-
|50-100KM|
BIKEORIENT|
CZASÓWKA|
DO 50KM|
GDAŃSK 2014|
GEOCACHING|
GÓRA KAMIEŃSK|
GÓRY|
LIBEREC 2016|
NOCNE WYPADY|
POWYŻEJ 100KM|
POWYŻEJ 200KM|
POWYŻEJ 300KM|
POWYŻEJ 400KM|
POWYŻEJ 500KM|
SAMOTNIE|
WYPRAWY|
Z BAKĄ|
Z MIKOŁAJEM|
Z MIŁOSZEM|
Z ŻONĄ|
ZAWODY|
Info
Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.
Przejechałem już: 75868.27 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.54 km/h .
Więcej o mnie.
DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS
WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR
Moje rowery
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec2 - 0
- 2026, Czerwiec12 - 1
- 2026, Maj13 - 0
- 2026, Kwiecień8 - 0
- 2026, Marzec8 - 0
- 2026, Luty1 - 0
- 2025, Listopad2 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień11 - 0
- 2025, Sierpień18 - 0
- 2025, Lipiec19 - 2
- 2025, Czerwiec17 - 0
- 2025, Maj12 - 0
- 2025, Kwiecień17 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2025, Styczeń1 - 0
- 2024, Wrzesień4 - 0
- 2024, Sierpień10 - 0
- 2024, Lipiec11 - 0
- 2024, Czerwiec14 - 0
- 2024, Maj11 - 1
- 2024, Kwiecień3 - 2
- 2024, Marzec4 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2024, Styczeń1 - 0
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień6 - 0
- 2023, Sierpień14 - 0
- 2023, Lipiec21 - 4
- 2023, Czerwiec13 - 0
- 2023, Maj13 - 0
- 2023, Kwiecień11 - 0
- 2023, Marzec5 - 0
- 2023, Luty2 - 0
- 2023, Styczeń3 - 0
- 2022, Październik4 - 0
- 2022, Wrzesień4 - 0
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec12 - 3
- 2022, Maj10 - 4
- 2022, Kwiecień8 - 0
- 2022, Marzec3 - 0
- 2021, Październik3 - 0
- 2021, Wrzesień6 - 0
- 2021, Sierpień7 - 0
- 2021, Lipiec17 - 1
- 2021, Czerwiec15 - 0
- 2021, Maj11 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec5 - 1
- 2021, Luty2 - 0
- 2020, Listopad3 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Wrzesień8 - 0
- 2020, Sierpień13 - 5
- 2020, Lipiec15 - 0
- 2020, Czerwiec14 - 0
- 2020, Maj15 - 0
- 2020, Kwiecień13 - 19
- 2020, Marzec7 - 6
- 2020, Luty4 - 0
- 2019, Październik2 - 0
- 2019, Wrzesień9 - 0
- 2019, Sierpień15 - 0
- 2019, Lipiec16 - 3
- 2019, Czerwiec11 - 10
- 2019, Maj11 - 4
- 2019, Kwiecień5 - 3
- 2019, Marzec7 - 13
- 2019, Luty1 - 0
- 2018, Listopad1 - 1
- 2018, Październik6 - 0
- 2018, Wrzesień10 - 10
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec7 - 2
- 2018, Czerwiec4 - 0
- 2018, Maj7 - 5
- 2018, Kwiecień5 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Wrzesień1 - 0
- 2017, Sierpień3 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 10
- 2017, Maj8 - 0
- 2017, Kwiecień2 - 0
- 2017, Marzec2 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Październik1 - 4
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień7 - 0
- 2016, Lipiec14 - 31
- 2016, Czerwiec5 - 4
- 2016, Maj5 - 6
- 2016, Kwiecień9 - 11
- 2016, Marzec6 - 6
- 2016, Luty3 - 2
- 2016, Styczeń1 - 2
- 2015, Grudzień1 - 0
- 2015, Listopad1 - 2
- 2015, Październik6 - 11
- 2015, Wrzesień7 - 0
- 2015, Sierpień14 - 18
- 2015, Lipiec11 - 3
- 2015, Czerwiec9 - 11
- 2015, Maj11 - 6
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec8 - 0
- 2015, Luty5 - 0
- 2015, Styczeń3 - 3
- 2014, Grudzień3 - 0
- 2014, Listopad7 - 3
- 2014, Październik7 - 2
- 2014, Wrzesień7 - 1
- 2014, Sierpień15 - 11
- 2014, Lipiec17 - 5
- 2014, Czerwiec16 - 8
- 2014, Maj9 - 5
- 2014, Kwiecień3 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- 2014, Luty2 - 0
- 2014, Styczeń1 - 0
- 2013, Listopad9 - 7
- 2013, Październik9 - 9
- 2013, Wrzesień12 - 11
- 2013, Sierpień17 - 34
- 2013, Lipiec19 - 23
- 2013, Czerwiec16 - 35
- DST 107.82km
- Czas 03:57
- VAVG 27.30km/h
- VMAX 38.22km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 3737kcal
- Podjazdy 295m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Testy nowej aplikacji
Środa, 24 sierpnia 2016 · dodano: 24.08.2016 | Komentarze 0
Weekend miałem bardzo leniwy. W sobotę była piękna pogoda, a ja nie mogłem się zwlec z wyrka. Walczyłem od 5 do 7 rano. W końcu postanowiłem posłuchać swojego organizmu i odpuściłem wyjazd, ale dręczony wyrzutami sumienia poszedłem pobiegać. W sobotę przebiegłem 10km i w niedziele podobnie. Ten tydzień mam znowu wolne, więc znalazłem dziś czas żeby wyjechać. Jadę o 13 na małą stówę. Pogoda dobra, ciepło i lekko wieje. Trasę zaplanowałem na Odolanów i Krotoszyn. Niestety w środku dnia jest tutaj dość duży ruch. Z Odolanowa do Krotoszyna dużo tirów, a w samym Krotoszynie wręcz masakra. Szybko przebijam się przez miasto i lecę bokiem na Dobrzycę. Dziś testuję też nową aplikację sportową. Runtastic tak już mnie wkurzył, że postanowiłem go zmienić. Ciągle coś tam nie działa, jak nie gubi gps, to wyskakują błędy na stronie. A ostatnio nie mogę edytować aktywności i pobierać map. Endomondo także nie wchodzi w grę, bo według mnie jest za drogie, a tylko w opcji premium jest dostępny tryb oszczędności baterii. Strava i Sport Tracker jest po angielsku, więc szukałem czegoś innego. Trafiłem na Navime. Polska aplikacja. Dużo pozytywnych opinii. Postanowiłem spróbować. Po pierwsze apka jest bardzo dokładna. Mocno trzyma gps i bardzo dokładnie rysuje mapy. A to dla mnie najważniejsze. Reszta raczej standardowa, statystyki, wysokości i kalorie. Na razie bardzo mi się podoba. Zobaczymy jak będzie przy kolejnych aktywnościach.

Na rynku w Raszkowie © tomstar

Nowa aplikacja Navime © tomstar

Trasa na Krotoszyn © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 223.71km
- Czas 09:01
- VAVG 24.81km/h
- VMAX 44.26km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 5854kcal
- Podjazdy 4891m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
No to jedziemy do Leszna
Poniedziałek, 15 sierpnia 2016 · dodano: 15.08.2016 | Komentarze 0
Mamy dziś dzień wolny, nic do roboty, więc nie ma co marnować tak ładnego dnia i trzeba wyskoczyć na większy wyjazd. Planowałem pojechać do Uniejowa i Turku, ale pogoda zapowiada dziś mocny wiatr na wschód, więc cała drogę powrotną, czyli jakieś 120km mielibyśmy pod wiatr. Trzeba więc pojechać w drugą stronę. Nie byłem jeszcze w Lesznie. Wyznaczam trasę i okazuje się, że tutaj także można wykręcić idealne dwieście kilometrów, tak jak planowałem. Umawiam się z Baką na 6 rano. Lecimy na Jarocin, potem bokami na Dolsk. Strasznie nam się nie chce, jedziemy wolno, bo około 22 km/h, całą drogę gadamy i się wygłupiamy. Stwierdzam nawet, że jakoś dzisiaj nam nie idzie. Mamy pod wiatr, ale na całe szczęście od rana jest on słaby. W Dolsku robimy większą pauzę na plaży, analizujemy jeszcze drogę i lecimy na Leszno. Tutaj trochę przyspieszamy, wpadamy na drogę wojewódzką, więc dobry asfalt i można pośmigać na lemondkach. W Lesznie mamy na licznikach już 120 km. Z tego co wyliczyłem wyjdzie nam więcej niż 200 km. Odpoczywamy na rynku i jedziemy w stronę miasta Poniec. Leszno duże, duży ruch, ale mają tutaj bardzo dobre ścieżki. Także przebijamy się w miarę szybko przez miasto i wylatujemy na Pawłowice i Poniec. Ktoś odwalił tutaj kawał dobrej roboty, bo całą drogę mamy świetną, asfaltową ścieżkę, bardzo szeroką i równą. W dodatku prowadzącą przez las. Duży tutaj ruch rowerowy, ale ścieżka szeroka i można szybko lecieć. Teraz bokami kierujemy się na Krobię i Pępowo. Wiatr mamy w plecy, więc jedzie się o wiele lepiej. I dobrze, bo dziś raczej słaby dzień i mało mamy mocy. Nie wykrzesałbym za dużo siły gdybym miał dymać pod wiatr. Z Pępowa jedziemy na Pogorzelę, tam kiełbacha na stacji i teraz już bez przerwy do domu. Dojechaliśmy punktualnie o 18. Muszę przyznać, że jestem wydymany. Od samego rana nie miałem energii, ale mimo wszystko dobrze, że wyjechałem, bo zaliczyliśmy kilka nowych gmin.

Wschód słońca © tomstar

Na rynku w Dolsku © tomstar

Na pomoście w Dolsku © tomstar

Baka analizuje mapę © tomstar

Jezioro w Dolsku © tomstar

Rynek w Lesznie © tomstar

Na rynku w Lesznie © tomstar

Droga na Poniec © tomstar

Na rynku w Krobi © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 200KM|, Z BAKĄ|
- DST 83.41km
- Teren 2.00km
- Czas 03:29
- VAVG 23.95km/h
- VMAX 49.61km/h
- Temperatura 18.0°C
- Kalorie 2043kcal
- Podjazdy 1557m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Keszowanie
Niedziela, 14 sierpnia 2016 · dodano: 14.08.2016 | Komentarze 0
Jak sobie obiecaliśmy tak dziś zrobiliśmy. Wróciliśmy z Miłoszem do Tlokini na keszowanie. Umówiliśmy się na 5 rano. Pojechaliśmy tak samo boczkami w stronę Kalisza. Dość szybko dojechaliśmy do Tłokini i zaczęliśmy szukać. Są tutaj cztery kesze w samym parku. Zaczynamy od tylnej bramy, potem objazd wokół ogrodzenia i kończymy przy bramie wjazdowej. Wszystkie cztery kesze podjęte bardzo szybko. Postanawiamy podjąć jeszcze trzy po drodze, ale pierwszy, na który trafiliśmy był tak zakleszczony, że nie szło go wyciągnąć. Namęczyliśmy się i wkurzeni w końcu zrezygnowaliśmy. Straciliśmy tylko czas więc postanowiliśmy resztę odpuścić i jechać już do domu. Przejechaliśmy przez Kalisz , parówa i kawa na stacji i droga prosta do domu. Wracało się ciężko, bo mieliśmy pod wiatr, który zaczął mocno dmuchać. Dokulaliśmy się do domu punktualnie o 10.

Wschód słońca © tomstar

Jak zwykle selfik © tomstar

Kesz numer 1 © tomstar

Kesz numer 1 © tomstar

Kesz numer 2 © tomstar

Kesz numer 2 © tomstar

Kesz numer 3 © tomstar

Przy bramie © tomstar

W Gołuchowie na tamie © tomstar
Kategoria |50-100KM|, GEOCACHING|, Z MIŁOSZEM|
- DST 74.42km
- Czas 02:48
- VAVG 26.58km/h
- VMAX 46.87km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 2084kcal
- Podjazdy 1181m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Mała siedemdziesiątka z Baką
Niedziela, 7 sierpnia 2016 · dodano: 07.08.2016 | Komentarze 0
Dziś ponownie powtórka z wczoraj, czyli mały, szybki wypad o 9. Maluda jak zwykle poszła na dyżur do babci, więc ja mogę na szybko wyskoczyć. Dziś dołączył Baka. Mam czas tylko do 13, więc plan na małe 70km do Żerkowa. Pogoda jest świetna, chociaż cały czas mocno wieje wiatr. Tym razem początek trasy mamy pod wiatr, a powrót z wiatrem. Jedziemy bez przerwy przez Dobrzycę do Jarocina. Zatrzymujemy się tylko tam na małego batona i jedziemy dalej. Przez Żerków także przejeżdżamy bez przerwy i tak przez Grab walimy już do domu. Spokojny dystans zrobiony, w domu jestem punktualnie o 12, więc chwilę mam w zapasie.

Rowerki na przerwie w Jarocinie © tomstar
Kategoria |50-100KM|, Z BAKĄ|
- DST 106.91km
- Czas 03:57
- VAVG 27.07km/h
- VMAX 48.25km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2996kcal
- Podjazdy 1114m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Powrót na rower i szybka stówka
Sobota, 6 sierpnia 2016 · dodano: 06.08.2016 | Komentarze 0
Nie chciało mi się jak cholera. Tym bardziej, że nie jechałem od rana, ale o 9. Żona jechała do Warszawy, więc ja zostałem z maludą. Zaprowadziłem ja do babci i trochę się zmuszając wsiadłem na rower. Z doświadczenia wiem, że takie wyjazdy zawsze okazują się potem najlepsze. Jak zwykle plan na małe 100 km. Nie chce za dużo dziś robić, bo kolanko czasem pobolewa, a i jutro na pewno coś pokręcę. Wracam na rower po Runmageddonie, w tygodniu trochę pobiegałem więc dziś czas na rowerek. Pojechałem bokami na Kalisz, tak jak ostatnio. Bardzo mi się ta trasa spodobała. Pocinałem nieźle, cały czas w okolicy 30km/h. Na prawdę świetnie się tu jeździ. I tak jak podejrzewałem leciało się super. Dobrze, że wyjechałem. Dojechałem tak bokami do Koźminka. Tutaj odpocząłem i zawróciłem do domu, także bokami. Po drodze, tuż za Koźminkiem zahaczyłem jeszcze o małe jeziorko, chwilę odpocząłem i pojechałem dalej. Niestety zerwał się dość mocny wiatr i miałem go prosto w twarz. Był dziś wyjątkowo upierdliwy. I na powrocie średnia spadła mi do 25km/h. Przebiłem się bokami do Stawiszyna, tam mała pauza na rynku i do domu. Ciągle pod wiatr, było ciężko ale się dokulałem. Wracając do widelca. To już chyba czwarta stówa na sztywniaku. Jeździ się super, nic mnie nie boli, nie bolą ręce ani plecy, pozycja jest super, zwłaszcza gdy leżę na lemondce, o czym mówią czasy w jakich jeżdżę. Także była to najlepsza zmiana jaką mogłem zrobić.

Runmageddon © tomstar

Na rynku w Koźminku © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

Jeziorko za Koźminkiem © tomstar

W Stawiszynie © tomstar

Prosna © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, SAMOTNIE|
- DST 34.25km
- Czas 01:32
- VAVG 22.34km/h
- VMAX 51.46km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 788kcal
- Podjazdy 196m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Odwiedzić maludę na wakacjach u babci
Wtorek, 26 lipca 2016 · dodano: 26.07.2016 | Komentarze 2
Czas na odpoczynek. Po siedmiu dniach kiedy codziennie coś robiłem, dziś ostatni spokojny wyjazd i czas na odbudowę. Pojechaliśmy z żonką do Dobrzycy zobaczyć jak sobie radzi maluda. Nie obyło się bez przygody na samym początku. Rano przygotowałem rowerki, a gdy popołudniu po pracy chcieliśmy jechać okazało się, że Dorota ma w przednim kole pane. Na szybko skoczyłem do rowerowego po nową dętkę. Szybko założyłem i mogliśmy jechać. Pojechaliśmy sobie spokojnie boczkami. W Dobrzycy posiedzieliśmy pół godziny, pogadaliśmy i szybko zostaliśmy przez córę wygonieni, że mamy już sobie jechać. W końcu wakacje od starych :) Wracaliśmy już prostą drogą. Trochę wzmógł się wiatr, ale nie było tak źle. Teraz oboje zbieramy siły, bo w sobotę czeka nas Runmageddon we Wrocławiu.

W parku w Dobrzycy © tomstar

Z Dorotką © tomstar
- DST 52.36km
- Czas 01:50
- VAVG 28.56km/h
- VMAX 43.06km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 1596kcal
- Podjazdy 248m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
A tak mi się nie chciało
Poniedziałek, 25 lipca 2016 · dodano: 25.07.2016 | Komentarze 0
Wspaniałej pogody ciąg dalszy. Już dawno nie było aż tak długo tak równo i spokojnie. Praktycznie od wtorku zeszłego tygodnia ciepło, bez wiatru i z lekkimi chmurami. Takiej pogody nie można marnować. Dziś maluda pojechała na krótkie wakacje do babci, więc po pracy mam wolne i mogę wyskoczyć. Siedząc w pracy strasznie mi się nie chciało. Zastanawiałem się czy po dwóch dniach dłuższych tras nie wypadałoby zrobić sobie małej przerwy, aby nogi odpoczęły. Chęć pedałowania wygrała jednak ze zdrowym rozsądkiem. Wczoraj lekko, czasami zabolało mnie kolano i troszkę się obawiałem, żeby kontuzja się nie odnowiła. Wróciłem do domu z pracy, przygotowałem się i jednak wyjechałem. Wszystko miało ułożyć się w trasie. Na początku rzeczywiście lekko i powoli jechałem w stronę Turska. Gdy przejechałem Jedlec zrobiłem małą pauzę na "jedyneczkę" i wtedy się zaczęło. Wskoczyłem na rower i jakby ktoś mnie odpalił. Ruszyłem z kopyta i już się nie zatrzymałem. Poleciałem na Kuchary potem na Krzywosądów, a stamtąd na Bronów i do domu. Po drodze zerwał się jakiś bezsensowny wiatr, bo ani nie nawiał chmur, ani deszczu. Całe szczęście miałem go w plecy i dodatkowo pomagał. Śrędnią utrzymywałem w granicach 30km/h i tak też dojechałem do domu. Zadziwiająco miałem dziś więcej sił niż w sobotę czy wczoraj i z chęcią walnąłbym dziś stówę, ale mam jeszcze jutro dzień, a kolanko czasem się odezwało, więc tym razem rozsądnie wróciłem do domu, tak żeby nie przesadzić. Tym bardziej, że w sobotę Runmageddon we Wrocławiu i trzeba być gotowym.

Droga z Macewa © tomstar

Giant Roam na Mosso :) © tomstar
Kategoria |50-100KM|, SAMOTNIE|
- DST 122.41km
- Czas 04:46
- VAVG 25.68km/h
- VMAX 45.88km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 3324kcal
- Podjazdy 1053m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Boczkami
Niedziela, 24 lipca 2016 · dodano: 24.07.2016 | Komentarze 0
Dziś wymiana współtowarzysza podróży. Wczoraj pojechałem z Baką, a dziś z Miłoszem. Zaplanowaliśmy sobie trasę totalnymi bokami. Jak zawsze do Kalisza i Ostrowa, ale tym razem omijając miasta i nie jadąc ścieżkami. Pojechaliśmy w tereny gdzie w sumie jeszcze nie byliśmy, niby wszystko blisko domu, ale zawsze jakoś jechaliśmy głównymi drogami. Także dziś spokojny spacerek, po spokojnym terenie, bocznymi drogami. Umawiamy się na 5 rano i lecimy na Tursko, potem na Piotrów. Wszystko wzdłuż trasy na Kalisz. Od rana raczej chłodno i troszkę mi zimno, bo nie wziąłem bluzy, ale jak się później okazało dobrze zrobiłem, bo gdy wyszło słońce zrobiło się na prawdę ciepło. Z Piotrowa odbijamy na Tłokinię. Tutaj zatrzymujemy się przy ładnym pałacyku. Robimy zdjęcia i przy okazji sprawdzamy kesze. W samym tylko parku wokół pałacu jest ich aż cztery, w dalszej okolicy kolejne kilka. Dziś nie ma na to czasu, ale za dwa tygodnie musimy tutaj wrócić z większą ekipa już na zbiory. Potem jedziemy na Opatówek, jemy kiełbachę na stacji i dalej bokami na Ostrów. Jest rewelacja, cisza, ciepło, ptaki śpiewają. Na prawdę bardzo rekreacyjna trasa. Dojeżdżamy do Lewkowa i tędy już znanymi drogami do domu. W Pleszewie wkręcamy jeszcze do plant na zdjęcie i do domu. Mamy dobry czas, bo chwilę przez 11 jesteśmy w domu.

Wschód słońca © tomstar

Wschodzące słońce © tomstar

Przed pałacem w Tłokini © tomstar

Takim oto autkiem podjechała młoda para © tomstar

W parku w Tłokini © tomstar

Widoczek © tomstar

Trasa gdzieś tam :) © tomstar

I dwa selfiki © tomstar

Już blisko domu © tomstar

W naszych plantach © tomstar

Widoczek na staw w plantach © tomstar
Kategoria Z MIŁOSZEM|, POWYŻEJ 100KM|
- DST 143.00km
- Czas 05:30
- VAVG 26.00km/h
- VMAX 37.80km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 3945kcal
- Podjazdy 1383m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Testów widelca ciąg dalszy
Sobota, 23 lipca 2016 · dodano: 23.07.2016 | Komentarze 2
Miałem dziś jechać sam, ale Baka musi iść do pracy w niedziele, a dziś miał wolne, więc postanowiliśmy wyskoczyć razem. Robimy sobie spokojne kółeczko po okolicy, bez pospiechu i większego planu. Spotykamy się o 6 rano i lecimy jak zwykle na Raszków. Pojedziemy sobie do Odolanowa, a potem bardzo przyjemną drogą na Krotoszyn. Jest bardzo przyjemnie, nie ma wiatru, nie ma słońca, a temperatura w sam raz. W Krotoszynie jemy kiełbachę i pijemy kawę. Postanawiamy z Krotoszyna nie jechać do domu, tylko wykręcić na boki i skoczyć jeszcze do Pogorzeli. Stamtąd dopiero wracamy do domu przez Koźmin. Muszę przyznać, że dziś troszkę się zmęczyłem, ale to przez to, że mam bardzo aktywny tydzień i od wtorku codziennie coś robię, albo biegam albo jeżdżę na rowerze. O 13 jesteśmy w domu. Z dalszych analiz widelca - nic się nie zmieniło :) Po przejechaniu 140km nie bolą mnie ręce ani łokcie. Nie czułem dyskomfortu po długiej jeździe, ani dziury nie wytrzepały mnie za bardzo. Także uważam, że obawy przed sztywnym widelce zostały totalnie rozwiane. Jeździ się rewelacyjnie i wszystko jest ok.

Giant roam © tomstar

Merida Baki © tomstar

Jak zwykle Raszków © tomstar

Droga z Odolanowa © tomstar

Droga na Pogorzele © tomstar

Droga na Koźmin © tomstar

Dwa głupki © tomstar

Na pauzie w Dobrzycy © tomstar
Kategoria POWYŻEJ 100KM|, Z BAKĄ|
- DST 31.55km
- Czas 01:10
- VAVG 27.04km/h
- VMAX 44.76km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 897kcal
- Podjazdy 284m
- Sprzęt Giant Roam 2 Disc
- Aktywność Jazda na rowerze
Sztywny widelec Mosso M5
Piątek, 22 lipca 2016 · dodano: 22.07.2016 | Komentarze 24
I stała się rzecz, która stać się w końcu musiała. O tym, że będę wymieniać amortyzator wiedziałem od dawna. Długo czytałem i analizowałem co wybrać. Zastanawiałem się nad bardzo dobrym i drogim amortyzatorem, który potem zablokuje. Zastanawiałem się także nad sztywnym carbonem. Po analizie, przeczytaniu chyba wszystkich możliwych tematów na forach oraz po rozmowach ze znajomymi padło na sztywny widelec. Pomysł o carbonie szybko został odrzucony z powodu zbyt dużej ceny. Po bardzo intensywnej burzy mózgu zdecydowałem się na sztywny aluminiowy widelec. Do wyboru miałem Mosso albo Force. Oba w tej samej cenie, ale Force paskudny i brzydki, zwyczajny, bez ciekawego malowania. Wybrałem w końcu Mosso M5. Malowanie idealne, czarny z zielonymi wstawkami, stworzony do mojego roweru. Zamówiłem. Widelec dotarł i dziś wylądował na rowerze. Oczywiście musiałem odbyć pierwszą, testową jazdę. Widelec jest krótszy od amora o 2,5 cm. Niczego nie zmieniałem, widelec założyłem, nie dokładałem podkładek pod mostek, także główka roweru opadła mi o te 2,5 cm. Wrażenia po przejechaniu pierwszych 30 km - żadnej różnicy in minus. Według mnie opinie o masakrycznej zmianie geometrii roweru, niewygodzie w jeździe, nisko zawieszonemu środkowi suportu można włożyć pomiędzy bajki. Rzeczywiście rowerek lekko niżej leży, ale jest to tak minimalna różnica, że prawie nieodczuwalna. Jechało mi się tak samo dobrze jak na amorze. Sprawa druga - tłumienie drgań. Nie odczułem żadnego dyskomfortu, jechałem jak zawsze, a wracając specjalnie wykręciłem na drogę z gorszym asfaltem i dziurami. Nie poczułem jakiejś specjalnej niewygody, czy bólu rąk. Rower zachowywał się jak zawsze na gorszych drogach. A na plus. Rower jest sztywniejszy i lepiej się prowadzi. Czuję to przede wszystkich gdy wspinam się na górki i staję na pedałach. Rower nie buja się i nie tańczy. Jedzie prosto i łatwiej mi się podjeżdża. Po za tym rower wygląda obłędnie. Bardzo mi się podoba. No i ma teraz lżejszy przód. Dla kogoś, kto dużo jeździ na zablokowanym amorze to według mnie idealny wybór. Jestem bardzo zadowolony z tej zmiany. Jutro i pojutrze robię dłuższe wyjazdy, więc zobaczymy jak to bedzie wyglądać na trasach 100 km plus.

Giant Roam na Mosso M5 © tomstar

Widelec Mosso M5 © tomstar

Sztywny widelec Mosso M5 © tomstar

Sztywny widelec © tomstar

Giant Mosso M5 © tomstar







