprzęt to pełna grupa Shimano Tiagra z wyjątkiem hamulców, które są od Tektro. Rower posiada karbonowy widelec z aluminiową rurą sterową i karbonową sztycę pod siodełko. Rama jest aluminiowa. Po za tym malowanie jest obłędne. Lubię takie kolory. Rower jest charakterystyczny, żywy i bardzo ciekawy. Nie podobają mi się modele czysto czarne czy białe. To takie sportowe, wyścigowe malowanie. Rowerek jest bardzo cichy, zwinny i szybki. Pięknie się zbiera do startu, a podjazdy to sama przyjemność. Jeszcze musimy się dokładnie poznać, ale wróżę nam długą i owocną współpracę. Czekam jeszcze za akcesoriami od Gianta. Pedały szosowe już czekają. Licznik Sigma 16.16 STS założony. Muszę jeszcze zmienić koszyki na bidony gdyż te nie przypadły mi do gustu. Zastanawiam się jeszcze nad lemondką, bo pokochałem ten wynalazek, ale najpierw zobaczymy jak będzie mi sie jeździć bez niej.
Podsumowując rower jest świetny. Uważam, że to najlepszy wybór w tym przedziale cenowym dla każdego początkującego kolarza. Wydaje mi się też, że spokojnie ten rower może posłużyć w przyszłości na amatorskie starty w zawodach. Zresztą do tego go kupiłem. Przyszły sezon zapowiada się interesująco i zamierzam wystartować w kilku zawodach takich jak Majka Days, Tour de Pologne Amatorów, Skoda Bike Challenge czy duathlon w Czempiniu i Poznaniu. Jutro kolejny dłuższy wyjazd, a wraz z zapoznawaniem się z rowerem będę tutaj dopisywał swoje doświadczenia i wrażenia z jazdy.
Mój stary Giant przejdzie teraz przemianę i stanie się typowym rowerem podróżniczym. Na stałe dostanie bagażnik, sakwy, błotniki oraz szersze opony. Tak abym mógł nim jeździć na wycieczki po różnym terenie, których na pewno nie zaprzestanę, ponieważ uwielbiam połykać kilometry i odwiedzać coraz to nowe miejsca.
Postanowiłem zatem napisać do Gianta i zaprezentować im swoją osobę i zaproponować współpracę. Gwarantowałem jazdę na ich rowerze, opisy i zdjęcia w mediach społecznościowych, szerokie testy oraz starty w zawodach. Otrzymałem fantastyczną propozycję współpracy. Dostałem mega rabat na rower, w wysokości prawie dwóch tysięcy złotych oraz w gratisie strój, buty i kask. Teraz model Contend SL 2 jest już w moim zasięgu. Nie zastanawiałem się długo i przyjąłem propozycję. Po wszystkich ustaleniach rower przyjechał do mnie i dziś przyszedł czas na pierwszą jazdę.
Jeszcze chyba za szybko żeby rozpisywać się o rowerze, ale pierwsze wrażenia mogę przekazać. Mam porównanie do Btwina i na tym będę się opierał. Btwin był rowerem wyczynowym z mocno agresywną ramą, a Contend SL 2 jest bardzo łagodny, a nawet można powiedzieć przyjazny rowerzyście. Gdy wsiadłem na niego pierwszy raz miałem wrażenie, że jest większy od Btwina i trochę się wystraszyłem czy wybrałem dobrą ramę. Jednak gdy porównałem geometrię z tabelki okazało się, że rowery są prawie identyczne, a niektóre długości są wręcz takie same. Krótka jazda po mieście nie mogła mi za dużo powiedzieć, dopiero dzisiejszy wyjazd utwierdził mnie w przekonaniu, że dokonałem dobrego wyboru. Rzeczywiście rower jest bardzo wygodny. Oczywiście do pozycji szosowej trzeba się przyzwyczaić, bo początkowo lekko bolą plecy, ale nie jest to taka tragedia jak po kilometrach na Btwinie. Muszę przyznać, że dłużej jechałem na baranku niż na klamkach. Pozycja ta jest w tym rowerze bardzo wygodna, a sama rama zachęca do położenia się właśnie w tej pozycji.
Osprzęt to pełna grupa Shimano Tiagra z wyjątkiem hamulców, które są od Tektro. Rower posiada karbonowy widelec z aluminiową rurą sterową i karbonową sztycę pod siodełko. Rama jest aluminiowa. Po za tym malowanie jest obłędne. Lubię takie kolory. Rower jest charakterystyczny, żywy i bardzo ciekawy. Nie podobają mi się modele czysto czarne czy białe. To takie sportowe, wyścigowe malowanie. Rowerek jest bardzo cichy, zwinny i szybki. Pięknie się zbiera do startu, a podjazdy to sama przyjemność. Jeszcze musimy się dokładnie poznać, ale wróżę nam długą i owocną współpracę. Czekam jeszcze za akcesoriami od Gianta. Pedały szosowe już czekają. Licznik Sigma 16.16 STS założony. Muszę jeszcze zmienić koszyki na bidony gdyż te nie przypadły mi do gustu. Zastanawiam się jeszcze nad lemondką, bo pokochałem ten wynalazek, ale najpierw zobaczymy jak będzie mi sie jeździć bez niej.
Podsumowując rower jest świetny. Uważam, że to najlepszy wybór w tym przedziale cenowym dla każdego początkującego kolarza. Wydaje mi się też, że spokojnie ten rower może posłużyć w przyszłości na amatorskie starty w zawodach. Zresztą do tego go kupiłem. Przyszły sezon zapowiada się interesująco i zamierzam wystartować w kilku zawodach takich jak Majka Days, Tour de Pologne Amatorów, Skoda Bike Challenge czy duathlon w Czempiniu i Poznaniu. Jutro kolejny dłuższy wyjazd, a wraz z zapoznawaniem się z rowerem będę tutaj dopisywał swoje doświadczenia i wrażenia z jazdy.
Mój stary Giant przejdzie teraz przemianę i stanie się typowym rowerem podróżniczym. Na stałe dostanie bagażnik, sakwy, błotniki oraz szersze opony. Tak abym mógł nim jeździć na wycieczki po różnym terenie, których na pewno nie zaprzestanę, ponieważ uwielbiam połykać kilometry i odwiedzać coraz to nowe miejsca.

Giant Contend SL 2 © tomstar

Carbonowy widelec © tomstar

Korba Shimano Tiagra © tomstar

Karbonowa sztyca © tomstar

Przerzutki Shimano Tiagra © tomstar

Kierownica i mostek © tomstar

Giant Contend SL 2 © tomstar

Kierownica © tomstar

Siodełko Giant Contact © tomstar

Stary i nowy Giant © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 59.42km
- Czas 01:53
- VAVG 31.55km/h
- VMAX 46.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Kalorie 1268kcal
- Podjazdy 276m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybka poranna rundka
Sobota, 1 września 2018 · dodano: 01.09.2018 | Komentarze 0
To był typowy treningowy wyjazd. W tym miesiącu mam dwa starty biegowe, w tym jeden w naszym mieście, który mam zamiar wygrać, dlatego muszę się do nich przygotować. Dlatego od powrotu z Torunia skupiłem się na treningach biegowych. Jednak w weekend postanowiłem zawsze wyskoczyć na rower. Dziś akurat dzień organizacyjny związany z początkiem roku córy, zakupy, książki itp. Dlatego nie miałem za dużo czasu na wyjazd. Postanowiłem zatem, że wyskoczę na szybką sześćdziesiątkę w ramach treningu. Wiatr mam ze wschodu dlatego jadę na Janków, a potem z wiatrem na Chocz i Gizałki, i potem przez Grab do domu. Staram się cały czas trzymać tempo powyżej 30km/h. Nie zatrzymuję się i cały czas duszę. Po niespełna dwóch godzinach jestem w domu. Trening zaliczony.

Po treningu © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 58.45km
- Czas 01:52
- VAVG 31.31km/h
- VMAX 50.74km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1253kcal
- Podjazdy 295m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybka rozjazdówka przed wypadem do Torunia
Sobota, 18 sierpnia 2018 · dodano: 18.08.2018 | Komentarze 0
W środę wypad rowerowy nie wypalił, bo pogoda nam się popsuła. Wiało i co jakiś czas popadywało. Odwołaliśmy z Baką wyjazd, ale za to zrobiłem sobie trening biegowy. Dziś już nie ma wymówek. Nie wstałem zbyt wcześnie, bo ostatnie dwa dni miałem bardzo pracowite w domu, więc musiałem sobie odpocząć i się wyspać. Wstałem o 8 rano. Strasznie mi się nie chciało nigdzie jechać. Myślałem, że może przełożę wyjazd na popołudnie, jednak meteo mówi, że popołudniu ma mocniej wiać. Nie ma co, trzeba się zebrać i pojechać teraz. Na początek myślałem o stówce. Jednak gdy wyjechałem postanowiłem trochę przycisnąć, zrobić połowę tego dystansu, ale na maksa. Mimo wszystko trochę wieje i taki dobry trening się przyda. Cisnę więc sobie powyżej 30km/h do Dobrzycy i potem do Jarocina. Zatrzymuję się dosłownie na chwilę żeby zrobić zdjęcie i jadę dalej. Cały czas trzymam dobre tempo, tak żeby się zmęczyć. W drodze powrotnej wjechałem jeszcze do sklepu rowerowego na małe pogaduchy. Udało mi się nawiązać współpracę z Giant Polska i rozmowy są już na ostatniej prostej, a efektem tych rozmów może być rower szosowy. Resztę napiszę gdy już wszystko będę wiedział. Ustaliliśmy szczegóły w sklepie i wróciłem do domu. Dobrze, że pojechałem. Na "nie chce mi się" najlepszy jest mocny trening, który postawi cię na nogi. A w poniedziałek jedziemy z Baką na dwa dni w okolicę Kruszwicy i Torunia.

Szybka pauza po wylocie z Jarocina © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 104.71km
- Czas 04:18
- VAVG 24.35km/h
- VMAX 49.39km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 2238kcal
- Podjazdy 507m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Jezioro Sławskie i okolice dzień 2
Niedziela, 5 sierpnia 2018 · dodano: 05.08.2018 | Komentarze 0
Obudziłem się chwilę po 6. A w sumie to obudził mnie deszcz pukający w namiot. Nie wstawałem, poleżałem sobie jeszcze spokojnie do 8. Czekałem aż przestanie padać. Spało mi się okropnie. Najpierw nie mogłem usnąć, a potem cały czas się budziłem i rzucałem. Bałem się, że przez to będę zmęczony i źle mi się będzie jechać. Wstałem po 8, zrobiłem sobie śniadanie i uszykowałem się do jazdy. Rzeczywiście, jakoś mi się nie chce, ale nie odpuszczam. Wyruszam o 8:30. Dziś kieruję się na Głogów. Niestety zaraz za Sławą zaczyna znowu padać. Pogoda nie przewidywała deszczu, dlatego jestem trochę zły. Całe szczęście przestaje padać po parunastu minutach. Ale za to bardzo mocno wieje. Na to byłem przygotowany. Na całe szczęście wiatr na razie nie przeszkadza. Jadę sobie powoli, ale robię mniej pauz. W miarę szybko i sprawnie dojeżdżam do Głogowa. Miasto jest piękne. Ma bardzo ładne, małe uliczki, piękne kamienice i mnóstwo ruin i zabytków. Zatrzymuję się na rynku, robię kilka zdjęć i mały odpoczynek. Jest tutaj na prawdę bardzo ładnie. W międzyczasie wychodzi słońce, a ja odzyskuje siły i chęci. Stwierdzam, że teraz jedzie mi się nawet lepiej niż wczoraj. Wyjeżdżając z Głogowa wjechałem jeszcze na kawę na stacje. Jadę kawałek trasą nr 12. Ale tylko kilometr i odbijam na boki w kierunku Wschowy. Znowu trafiłem na świetną boczną drogę. Mały ruch, lasy i dobry asfalt. Jadąc spokojnie dojechałem do Wschowy. Wiatr mam z boku i z tyłu, dlatego cały czas nie przeszkadza, a mi jedzie się coraz lepiej. We Wschowie odpoczynek na rynku i jazda dalej na boki w kierunku Boszkowa. Tutaj także ładne, boczne drogi. W miejscowości Włoszakowice odbijam w stronę Sławy. Teraz mam już pod wiatr. Wieje na prawdę mocno i muszę nieźle się nadeptać żeby utrzymać tempo. Całe szczęście mam już tylko 20km do domu. Powolutku dojechałem na pole namiotowe, złożyłem namiot, uszykowałem rower, auto, przebrałem się i pojechałem do domu.
Wyjazd super. Zaliczyłem aż 16 nowych gmin, a jeździłem po terenie aż trzech województw - Wielkopolskim, Lubuskim i Dolnośląskim. Tereny fantastyczne. Piękne lasy i jeziora. Szkoda, że miałem tylko dwa dni, ale na pewno wrócę tutaj na dłużej. Miejsce, w którym spałem też świetne. Na uboczu, z dala od miasta, cisza i spokój. O dziwo nie jestem zmęczony, a bałem się, że będzie gorzej. Czuję się fantastycznie.
Wyjazd super. Zaliczyłem aż 16 nowych gmin, a jeździłem po terenie aż trzech województw - Wielkopolskim, Lubuskim i Dolnośląskim. Tereny fantastyczne. Piękne lasy i jeziora. Szkoda, że miałem tylko dwa dni, ale na pewno wrócę tutaj na dłużej. Miejsce, w którym spałem też świetne. Na uboczu, z dala od miasta, cisza i spokój. O dziwo nie jestem zmęczony, a bałem się, że będzie gorzej. Czuję się fantastycznie.

Rowerowa pobudka © tomstar

Stary rynek w Sławie © tomstar

Pomnik w Głogowie © tomstar

Piękne kamienice w Głogowie © tomstar

Chłopiec z procą na rynku w Głogowie © tomstar

Giant na rynku © tomstar

Widok na most w Głogowie © tomstar

Trasa na Wschowę © tomstar

Widoczek przed Wschową © tomstar

Rynek we Wschowie © tomstar

Widoczek w drodze powrotnej na Sławę © tomstar

Koniec, szykowanie i wracanie do domu © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|, WYPRAWY|
- DST 109.90km
- Czas 04:56
- VAVG 22.28km/h
- VMAX 45.82km/h
- Temperatura 32.0°C
- Kalorie 2331kcal
- Podjazdy 711m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Jezioro Sławskie i okolice dzień 1
Sobota, 4 sierpnia 2018 · dodano: 05.08.2018 | Komentarze 0
Od jakiegoś czasu czuje znudzenie okolicznymi trasami. W obrębie 100km od domu wszystko znam jak własną kieszeń. Chciałem pojechać gdzieś dalej, tam gdzie jeszcze nie byłem. Jednak nie chciałem marnować czasu i sił na dojazd. Wpadłem więc na pomysł żeby wziąć auto, wrzucić rower na dach i pojechać w jakieś ciekawe miejsce. Tam rozbić namiot i pojeździć sobie po okolicy. Wszystko dobrze się zbiegło, bo żona wraz z córą pojechała do teścia, a ja mam wolny weekend. Postanowiłem pojechać do miejscowości Sława. Już kiedyś oglądałem to miejsce na mapach. Przygotowałem się na sobotę rano. Wstaję o 6, szykuję wszystko, zabieram namiot, narzędzia i jedzenie. Ruszam chwilę przed ósmą. Na miejscu jestem chwilę po dziesiątej. Załatwiłem sprawy formalne, rozbiłem namiot i przygotowałem się do drogi. Plan na dziś to Zielona Góra i Nowa Sól. Mam dwa dni, codziennie chce robić po 100km. Nie muszę się śpieszyć, mam czas. Mogę pozwiedzać, zatrzymywać się gdy zobaczę coś ciekawego. Przed wyjazdem przygotowałem się i sprawdziłem co warto zobaczyć. Zaczynam od wieży widokowej zaraz za Sławą. Zjechałem z drogi w las. Oczywiście musiałem zrobić zdjęcie panoramy jeziora i okolicznych lasów. Potem kierowałem się dalej do miejscowości Milsko gdzie jest przeprawa promowa. Tam przebijam się dalej w stronę Zielonej Góry. Nie jadę jednak prosto, tylko odbijam na boki, na mniejsze drogi. Tereny tutaj są świetne, dużo górek i lasów, a widoki wspaniałe. Do Zielonej Góry wbijam się od Starego Kisielina. Kieruję się na stare miasto. Muszę skorzystać z nawigacji, bo miasto duże. Trafiłem na rynek. Tutaj pauza. Uzupełnienie wody, kupiłem sobie lody i odpocząłem. Ochłodziłem się też na kurtynie wodnej. Jest dziś mega gorąco. Dopiero na pauzie, w mieście poczułem jaki jest skwar. Dalej jadę bokami na Nową Sól. Za Zieloną Górą ominąłem jeden zakręt i pojechałem źle, ale dobrze się stało, bo nie chcąc wracać pojechałem totalnymi bokami. Trafiłem w bardzo ładne i spokojne miejsca. Potem już wzdłuż trasy na Nową Sól. W Nowej Soli dojeżdżam do Odry. Maja tu piękne nabrzeże, port i most. Jest też piękne miejsce do odpoczynku. Niestety zaczyna padać. Schowałem się w małym amfiteatrze w pobliskim parku i przeczekałem deszcz. Na szczęście nie padało za długo. Dalej już bokami wracam do Sławy. Zalazłem drogę, która przez cały czas wiodła przez las. Nie mijały mnie praktycznie żadne samochody. Tak dojechałem prawie do samej Sławy. Po drodze chciałem jeszcze odbić zobaczyć pałacyk myśliwski, jednak obiekt prywatny i nie można było wejść. Wróciłem więc na swoje pole namiotowe. Wykapałem się, zjadłem i odpocząłem. Zrobiłem jeszcze mały spacer i porobiłem zdjęcia. Poszedłem spać po 22. Muszę się przygotować na jutro.

Wieża widokowa © tomstar

Widok z wieży widokowej © tomstar

Przeprawa promowa © tomstar

Przeprawa promowa w Milsku © tomstar

Postój w malowniczej miejscowości Przytok © tomstar

Stary rynek w Zielonej Górze © tomstar

Zielonogórski Bachusik z aparatem © tomstar

Piękna, wąskie uliczki Zielonej Góry © tomstar

Zatoka portowa w Nowej Soli © tomstar

Widok na Odrę w Nowej Soli © tomstar

Miejsce do odpoczynku nad Odrą © tomstar

Widoczek w drodze na Sławę © tomstar

Trasa powrotna na Sławę © tomstar

Po powrocie do obozu © tomstar

Zachód słońca nad Jeziorem Sławskim © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|, WYPRAWY|
- DST 31.34km
- Czas 01:00
- VAVG 31.34km/h
- VMAX 47.19km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 671kcal
- Podjazdy 152m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Szybki wyjazd do Dobrzycy na rozciągnięcie nóg
Niedziela, 29 lipca 2018 · dodano: 29.07.2018 | Komentarze 0
Wczoraj zrobiłem swoje więc dziś nie było presji na wyjazd. Tym bardziej, że wczoraj mieliśmy jeszcze firmową integracje i poszło dużo kiełbasy z grilla i piwka. Ale dziś dzień spokojny, mały spacerek i ostatni etap Tour de France w tv. Na wieczór jednak wiaterek się uspokoił i postanowiłem skoczyć na szybką trzydziestkę do Dobrzycy. Trzeba spalić trochę tej kiełbachy. Także poleciałem na szybki trening, jednak nie cisnąłem na maksa. Tak żeby poczuć wyjazd, bo na dłużej nie chciałem lecieć. Czas to 59:55, średnia 31,38km/h. Gdy wróciłem chciałem zrobić zdjęcie roweru jednak kot miał inne plany i to on stał się głównym modelem sesji. Także oto kot na tle roweru :)

Kot wtargnął na sesje roweru :) © tomstar
- DST 116.44km
- Czas 04:36
- VAVG 25.31km/h
- VMAX 40.54km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 2491kcal
- Podjazdy 399m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Powolutku i spacerkowo
Sobota, 28 lipca 2018 · dodano: 28.07.2018 | Komentarze 0
Po wczorajszej burzy praktycznie już nie ma śladu. Jest ciepło, sucho i słonecznie. Wstaje o 5 rano i już o tej porze zaczyna być parno. Nie mam dziś jakoś weny. Wstaję powoli, robię sobie kawę i płatki. Trochę posiedziałem jeszcze na fotelu i zebrałem się do wyjazdu. Nie ma dziś wcale wiać, więc obojętnie w którą stronę pojadę. Kieruję się na Dobrzycę. Zaplanowałem sobie wyjazd już wczoraj. Chce jechać bokami na Pogorzelę, potem na Krotoszyn i do domu. Kulam się powoli, jakoś mi się dziś nie chce. Ale dzień jest tak piękny, że grzechem byłoby zmarnować taką pogodę. Dojechałem do Koźmina i w parku zrobiłem sobie małą pauzę. Potem pojechałem bokami. Zawsze jeździłem do Pogorzeli główną, dlatego dziś chciałem pokręcić się po okolicznych wioskach. Spokój tu i cisza. Zaczyna mi się jechać coraz lepiej. Dzisiejszy wyjazd traktuję bardziej wycieczkowo, nigdzie mi się nie spieszy, nie cisnę i nie jadę na lemondce. Spokojnie dojechałem do Pogorzeli, a kawałek za nią zrobiłem sobie kolejną pauzę. Teraz bokami na Krotoszyn. W Krotoszynie chwila odpoczynku na rynku. Mają chyba dni miasta, bo na rynku duża scena i gra muzyka. Posiedziałem tutaj chwilę i poleciałem dalej. Zrobiło się już bardzo ciepło i jeszcze po drodze musiałem zatrzymać się żeby kupić wodę. Od razu kupiłem sobie także loda, żeby się ochłodzić. Teraz już bez przerw do domu. Gorąco, ale wyjazd bardzo przyjemny.

Trasa na Koźmin © tomstar

W Koźminie © tomstar

Pauza za Pogorzelą © tomstar

Pauza za Pogorzelą © tomstar

Muzyczka na rynku w Krotoszynie © tomstar

Fontanna w Krotoszynie © tomstar

Szybka pauza w Nowej Wsi © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 121.58km
- Czas 04:49
- VAVG 25.24km/h
- VMAX 46.91km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2604kcal
- Podjazdy 722m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Szczyt Wielkopolski i Pałac Myśliwski
Środa, 11 lipca 2018 · dodano: 11.07.2018 | Komentarze 0
Obudziłem się chwilę po siódmej. Niestety za oknem cały czas słychać było padający deszcz. Od razu chwyciłem telefon i sprawdziłem pogodę. Ma tak padać do 11, potem znowu od 14. A ja muszę dziś wrócić do domu. Wstaję, idziemy z maludą do sklepu po śniadanie, a potem kawka i odpoczywanko. Maluda poleciała pobawić się z dziećmi, a ja o 10 zrobiłem sobie jeszcze małą drzemkę. Trzymało mnie jeszcze zmęczenie od wczoraj. O 11 stwierdzam, że nie ma co, trzeba jechać. Na całe szczęście przestaje padać, dokładnie tak jak podało meteo.pl. Całe szczęście. Postanowiłem dziś zrobić trasę, tą którą miałem zrobić wczoraj. Bokami chciałem wrócić do domu. Oczywiście zaczynamy od szczytu Wielkopolski. Jadę na Kobylą Górę, tam kilka zdjęć i bokami jadę na Syców. W Sycowie jeszcze nie byłem, więc dobrze się składa, bo wleci nowa gmina. Cały czas mam dobrą pogodę i od razu jedzie się świetnie. Szkoda, że wczoraj tak nie było. Z Sycowa jadę na Międzybórz, a potem bokami przez Domasławice na Odolanów. Po drodze mam jeszcze zabytkowy Pałac Myśliwski. Skorzystałem z okazji i odbiłem z trasy aby go zobaczyć. Bardzo ładne miejsce, choć niestety zaniedbane. Gdy wróciłem na trasę zaczęło kropić. Jak w zegarku, mam 14 i mam deszcz. Pogodzony z tym, że kolejne 60 km pojadę znowu w deszczu deptam bez entuzjazmu do Odolanowa. Jednak z lewej wychodzi słońce, a deszcz to raczej mała mżawka, która powoli mija. W Odolanowie zjadłem jeszcze hotdoga, a deszcz przestał padać. Wyszło słońce i zrobiło się ciepło. Świetnie, teraz mogę jechać. Mimo zmęczenia jedzie się dobrze. Całe szczęście, że nie pada. Wracam już standardową drogą przez Raszków, w którym robię ostatnią pauzę, a potem prosto do domu. W domu jestem chwilę przed 17. Mimo deszczu w pierwszym dniu wyjazd bardzo udany.

Kobyla Góra - szczyt Wielkopolski © tomstar

Na Kobylej Górze © tomstar

Tablica © tomstar

Na Kobylej Górze © tomstar

Trasa S8 © tomstar

Trasa na Syców © tomstar

Zabytkowy kościół w Międzyborzu © tomstar

Droga na Odolanów © tomstar

Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar

Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar

Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar

Pałac Myśliwski w Sośnie © tomstar

Droga na Raszków © tomstar

Ostatnia pauza w Raszkowie © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|







