Info

avatar


Mam na imię Tomek vel tomstar opisuję tutaj moje duże, średnie i mniejsze wyjazdy rowerowe. Jeżeli chcesz mi potowarzyszyć zapraszam do lektury i komentarzy. Pochodzę z Pleszewa, nie za dużej miejscowości w Wielkopolsce niedaleko Kalisza i Jarocina. Jeżdżę przede wszystkim po asfalcie, a wyjazdy traktuję jako wycieczkę i przygodę. Towarzyszy mi mója szosa, a w trasy staram się wyjeżdżać z przyjaciółmi lub z żoną.


Przejechałem już: 70615.24 kilometrów
W tym w terenie: 604.00
Moja średnia prędkość: 26.50 km/h .
Więcej o mnie.

DODAJ WPIS
PROFIL
WYLOGUJ
KANAŁ RSS

WYSZUKAJ NA BLOGU TOMSTAR

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl






Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2025

Dystans całkowity:1371.04 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:49:50
Średnia prędkość:27.51 km/h
Maksymalna prędkość:59.60 km/h
Suma podjazdów:5377 m
Suma kalorii:23642 kcal
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:85.69 km i 3h 06m
Więcej statystyk
  • DST 104.18km
  • Czas 03:26
  • VAVG 30.34km/h
  • VMAX 46.00km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 1711kcal
  • Podjazdy 258m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do walki z wiatrem

Niedziela, 10 sierpnia 2025 · dodano: 10.08.2025 | Komentarze 0

Dziś okrutne wietrzycho. Ale mimo to jadę. Jakoś od rana nie mogłem się zebrać. Wypadałoby jechać o 6 zanim wiatr będzie mocny, ale uszykowałem się i wyjechałem dopiero o 7:20. Mimo to nie jest źle. Trasę wyznaczyłem tak, żeby unikać jazdy centralnie pod wiatr. Często mam go z boku. Kręcę dookoła Jarocina i kieruję się na Żerków. Teraz wiatr mam z boku i trochę z tyłu. Jedzie się o wiele lepiej. W Żerkowie robię małą pauzę i kieruję się do domu. Mimo, że od rana strasznie mi się nie chciało z każdym kilometrem jechało się coraz lepiej. Wiaterek w plecy też pomagał. Do domu pocisnąłem i wbiłem dobrą średnią.




Pauza w Żerkowie
Pauza w Żerkowie © tomstar


  • DST 106.94km
  • Czas 03:50
  • VAVG 27.90km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 1840kcal
  • Podjazdy 211m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Spokojny rozjazd

Sobota, 9 sierpnia 2025 · dodano: 09.08.2025 | Komentarze 0

Plan na urlop wykonany. Karpacz wypalił, Gorzów wypalił, wszystko jest na swoim miejscu. Niestety troszkę boli mnie kolano, więc czwartek i piątek odpoczywałem i się regenerowałem. Wyczyściłem też rower, przeserwisowałem widelec. Dziś mała stówka na spokojnie. Jedzie się ciężko, czuję zmęczenie, ale nie ma tragedii. Jutro zrobię też stówkę, w tygodniu trochę odpocznę i będzie git. No i w końcu mamy lato. Wróciła ciepła pogoda, słońce i zero deszczu. Pogoda wyśmienita. Nie można nie pojechać w taki dzień. Jadę na Dobrzycę, potem boczkami do Koźmina. Tam mała pauza i dalej boczkami na Krotoszyn. Tam też odpoczywam i wracam do domu. Spokojny, miły wyjazd.



Selfik
Selfik © tomstar
Pauza na jagodziankę w Koźminie
Pauza na jagodziankę w Koźminie © tomstar
Trasa do domu
Trasa do domu © tomstar

  • DST 236.39km
  • Czas 09:12
  • VAVG 25.69km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 4201kcal
  • Podjazdy 542m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zobaczyć Most Eurpejski i Trasę Pojezierzy Zachodnich

Środa, 6 sierpnia 2025 · dodano: 06.08.2025 | Komentarze 0

Mamy jeszcze tydzień wolnego, więc padł szalony pomysł. Ostatnio gdzieś mi się wyświetliła fajna ścieżka z mostem nad rzeką. Sprawdziłem co to. Okazało się, że to Most Europejski nad Odrą, a ścieżka prowadzi po starym wale kolejowym, ma ona kilkadziesiąt kilometrów i jest w całości asfaltowa. No cóż, takiego czegoś nie można nie zobaczyć i nie przejechać. Mamy wolne, więc jedziemy. Szukaliśmy opcji jak tą ścieżkę przejechać, żeby zrobić jej odcinek od Barlinka do granicy i potem jakoś wrócić. Niestety w okolicy po za ścieżkami są słabe boczne drogi. Ciężko jest wrócić i ciężko ustalić bazę noclegową. Ostatecznie padło na Gorzów Wielkopolski. Dojedziemy do Barlinka, potem ścieżką do granicy, po stronie niemieckiej do Kostrzyna i z powrotem do Gorzowa. Wychodzi 236km, dużo, ale co tam, jedziemy. Z Pleszewa wyjeżdżamy o 3 rano. W Gorzowie jesteśmy przed szóstą. Szykujemy się i ruszamy. Niestety jest cholernie zimno, bo rano zaledwie 8 stopni. Ubieramy bluzy i kurtki. Odwracamy też trasę. Mamy taki wiatr, że lepiej najpierw pojechać do Kostrzyna i potem na most i wracać przez Barlinek. Dobrze zrobiliśmy, bo dojazd do Kostrzyna okropny. Niby jest ścieżka, ale tak na prawdę jej nie ma. Dziury, piasek i patyki. Jedzie się okropnie. Ale potraktowaliśmy do jako techniczny dojazd do lepszego odcinka naszej wyprawy. O 8 jesteśmy na granicy. Przebijamy się przez miasto, przejeżdżamy rzekę i wjeżdżamy na ścieżkę. Wiatr dopiero zaczął się wzmagać. Mamy go teraz z boku i nie jedzie się źle. Ścieżka prowadzi wzdłuż Odry, po wale i jest cala asfaltowa. Rano jest tu pusto, cicho i spokojnie. Dojeżdżamy do mostu. Tu zatrzymujemy się na trochę dłużej. Robimy focie i odpoczywamy. Teraz wracamy do Polski i wbijamy na naszą ścieżkę docelową czyli Trasę Pojezierzy Zachodnich. Ścieżka jest świetna, prowadzi przez lasy i pola, z dala od cywilizacji. Trzeba się wcześniej zaopatrzyć w wodę i jakieś batony, bo sklepu się tu nie uraczy. W Trzcińsku-Zdroju odbijamy do miasta do sklepu, robimy pauzę i jedziemy dalej. Niestety są trzy odcinki, które łączą nowo powstałą ścieżkę. Są to drogi lokalne i niestety żadna z nich nie jest wyremontowana. Jest tu pełno dziur i jedzie się źle. Ale jakoś to przejeżdżamy i dojeżdżamy do Barlinka. Tutaj też robimy pauzę i lecimy już prosto do Gorzowa.  Ostatnie kilometry są ciężkie, zmęczenie, brak snu dają się we znaki. Ale jest dobrze. Nie padało, szybko zrobiło się ciepło i udało nam się oszukać wiatr. Wyprawa epicka, najwięcej kilometrów w tym roku i wiele nowych gmin. Ogólnie polecam trasę, ale trzeba się przygotować.



Selfik na starcie w Gorzowie
Selfik na starcie w Gorzowie © tomstar
Na moście na Odrze
Na moście na Odrze © tomstar
Na moście na Odrze
Na moście na Odrze © tomstar
Selfik na wale po stronie niemieckiej
Selfik na wale po stronie niemieckiej © tomstar
Na Polskę sobie patrzę
Na Polskę sobie patrzę © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Na Moście Europejskim
Na Moście Europejskim © tomstar
Granica
Granica © tomstar
Most Europejski
Most Europejski © tomstar
Ścieżka
Ścieżka © tomstar
Ścieżka
Ścieżka © tomstar


  • DST 100.45km
  • Czas 03:20
  • VAVG 30.13km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Kalorie 1655kcal
  • Podjazdy 238m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rozjazd po powrocie z gór

Poniedziałek, 4 sierpnia 2025 · dodano: 04.08.2025 | Komentarze 0

Wróciliśmy do naszej płaskopolski. Wszystko wydaje się takie nudne i proste. Nie ma żadnej górki jak okiem sięgnąć. Taka nasza szara rzeczywistość. No, ale jeździć trzeba. Wczoraj odpoczynek. Oczywiście pierwsze co zrobiłem to od rana dokładnie wyczyściłem rower. Mycie ramy i kół, czyszczenie łańcucha i smarowanie. Wszystko trzeba było dokładnie pomyć, zakamarki, przerzutki i korbę. Rowerek zasłużył na takie spa. Dziś od rana załatwiłem parę spraw i pojechałem. Ma nie padać, ale chmury wiszą i jest chłodno. Jadę jednak na krótko, Troszkę mi zimno, ale szybko się rozgrzałem. Niestety gdy dojeżdżam do Odolanowa zaczyna lekko kropić. Na całe szczęście na tyle słabo, że asfalt nie robi się mokry. Takie kilka kropelek co jakiś czas. Ale daje mi to kopa i cisnę do domu. Całą stówę przejeżdżam bez przerwy. Udało się, dojeżdżam suchy.




Na mecie
Na mecie © tomstar

  • DST 49.00km
  • Czas 02:12
  • VAVG 22.27km/h
  • VMAX 59.60km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 967kcal
  • Podjazdy 1063m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 6

Sobota, 2 sierpnia 2025 · dodano: 02.08.2025 | Komentarze 0

Ostatni dzień. Mamy wracać do domu, ale jak będzie pogoda to jedziemy jeszcze na małe kółko. I na całe szczęście pogoda jest. Wstajemy szybko, sprzątanie mieszkania, wszystko zaniesione do samochodu i jedziemy na start. Z ekipy jadą wszyscy. Cała szóstka gotowa do jazdy. Trasę wyznaczył Kamil. Pokręcimy po okolicy, blisko Karpacza i zrobimy kilka podjazdów. Jedziemy do podnóży podjazdu na Przełęcz Karkonoską. Zrobimy ten podjazd tak na 2/3, bo na resztę nie ma czasu. Trzeba by wracać przez Czachy, a to na dziś za długo. Pogoda jest wyśmienita, jedzie się super, dobrze się podjeżdża. Na szczycie mały odpoczynek i potem dzida na dół i podjazd do Karpacza, wywijka przez Orlinek i na pełnym speedzie do Kowar. Przebieramy się i jedziemy do domu. Wyjazd wyśmienity, udał się w 90 procentach. Tylko ten piątek nie wyszedł nam do końca jakbyśmy chcieli, ale tak na prawdę straciliśmy tylko 50km. Wszystko inne się udało. Genialne tereny, genialne drogi i przede wszystkim genialna ekipa. Trzeba to powtórzyć.

Kilka statystyk:
6 dni
Dystans - 553,84 km
Podjazdy - 9156 m
Czas jazdy - 24 h



Zawodowa ekipa
Zawodowa ekipa © tomstar
Pozowanko
Pozowanko © tomstar
Rzeka
Rzeka © tomstar
Kategoria DO 50KM|, GÓRY|, Z BAKĄ|


  • DST 53.00km
  • Czas 02:49
  • VAVG 18.82km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Kalorie 1078kcal
  • Podjazdy 1216m
  • Sprzęt Orbea Orca M30
  • Aktywność Jazda na rowerze

Karpacz - dzień 5

Piątek, 1 sierpnia 2025 · dodano: 01.08.2025 | Komentarze 0

Od rana ostra burza mózgów i wymiana spostrzeżeń, uwag, analiz i wszystkiego z deszczem i rowerem związane. Niestety prognozy okazały się tym razem trafne i od rana pada, przestaje, znowu pada i tak w kółko. Nie wiemy co robić, padać ma wszędzie i o różnych porach. Wstępnie jedziemy tak jak pierwotnie planowaliśmy do Kudowy Zdrój. Potem jednak planujemy małe kółko do Czech, potem czekamy i jednak padło na duże kółko do Czech. I tak już zostało. Czekamy jeszcze chwilę, żeby wyschło i jedziemy. Kierujemy się na Małą Upe, podjazdem, którym jechaliśmy we wtorek. Jest wilgotno, ale nie strasznie, więc jedzie się w miarę dobrze. Na szczycie robimy mała pauzę i szykujemy się do zjazdu na dół. W trakcie zjazdu zaczyna padać. Masakra jak nagle zrobiło się zimno i niebezpiecznie. Jest ślisko, nic nie widać, a ręce marzną. W połowie zjazdu zatrzymujemy się na przystanku i czekamy, aż przestanie padać. Postanowiliśmy skrócić trasę i zrobić małe kółeczko na 50km. Na dole skręcamy w lewo i wjeżdżamy na boczne dróżki, aby z powrotem podjechać pod Mała Upe. Boczki są tutaj niesamowicie piękne. Nie wiedziałem, że są tu asfalty i można spokojnie przejechać. Szkoda, że jest brzydka pogoda, bo można by się delektować przyroda i zrobić świetne focie. Po drodze trafiamy na schronisko Lysecinske Boudy i postanowiliśmy, że się tam zatrzymamy i zjemy coś ciepłego. Bardzo dobrze zrobiliśmy, bo znowu się rozpadało. Przeczekaliśmy deszcz i pojechaliśmy dalej. Pozostał nam zjazd do Kowar i jesteśmy w domu. W Kowarach wyszło piękne słońce i od razu zrobiło się cieplutko i sucho. Ale po parunastu minutach od naszego powrotu znowu zaczęło padać, żeby po 30 minutach znowu wyszło słońce. Powalona ta pogoda. Dobrze, że zepsuła nam tylko jeden dzień. Mimo trudów, zimna i deszczu mogę uznać ten wyjazd za epicki. Maszyny się spisały, nikomu nic się nie stało i cali wróciliśmy do domu. Po powrocie rowerki od razu umyliśmy. Zobaczymy co będzie jutro. Wstępnie plan jest na rychły powrót do domu, ale jeżeli pogoda zwariuje i rano będzie sucho i ciepło i nie będzie deszczowych chmur, to może skusimy się na szybkie 50km przed wyjazdem. Chciałbym się jeszcze przejechać, bo po dzisiejszym czuję niedosyt, ale w deszczu drugi raz nie pojadę.




Ekipa
Ekipa © tomstar
Przerwa na podjeździe
Przerwa na podjeździe © tomstar
Widoczek
Widoczek © tomstar
Podjeżdżamy
Podjeżdżamy © tomstar
Na szczycie
Na szczycie © tomstar
Rzeka w Czechach
Rzeka w Czechach © tomstar
Udawany sprint pod górkę
Udawany sprint pod górkę © tomstar
Pozowanka w jednej z nielicznych słonecznych chwil
Pozowanko w jednej z nielicznych słonecznych chwil © tomstar
W schronisku
W schronisku © tomstar